19.07.2014

Organic Shop: Nawilżający mus do ciała Truskawka i czekolada





Cześć dziewczyny!

Najczęściej po organiczne kosmetyki sięgam, kiedy kupuję mazidła do twarzy. Z tymi do ciała jestem bardziej pobłażliwa - lubię ładnie pachnące smarowidła i czasem przymykam oko na różne smaczki w składzie. Tymczasem trafiam jednak na kosmetyk, który i zachwyca działaniem, i czaruje zapachem, a na deser - dopieszcza właśnie pięknym składem. Tak było z:


Organic Shop: Body Desserts Nawilżający mus do ciała Truskawka i czekolada

Organic Shop: Nawilżający mus do ciała Truskawka i czekolada


Opakowanie: Duży, plastikowy kubełek w miłej dla oka estetyce. Całkiem spora pojemność jak na mało do ciała. Niestety, brakuje mi jednej rzeczy - choćby zwykłej folii pod nakrętką zabezpieczającej zawartość i dającej pewność, że nikt wcześniej nie ruszał zawartości :(

Konsystencja/zapach: Mus swoją konsystencją bardziej przypomina mi delikatny budyń niż mus :) Jest lekki, taki "mokry", nie lepi się, ładnie rozsmarowuje na skórze, nie zostawia filmu i bardzo szybko się wchłania.
Zapach czekoladowy z lekką domieszką truskawki - nie utrzymuje się długo na skórze, jest lekki i nienachalny.

Organic Shop: Nawilżający mus do ciała Truskawka i czekolada


Skład:  Aqua with infusion of extracts: Fragaria Vesca (Strawberry) Fruit Extract (ekstrakt kalifornijskiej truskawki), Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter ( masło kakaowe), Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Extract (mleko kokosowe), Juglans Regia (Walnut) Seed Oil (olej z orzechów włoskich), Gardenia Taitensis Oil (olej gardenii z Tahiti),  Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oi (olej jojoba), Isopropilpalmitate, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Xantan Gum, SodiumHydroxide, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, CI 75125.

Działanie: Przy pierwszym podejściu do niego w zimie - mus mnie nie zachwycił. Działanie było zdecydowanie za lekkie jak na mocno przesuszoną zimą skórę. A ten mus cały właśnie jest taki "lekki" - lekki ma zapach, lekką konsystencję, lekko nawilża. I tym samym świetnie sprawdza się latem! Drugie podejście - właśnie w lecie - okazało się strzałem w 10! Szybko rozsmarowuję mus na ciele, błyskawicznie się wchłania, skóra jest delikatnie nawilżona bez uczucia ciężkości i lepkości, a delikatny zapach nie przytłacza i nie przyprawia o ból głowy, nawet gdy użyjemy go na noc.
Ogromna pojemność sprawia, że musem można smarować się nawet kilka razy dziennie, a jego jakby nie ubywa :)

Cena: 27,90 zł/450 ml


Ocena: -5/6
 
Do kupienia: sklep SkarbySyberii - KLIK

Organic Shop: Nawilżający mus do ciała Truskawka i czekolada

Organic Shop: Nawilżający mus do ciała Truskawka i czekolada


Przypominam też o moim kodzie "BALSAMOWO" (widocznym na banerku po prawej stronie bloga), który gwarantuje 30% zniżki na cały asortyment nieprzeceniony.

Możecie również skorzystać z innego kodu: do końca lipca używając kodu "VAT" możecie zrobić zakupy w Skarbach Syberii taniej o 23% na CAŁY asortyment. Dziewczyny (i chłopaki ;) ze Skarbów Syberii doskonale wiedzą bowiem, że "piękny jest świat gdy nie ma VAT" ;)

Udanych zakupów :)
I dajcie koniecznie znać, czym Wy smarujecie się przez lato :)

09.07.2014

Kreatywna środa! czyli garść inspiracji cz. 15

Cześć dziewczyny,

Zgodnie z obietnicą wracam z Kreatywną Środą. Dziś inspiracje mocno drewniane. Mam nadzieję, że drzewo urzeknie Was równie mocno jak mnie :)


1. Okno o mocno niespotykanym kształcie, ale za to parapet do niego - najlepszy w świecie!


 2. Mam ogromną słabość do sukulentów i na widok tego obrazu od razu zaświeciły mi się oczka. Czyż nie jest przeuroczy?


 3. Kilka skrzynek po owocach pozwala wyczarować jeden z najpiękniejszych stolików, jakie widziałam. To niesamowite, jakie wyobraźnia jest w stanie stworzyć cuda :)



 4. Schody nieco jak z surrealistycznego snu, ale naprawdę urzekające w swojej prostocie. Zjawiskowe, prawda?

 5. A jeśli chcielibyście się dziś trochę powylegiwać, to zapraszam na leżako-huśtawkę. Tylko najpierw trzeba zmusić swojego drwala, by Wam taką wyczarował ;)

Miłego dnia :)

06.07.2014

Wracam i chwalę się nowościami ;)

Cześć dziewczyny,

wiem, że nie było mnie tu całe wieki. Serdecznie przepraszam. Niestety, natłok obowiązków rodzinnych i domowych sprawił, że zupełnie nie miałam sił i czasu, by zająć się blogiem. Co oczywiście nie znaczy, że nie zajmowałam się kosmetykami, co to to nie :)
Dziękuję, że wciąż do mnie zaglądałyście i mam nadzieję, że wybaczycie mi tak długą nieobecność.

Dziś powitam Was postem z nowościami, ale w zanadrzu na najbliższe dni mam też kilka recenzji i mam również nadzieję reanimować serię "Kreatywnych śród". No to do dzieła :)

W międzyczasie, jak mnie nie było na blogu, otrzymałam kilka paczek z Programu Nowości Rossmanna, w którym uczestniczę.

Poniżej najciekawsze nowości z ostatnich miesięcy:


Neutral: Żel pod prysznic - bez parabenów, barwników i substancji zapachowych. Coś dla wrażliwców albo... chętnych na skomponowanie żelu pod prysznic o ulubionym zapachu :)

Wellnes&Beauty: Peeling do ciała Sól morska i oliwki - całkiem przyjemny peeling ukryty w pięknym pojemniku stanowi prawdziwą ozdobę łazienki. Nienajgorzej wygładza, miło pachnie, niestety dość znacznie przecieka przez palce.

Alterra: Olejek do twarzy Granat Bio - kosztuje niewiele bo nieco ponad 10 zł, spisuje się dobrze, choć przyznaję szczerze, że mój ulubieniec to nie jest ;) Nie przypadła mi do gustu niestety jego nuta zapachowa, za to opakowanie z pompką - super!

For Your Beauty Professional: Szczotka ceramiczna do modelowania włosów - świetna zarówno do modelowania, jak i do czesania. Odetchnęłam z ulgą, gdy zobaczyłam, że nie wplątuje włosów, bo to zawsze było moją największą zmorą w tego typu szczotkach :)

Fusswohl: Krem do stóp redukujący zrogowacenia skóry - jak dotąd mój ulubiony krem do stóp. Nie tylko świetnie radzi sobie z suchą skórą, ale też błyskawicznie się wchłania i ślicznie pachnie. Prawdziwy hit za 5 zł :)

Perfecta SPA: Masło do ciała Jagodowa muffinka - szybko się wchłania, nie pozostawia filmu, przyjemnie odżywia, a do tego pachnie tak, że chciałoby się je zjeść! :P



Lipcową paczkę z Programu Nowości pokażę Wam z kolei w całości, bo bardzo przypadła mi do gustu:




Bielenda: Skin Clinic Professional Aktywny tonik odmładzający:

Bielenda: Skin Clinic Professional: Uszlachetniony olejek arganowy przeciw niedoskonałościom cery - wygląd i skład z miejsca mnie kupiły. Na wrażenia z użycia musicie jednak jeszcze zaczekać, bo jestem ostrożna w opiniowaniu produktów do twarzy ;)

Wilkinson: Ścinacz do zrogowaceń na stopach z ostrzami - świetna sprawa, bałam się, że narobię sobie krzywdy, ale okazał się nadzwyczaj łagodny i delikatny!

 Tołpa: Spa eco vitality: Orzeźwiający peeling-maska - strzał w 10! Naprawdę super, duże brawa dla Tołpy za kolejny świetny kosmetyk!

AA Prestige: Maseczka do twarzy łagodząco-kojąca - nie przepadam za marką AA i tym razem również mnie nie zachwyciła tą maskę. Parafina wysoko w składzie, substancje aktywny na końcu. Jaki to prestiż...

Eveline: Odżywcze masło do ciała Argan i Wanilia - lubię masła Eveline, tym razem też nie est inaczej :)

Gabriela Sabatini: Miss Gabriela Night - pokochałam od pierwszego psiknięcia! Kuszące, zmysłowe, a jednocześnie nad wyraz lekkie i świeże. Już dawno żadne perfumy mnie tak nie zachwyciły, jak będziecie w sierpniu w Rossmannie to powąchajcie koniecznie! :)



Podczas wakacyjnych odwiedzin u zachodnich sąsiadów odwiedziłam też DM, gdzie zaopatrzyłam się w kilka kosmetyków ze słynnej Balei oraz Alverde. Skusiłam się też na liner oraz kredki z Essence, zupełnie tak jakby nie było ich w Polsce :D


Póki co zakochana jestem w turkusowym linerze, kredki do powiek też spisują się świetnie :) Rozczarował mnie niestety puder mineralny z Alverde, dam mu jeszcze szansę, ale póki co wygląda mało obiecująco :?


Poczyniłam też niewielkie zakupy w Rossmannie, skusiłam się na trochę kolorówki oraz kosmetyki Tołpy, którą bardzo lubię.

Liner z MissSporty polecany przez jedną z Was na blogu okazał się strzałem w 10, od lat już nie używałam czarnego linera w pędzelku, ten okazał się naprawdę miłym zaskoczeniem zwłaszcza pod względem trwałości.  
Kredki z Coloramy Maybelline skusiły mnie kolorami - niestety są dość twarde i ciężko się nimi maluje.
Za to szminka Colorwear z Lovely to prawdziwy hit za grosze - uwielbiam ją na ustach! Śliczny kolor, świetny pigment, rewelacyjna jakość! 

Z Tołpy zaś skusiłam się maskę-peeling-żel 4w1 wychwalaną na wizażu i krem pod oczy z amarantusem :)


A co u Was nowego, dobrego? :) Znacie któreś z tych kosmetyków?