Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydło. Pokaż wszystkie posty

12.01.2014

Zioła i plony Agafii: Naturalne syberyjskie białe mydło - moja opinia

Cześć Dziewczyny!
Dziś będzie o kosmetyku, który kusił mnie od czasu, kiedy tylko po raz pierwszy o nim usłyszałam. Wiedziałam, że jeżeli coś z rosyjskich kosmetyków kiedyś wypróbuję - będzie to właśnie mydło Agafii :) Nic dziwnego: uwielbiam mydła, zwłaszcza te "inne", nietypowe, uwielbiam też piękne, bogate w naturę składy. Kiedy więc białe mydło Agafii znalazło się w moim domu, od razu przystąpiłam do testów. Mydełko jest już ze mną dwa miesiące, czas więc na podsumowanie. Zapraszam :)


Zioła i plony Agafii: Naturalne syberyjskie białe mydło 



Opakowanie: Duży, plastikowy słoik, dodatkowo zabezpieczony plastikowym wieczkiem pod nakrętką. W środku opakowania znajdziemy też ulotkę, ale niestety tylko po rosyjsku. Mydełko wygląda ładnie, biało-niebiesko-srebrny motyw bardzo trafnie wpisuje się w jego syberyjski charakter :)

Konsystencja, zapach: Białe mydło Agafii ma gęstą konsystencję pasty. Trochę ciężko nabiera się je ze słoika, ale idzie się przyzwyczaić. Zapach jest śliczny, delikatny, cudownie świeży, przypomina trochę polne kwiaty. Lubię sobie odkręcać to mydełko i wąchać je jak jestem w łazience ;)

Skład: Aqua, Cedrus Deodara Oil, Linum Usitassimum Oil, Amaranthus Caudatus Oil, Arcticum Lappa Oil, Cucurbita Pepa Oil, Chamomilla Recutita Oil, Rosa Canina Oil, Viburnum Prunifolium Oil, Triticum Vulgare Oil, Achillea Millefolium Intractum, Arnica Montana Intractum, Salvia Officinalis Intractum, Trifolium Pratense Intractum, Crataegus Cuneata Intractum, Jasminum Officinale Intractum, Padus Racemosa Intractum, Salix Alba Intractum, Chamomilla Recutita Intractum, Taraxucum Officinale Intractum, Sodium Laureth Sulfate, Sorbitol, Cocamide DEA, Melilotus Albus Extract, Ballota Nigra Extract, Leucojum Aestivum Extract, Adonis Vernalis Extract, Salix Alba Extract, Scutellaria Baicalensis Extract, Inula Helenium Extract, Althea Officinalis Extract, Glycyrrhiza Glabra Extract, Saponaria Alba Officinalis Extract, Soponaria Rubra Officinalis Extract, Pinus Palustris Extract, Lamium Album Root Extract, Goat Milk, Beeswax, Royal Jelly, Oryza Sativa Strach, Water Avena Sativa Kernel, Kathon CG.
(ale pięknie zielono, prawda? :))

 
Działanie: Uwielbiam takie wielozadaniowe kosmetyki! Mydło świetnie oczyszcza nie tylko ciało, ale także włosy i skórę twarzy. Można się nim umyć dosłownie od stóp do głów :) Mydełko dobrze się pieni, nie ściąga ani nie przesusza skóry. Jest ona bardzo ładnie oczyszczona, co szczególnie mnie cieszy, jeśli chodzi o skórę twarzy. Nie do końca - co prawda - jestem przekonana do tego SLSu w składzie, ale póki co nie zrobił mi krzywdy, więc uznaję, że jego zawartość jest na tyle niska, że nie działa na moją twarz drażniąco.
Jest to pierwsze mydło, które sprawdza się u mnie do mycia włosów, oczyszcza równie dobrze co szampon, nie podrażnia skalpu, nie plącze ani nie przesusza włosów. Świetnie sprawdza się na wyjazdy, bo nie musimy brać ze sobą kilku butelek, wystarczy przełożyć porcję mydła do mniejszego pojemnika i możemy spokojnie zastąpić nim żel pod prysznic, szampon i żel do twarzy :)
Mydełko trochę kosztuje, ale jest przy tym tak szalenie wydajne, że naprawdę nie szkoda na nie pieniędzy :)

Cena: 49,90 zł/500 ml

Ocena: +5/6 (daję maleńki minusik za SLS w składzie)






Z serii naturalnych mydeł Agafii są jeszcze: czarne (zachwalane m.in. przez Anwen i Imprevisivel) i kwiatowe. W niedalekim czasie chętnie wypróbuję również te dwie wersje i porównam je z wersją białą :)


Ciekawa jestem, czy znacie te mydła i które: białe, czarne czy kwiatowe lubicie najbardziej :)

21.04.2013

Jak rozpoznać prawdziwe czarne mydło? Recenzja Savon Noir od e-Fiore + porównanie

Niedawno w moje ręce wpadło Savon Noir z olejkiem damasceńskim ze sklepu e-Fiore. Jego niezwykłe działanie zmotywowało mnie do opowiedzenia Wam, o tym jak wygląda i zachowuje się prawdziwe czarne mydło. Wpis ciut długi, ostrzegam, ale wart uwagi, jeśli chcecie odkryć kolejny naturalny kosmetyk o niezwykłych właściwościach :)


Czarne mydło to nic innego niż zmydlona pasta ze zmiażdżonych oliwek. Kosmetyk ten pochodzi z Maroka i wykazuje cudowne wręcz właściwości oczyszczające. Jest jednym z elementów tureckiego rytuału oczyszczającego: hammamu.
 
Właściwości czarnego mydła: 

- dogłębnie oczyszcza skórę,
- usuwa i rozpuszcza martwy naskórek,
- wygładza i nawilża skórę,
- przygotowuje twarz i ciało do znacznie lepszej wchłanialności kremów, olejków i maseł,
- regularne stosowanie mydła eliminuje: wypryski, nierównomierny koloryt skóry,
- mydło poprawia gładkość, poziom nawilżenia skóry oraz uelastycznia ją i ujędrnia.



Savon noir można stosować na kilka sposobów:
  • do codziennego mycia twarzy i ciała,
  • do gomażu (nakładamy mydło na zwilżone ciało, pozostawiamy na kilka minut, a następnie specjalną rękawicą lub myjką, delikatnymi ruchami masujemy skórę - taki zabieg złuszcza naskórek i dokładnie oczyszcza skórę),
  • jako maseczki do skóry tłustej, mieszanej (na zwilżoną skórę nakładamy Savon Noir, masujemy, a następnie pozostawiamy na ok. 5 minut i spłukujemy wodą).

Savon Noir z olejkiem z róży damasceńskiej 
ze sklepu e-Fiore




Czarne mydło z olejkiem damasceńskim od e-Fiore nie przypomina tradycyjnego mydła, do jakiego przywykliśmy tzw. kostki. Jest zapakowane w słoiczek, ma bardzo gęstą, jednolitą konsystencję, niemal jak pasta. Jest półprzezroczysta, zielonkawo-brunatna i przypomina... smar :) Pachnie naturalnie, mocno oliwkowo, z delikatnym różanym akcentem. Zapach jest dla mnie zupełnie niedrażniący.
W kontakcie z wodą mydło zamienia się w kremowy mus. Po umyciu nim skóra aż skrzypi :) Czuć, że jest czysta i odświeżona. Po gomażu z użyciem Savon noir skóra jest dodatkowo jedwabiście gładka. Aż nie można przestać jej dotykać :) Żaden peeling mechaniczny (a tym bardziej enzymatyczny) nie daje równie spektakularnych efektów. Mało tego - peeling wykonany czarnym mydłem jest bezpieczny dla skóry ze skłonnością do pękających naczynek.
Uwielbiam takie uniwersalne i świetnie działające kosmetyki! W przypadku czarnego mydła od e-Fiore dodatkowym atutem jest także dodatek pielęgnującego olejku z róży damasceńskiej.

Skład  czarnego mydła od e-Fiore jest perfekcyjnie krótki: Aqua, Olea Europea Oil, Potasium Hydroxyde, Rosa Damascena Oil. 

Ponieważ czarne mydło nie zawiera konserwantów, należy zadbać o to, by nie dostała się do niego woda. Najlepiej nabierać je z pojemnika czystą drewnianą lub plastikową łyżką, ewentualnie można porcję mydła potrzebną do gomażu odłożyć sobie na talerzyk czy miseczkę.

Mydło dostępne w pojemności: 150ml (28,50 zł) i 500ml (78 zł).

Można je kupić w sklepie e-Fiore KLIK






 Jak rozpoznać prawdziwe czarne mydło?

Tak się złożyło, że niedawno dostałam także w prezencie Czarne mydło produkowane przez firmę Avon. Zdziwiłam się mocno, że Avon wziął się za tak zobowiązujący kosmetyk, ale moje zdziwienie nie trwało długo... Wystarczył rzut oka na skład, by prawdziwie się przerazić. Dlatego też postanowiłam zrobić porównanie i pokazać Wam, jak rozpoznać prawdziwe czarne mydło.



Kolor i konsystencja: 
Zasada nr 1 - prawdziwe czarne mydło nigdy nie jest czarne!

Czarne mydło ma zwykle ciemną, brunatną konsystencję. W zależności od użytych składników może mieć nieco żółtawe bądź zielonkawe zabarwienie. Konsystencja jest "smarowata" - może być gęsta lub nieco rzadsza, ale zawsze jest delikatnie przejrzysta.

e-Fiore:
brunatno-zielonkawe, przypomina pastę, smar, 
jest przejrzyste
Avon: 
ewidentnie czarne, przypomina błoto, 
nie jest przejrzyste


Zapach: 
Zasada nr 2 - czarne mydło pachnie tym, z czego jest zrobione!

W czarnym mydle muszą być wyczuwalne oliwki, nie te chemiczne, drogeryjne, ale takie właśnie, jak prawdziwe oliwki spożywcze. Zapach nie przez wszystkich lubiany, ale tak właśnie pachnie Savon Noir. Spotkać można czarne mydła wzbogacane olejkiem różanym lub eukaliptusowym - tutaj oliwkowy zapach będzie nieco zmodyfikowany, ale zawsze wyczuwalny.

e-Fiore:
wyraźnie czuć oliwkę z delikatną domieszką róży

 Avon:
pachnie słodko, korzennie, czuć anyż i ani grama oliwki


Skład: 
Zasada nr 3 - Im krócej - tym lepiej!

Czarne mydło to raptem kilka składników. Ot, w tym cały sekret i cała filozofia. Woda, zmiażdżone oliwki, wodorotlenek potasu + ew. dodatki o charakterze pielęgnacyjnym (np. naturalne olejki). Skład dłuższy niż 5 pozycji powinien już wzbudzić czujność. Absolutnie niedopuszczalne jest zastosowanie w Savon Noir konserwantów czy środków czyszczących!

e-Fiore:
Aqua, Olea Europea Oil, Potasium Hydroxyde,  Rosa Damascena Oil. 


  Avon: 
Aqua, Stearic Acid, Gycerin, PEG-6, Lauric Acid,
Potassium Hydroxide, Sodium Laureth Sulfate (!), Dipropylene Glycol,
Glycol Stearate, Polyethylene, Benzyl Alkohol, Parfum, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, Cocamidopropyl Betaine, Glycereth-26, Disodium EDTA, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Moroccan Lava Clay, Amber Extract, Olea Europea Fruit Extract, Pottasium Benzoate, Phenoxyerhanol, Citric Acid, CI 77491, CI 77492, CI 77499


Działanie: 
Zasada nr 4 - Działa jak natura chciała!

Czarne mydło spełnia swe zadania dzięki zastosowanym w nim naturalnym składnikom - działa jak peeling enzymatyczny, świetnie oczyszcza i wyraźnie wygładza skórę.

e-Fiore:
naturalne składniki sprawiają, że kosmetyk
świetnie oczyszcza, złuszcza i wygładza
Avon:
oczyszcza - ale tylko dzięki chemicznym substancjom myjącym,
delikatnie złuszcza - ale tylko dzięki polietylenowym granulkom,
efekty nie są jednak spektakularne


Jak widać, "czarne mydło" od Avonu to tylko tani chwyt marketingowy powstały na fali rosnącej popularności Savon Noir. Avon wyprodukował zwykły polietylenowy peeling, do tego raczej kiepskiej jakości. Zafarbowanie go na czarno i umieszczenie oliwy z oliwek na końcu składu z pewnością nie uczyni go prawdziwym Czarnym mydłem prosto z tureckiej łaźni. Tytuł prawdziwego czarnego mydła otrzymuje Savon Noir od e-Fiore - bezapelacyjnie spełnia wszystkie wymagania, jakie pokładamy w czarnych mydłach!


*Ciekawa jestem o Wasze doświadczenia z czarnym mydłem? Znacie, lubicie?*


28.01.2013

Ziołowe mydło Kapha ze sklepu BliskoNatury

Kiedy kupujemy kosmetyki, zwykle dobieramy je pod naszą skórę i jej wymagania. Okazuje się jednak, że można dobrać kosmetyk zgodnie... z naszym żywiołem! Taki pomysł podsuwa ajurweda i oparte na jej założeniach produkty z serii Wild Earth Formuła Ajurwedyjska dostępne w sklepie bliskonatury.pl.

O co chodzi? Otóż zgodnie z ajurwedą, starożytnym systemem uzdrawiania, każda istota ludzka ma przewodni żywioł natury - kapha, vata albo pitta - który w największym stopniu wpływa na nasz umysł, ciało i emocje. Każdy z nas także ma jeden żywioł, który łatwiej wytrącić z równowagi niż pozostałe. To jest właśnie nasza dosha, dosłownie: "to, co zawodzi". Produkty Wild Earth Formuła Ajurwedyjska są przygotowane przy użyciu znanych od starożytności formuł ziołowych tak, aby pomóc zrównoważyć Twoją doshę i przywrócić równowagę umysłowi i ciału.

Żeby przekonać się, jaką doshą jesteśmy wystarczy zrobić króciutki test dostępny TUTAJ

Mnie z owego testu wyszło, że moja dosha to Kapha (czyli ziemia/woda). Dlatego też najlepsze miało być dla mnie mydełko ziołowe Kapha - polecane także jako doskonałe do tłustej i zanieczyszczonej skóry.

Jesteście ciekawe, czy ajurwedyjskie mydło wprowadziło w moje życie równowagę i harmonię? :) Zapraszam do recenzji!

 

Wild Eearth: Ajurwedyjskie ziołowe mydło Kapha

Opakowanie: Mydełko jest przepięknie zapakowane w bawełniany woreczek, a dodatkowo także w folię ochronną. Same mydełko to całkiem spora kostka z wytłoczonym wzorem charakterystycznym dla doshy Kapha - kwadratem. W mydle zatopione są drobinki ziół - jest ich naprawdę sporo!

Zapach: pachnie mocno ziołowo, bardzo charakterystycznie i intensywnie. Podobno ten ostry zapach ma łamać moją naturalną skłonność do ospałości ;) Coś w tym jest, bo przyznaję, że zapach tak mnie kręci w nosie, że nawet jak rano budzę się mega zaspana, po przemyciu twarzy mydełkiem, czuję się w pełni rozbudzona.

Działanie: Mydełko dobrze się pieni, tworząc kremową, przyjemną pianę. Bardzo dobrze oczyszcza skórę, pozostawiając ją czystą i miłą w dotyku. Po myciu nie czuć ściągnięcia ani typowego dla niektórych mydeł "osadu" na skórze. Zauważyłam też, że mydełko naprawdę dobrze wpływa na moją mieszaną skórę - zdecydowanie zmniejszyła się jej skłonność do wyprysków! Z radością zaobserwowałam także, że mydełko nie przyczynia się do powstawania zaskórników. W moim odczuciu, to najlepsze mydełko do twarzy, jakie miałam okazję stosować. Myślę, że śmiało może zostać porównane do słynnego mydła Aleppo!

Cena: 28,18 zł/100 g

Ocena: 6/6

Czy kupiłabym ponownie: TAK, mojej skórze to mydełko zdecydowanie przywróciło równowagę







Wild Earth stworzyło 3 rodzaje mydełek ajurwedyjskich: Kapha czyli ziemia i woda, Vata czyli wiatr, Pitta czyli ogień.

Mydełka można nabyć TUTAJ

O każdej z dosh, a także o samych produktach z serii Wild Earth więcej przeczytacie: TUTAJ

Lubicie naturalne mydełka? Ja serdecznie  polecam Wam czasem zrobić skórze odmianę od wszystkich drogeryjnych żeli i płynów i przekonać się jak zareaguje ona na dotyk natury - może nawet tej nepalskiej? :) 

28.12.2012

Choisee - moja opinia...

I ja skusiłam się na słynną już chyba promocję Choisee -60%. Jeszcze słynniejsza jest afera związana z tą promocją: blogerki opisały już niemal wszystko:

- reklamowanie jako "naturalnych" kosmetyków, które w olbrzymiej większości nie mają nic wspólnego z naturalnością,
- dziwne nalepki z naklejoną nową datą ważności na starą, już nieaktualną,
- niezabezpieczone, a w efekcie - porozlewane kosmetyki i zalane przesyłki,
- długi czas oczekiwania na przesyłkę, pomyłki w adresach,
- produkty w innych opakowaniach niż te widoczne na zdjęciu - brak pompek, zamiast jednego opakowania - 2 małe, brak naklejonych etykiet, a jedynie jakieś luźne karteczki,
- bardzo nieprzyjemne reakcje właścicielki firmy, która na fb zachowywała się tak, jak absolutnie nie przystoi zachowywać się nie tylko w social media, ale także w jakiejkolwiek cywilizowanej społeczności,
- brak odpowiedzi na maile, ogólna olewka klientów...

Ja sama, skuszona promocją, wybrałam z oferty Choisee 6 kosmetyków, za które łącznie zapłaciłam 38 zł. Żeby sprawiedliwości stało się zadość opiszę swoje wrażenia. Dodam, że początkowo nawet mi było żal właścicielki, bo w sumie blogerki atakowały ją ostro, nierzadko nie przebierając w słowach, ale później, kiedy wychodziły coraz większe "smaczki" doszłam do wniosku, że aż tyle wpadek jest absolutnie nie do dopuszczenia i za swoje nieprzemyślane decyzje trzeba ponieść konsekwencje.

Na paczkę czekałam prawie 2 tygodnie, gdyż jak się okazało, została nadana na zły adres i poczta odesłała ją z powrotem do firmy. W paczce zastałam rozlany szampon... Moim zdaniem korek jest niedopasowany do butelki i dlatego wszystko się wylewa. Reszta kosmetyków - choć pozalewana - była ok. A dokładniej:


  •  Żel do mycia twarzy Lawenda & ylang ylang - zaplanowałam go jako część prezentu dla siostry



Skład ma brzydki, zapach dość ostry i mało przyjemny, a muszę przyznać, że lubię lawendę, siostra mówi, że ściąga twarz i szczypie, ogólnie jest na NIE,

  •  Tonik różany



Skład ok, zapach może i różany, ale racze to taka przywiędnięta róża... Moim zdaniem tonik jak tonik, tyle że z ładnym składem, ale bardziej na TAK,

  •  Mleczko do demakijażu Ogórek i zielona herbata


Przyjemnie, delikatnie pachnie, ma naprawdę ładny skład, dobrze i dokładnie usuwa makijaż oczu, jestem na TAK

  •  Maseczka antybakteryjna do twarzy Neem & Drzewko Herbaciane



Dostałam ją w 2 małych opakowaniach po 50 ml każde, z dołączoną etykietą - średnio mi się to podoba. Na etykiecie brak jest informacji, jak stosować maseczkę. Skład jest brzydki - parafina, PEG-i, parabeny. Odważyłam się jednak nałożyć tę maseczkę na twarz, żeby nie być gołosłowną. Po nałożeniu odczuwałam szczypanie, ale spodziewałam się tego po miodli indyjskiej. O dziwo, efekt jaki zobaczyłam po zmyciu maseczki bardzo mnie zaskoczył. Twarz nie była podrażniona, za to bardzo dobrze oczyszczona i gładka, a pory zwężone. Gdyby firma popracowała nad składem, byłabym generalnie na TAK, ale ze względu na skład, któremu nie do końca ufam, jestem na NIE


  •  Szampon Imbir&Limonka - leje się i brudzi wszystko dookoła, więc nawet nie chciało mi się robić mu zdjęć :/

Jak już pisałam, dotarł do mnie wylany. Opakowanie to porażka, niewygodne, niedopasowane, szampon leje się nawet gdy jest zakręcony. Zapach - brzydko cytrynowy, przypomina jakieś mleczko do szorowania, imbiru nie czuć wcale. Włosy myje przyzwoicie, ale bez szału, wg mnie działa dokładnie tak samo jak każdy inny szampon z SLS-em, jestem na NIE

  •  Mydełko z masłem shea Cynamon & Pitchouli & Pomarańcza



Ładny skład, absolutnie fenomenalny, intensywny zapach - w tym wypadku autentycznie żałuję, że nie zamówiłam więcej kostek tego mydełka. Dobrze myje skórę, nie wysusza, a nawet delikatnie natłuszcza. Bardzo na TAK!


Jak widać, firma ma w swoim składnie i kompletne buble i naprawdę  niezłe kosmetyki. Szkoda, że się spaliła, bo nie sądzę, by po tym, co pokazała, jeszcze się podniosła...

A jak u Was z Choisee? Skusiłyście się czy oddychacie dziś z ulgą czytając o naszych przeżyciach z tą jakże popularną w ostatnim czasie firmą? ;)

20.11.2012

Nowości w mojej kosmetyczce :)

Trochę nowości u mnie :) Przepraszam, że zdjęcia takie różnorodne, ale na chwilę obecną nie mam aparatu i posiłkuję się trochę zdjęciami sprzed 2 tygodni, a trochę na chybcika wykonanymi komórką :)

Moja pielęgnacja cery poszerzyła się o:

Ziaja Pro Peeling z mikrogranulkami bardzo mocny (21 zł/270 ml) - ma same pozytywne opinie na wizażu, a ja akurat potrzebowałam porządnego zdzieraka :)



Mydełko arganowe ze sklepu Skarby Afryki (12 zł/75 g) - kolejne naturalne mydełko w mojej kolekcji, to mój pierwszy kosmetyk z olejem arganowym w jakiejkolwiek postaci, zobaczymy, czy zachęci mnie do dalszych eksperymentów.



Poszukiwania idealnej maskary wciąż trwają...

Maskara Maybelline Volum' Express Colossal Smoky Eyes (30 zł/10 ml) - całkiem nieźle wspominam oryginalnego żółtego Colossala, ciekawe więc jak sprawdzi się ta podrasowana wersja.

Maskara Bourjois Queen Attitude (50 zł/10 ml) - to moja pierwsza maskara Bourjois, sama nie wiem, dlaczego tak późno, bo kosmetyki tej firmy darzę sporą sympatią.


A z konkursu wygranego u Naturalnie :) dotarły do mnie takie cudeńka:

Lavea Balsam z masłem shea czekoladowy (9zł/50 g) - ma obłędny zapach, wydaje się być baaardzo porządnie natłuszczający, czuję, że będzie to całkiem przyjemny jesienny umilacz :)

Lavea Mydło Czekolada Gold (11,70zł/100 g) - mydło pachnie jak najprawdziwsza czekolada, a połyskuje jak złoto - już wiem, że nie ma sposobu, żebyśmy się nie polubili!



Znacie coś z tych kosmetyków? Coś Was zaciekawiło?

1.10.2012

Październikowe nowości kosmetyczne - TULI i Rossmann

Kolejne nowości w moich kosmetykach :)

Przywędrowało do mnie wczoraj zamówienie z Mydlarni TULI :) Wiecie już pewnie, że jestem fanką naturalnych mydełek, więc obowiązkowo musiałam te mydlane cudowności wypróbować, tym bardziej, że blogosfera wypowiada się na ich temat bardzo dobrze. Wybrałam 2 duże mydełka węglowe (jednego nie widać, bo od razu wylądowało na mojej mydelniczce:) - mydła węglowe to największy hit tej mydlarni. Zawarty w mydle węgiel aktywny ma niezwykle silne działanie oczyszczające. Otwiera pory i oczyszcza je, usuwa toksyny, zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. Jedno mydełko węglowe jest dla mnie, drugie dla mojego młodszego brata, który z uwagi na swój wiek walczy z młodzieńczym trądzikiem. Będą więc 2 recenzje z 2 różnych punktów widzenia :)
Skusiłam się także na małe mydełko owsiankowe, które nie tylko myje, ale także jest delikatnym peelingiem, a ja akurat szukam fajnego peelingu.
A oprócz tego pani Asia - autorka tych cudownych mydełek - obdarowała mnie przemiłymi gratisami! Dostałam małe mydełko kokosowe, małe mydełko z glinką różową i maleńki balsam w kostce - no, cudo, no! :) Pani Asia już zdobyła moje serce, choć jeszcze nie zdążyłam nawet przetestować mydełek :)


Duże mydełka TULI (100 g) kosztują 10 zł, małe (40 g) - 4 zł :) Cena więc świetna, koszty przesyłki także są bardzo przystępne, a Właścicielka mydlarni to prawdziwa kobieta z pasją! Więc teraz ja z prawdziwą przyjemnością biorę się za testowanie :)


A z najnowszej oferty Rossmanna wybrałam dla siebie ostatecznie 2 rzeczy - mój ukochany, bezzapachowy lakier do włosów Isana (4,99zł) i ocet jabłkowy do włosowych płukanek (6,49zł). A Wy na coś się skusiłyście?

17.09.2012

Lawendowe mydełko od Feniqia + zachęta :)

Lubicie mydełka? Bo ja baaardzo :)
Jakiś czas temu na blogu Naturalnej Bianki (który to blog bardzo serdecznie Wam polecam :) ) wygrałam lawendowe mydełko firmy Feniqia. Feniqia oferuje naturalne i ręcznie wytwarzane mydełka. Oparte są na tradycyjnych recepturach, w których główną rolę odgrywają wonne zioła i blisko wschodnie przyprawy. Mydła Feniqii nie zawierają parabenów, substancji koloryzujących i innych chemicznych substancji szkodliwych dla zdrowia.
Feniqia posiada w swojej ofercie całą gamę świetnie pachnących mydełek, w tym bardzo kuszącą serię "7 grzechów głównych", a ja miałam okazję przekonać się o działaniu jednego z nich. A mowa o:

Feniqia Mydło perfumowane Lawenda

 


Opakowanie: Mydełka są prawdziwym rarytasem nie tylko pod względem działania, ale także estetyki. Są pakowane w śliczne kartonowe pudełeczka, w środku dodatkowo znajdziemy ulotkę z informacjami o różnych mydełkach firmy.

Konsystencja, zapach: Nie wiem, skąd Bianka wiedziała, że uwielbiam zapach lawendy, ale trafiła z tym zapachem idealnie w moje gusta! Lawendowe aromaty to moja słabość, z miejsca więc pokochałam to mydełko. Zapach jest bardzo intensywny, czułam lawendę jeszcze jak mydełko było zapakowane na poczcie w kopertę :) Położone w łazience roztacza dookoła śliczny aromat - także na skórze przez jakiś czas jest wyczuwalna lawendowa woń :) W mydlanej kostce zatopione są kawałki lawendy, co nadaje mydełku szczególnie wytwornego charakteru :)

Działanie: Mydełko świetnie i dokładnie myje - używałam go zarówno do ciała, jak i do twarzy - w obu przypadkach sprawdza się super. Wytwarza dużo, przyjemnej, delikatnej piany. Piana pozostawiona przez dłuższy czas na buzi - działa tak jak nawilżająca maseczka :) Nie muszę więc mówić, że nie ma nawet mowy o wysuszaniu. Mydełko Feniqia jest wydajne - nie zmydla się, nie rozpuszcza, nie tworzy nieestetycznych, mydlanych zacieków.

Cena: 19,95 zł/75 g (mydełko można kupić np. w sklepie Biolander)

Ocena: 6/6

Czy kupiłabym ponownie: TAK







Zachęta:
Chciałybyście też takie mydełko? Nic prostszego - blog Bianki obchodzi właśnie pierwsze urodziny i z tej okazji Bianka zorganizowała KONKURS, w którym można wygrać m.in. mydełka Feniqi! Zachęcam Was serdecznie do udziału, nagrody są naprawdę godne uwagi, no i przede wszystkim - naturalne :) Link do konkursu: http://naturalna-bianka.blogspot.com/2012/09/konkurs-urodziny-bianki-z-alepia.html


1.09.2012

Royal Alepp Savon Noir - naturalny peeling

Odkąd usłyszałam o niezwykłych właściwościach czarnego mydła, wiedziałam, że muszę je mieć. Czarne mydło, w nietypowej formie pasty zamkniętej w słoiczku, uwielbiane przez klientki mydlarni intrygowało mnie niesamowicie. I tak trafiło do mnie Royal Alepp Savon Noir - Czarne mydło peelingujące, które testuję od jakiegoś czasu.


Opakowanie: Niestety, opakowanie jest bardzo słabe. Już po 2 tygodniach zakrętka pękła, mimo że obchodziłam się z nią delikatnie. Myślę, że w przypadku kosmetyku naturalnego, który w składzie nie zawiera żadnych konserwantów, opakowanie powinno być solidniejsze...

Konsystencja, zapach: Czarne mydło tak naprawdę nie jest czarne, tylko żółte, ale duża ilość zamknięta w słoiczku przybiera ciemnawy, brunatny kolor ;) Konsystencją i zapachem przypomina... smar samochodowy, niektórym może więc śmierdzieć, ale ja już w pełni przyzwyczaiłam się do tego zapachu.

Skład: Olea europea oil, Lauris nobilis (Laurel) oil, Aqua, Potassium hydroxide - cały sekret czarnego mydła tkwi w jego składzie, który musi być absolutnie naturalny, maksymalnie prosty i zawierać tylko 3-4 składniki. Jeżeli więc spotkacie gdzieś czarne mydło, które zawiera więcej niż 4 składniki, lepiej go nie bierzcie, bo prawdziwe mydło naprawdę nie potrzebuje niczego więcej niż następujące składniki: zmiażdżone oliwki, olej laurowy, woda i chlorek potasu.

Działanie: Zaskakujące jest to, że nasze mydło działa jak peeling enzymatyczny. Osobiście nie jestem fanką takiego peelingu, ale spróbowałam. Początkowo mydło kupiłam z zamiarem stosowania na twarz i tak też robiłam. Mydło peelingowało, ale właśnie tak delikatnie, enzymatycznie, czego niestety za bardzo nie lubię. Już miałam pożegnać się z tym mydełkiem, ale postanowiłam dać mu szansę i użyć go zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem - do ciała. I tutaj mój szok był maksymalny! Czarne mydło wmasowane w wilgotne ciało dało taki efekt gładkości, że każdy peeling, jaki stosowałam wcześniej, chowa się! Ciało w dotyku jest jedwabiście gładkie, z prawdziwą przyjemnością go dotykam, bo nie potrafię nazachwycać się efektami. Nie wiem, jak zwykłe oliwki potrafią sprawić takie cuda, że każdy drogeryjny zdzierak się chowa, ale robią to naprawdę doskonale :)

Czarne mydło poleciłam także mojemu narzeczonemu, który ma problem z zapaleniem mieszków włosowych na przedramionach (chropowate, czerwone grudki niemożliwe do usunięcia). Efekt? Prawie całkowicie pozbył się stanu zapalnego! Skóra zyskuje gładkość i zdrowy wygląd - super!

Cena: ok. 20 zł/150 g

Ocena: 5/6 (minus daję za słabe opakowanie, na przyszłość poszukam mydła zapakowanego jakoś solidniej)

Czy kupię ponownie: TAK





Znacie Savon Noir? Jeśli nie, a lubicie naturalną pielęgnację, to serdecznie Wam polecam :)