24.10.2014

Bania Agafii: Biała glinka do mycia wlosow i ciala

Znacie maseczkę z glinki? Pff, każdy zna. A znacie glinkę do mycia włosów? Ciała? Twarzy? Jeśli nie, to zapraszam Was do recenzji :)


Bania Agafii: Biała glinka do mycia włosów i ciała

Bania Agafii: Biała glinka do mycia wlosow i ciala


Glinka umieszczona jest w charakterystycznej dla tej serii Agafii saszetce z zakrętką. Ja bardzo lubię te motywy szkiców roślin, jakie zdobią opakowanie, dlatego estetycznie wpisuje się jak najbardziej w mój gust. Niestety ten rodzaj opakowania ma jedną wadę - przeciera się przy zakrętce, co widzicie na zdjęciu poniżej. Ja zakleiłam to taśmą klejącą i po problemie ;)

Bania Agafii: Biała glinka do mycia wlosow i ciala


Skład jest naprawdę rewelacyjny - naturalny, bogaty w odżywcze oleje i ekstrakty, no i glinkowy (mamy tutaj do czynienia z kamczacką białą glinką wulkaniczną), czyli dokładnie taki jak lubię :)

Skład: Glycerin, Kaolin (glinka), Sodium Cocoyl Isethionate, Clay (kamczacka biała glinka), Linum Usitatissimum Seed Oil (olej lniany), Pinus Sibirica Seed Oil (olej cedrowy), Hippophae Rhamnoides Fruit Oil (olej z rokitnika), Rosa Canina Fruit Oil (olej z owoców dzikiej róży), Abies Sibirica Oil (olej z jodły syberyjskiej), Amaranthus Caudatus Seed Oil (olej z amarantusa), Sinapis Alba Seed Oil (olej z gorczycy białej), Ricinus Сommunis Seed Oil (olej rycynowy), Saponaria Officinalis Extract (ekstrakt z mydlnicy lekarskiej), Gypsophila Paniculata Extract (ekstrakt z łyszczca wiechowatego), Glycyrrhiza Glabra Extract (ekstrakt z lukrecji), Acanthophyllum Glandulosum Extract (ekstrakt z koliuczelistnika), Hyssopus Officinalis Extract (ekstrakt z hyzopa lekarskiego), Parfum.


Sama glinka ma gęstą, ale płynną konsystencję. Przypomina taką białą, gęstą emulsję. Pachnie przyjemnie, mydlano-ziołowo. Pieni się bardzo delikatnie.

Bania Agafii: Biała glinka do mycia wlosow i ciala



Tym co mnie w niej urzekło, to fakt, że jest produktem ogromnie uniwersalnym. Producent pisze o stosowaniu jej do włosów i na ciało, ja z powodzeniem dodałabym stosowanie jej jeszcze do skóry twarzy, bo również w tej roli sprawdza się rewelacyjnie! Ale po kolei:


Do ciała:
- dobrze oczyszcza skórę, nie wysusza, a dzięki dużej zawartości olejów i roślinnych ekstraktów, pozostawia ją po myciu na tyle miękką i odżywioną, że spokojnie można zrezygnować z balsamu.


Do włosów:
- tu obawiałam się klapy, bo moje włosy uwielbiają drogeryjne szampony i rzadko dobrze czują się w towarzystwie tylu olejów i ekstraktów. Brakowało mi też SLS, który jako jedyny jest w stanie dobrze odświeżyć moją przetłuszczającą się czuprynę. Tymczasem okazuje się, że jego łagodniejszy kuzyn - Sodium Cocayl Isethionate w towarzystwie glinki działa lepiej niż niejedno SLS. Po raz kolejny potwierdza się u mnie obserwacja, jakoby glinka w szamponie istotnie wpływała na świeżość moich włosów.
Biała glinka Agafii na włosach pieni się delikatnie, ale skutecznie oczyszcza włosy z codziennych zabrudzeń. Z olejami może sobie nie poradzić, ale jako szampon na co dzień będzie idealna. Włosy po myciu są czyste, świeże, miękkie i delikatne. Obawiałam się mega splątania, ale nic takiego nie miało miejsca - włosy nawet bez odżywki rozczesują się o niebo lepiej niż po wszystkich znanych mi szamponach ziołowych.
Tym co najbardziej jednak do mnie przemawia, jest przedłużona świeżość włosów. Zwykle muszę myć włosy codziennie, po białej glince Agafii moje włosy są na tyle świeże, że spokojnie wytrzymują dwa dni! To ogromny sukces! Polecam więc serdecznie jeśli macie problem z przetłuszczającymi się włosami :)

Na twarz:
- podobnie jak do ciała, glinkę Agafii często wykorzystuję do mycia twarzy. Sprawdza się wyśmienicie, skóra jest bardzo dobrze oczyszczona, miękka i świeża. Nie jest przy tym ani trochę sucha i ściągnięta. Od czasu do czasu stosuję też tę glinkę na twarz jako maskę - nakładam i zostawiam na skórze jakieś 10 min, po czym delikatnie masuję i spłukuję. Wtedy efekt oczyszczenia jest jeszcze lepszy.


Dla mnie jest to rewelacyjny kosmetyk podróżny - w jednej 100 ml saszetce mam szampon do włosów (który - od biedy - nawet nie wymaga odżywki!), żel do ciała (który zwalnia mnie z korzystania z balsamu), oraz oczyszczająco-odżywczy żel do mycia twarzy. Niestety jednak, ze względu na tę kruchość opakowania, o której pisałam wcześniej, warto zawczasu zabezpieczyć swoją saszetkę i obkleić ją taśmą klejącą w tym miejscu, gdzie folia została zgrzana z nakrętką. Będzie po prostu bezpieczniej :) Można też przelać zawartość do jakiegoś słoiczka, ale raczej nie do butelki, bo zawartość jest zbyt gęsta.


Za 100 ml tego funkcjonalnego kosmetyku zapłacimy ok. 6 zł - do nabycia TUTAJ - cena po prostu śmieszna i dlatego jestem w stanie wybaczyć nawet to pękające opakowanie. Kupiłam już kilka jego opakowań i porozdawałam je po rodzinie, bo uważam, że to naprawdę wart uwagi, uniwersalny kosmetyk w śmiesznie niskiej cenie :)


Bania Agafii: Biała glinka do mycia wlosow i ciala

Bania Agafii: Biała glinka do mycia wlosow i ciala


Ja oczywiście zapraszam na zakupy do sklepu SkarbySyberii, dzięki któremu sama poznałam ten produkt i w którym obowiązuje mój kod zniżkowy na zakupy -30%:

Jeśli jesteście ciekawe, jak sprawdziły się u mnie inne kosmetyki od rosyjskiej zielarki Agafii to zapraszam:
- Bania Agafii: Maseczki do twarzy
- Zioła i plony Agafii: Naturalne syberyjskie białe mydło
- Przepisy Babci Agafii: Syberyjski szampon na łopianowym propolisie
 

22.10.2014

Kreatywna sroda! czyli garsc inspiracji :) cz. 19

Dzisiaj tak trochę tematycznie, bo inspiracje typowo Halloweenowe. Wstyd się przyznać, ale im starsza jestem, tym bardziej mnie wkręca Halloweenowy klimat - lubię pękatość wycinanych w finezyjne wzory dyni, lubię podglądać wymyślne, przerażające makijaże, podpatrywać pomysły na klimatyczne przekąski, lubię w końcu te nieco kiczowate, ale przyprawiające o uśmiech - bo przecież nie o palpitację serca ;) - dekoracje domów.

A Wy lubicie? Choć tak trochę, troszeczkę? ;)

1. Zawsze kończę moje inspiracyjne posty słodkościami, dziś zacznę - oto jak prosta, dość klasyczna dekoracja tortu za sprawą marcepanowego pająka nadała mu zupełnie innego klimatu.


2. Mój faworyt, myślę, że taka dekoracja podbiłaby serca nawet najzatwardzialszych przeciwników Halloween. Białe dynie w złote, cekinowe kropki są absolutnie piękne!


3. Trochę trzeba się natrudzić przy tak klimatycznie wyciętej dyni, ale efekt wynagrodzi wszystko!


4. Słodkości dla miłych gości - rewelacyjny pomysł!


5. Dynia w stylu glamour - skąpana obficie w brokatowym pyłku :)


6. Choć te jabłuszka wyglądają nieco przerażająco, na pewno nie znalazłby się nikt, kto byłby w stanie się im oprzeć.


7.  Lubię proste pomysły, takie jak ten - gdzie wystarczy odrobina gazy i nitka, by w minutę zrobić dekorację np. na stylizowaną imprezę.


8.  Nie każdy lubi dynię, ale mandarynki lubi chyba każdy - czemu więc nie łamać zasad? :)


9. Dyniowe czarne koty to absolutny strzał w moje serce - czy nie wyglądają jak prawdziwe? ;)


 10. A jak ktoś nie lubi kotów, to tutaj dynie dla fanów sów i azteckich wzorów :)

11. Słodkości na koniec też oczywiście muszą być ;) Ciasteczkowe pajączki są tak urocze, że mnie długo nie trzeba namawiać do ich wypieku - piekę w ten weekend! :)
Miłego dnia! :)

20.10.2014

Alverde: Poczworne cienie do powiek - czy naturalna kolorowka daje rade?

O ile do naturalnej pielęgnacji nie musiałam się długo przekonywać, o tyle do naturalnej kolorówki długo podchodziłam jak pies do jeża. W końcu jednak zaczęłam patrzeć na nią łaskawszym okiem i obecnie naturalne mineralne podkłady i róże stanowią u mnie codzienność. Postanowiłam pójść jednak o krok dalej i postawić także na "naturalne" oczy.  Dlatego jak tylko wypatrzyłam gdzieś paletkę poczwórnych cieni z Alverde, wiedziałam, że muszę ją wypróbować.

Alverde: Poczwórne cienie do powiek


Cienie ukryte są w zielonej, plastikowej paletce z przezroczystym wieczkiem. Opakowanie łatwo się otwiera, nie trzeba łamać paznokci, jednocześnie jest dość solidne i przy mojej dość intensywnej eksploatacji - jeszcze nie popękało ;) Do opakowania dołączony jest aplikator i - o ile fanką aplikatorów nie jestem - ten jest całkiem przyzwoity.
Skusiłam się na wariant kolorystyczny nr 37 Chocolate, bo szukałam akurat paletki w odcieniach brązu, ale pozostałe warianty kosmetyczne także wyglądają kusząco. W skład mojej paletki wchodzą 3 maty i jeden cień z delikatnymi, złocistymi drobinkami.
Cienie mają typowo pudrową strukturę, nie są ani za twarde, ani zbyt miękkie. Nie pylą się i nie kruszą. Mają  fajną pigmentację (zwłaszcza te dwa ciemniejsze), dobrze się blendują i łączą z innymi cieniami. Można nimi wykonać zarówno lekki dzienny makijaż, jak również przyzwoite wieczorowe smokey. Trwałość cieni jest również bardzo dobra i ja - nakładając je jednak zawsze na bazę - nigdy nie musiałam robić poprawek.  Osobiście najbardziej polubiłam się z cieniem nr 2, który jest dość neutralnym beżem i świetnie sprawdza się przy podkreślaniu załamania powieki. Obecnie - po ponad pół rocznej eksploatacji paletki - ten cień jest u mnie już praktycznie na wykończeniu :) Niemniej z całej paletki, a nie tylko z niego, jestem bardzo zadowolona i uważam, że nie odbiega ona jakością od tradycyjnej kolorówki.

Skład: Talc, Mica, Magnesium Stearate, Parfum, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Lauroyl Lysine, Chamomilla Recutita Flower Extract, Olea Europea Fruit Oil, Bisabolol, Tocopheryl Acetate, Tourmaline, [+/- CI 77499, CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77742, CI 77007]

Po mojej ostatniej nieudanej przygodzie z pudrem mineralnym Alverde - KLIK, cienie stanowią bardzo miłe zaskoczenie. Kosztują ok. 16 zł, więc tym bardziej za tę cenę warto się przyjrzeć odwiedzając drogerie DM. 

Alverde: Poczwórne cienie do powiek

Alverde: Poczwórne cienie do powiek

Alverde: Poczwórne cienie do powiek

Alverde: Poczwórne cienie do powiek
 (niestety, aparat odmówił mi współpracy i dwa ostatnie zdjęcia robione są iPhonem, więc są dość kiepskiej jakości i nie oddają pełnej pigmentacji...)


Dajcie znać, czy próbowałyście może tych cieni? A może znacie i polecacie inne produkty do makijażu z Alverde?


O innych naturalnych kosmetykach kolorowych, jakie wypróbowałam, poczytać możecie tutaj:
- Annabelle Minerals: Podkład mineralny
- Annabelle Minerals: Róże mineralne
- Annabelle Minerals: Cień mineralny sypki
- Alverde: Puder mineralny

10.10.2014

Dove: Purely Pampering - Suchy olejek do ciała Maslo shea i wanilia

Dziś przychodzę do Was z olejkiem, który dopiero niedawno trafił do sklepów, a który ja testuję już od jakiegoś czasu i myślę, że może Was zaciekawić :) Otrzymałam go w ramach rossmannowego Programu Nowości jeszcze w sierpniu, ale sam olejek trafił do sprzedaży z początkiem października. Jesteście ciekawe, czy warto na niego polować? To zapraszam na moją recenzję:


Dove: Purely Pampering Suchy olejek do ciała Masło shea i wanilia

Dove: Purely Pampering Suchy olejek do ciała Masło shea i wanilia


Olejek ukryty jest w wysokiej podłużnej, plastikowej butelce o pojemności 150 ml. Ma gęstą, ale wciąż płynną konsystencję, bardziej jednak przypomina delikatną emulsję niż olejek. Taka konsystencja sprawia, że olejek nie rozlewa się i nie przecieka przez palce podczas aplikacji. Jest przepięknie złocisty, dzięki zatopionym w nim drobinkom miki. Dzięki takiej formie olejek pięknie rozświetla skórę i cudownie podkreśla opaleniznę. Nie ma mowy o nachalnym efekcie bombki, skóra za to jest świetlista i promienna.
Zapach to bez wątpienia jeden z najmocniejszych punktów tego olejku. Jest bardzo ciepły, otulający i - chociaż chemiczny - to naprawdę ładny. Nie utrzymuje się długo na skórze, ale naprawdę uprzyjemnia aplikację. Z tej linii zapachowej Dove ma jeszcze mleczko, masło do ciała i - jeśli mnie pamięć nie myli - żel pod prysznic.

Dove: Purely Pampering Suchy olejek do ciała Masło shea i wanilia


Olejek dobrze się wchłania i faktycznie - tak jak obiecuje producent - jest nietłusty. Już chwilę po aplikacji można spokojnie założyć ubranie bez obaw, że się poplami.
Skóra po zastosowaniu olejku jest miękka i delikatna. Jest to jednak działanie dość krótkotrwałe i na większe nawilżenie nie ma raczej co liczyć. Z przesuszoną skórą olejek sobie nie poradzi, ale może ją przynajmniej na chwilę nawilżyć i zmiękczyć.

Dove: Purely Pampering Suchy olejek do ciała Masło shea i wanilia


Olejek - jak i sama marka Dove - jest wytworem typowo drogeryjnym. Nie oczekiwałam więc cudów po składzie i tak też jest - bez szału. Na pierwszym miejscu znajdziemy parafinę, na szóstym i siódmym masło shea i olej słonecznikowy, reszta to przeważnie chemia, z silikonami i sztucznymi zapachami.

Skład: Paraffinum Liquidum, Isohexadecane, Acrylates Crosspolymer, Ethylene/Propylene/Styrene Copolymer, PPG-14 Butyl Ether, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Helianthus Annuus Seed Oil, Isopropyl Palmitate, Isopropyl Myristate, Aluminum hydroxide, Dimethicone, Ethylhexyl Stearate, Butylene/Ethylene/Styrene Copolymer, Silica, Parfum, BHT, Aqua, Mica, Iron Oxides, Benzyl alcohol, Benzyl Benzoate, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Coumarin, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool, CI 77891

Dove: Purely Pampering Suchy olejek do ciała Masło shea i wanilia


Mimo wszystko, olejek może być - i myślę, że będzie - świetną alternatywą dla popularnego olejku z drobinkami Nuxe, szczególnie ze względu na atrakcyjny stosunek ceny do pojemności oraz zapach. Ja stosuję go chętnie zwłaszcza właśnie ze względu na ten ciepły, bardzo otulający i w sam raz na jesień - zapach :)

Tak jak wspomniałam na początku - olejek jest już dostępny w Rossmannach i kosztuje 36,99 zł. Widziałam w Internecie, że jest jeszcze jedna wersja olejku Dove - bez drobinek, o równie ciekawie zapowiadającym się zapachu Pistacja i magnolia. Tej wersji chyba jednak nie ma na razie w Polsce.

Dove: Purely Pampering Suchy olejek do ciała Masło shea i wanilia


Skusicie się? :)

08.10.2014

Kreatywna sroda! - czyli garsc inspiracji :) cz. 19

Co mnie w tym tygodniu najbardziej urzekło? Co tym razem wygrzebałam z otchłani sieci? Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam na kolejną odsłonę kreatywnej środy :)


1. Piękny pomysł na prezent, gdy nie chcemy podarować zwykłego albumu ze zdjęciami :) Szczególnie ciekawie będzie wyglądać tak jakaś historia np. historia związku czy dorastania dziecka.


2. Cudna ręcznie robiona patera z drzewa, na co tylko chcecie - pięknie będzie na niej wyglądało absolutnie wszystko :)



3. Urocze pudełko na drobiazgi do szycia, wygląda niczym wyjęte z poprzedniej epoki, a do tego przepiękny handmade :)



4. Bardzo pomysłowo urządzona przestrzeń wokół okna. Jest miło, przytulnie, a przy tym bardzo praktycznie.



5. Urzekająca w swojej prostocie dekoracja muffinek - oczywiście standardowo na deser dla Was ode mnie :) 


Miłego dnia! :)

06.10.2014

Bania Agafii: Maseczki do twarzy - Witaminowa fitoaktywna, Daurska kojaca, Niebieska oczyszczajaca, Dziegciowa oczyszczajaca, Ekspresowa odswiezajaca - ktora wybrac?

Ci, co mnie śledzą już od dłuższego czasu, wiedzą, że maseczki do twarzy uwielbiam i zużywam namiętnie. Nie byłabym więc sobą, gdybym - jak tylko odkryłam saszetki z serii Bania Agafii - od razu nie zapragnęła ich mieć.
Dwie maseczki dostałam na wypróbowanie w ramach współpracy ze sklepem Skarby Syberii i zachęcona ich działaniem dokupiłam kolejne trzy :) Osobiście uważam te maski za największe pielęgnacyjne odkrycie tego roku. A dlaczego - dowiecie się z dalszej lektury :)

Bania Agafii Maseczki do twarzy porównanie


Maski te zachwycają wieloma rzeczami:
Po 1 - składami - piękne, naturalne, pełne dobroczynnych ekstraktów, z nutką charakterystycznej dla Agafii "rosyjskości".
Po 2 - opakowaniem - zakręcana saszetka wielorazowego użytku to absolutny strzał w 10! Do tego opakowania są oczywiście utrzymane w pięknej, babuszkowo-roślinnej estetyce :)
Po 3 - stosunkiem cen do pojemności - ok. 6 zł/100 ml naturalnej maski? Brzmi wręcz niewiarygodnie, a dzieje się naprawdę! ;)
Po 4 - zapachami - każda z tych masek pachnie zupełnie inaczej, ale każda pachnie wyjątkowo ładnie, co dodatkowo uprzyjemnia pielęgnację.
Po 5 i chyba najważniejsze - działaniem. Każda z 5 przetestowanych przeze mnie masek jest warta uwagi, choć - wiadomo - nie każda sprawdzi się u każdego.

Opowiem Wam więc dziś o wszystkich pięciu, jakie poznałam i mam nadzieję, że zarażę Was miłością do tych uroczych saszetek :) Układam przy okazji moją listę, od najmniej, do najbardziej lubianej :)

Bania Agafii Maseczki do twarzy porównanie



Miejsce 5. zajmuje...
Bania Agafii: Maseczka do twarzy Daurska - kojąca 

Bania Agafii: Maseczka do twarzy Daurska - kojąca

Daurska - od regionu Dauria na pograniczu Rosji i Chin, skąd pochodzą zioła wykorzystane w tej masce.
Ma usuwać podrażnienia, nawilżać, tonizować, wyrównywać koloryt, regenerować i usuwać uczucie ściągnięcia.


Ma śliczną liliową barwę i bardzo ładnie pachnie, nieco kwiatowo, świeżo. Mimo glinki w składzie to maska o delikatnej, przejrzystej, płynnej konsystencji. Nie zasycha i świetnie się zmywa.

Z tą maską jednak polubiłam się najmniej, ze względu na to, że przytrzymana zbyt długo na skórze, powoduje jej zaczerwienienie. Brak co prawda podrażnienia, pieczenia itp., niemniej zaczerwieniona skóra utrzymuje się przez kilka minut. Nie polecam jej więc do wrażliwych cer, nie polecam jej też trzymać dłużej niż zalecane przez producenta 10 min. Po 10 min nic się złego ze skórą nie dzieje, jest za to bardzo ładnie wygładzona, miękka i delikatna. Nawilżenie jest niewielkie, ale odczuwalne.

Do kupienia TUTAJ.

Skład: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Butyrospermum Parkii (masło shea), Cetearyl Alcohol, Glycerin, Organic Chamomilla Recutita Flower Extract (organiczny ekstrakt z rumianku), Kaolin (glinka), Lilium Davuricum Flower Extract (ekstrakt z lilii daurskiej), Organic Citraria Nivalis Extract (organiczny ekstrakt z cladonii śnieżnej), Borago Officinalis Juice (sok z ogórecznika), Xanthan Gum, Sodium Cetearyl Sulfate, Carbomer, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid



Miejsce 4. zajmuje...
Bania Agafii: Witaminowa Fitoaktywna Maseczka do twarzy "Multinawilżanie"

Bania Agafii: Witaminowa Fitoaktywna Maseczka do twarzy "Multinawilżanie"


Wygląda... jak truskawkowy dżem (ma w sobie nawet zatopione drobinki sproszkowanych owoców), pachnie ślicznie malinowo-truskawkowym musem. Ma właściwości rozgrzewające, czuć przyjemne ciepło na skórze praktycznie przez cały czas aplikacji. Nie zasycha, szybko się zmywa.

Jest maseczką odżywczą, pozostawia skórę miękką i delikatną, odżywioną i zadbaną. Dla mnie dużą zaletą jest jest rozgrzewające działanie, naprawdę przyjemnie ogrzewa skórę, nie powodując przy tym nawet najmniejszego zaczerwienienia.  Myślę, że polubią ją cery suche, delikatne, zmęczone i wymagające regeneracji.

Jest to najdroższa spośród maseczek Bani Agafii - kosztuje ok. 10 zł/100 ml, co i tak wciąż jest ceną bardzo atrakcyjną. Do kupienia TUTAJ.

Skład: Glycerin, Vaccinium Vitis-Idaea Fruit Powder (sproszkowane nasiona borówki brusznicy), Rubus Idaeus  Seed Powder (sproszkowane nasiona maliny), Sucrose Palmitate, Sorbitane Caprylate, Organic Rosa Canina Fruit Oil (organiczny olej z owoców dzikiej róży), Hippophae Rhamnoides Friut Oil (olej z rokitnika ałtajskiego), Fragaria Vesca Fruit Juice (sok truskawkowy), Rubus Idaeus Fruit Juice (sok z dzikiej maliny), Lonicera Caerulea Fruit Juice (sok z jagody kamczatskiej), Parfum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Citric Acid.


Miejsce 3. zajmuje...
Bania Agafii: Niebieska oczyszczająca maseczka do twarzy "Cera tłusta i mieszana"

Bania Agafii: Niebieska oczyszczająca maseczka do twarzy "Cera tłusta i mieszana"


To typowo glinkowa maseczka. Pachnie bardzo delikatnie, ale przyjemnie, lekko i kwiatowo. Ma błękitno-szarawą barwę, zwartą konsystencję pasty, zasycha na skórze i zmywa się dość topornie, jak glinka.
Jest bardzo dobrą maseczką oczyszczającą i używam jej do oczyszczania zamiennie z maską dziegciową. Na kilku blogach spotkałam się z opinią, że nie działa, ale ja absolutnie się z tym nie zgadzam. Wg mnie działa - co prawda - nieco słabiej niż dziegciowa, ale wciąż super oczyszcza i wygładza skórę, pozostawia ją miękką, matową i delikatną. Nie podrażnia.
Będzie w sam raz do mieszanej i tłustej skóry.

Do kupienia TUTAJ.
 
Skład: Aqua, Kaolin (glinka), Glycerin, Organic Centaurea Cyanus Flower Water (organiczna woda bławatkowa), Cetearyl Alcohol, Zinc Oxide (tlenek cynku), Bentonite (and) Xanthan Gum, Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek), Organic Malva Sylvestris Flower Extract (organiczny ekstrakt z malwy), Avena Sativa Kernel Powder (proszek z płatków owsianych), Sodium Cetearyl Sulfate, Benzyl Alcohol, Parfum.



Miejsce 2. zajmuje...
Bania Agafii: Ekspresowa maseczka do twarzy Odświeżająca



 
Bania Agafii: Ekspresowa maseczka do twarzy Odświeżająca

Maska o półprzejrzystej, żelowej, delikatnej konsystencji. Pięknie pachnie miętą i ziołami. Bardzo fajnie chłodzi i odświeża. Nie zasycha, łatwo się zmywa.
To prawdziwa torpeda pod względem odświeżenia. Rewelacyjna latem na zmęczoną słońcem skórę, bo przez cały proces aplikacji zapewnia orzeźwiające chłodzenie.
Skóra po zmyciu maski jest przepięknie rozjaśniona, niesamowicie świeża i czysta, ma wyrównany koloryt, jest miękka, delikatna i matowa. To jedna z tych niewielu chwil, kiedy jestem w stanie wyjść z domu bez podkładu, taką mam ładną wówczas skórę.
I pomyśleć, że 10 minut wystarcza, by ze skórą zrobić takie cuda! ;)
Moim zdaniem, to naprawdę świetna maseczka dla zmęczonej, poszarzałej, mieszanej i tłustej cery.

Do kupienia TUTAJ.

Skład: Aqua, Glycerin, Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek), Organic Spiraea Ulmaria Extract (organiczny ekstrakt wiązówki błotnej), Iris Sibirica Extract (ekstrakt z irysa syberyjskiego), Mentha Piperita Leaf Extract (ekstrakt z mięty pieprzowej), Alchemilla Vulgaris Extract (ekstrakt z przewrotnika pospolitego), Mentha Piperita Leaf Oil (olejek z mięty pieprzowej), Xanthan Gum, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Hydroxide, Parfum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid


Miejsce 1. zajmuje...
Bania Agafii: Maseczka do twarzy Oczyszczająca dziegciowa

Bania Agafii: Maseczka do twarzy Oczyszczająca dziegciowa


O niej już Wam pisałam KLIK, ale napiszę jeszcze raz, bo ją po prostu uwielbiam! ;) Mój absolutny faworyt spośród maseczek Banii, ale też ogólnie - spośród masek oczyszczających. Pachnie ładnie, ziołowo-mydlano. Ma porcelanowo-beżowy kolor, gęstą konsystencję pasty i jest maską typowo glinkową. Zasycha na skórze i topornie się zmywa.
Po zmyciu jednak skóra jest pięknie i porządnie oczyszczona, zmatowiona i wygładzona. Wypryski są uspokojone i "podsuszone". Skóra jest tak dobrze oczyszczona, ale jednocześnie jest miękka i delikatna, nie wysuszona na wiór i nie woła o nawilżenie
Polecam tłustym i bardzo tłustym cerom, mieszanym i mocno zanieczyszczonym.

Do kupienia TUTAJ.

Skład: Aqua, Dicaprylyl Ether, Butirospermum Parkii (masło shea), Organic Salvia Officinalis Leaf Extract (organiczny ekstrakt z szałwii), Mel (ałtajski miód), Rapa Salt (sól rapa), Pix Liquida Betula (dziegieć brzozowy), Kaolin (glinka porcelanowa), Glyceryl Stearate, Organic Borago Officinalis Oil (organiczny sok z ogórecznika ), Cetearyl Alcohol, Sorbitane Stearate, Sodium Cetearyl Sulfate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Citric Acid.





Z serii tych maseczek do twarzy są jeszcze dwie: maseczka na mleku łosia oraz maseczka liftingująca, ale niestety nie było ich na stanie, kiedy robiłam zakupy. Na pewno z kolejnym zamówieniem skuszę się na nie, jeśli tylko będą dostępne, na pewno też kupię ponownie aż 4 maski z dzisiejszego posta, bo naprawdę gorąco je polubiłam :)

Aktualnie w Skarbach Syberii obowiązuje promocja nawet -40% na wybrane produkty. Maski z dzisiejszego posta także dostaniecie w obniżonej cenie :) Przypominam też o rabacie 30% na nieprzecenione produkty ze sklepu Skarby Syberii z kodem BALSAMOWO:

http://skarbysyberii.pl/
Znacie te maseczki? Która jest Wasza ulubiona? :)