Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rossmann. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rossmann. Pokaż wszystkie posty

11.09.2013

Program Nowości Rossmann - moja druga paczka :)

Cześć dziewczyny!

Z lekkim opóźnieniem spowodowanym przeprowadzką, remontem, brakiem czasu i - niestety - Internetu, śpieszę donieść, że w międzyczasie w moje ręce wpadła już druga paczka z Programu Nowości, w którym uczestniczę. O pierwszej pisałam Wam niedawno, o TUTAJ.



A tym razem w Rossmannowej paczce znalazłam:


1) Gliss Kur - Eliksir z olejkami pielęgnacyjnymi Ultimate Color



2) Kate Perry - Woda toaletowa Killer Queen



3) Eveline - Żelowy samoopalacz do twarzy i ciała 3w1 Selftan



4) Eveline - Suchy olejek do ciała Argan Oil



5) Lirene - Nawilżający krem zmieniający się w rozświetlający fluid Magic make up



6) Lirene - Płyn micelarny 3w1 Cera naczynkowa



7) Manhattan - Lakier do paznokci Lotus Effect Glitter - nr 10C



8) Wibo - Lakier do paznokci - WOW Glamour Sand  - nr 3




Jak Wam się podoba ta paczka? Bo mi bardzo :) Już mogę stwierdzić, że z większości produktów jestem baaardzo zadowolona, a szczegółowymi recenzjami podzielę się z Wami oczywiście niebawem :)



28.08.2013

Rossmannowe nowości nr 1 - co warto kupić? Mexx, Perfecta, Tołpa, Timotei, Dove, Bourjois, Astor

Nie tak dawno pisałam Wam o moim pierwszym pudełeczku z nowościami od Rossmanna, które będą dostępne w sprzedaży od września, a które ja miałam okazję przetestować już wcześniej. Obiecałam podzielić się z Wami moimi opiniami, co też dzisiaj z przyjemnością czynię :)
Dlaczego z przyjemnością? Ano dlatego, że na 7 produktów kosmetycznych, jakie otrzymałam, aż z 6 jestem zadowolona, z czego 1 dodatkowo okazał się moim absolutnym faworytem w swojej kategorii :)


1) Bourjois - Maskara Twist up the Volume


Maskara Twist Up the Volume posiada innowacyjną szczoteczkę 2w1 - prostą do wydłużania rzęs oraz skręconą do ich pogrubiania i zagęszczania. Wystarczy przekręcić końcówkę i szczoteczka z prostej robi się grubsza, skręcona.
Pierwsze moje przygody z tą maskarą to była droga przez mękę - tusz był tak świeży i mokry, że nie robił nic poza sklejaniem rzęs. Kiedy jednak nieco podsechł - pokazał na co naprawdę go stać! Maskara pozwala kilkoma ruchami uzyskać efekt, na który zwykle muszę pracować dobre kilka minut i to różnymi maskarami jednocześnie. Tusz Bourjois idealnie rozdziela i podkreśla każdą rzęsę z osobna. Do tego pogrubia ją i wydłuża. Oko wygląda świetnie, wiem, co mówię, bo moje rzęsy to prawdziwe kikuty ;) Wytrzymuje w nienagannym stanie cały dzień, bez kruszenia i osypywania.
Produkt wart zakupu!



2) Astor - Podkład matujący Anti Shine



Podkład rozprowadza się lekko, bez żadnego smużenia. Przyzwoicie kryje i ładnie wyrównuje koloryt skóry, ale jednocześnie nie tworzy efektu maski. Właściwie jest na skórze niemal niewidoczny i niewyczuwalny, za co bardzo duży plus - wyglądamy bowiem bardzo naturalnie i świeżo. Bałam się, że kolor 201 Sand będzie dla mnie za ciemny (jestem dość blada) – nic bardziej mylnego, jest idealny! Ani za pomarańczowy, ani za różowy, świetnie stapia się ze skórą, dopasowując się do niej kolorem. Nie ciemnieje w ciągu dnia, nie waży się, nie spływa (!) – za co kolejny duży plus.
Z przyjemnością informuję, że nie zatyka porów –  a jestem pod tym względem bardzo wyczulona :)
Niestety, jeśli chodzi o właściwości matujące, to nie jestem nimi zachwycona. W moim przypadku mat utrzymuje się ok. 2-3 h, przynajmniej w tak upalne dni, w jakich przyszło mi go stosować.Mimo wszystko uważam, że to naprawdę dobry podkład, ale polecam go bardziej do cer, które nie mają większych problemów z błyszczeniem – będą naprawdę zadowolone.
- See more at: http://www.rossnet.pl/Produkt/Astor-Anti-Shine-nr201-podklad-30-ml,112218,1650#sthash.sP6DYFPj.dpuf
Podkład rozprowadza się lekko, bez żadnego smużenia. Przyzwoicie kryje i ładnie wyrównuje koloryt skóry, ale jednocześnie nie tworzy efektu maski. Właściwie jest na skórze niemal niewidoczny i niewyczuwalny, za co bardzo duży plus - wyglądamy bowiem bardzo naturalnie i świeżo. Bałam się, że kolor 201 Sand będzie dla mnie za ciemny (jestem dość blada) – nic bardziej mylnego, jest idealny! Ani za pomarańczowy, ani za różowy, świetnie stapia się ze skórą, dopasowując się do niej kolorem. Nie ciemnieje w ciągu dnia, nie waży się, nie spływa (!) – za co kolejny duży plus.
Z przyjemnością informuję, że nie zatyka porów –  a jestem pod tym względem bardzo wyczulona :)
Niestety, jeśli chodzi o właściwości matujące, to nie jestem nimi zachwycona. W moim przypadku mat utrzymuje się ok. 2-3 h, przynajmniej w tak upalne dni, w jakich przyszło mi go stosować.Mimo wszystko uważam, że to naprawdę dobry podkład, ale polecam go bardziej do cer, które nie mają większych problemów z błyszczeniem – będą naprawdę zadowolone.
- See more at: http://www.rossnet.pl/Produkt/Astor-Anti-Shine-nr201-podklad-30-ml,112218,1650#sthash.sP6DYFPj.dpuf
Podkład rozprowadza się lekko, bez żadnego smużenia. Przyzwoicie kryje i ładnie wyrównuje koloryt skóry, ale jednocześnie nie tworzy efektu maski. Właściwie jest na skórze niemal niewidoczny i niewyczuwalny, za co bardzo duży plus - wyglądamy bowiem bardzo naturalnie i świeżo. Bałam się, że kolor 201 Sand będzie dla mnie za ciemny (jestem dość blada) – nic bardziej mylnego, jest idealny! Ani za pomarańczowy, ani za różowy, świetnie stapia się ze skórą, dopasowując się do niej kolorem. Nie ciemnieje w ciągu dnia, nie waży się, nie spływa (!) – za co kolejny duży plus.
Z przyjemnością informuję, że nie zatyka porów –  a jestem pod tym względem bardzo wyczulona :)
Niestety, jeśli chodzi o właściwości matujące, to nie jestem nimi zachwycona. W moim przypadku mat utrzymuje się ok. 2-3 h, przynajmniej w tak upalne dni, w jakich przyszło mi go stosować.Mimo wszystko uważam, że to naprawdę dobry podkład, ale polecam go bardziej do cer, które nie mają większych problemów z błyszczeniem – będą naprawdę zadowolone.
- See more at: http://www.rossnet.pl/Produkt/Astor-Anti-Shine-nr201-podklad-30-ml,112218,1650#sthash.sP6DYFPj.dpuf
Podkład matujący Astor Anti Shine świetnie się rozprowadza, nie zostawia smug. Ładnie wyrównuje koloryt skóry i delikatnie kryje (na większe niedoskonałości potrzebny korektor). Jest bardzo lekki, właściwie wcale nie czuć go na skórze - dzięki temu zyskujemy także naturalny i świeży wygląd. Kolor 201 - Sand - okazał się idealny dla mojej jasnej skóry, bałam się, że będzie ciemny, ale miło się zaskoczyłam. Podkład nie ciemnieje na skórze, nie waży się i nie spływa.
Nie zatykał mi porów - a że mnie zatyka jakieś 90% podkładów, to nie lada wyczyn.
Generalnie podkład byłby naprawdę super, tylko jest jeden problem - podkład z nazwy matujący matuje w stopniu minimalnym, wręcz żadnym.
Jeśli więc nie zależy Wam na jakimś super matowaniu, a szukacie po prostu fajnego podkładu, to jest to
produkt wart zakupu!
Jeśli natomiast szukacie podkładu, który zmatuje Was skutecznie i na długo, to jest to

produkt niewart zakupu!



3) Mexx - Woda toaletowa Energizing woman


Woda toaletowa Mexx Energizing Woman jest zapachem idealnym na co dzień, świeżym i faktycznie energetyzującym. Jest też idealna na lato - zapach jest bardzo w moim guście, więc na pewno w przyszłym roku znów po niego sięgnę. Jeśli chodzi o nuty zapachowe, to wyczuwam przede wszystkim pomarańczę, melona i odrobinę gałki muszkatołowej. Jest więc świeżo, rześko i nieco zadziornie przy końcu. Trwałość też niczego sobie - do 6 h na skórze.
 Produkt wart zakupu!



4) Dove Color Repair – 60-sekundowa terapia do włosów
 
 60-sekundowej terapii do włosów od Dove użyłam od razu po farbowaniu i muszę przyznać, że praktycznie wcale nie było widać na włosach żadnych zniszczeń wywołanych farbą. Włosy po aplikacji są miękkie i wygładzone, ładnie błyszczą i dobrze się układają. 15 ml opakowanie wystarcza na kilka sporych aplikacji - wbrew pozorom jest baaardzo wydajne. Jeśli nie przeszkadzają Wam silikony w produktach do włosów (mnie nie przeszkadzają), to:
produkt wart zakupu!

5) Perfecta Slim Fit – Serum antycellulitowe wyszczuplające 
 
Serum antycellulitowe i wyszczuplające Perfecta Slim Fit to - jak dla mnie - najsłabszy kosmetyk w tym box-ie i jeden z najsłabszych kosmetyków, jakie miałam okazję używać z tej kategorii. Nie liczyłam, że serum będzie wyszczuplać czy redukować cellulit, ale miałam nadzieję, że choć minimalnie napnie i ujędrni skórę. Nic z tego! On nie robi ze skórą praktycznie nic! Do tego dość długo się wchłania.
Produkt niewart zakupu! 

6) Timotei Anti Frizz - Spray dyscyplinujący
 
Spray Timotei Anti Frizz z mocno silikonowym składem okazał się moim wybawieniem w upały, kiedy nie chciałam dodatkowo włosów obciążać jeszcze odżywką, bo i bez tego bardzo szybko się przetłuszczają. Sprayu Timotei  używałam więc jako szybkiej odżywki bez spłukiwania - szybko spryskuję nią włosy, rozczesuję (grzebień sunie jak po maśle) i włosy są właściwie gotowe - lekkie, świeże, zdrowo wyglądające. Do tego odżywka przepięknie pachnie - kokosowo-wanioliowo-słodziutko!
Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że tak polubię silikonową odżywkę w sprayu, a tymczasem póki co nie mam ochoty wracać do mojego arsenału naturalnych odżywek bez silikonów :P
Produkt wart zakupu! 

7) Tołpa Botanic – Delikatny żel pod prysznic Białe kwiaty

Delikatny żel pod prysznic Tołpa Białe Kwiaty to mój osobisty hit jeśli chodzi o to pudełeczko, dlatego jemu poświęcę całą osobą notkę - już niebawem wypatrujcie recenzji :) Póki co mogę powiedzieć tylko tyle, że
produkt absolutnie wart zakupu!


I jak skusicie się na coś? :)

3.08.2013

Program Nowości Rossmann - moja paczka


Jak pewnie większość z Was wie, że Rossmann niedawno poszukiwał testerek do Programu Nowości. Udało mi się szczęśliwie załapać do tej akcji i wczoraj odebrałam pierwszą paczkę z nowościami do testów. Produkty te będą dostępne w Rossmannie od września, a ja wraz z innymi recenzentkami mam za zadanie przetestować je i wystawiać im opinie na stronie www.rossnet.pl. Oczywiście, będę starała się swoimi opiniami dzielić także z Wami, tu na blogu :)

A tymczasem pokazuję, co znalazłam w tej uroczej, czerwonej paczuszce :)


Paczka prezentowała się tak:




A zawartość tak:



1)    Bourjois - Maskara Twist up the Volume


2)    Astor - Podkład matujący Anti Shine


3)    Mexx - Woda toaletowa Energizing woman


4)    Dove Color Repair – 60-sekundowa terapia do włosów
 

5)    Perfecta Slim Fit – Serum antycellulitowe wyszczuplające 

 
6)    Timotei Anti Frizz - Spray dyscyplinujący


7)    Tołpa Botanic – Delikatny żel pod prysznic Białe kwiaty



+ Rajstopy Gatta 4-ever mine, których nie chciało mi się fotografować :P)




Jak Wam się podoba ten zestaw? Co Was najbardziej zaciekawiło?

16.06.2013

Ulubiony lakier do włosów: Isana, Lakier o nautralnym zapachu

Nienawidzę zapachu lakierów do włosów, a Wy? Chmura drażniących kropelek, która wżera się w śluzówkę i od której nie sposób uciec - to efekt typowy dla niemal wszystkich lakierów, jakie znam.
Ale kiedyś, przypadkiem zobaczyłam w Rossmannie lakier z magicznym napisem "parfum neutral", który z miejsca skutecznie mnie skusił. I tak odkryłam mój ulubiony lakier, który jest już ze mną kilka dobrych lat. Wypróbowałam też inne wersje tego lakieru, ale tylko ten jest wart uwagi - i pod względem zapachowym, i pod względem działania.


Isana, Lakier do włosów o neutralnym zapachu

Opakowanie: Nie za duże, nie za małe, poręczne, rozpryskuje odpowiednią ilość lakieru na całych włosach bez "kropelkowania".

Zapach: Lakier z założenia jest bezzapachowy, ale jakiś tam zapach ma. Poprzednia wersja tego lakieru nie pachniała wcale, ten nie wiedzieć dlaczego wzbogacono o delikatny, ale zawsze -  "lakierowy smrodek". Jednak w porównaniu do innych lakierów dostępnych na rynku, ten wciąż bije je na głowę. Zapach jest delikatny, nie nachalny i nie duszący, dość szybko również znika.

Działanie: Moje włosy są bardzo nie podatne na układanie, dlatego, jeśli chcę zrobić nawet najzwyklejszy kucyk muszę go utrwalić lakierem. Isana bezzapachowa czyni to wystarczająco skutecznie - fryzura wytrzymuje przez ok. 6-8 h bez większych uszczerbków. Nie jest to utrwalenie typu "hełm", dlatego na większe wyjście raczej się nie nada, ale dla lekkiego codziennego utrwalenia - jak najbardziej. Ogromny plus za to, że lakier nie jest "mokry" i nie skleja włosów, nie tworzy również strąków. Fryzura wygląda z nim bardzo naturalnie. Nie zauważyłam również, by wysuszał włosy bądź robił im jakąś większą krzywdę.

Cena: 7 zł/250 ml

Ocena: +5/6

Czy kupiłabym ponownie: TAK




*Używacie lakierów do włosów? Jakie są Wasze ulubione?*

14.05.2013

Babydream: Krem ochronny do opalania z filtrem SPF 50+

Ponieważ lato zbliża się wielkimi krokami, zdecydowałam się poszukać jakiegoś porządnego filtru do ciała i twarzy. Wybór padł na krem Babydream z filtrem SPF 50+, który zbiera nienajgorsze opinie w internecie, posiada filtry UVA i UVB, jest wodoodporny, łatwo dostępny i kosztuje grosze. Czy wybór okazał się słuszny. Hmm... I tak, i nie. Przeczytajcie same ;)

Babydream Krem ochronny do opalania SPF 50+


Opakowanie: Miękka i wygodna tubka - mała, poręczna, świetna do torebki.

Konsystencja, zapach: Zapach jest może i mało przyjemny, ale też mało wyczuwalny, więc raczej krzywdy nikomu nie zrobi. Konsystencja dość rzadka, biaława, fajnie się rozsmarowuje, ale - niestety - pozostawia bardzo tłusty film na skórze... W wielu recenzjach czytałam, że bieli, ale ja się z tym nie zgadzam - u mnie nie widać żadnego bielenia.

Działanie: Moim zdaniem, krem nie nadaje się do twarzy, bo jest stanowczo za tłusty. Pomijam już kwestie czysto estetyczne, iż buzia po nim świeci się niczym latarnia w nocy i żaden puder nie jest w stanie ukryć tego blasku. Najgorsze jest to, że tak tłusta warstwa wywołuje na mojej twarzy po prostu dyskomfort, mam wrażenie, że skóra nie oddycha i się dusi. Wiem, że idea filtru jest taka, by utworzyć warstwę ochronną na powierzchni skóry, zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z filtrem tak silnym, jak tutaj. Niemniej, ani ja, ani tym bardziej moja twarz nie dają rady aż takiej tłustości. Efektem kilkutygodniowego użycia były niestety zapchane pory...
Stosowałam również filtr Babydream na ciało - a konkretnie - miejsca dla mnie latem szczególnie problematyczne. Jestem alergikiem i mam uczulenie na słońce objawiające się mocno swędzącą wysypką po dłuższej niż kilka minut ekspozycji słonecznej. Miejsca, które zwykle atakuje wysypka smarowałam więc Babydream-em i muszę przyznać, że w bardzo dużym stopniu zmniejszał on u mnie odczyn alergiczny. Z pełną odpowiedzialnością mogę więc stwierdzić, że filtr swoje zadanie spełnia bardzo dobrze - skutecznie chroni bowiem skórę przez promieniami słonecznymi.

Cena: 14 zł/75 ml

Ocena: +3/6

Czy kupiłabym ponownie: do twarzy na pewno poszukam czegoś innego, ale do ciała, które potrzebuje dużej ochrony przed słońcem jest jak najbardziej ok!

 Skład:


*Ciekawa jestem, czy znacie ten filtr? Stosujecie w ogóle filtry? Jakie możecie polecić do twarzy?*

17.04.2013

Alterra Aloesowy krem na dzień do skóry suchej i wrażliwej

Aloesowy krem Alterra kupiłam któregoś razu na promocji w Rossmannie, będąc ciekawa, jak sprawdzi się w porównaniu do mojego ulubionego kremu na dzień z serii BeEco FlosLeku. Krem ma zachwycający skład i certyfikat BDiH, więc zapowiadał się naprawdę super. Jak się sprawdził w rzeczywistości? Zapraszam do lektury :)

Alterra Aloesowy Krem na dzień do skóry suchej i wrażliwej



Opakowanie: Bardzo ładne, żywe, niemal wiosenne :) Tubka jest miękka i  łatwo wydobyć z niej kosmetyk. Dodatkowo zapakowana została w kartonik.

Konsystencja, zapach: Konsystencja kremowa, acz nieco ciężkawa. Wchłania się szybko, jednak pozostawia na skórze coś w rodzaju ochronnej warstewki (podejrzewam, że to zasługa wosków). Krem pachnie dość intensywnie, mało naturalny jest to zapach, lekko słodki, z czasem nieco drażniący.

Działanie: Nawilża naprawdę przyzwoicie, buzia po aplikacji jest miękka i wygładzona (znów wyczuwam tutaj działanie pszczelego wosku). Nie roluje się i jak najbardziej nadaje się pod makijaż. Niestety, mam wrażenie, że zapycha mnie delikatnie, więc nie sięgnę po niego ponownie. Zużyłam go za to chętnie do zabezpieczania końcówek, bo skład ma naprawdę godny uwagi :)

Skład:  (na zielono zaznaczyłam naturalne olejki i ekstrakty) Aqua, Alkohol, Glycerin, Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron), Glycine Soya Oil (olej sojowy), Cera Alba (wosk pszczeli), Glyceryl Stearate Citrate, Sorbitan Stearate, Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Parfum, Rhus Verniciflua Peel Cera (wosk z sumaka lakierodajnego), Sodium Citrate, Xanthan Gum , Sucrose Cocoate, Bisabolol, Linalool, Citric Acid, Prunus Armeniaca Kernel Oil(olej arganowy), Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder (sok aloesowy) , Limonene, Tocopherol, Geraniol, Helianthus Annuus Seed Oil (olej słonecznikowy), Citronellol, Citral

Cena: 10 zł/50 ml

Ocena: +3/6

Czy kupiłabym ponownie: NIE, chociaż uważam, że na cerach mniej podatnych na zapychanie, mógłby sporo zdziałać

W dalszym ciągu moim nr 1 w kategorii kremów na dzień pozostaje więc TEN krem :)



*Ciekawa jestem, czy znacie ten krem i jak sprawdził się u Was? Co lubicie z Alterry?*

6.10.2012

Alterra - Krem na dzień do cery mieszanej i normalnej brzoskwiniowy

Chętnie testuję kosmetyki Alterry, bo to spory kawał natury w przystępnej cenie :) Kiedy wypowiedziałam walkę trądzikowi i odstawiłam na bok ciężkie, zapychające fluidy, postawiłam na krem tonujący. Ten z Alterry wydał mi się najbardziej odpowiedzi.  Czy go polubiłam? Przeczytajcie :)


Alterra, Getönte Tagescreme Pfirsich (znany także jako: krem tonujący)

Opakowanie: Nie budzi moich zastrzeżeń, jest wygodne, ładne, praktyczne.

Konsystencja, zapach, kolor: Krem ma dość intensywny zapach brzoskwiń, który ja osobiście bardzo lubię. Konsystencja jest zwyczajna, ani gęsta ani rzadka. Krem występuje tylko w 1 kolorze, który uważam jest dość uniwersalny, bardzo fajnie stapia się ze skórą i nie odznacza.

Skład: naturalny, bogaty w mnóstwo fajnych olejów i roślinnych ekstraktów:
Aqua, Alcohol, Glycerin, Talc, Elaeis Guineensis Oil (olej palmowy), CI 77891, Sesamum Indicum Seed Oil (olej sezamowy), Cetearyl Alcohol, Gossypium Herbaceum Seed Oil (olej z nasion bawełny), Magnesium Aluminium Silicate, Prunus Persica Kernel Oil (olej z pestek brzoskwini), Lysolecithin, Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek), Tapioca Starch (skrobia z tapioki), Parfum, CI 77492, Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba), Xanthan Gum, Sodium Citrate, Citric Acid, Limonene, Cera Alba (wosk pszczeli), CI 77491, CI 77499, Tocopherol, Linalool, Helianthus Annus Seed Oil (olej słonecznikowy), Geraniol, Citrullus Lanatus Fruit Extract (ekstrakt z arbuza)


Działanie: Przyznaję się bez bicia, że nie od razu się z tym kremem polubiłam. Pierwsze próby to był istny koszmar i byłam mu gotowa wystawić bardzo słabą notę. Dlaczego? A dlatego, że krem koszmarnie się rolował na mojej skórze (nakładałam go zwykle na uprzednio posmarowaną twarz kremem BeECO, ale na długo po jego wchłonięciu) i znikał z niej po 2-3 godzinach. Do tego twarz mocno mi po nim się świeciła i nie pomagało nawet przypudrowanie. Próbowałam go nakładać także solo na twarz, wtedy co prawda nie rolował się, ale i tak bardzo szybko znikał z twarzy. Rzuciłam więc gdzieś w końcu ten krem w kąt, bo brakowało mi już do niego cierpliwości.
Ostatnio jednak postanowiłam dać mu drugą szansę. Tym razem krem nałożyłam na mój nowy kosmetyczny nabytek, czyli frakcję sojową z BeautyEver (która swoją drogą zasługuje na osobą recenzję, ale o tym wkrótce :)). O dziwo, krem z Alterry rozsmarował się leciutko, bez problemu i bez najmniejszego wręcz rolowania! Co więcej - wytrzymał na twarzy od rana do wieczora, nie spowodował świecenia, ani nic z tych rzeczy!  Nie powiem - krem z Alterry swoją drugą szansę wykorzystał naprawdę dobrze i zostanie ze mną na dłużej :)
Oprócz tego muszę dodać kilka szczegółów technicznych - krycie ma słabe, bo to przecież tylko krem tonujący, a nie mocno kryjący podkład. Niemniej naprawdę fajnie ujednolica kolor skóry i moje naczynka nie są aż tak widoczne, kiedy nałożę ten krem. Cera wygląda naturalnie, świeżo, nie ma efektu maski i co najważniejsze - nie ma szkody dla skóry w postaci wyprysków czy zapchanych porów.

Cena: 10 zł/50 ml

Ocena: 5/6 (obecnie jest to mój ulubiony "podkład" na co dzień, nie używam niczego innego, bo ten mi w zupełności wystarcza, fajnie wyrównuje koloryt, jest lekki i przyjazny dla skóry)

Czy kupiłabym ponownie: TAK!

Niżej możecie zobaczyć jak kolor fajnie stapia się ze skórą:




Znacie? Lubicie? Ja serdecznie polecam, nie tylko cerom mieszanym :)

1.10.2012

Październikowe nowości kosmetyczne - TULI i Rossmann

Kolejne nowości w moich kosmetykach :)

Przywędrowało do mnie wczoraj zamówienie z Mydlarni TULI :) Wiecie już pewnie, że jestem fanką naturalnych mydełek, więc obowiązkowo musiałam te mydlane cudowności wypróbować, tym bardziej, że blogosfera wypowiada się na ich temat bardzo dobrze. Wybrałam 2 duże mydełka węglowe (jednego nie widać, bo od razu wylądowało na mojej mydelniczce:) - mydła węglowe to największy hit tej mydlarni. Zawarty w mydle węgiel aktywny ma niezwykle silne działanie oczyszczające. Otwiera pory i oczyszcza je, usuwa toksyny, zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. Jedno mydełko węglowe jest dla mnie, drugie dla mojego młodszego brata, który z uwagi na swój wiek walczy z młodzieńczym trądzikiem. Będą więc 2 recenzje z 2 różnych punktów widzenia :)
Skusiłam się także na małe mydełko owsiankowe, które nie tylko myje, ale także jest delikatnym peelingiem, a ja akurat szukam fajnego peelingu.
A oprócz tego pani Asia - autorka tych cudownych mydełek - obdarowała mnie przemiłymi gratisami! Dostałam małe mydełko kokosowe, małe mydełko z glinką różową i maleńki balsam w kostce - no, cudo, no! :) Pani Asia już zdobyła moje serce, choć jeszcze nie zdążyłam nawet przetestować mydełek :)


Duże mydełka TULI (100 g) kosztują 10 zł, małe (40 g) - 4 zł :) Cena więc świetna, koszty przesyłki także są bardzo przystępne, a Właścicielka mydlarni to prawdziwa kobieta z pasją! Więc teraz ja z prawdziwą przyjemnością biorę się za testowanie :)


A z najnowszej oferty Rossmanna wybrałam dla siebie ostatecznie 2 rzeczy - mój ukochany, bezzapachowy lakier do włosów Isana (4,99zł) i ocet jabłkowy do włosowych płukanek (6,49zł). A Wy na coś się skusiłyście?

6.08.2012

Naturalny tonik: Alterra Tonik do twarzy z orchideą

Dziś będzie o rossmanowej Alterrze - chyba znają ją już wszyscy. Ja postanowiłam przetestować tonik, niestety w polskich Rossmannach nie ma pełnego wyboru, więc musiałam wybrać jedyny dostępny, czyli tonik do cery dojrzałej. Osobiście nie przeszkadza mi to, to przecież tylko tonik, a do tego naturalny, więc nie zawiera on substancji, które mogłyby nie sprzyjać mojej, stosunkowo młodej skórze.
naturalny tonik Alterra opinie blog rossman orchidea co polecacie alterry warto kupic



Opakowanie: miłe dla oka, generalnie lubię design kosmetyków Alterry :) opakowanie jest też wygodne w stosowaniu, nie wylewa się za dużo kosmetyku

Konsystencja, zapach: pierwsze spostrzeżenie jest takie, że tonik nie jest przezroczysty, a lekko żółtawy - oczywiście nie ma to wpływu na jego działanie. Zapach - szczerze mówiąc - dla mnie jest ok, po przeczytaniu opinii na wizażu, że rzekomo śmierdzi, trochę się go bałam, ale niepotrzebnie. Wg mnie nie śmierdzi, zapach może nie jest jakąś wyszukaną kompozycją perfum, ale nie jest też na pewno uciążliwy dla nosa.

Działanie: Wiem, że nie wszyscy lubią toniki, które mają w składzie alkohol, ale mnie to osobiście nie przeszkadza - nie zauważyłam, żeby tonik przesuszał skórę ani odrobinę. Dość przyjemnie za to odświeża, doczyszcza twarz i przygotowuje ją do aplikacji kremu. Nie jest klejący, czego w tonikach nie lubię.

Cena: 10 zł/150 ml

Ocena: 5/6 ( jest naturalny i działa tak jak powinien, dlatego zasłużona 5)


Czy kupię ponownie: TAK



A Wy polecacie Alterrę? Macie jakieś ulubione kosmetyki tej firmy?