6.09.2014

Alverde: Puder mineralny sypki

Cześć dziewczyny,

Będąc na wakacjach w Niemczech, musiałam odwiedzić również słynną drogerię DM. A jak DM, to wiadomo - Alverde, Balea, p2 i co tam jeszcze wygrzebać można :) Zakochana w mineralnych kosmetykach, postanowiłam skusić się m.in. na zielony słoiczek od Alverde, który skrywać miał puder mineralny. 



Trochę się łudziłam, kupując go, że będzie stanowił świetny zamiennik na lato dla podkładu mineralnego. O tym jednak nie może być mowy. Podkład to to zdecydowanie nie jest.
Występuje w 2 kolorach: 01 porcelain oraz 02 natural. Porcelana była zdecydowanie za jasna, nawet jak na moją bladą skórę, coby więc latem nie wyglądać jak kościotrup, wybrałam drugi, ciemniejszy odcień. Odcień natural jest kolorem neutralnym i powinien dość fajnie stapiać się z kolorytem skóry większości Europejek.
Kosztuje nieco ponad 20 zł w przeliczeniu na nasze i  można kupić go w Drogeriach DM. Pytanie tylko, czy warto.



Skład: nie są to czyste minerały, jak sugeruje nazwa, ale skład jest całkiem w porządku - przerażać może jedynie glinka na pierwszym miejscu - suche skóry niech podchodzą do tego pudru ostrożnie:
Kaolin, Mica, Zink Stearate, Silica, Parfum (Essential Oils)**, Isoamyl Laurate, Tocopherol, Tourmaline, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder*, Prunus Armeniaca Kernel Oil*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Magnesium Silicate, Ascorbyl Palmitate, [+/- CI 77891, CI 77492, CI 77499, CI 77491, CI 77163]

Plusy:
+ wydajność,
+ trwałe opakowanie.

Minusy:
- właściwości kryjące - żadne,
- właściwości matujące - przeciętne, większość pudrów posiada podobne.,
- trwałość: znikoma.
Jest jednak jedna najpoważniejsza wada, która sprawia, że nie jestem tego pudru w stanie znieść na mojej twarzy. Otóż: puder Alverde na mojej twarzy wygląda zwyczajnie brzydko. I z każdą godziną jest jeszcze gorzej. Puder włazi w pory, rozszerza je, twarz wygląda na zmęczoną i nieświeżą. Brrr, naprawdę żaden inny puder nie robi mi z twarzą takiej masakry.
Stokroć lepiej czuję się mając na twarzy najzwyklejszy puder z mąki ziemniaczanej...

I cóż - po raz nie pierwszy i pewnie nie ostatni - okazało się, że wśród naturalnych kosmetyków także zdarzają się te lepsze i te gorsze. W kwestii pudrów kończę poszukiwania, zostaję przy mojej sprawdzonej, ultranaturalnej mące ;)







Znacie ten kosmetyk? Co z Averde uważacie za godnego uwagi?

4.09.2014

Denko z ostatnich miesięcy

Cześć dziewczyny,

nazbierało mi się tych śmieci, oj nazbierało ;) Pora opróżnić magiczne, czerwone pudełko, w którym trzymam moje pustaki ;) Większość z tych kosmetyków nie doczekała się pełnej recenzji, dlatego dziś kilka słów o nich - ku pamięci mojej i rozwadze Waszej :) Zapraszam:




Kosmetyki do włosów



1. Ziaja Med:  Kuracja przeciwświądowa - Szampon łagodzący
Bardzo dobrze oczyszczający szampon, cudownie pachnie miętą :) Nie mam większych problemów ze skórą głowy, jedynie po farbowaniu trochę mnie swędzi i wtedy faktycznie dobrze łagodził swędzenie. Jednak jak dla mnie jego największą zaletą jest fakt, że po umyciu włosy dłużej pozostają świeże, niż w przypadku większości znanych mi szamponów.

2. Fitomed: Szampon ziołowy do włosów tłustych
Moje włosy nie lubią się z szamponami bez SLSu i niestety, to kolejny przykład na to. Włosy błyskawicznie się przetłuszczały po tym szamponie i wyglądały wyjątkowo brzydko. Niestety, szampon nie dla mnie :( Więcej pisałam o nim TUTAJ.

3. Garnier Ultra Doux: Szampon oczyszczający Cytryna i biała glinka
Podobnie jak poprzednik ma tę zaletę, że wyraźnie wpływa na dłuższą świeżość naszej czupryny. Podoba mi się bardzo dodatek glinki w szamponie - to niespotykane wśród drogeryjnych szamponów. Do tego miły, cytrusowo-słodki zapach. Chętnie do niego wrócę.

4. CeCe Med: Lakier do włosów z proteinami jedwabiu
Z racji zupełnie nie do ułożenia włosów, zmuszona jestem sięgać po lakier, kiedy chcę zrobić sobie jakąkolwiek fryzurę inną  niż rozpuszczone włosy ;) CeCe Med trochę mnie rozczarował - słabo utrwala, właściwie już na etapie pryskania miałam wątpliwości czy pryskam lakierem czy jakąś niewidzialną mgiełką... Na plus na pewno można zaliczyć fakt, że nie skleja włosów, ale co z tego, skoro też praktycznie wcale nie utrwala.

5. Kallos: Maska do włosów farbowanych Argan
Wbrew pozorom to maska bez olejku arganowego w składzie - więcej pisałam o niej TUTAJ. Mimo to w działaniu nie była aż taka zła, chociaż bardziej przypominała mi zwykłą odżywkę niż konkretnie działającą maskę. Na początku urzekł mnie jej zapach - pachnie gumą balonową - pod koniec używania jednak stał się tak masakrycznie chemiczny, że z ulgą odetchnęłam kiedy zobaczyłam denko...

6. Taft: Suchy szampon
Opakowanie 150 ml wystarczyło mi raptem na 4 razy,  więc dość słabo oceniam wydajność. Działanie również oceniam jako średnie - doraźnie jest w stanie odświeżyć fryzurę, jednak na krótko. Po kilku godzinach fryzura wygląda mało atrakcyjnie i człowiek żałuje, że jednak tych włosów nie umył normalnie...

7. Joanna: Kremowy żel pod prysznic Zielone jabłuszko (przez pomyłkę zapodział się do włosowych)

Ot, żel i tyle. Nie będę się rozpisywać, bo nic specjalnego mnie w nim nie zachwyciło, nic też nie rozczarowało. Zapach dość chemiczny, ale dał się lubić.


Kosmetyki do twarzy


8. Ziaja Med: Kuracja lipidowa Fizjoderm Krem pod oczy
Liczyłam na większe nawilżenie i odżywienie, tymczasem było zupełnie zwyczajnie. Krem w sam raz na początek kremowanie okolic oczu, ja już wolę czuć bardziej intensywne działanie w tych okolicach ;)

9. Eveline: Serum nawilżająco-wygładzające 100% kwas hialuronowy
Początkowo byłam pewna, że pokocham ten jednoskładnikowy, zaskakujący jak na Eveline, produkt. Niestety, nie zauważyłam żadnych efektów stosowania serum. Mogę się jedynie domyślać, że sekret działania kwasu hialuronowego tkwi nie w składzie, ale jego strukturze...

10. Fitomed: Płyn lawendowy do twarzy
Uwielbiam lawendę i liczyłam bardzo na jej zapach w tym płynie, niestety został on zabity przez dodatek cytrusowych olejków na końcu składu. Niewiele więc myśląc, poprawiłam zapach i wkropiłam kilka kropel olejku lawendowego do środka. Tym samym zyskałam dobrze działający i przyjemnie pachnący tonik do twarzy.

11. Apis: Maseczka wygładzająco-oczyszczająca z minerałami z Morza Martwego
Fajna, oczyszczająca maska, choć niestety, nie jest to mój ulubieniec w tej kategorii. Minusem jest niestety opakowanie - zbyt twarde by wydobyć pozostałości, których spokojnie wystarcza jeszcze na 3 porządne użycia. Pisałam o niej niedawno, o TUTAJ.

12. Dr Duda: Acne mineral - Żel do pielęgnacji cery trądzikowej
Niestety, żel ten nie działa zupełnie na moją skórę. Mam wrażenie, że smaruję się wodą. Nie sprawdził się ani do stosowany po myciu jako uzupełnienie pielęgnacji, ani stosowany punktowo. 


13. Tołpa: Łagodny płyn micelarny do mycia twarzy i oczu
Bardzo porządny płyn i faktycznie łagodny. Moje oczy nie z każdym micelem się lubią - przykładowo po biedronkowym (nomen omen: też podobno produkowanym przez Tołpę) niemiłosiernie pieką mnie oczy. Tutaj nie ma mowy o żadnym podrażnieniu, do tego płyn jest bardzo skuteczny i szybko pozwala pozbyć się makijażu i zanieczyszczeń.

14. AA Collagen Hial + Micelarny płyn do demakijażu twarzy i oczu
Płyn delikatny i niepodrażniający moich wrażliwych oczu. Pod względem skuteczności jednak nieco pozostaje w tyle, w porównaniu chociażby do wspomnianej wyżej Tołpy. Trzeba się nieco więcej natrzeć i więcej wacików zużyć.

15. Virtual: Fluid kryjący Perfect Cover
Na piątym miejscu parafina - zupełnie nie do zaakceptowania u mnie w produktach do twarzy. Nałożyłam raz, drugi, trzeci bez większego wgłębiania się w skład, zaobserwowałam wysyp, poczytałam skład i... wyrzuciłam do kosza. Szkoda życia (i twarzy) na buble.

16. Sylveco: Tymiankowy żel do mycia twarzy
Zakochałam się w jego ślicznym tymiankowym zapachu, krótkim, naturalnym składzie i... to tyle. Działania nie polubiłam. Moim zdaniem zbyt delikatnie oczyszcza skórę, w efekcie czego jej stan się pogarszał.

17. Miss Sporty: Maskara Pump Up Booster Curve it!
Maluje i pogrubia rzęsy całkiem przyzwoicie, ale niestety, szybko się kruszy i tworzy mało estetyczną pandę pod oczami.

18. Virtual: Splash Wodoodporny tusz do rzęs
Bubelek, który szybko wylądował w koszu. Maluje bardzo byle jak, prawie że wcale. Po cóż mi więc wodoodporność, skoro nie czuję bym miała pomalowane rzęsy?

19. Rimmel: Maskara SkandalEyes Rockin' Curves
Ciekawa, nietypowa szczoteczka daje radę, choć moim numerem 1 ta maskara na pewno nie zostanie. Rzęsy są delikatnie wydłużone i pogrubione, a ja przy moich marnych kikutach liczę na bardziej spektakularny efekt.



Kosmetyki do ciała






20. Butterfly: Skarpetki złuszczające
Kupiłam je za grosze na eBayu chcąc sprawdzić, czy bardzo różnią się od polskich, kilkakrotnie droższych skarpet. No i faktycznie różnica jest, nie złuszczają tak spektakularnie i tak szybko jak np. skarpety Cosmabell... Choć rzecz jasna,efekt jest widoczny, i na mniejsze zgrubienia i zrogowacenia na stopach będzie jak znalazł.

21. Melaleuca: Nawilżająco ochronny krem do rąk
Nietrafiony prezent. Krem do rąk na bazie parafiny jeszcze jakoś zniosę, ale z dodatkiem SLSu?! Moja cierpliwość się wyczerpała, tym bardziej, że działanie mocno znikome. Trafił do kosza.

22. All about beauty: Zmywacz do paznokci
Zwykły zmywacz do paznokci z Tesco albo innego Auchan. Dobrze zmywa i jest go dużo, ale niestety, śmierdzi i wysusza nieco paznokcie.

23. For Your Beauty: Maseczka do rąk z masłem shea
Nowość, która pojawi się w Rossmannach już we wrześniu. Przyjemna, baaaardzo mocno nasączona maska w formie rękawiczek. Po zastosowaniu dłonie są mięciutkie i nawilżone, producent poleca trzymać ją ok. 15 min, jednak rękawiczki są tak mocno nasączone, że jak ktoś ma tyle czasu, to mógłby trzymać ją nawet i godzinę.

24. Mydlarnia Tuli: Mydełko owsiane
Najlepsze mydło z Mydlarni Tuli, jakie testowałam, ale bez większych achów i ochów. Fajne w charakterze peelingu, jako myjadło - zupełnie zwyczajne i niczym się nie wyróżniające.




Znacie któreś z tych kosmetyków? Jak Wasze wrażenia?

3.09.2014

Kreatywna środa, czyli garść inspiracji! - część 16

Cześć dziewczyny,

w tą już prawie jesienną środę, zapraszam Was na kilka inspirujących różności wygrzebanych z czeluści Internetu:


1. Ile ja się naszukałam idealnego stolika do mojego salonu! Gdyby tylko wcześniej wpadła mi w ręce ta inspiracja, byłoby o wiele łatwiej. Czyż taki prosty design nie wygląda zjawiskowo?

2. Banalny sposób, jak szybko i efektownie wykonać organizer na kosmetyki, gazety, długopisy... cokolwiek chcecie!


 3. Znudziły Ci się stare szpilki? Może by dodać im zupełnie nowego charakteru?

 4. Prosty, ale urzekający sposób na mini-doniczki z niczego. Bardziej co prawda na wiosnę, ale już dziś nie mogłam się oprzeć, by Wam pokazać :)

5. A teraz ręka w górę ten, kto marzył w dzieciństwie o takim cudzie! Jak widać jest to jak najbardziej wykonalne :)



6. Na koniec - stylowy deser. Tak dostojnych "babeczek" pewnie jeszcze nie widzieliście :)

Miłego dnia! :)

1.09.2014

Apis: Maseczka błotna do twarzy oczyszczająco-wygładzająca z minerałami z Morza Martwego

Cześć dziewczyny,
Jednym z najchętniej kupowanych przeze mnie kosmetyków są maseczki do twarzy. Na tę chwilę mam ich w domu ok. 10, z czego większość rzecz jasna oczyszczająca ;) Nie lubię babrać się w saszetki, więc zwykle wybieram tubki, albo przynajmniej większe opakowania, wystarczające na kilka(naście) użyć. Tak też trafiłam na maskę błotną Apisa, marki zupełnie mi nieznanej, ale - co zaskakujące - całkiem porządnej składowo. Zobaczcie, jak się sprawdziła :)

Apis: Maseczka błotna do twarzy oczyszczająco-wygładzająca z minerałami z Morza Martwego



Opakowanie: Całość opakowana jest w kartonowe pudełeczko (nomen omen, niepotrzebnym moim zdaniem zupełnie, informacje spokojnie zmieściłyby się na tubie). Sama maseczka mieści się w długiej, plastikowej tubie. Materiał jest dość twardy jak na maskę o błotnej konsystencji, w efekcie czego na ściankach opakowania pozostaje sporo produktu, którego nie sposób wycisnąć. Po przecięciu opakowania nożyczkami okazało się, że jest tam maski tyle, że spokojnie wystarczyłoby jej jeszcze na 3 użycia.

Konsystencja, zapach: Konsystencja bardzo gęsta, ale smarowna, rozprowadza się bez większych problemów. Zasycha nieco dłużej niż tradycyjna glinka, ale zmywa się równie ciężko i topornie ;) Zapach ani ładny ani brzydki, lekko słodki z błotną nutą.

Skład: aqua, dead sea mud, kaolin, cetearyl alcohol & ceteareth 20, zinc oxide, aloe extract, grape seed oil, potassium alum, thyme extract, chestnut extract, ginkgo biloba extract, allantoin, almond oil, methylchloroisothiazolinone, methylisothiazolinone, benzyl alcohol, parfum

Działanie: Maseczka spełnia obietnice producenta - fajnie oczyszcza skórę oraz faktycznie pozostawia ją gładką. Cera jest świeższa i ładnie oczyszczona. Należy kontrolować czas użycia, gdyż pozostawiona za długo może podrażnić skórę (jak to glinka). Zabrakło mi efektu WOW, bo w kwestii masek jestem dość wymagająca, ale też nic zarzucić jej nie mogę, bo jest zwyczajnie dobra i - co ważne - faktycznie skuteczna.

Cena: 21,70 zł/100 ml (do kupienia np. TUTAJ)

Ocena: +4/5 - to dobra maska oczyszczająca z fajnym składem, warto wypróbować zwłaszcza przy mniej zanieczyszczonych cerach :)

Debiut z marką Apis uważam za udany, więc ochoczo przystępuję do poznania ich kolejnego produktu - tym razem padło na peeling enzymatyczny z żurawiną. Dotychczasowe moje doświadczenia z peelingami enzymatycznymi nie należą do udanych (np. KLIK peeling śmierdziuszek z BU ;)), może akurat Apis zmieni mój punkt widzenia?





A Wy znacie tę markę? Co możecie polecić? A może macie jakieś ciekawe maski warte polecenia? Maskom nigdy nie mówię dość :)

19.07.2014

Organic Shop: Nawilżający mus do ciała Truskawka i czekolada





Cześć dziewczyny!

Najczęściej po organiczne kosmetyki sięgam, kiedy kupuję mazidła do twarzy. Z tymi do ciała jestem bardziej pobłażliwa - lubię ładnie pachnące smarowidła i czasem przymykam oko na różne smaczki w składzie. Tymczasem trafiam jednak na kosmetyk, który i zachwyca działaniem, i czaruje zapachem, a na deser - dopieszcza właśnie pięknym składem. Tak było z:


Organic Shop: Body Desserts Nawilżający mus do ciała Truskawka i czekolada

Organic Shop: Nawilżający mus do ciała Truskawka i czekolada


Opakowanie: Duży, plastikowy kubełek w miłej dla oka estetyce. Całkiem spora pojemność jak na mało do ciała. Niestety, brakuje mi jednej rzeczy - choćby zwykłej folii pod nakrętką zabezpieczającej zawartość i dającej pewność, że nikt wcześniej nie ruszał zawartości :(

Konsystencja/zapach: Mus swoją konsystencją bardziej przypomina mi delikatny budyń niż mus :) Jest lekki, taki "mokry", nie lepi się, ładnie rozsmarowuje na skórze, nie zostawia filmu i bardzo szybko się wchłania.
Zapach czekoladowy z lekką domieszką truskawki - nie utrzymuje się długo na skórze, jest lekki i nienachalny.

Organic Shop: Nawilżający mus do ciała Truskawka i czekolada


Skład:  Aqua with infusion of extracts: Fragaria Vesca (Strawberry) Fruit Extract (ekstrakt kalifornijskiej truskawki), Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter ( masło kakaowe), Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Extract (mleko kokosowe), Juglans Regia (Walnut) Seed Oil (olej z orzechów włoskich), Gardenia Taitensis Oil (olej gardenii z Tahiti),  Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oi (olej jojoba), Isopropilpalmitate, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Xantan Gum, SodiumHydroxide, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, CI 75125.

Działanie: Przy pierwszym podejściu do niego w zimie - mus mnie nie zachwycił. Działanie było zdecydowanie za lekkie jak na mocno przesuszoną zimą skórę. A ten mus cały właśnie jest taki "lekki" - lekki ma zapach, lekką konsystencję, lekko nawilża. I tym samym świetnie sprawdza się latem! Drugie podejście - właśnie w lecie - okazało się strzałem w 10! Szybko rozsmarowuję mus na ciele, błyskawicznie się wchłania, skóra jest delikatnie nawilżona bez uczucia ciężkości i lepkości, a delikatny zapach nie przytłacza i nie przyprawia o ból głowy, nawet gdy użyjemy go na noc.
Ogromna pojemność sprawia, że musem można smarować się nawet kilka razy dziennie, a jego jakby nie ubywa :)

Cena: 27,90 zł/450 ml


Ocena: -5/6


Organic Shop: Nawilżający mus do ciała Truskawka i czekolada

Organic Shop: Nawilżający mus do ciała Truskawka i czekolada



Udanych zakupów :)
I dajcie koniecznie znać, czym Wy smarujecie się przez lato :)

9.07.2014

Kreatywna środa! czyli garść inspiracji cz. 15

Cześć dziewczyny,

Zgodnie z obietnicą wracam z Kreatywną Środą. Dziś inspiracje mocno drewniane. Mam nadzieję, że drzewo urzeknie Was równie mocno jak mnie :)


1. Okno o mocno niespotykanym kształcie, ale za to parapet do niego - najlepszy w świecie!


 2. Mam ogromną słabość do sukulentów i na widok tego obrazu od razu zaświeciły mi się oczka. Czyż nie jest przeuroczy?


 3. Kilka skrzynek po owocach pozwala wyczarować jeden z najpiękniejszych stolików, jakie widziałam. To niesamowite, jakie wyobraźnia jest w stanie stworzyć cuda :)



 4. Schody nieco jak z surrealistycznego snu, ale naprawdę urzekające w swojej prostocie. Zjawiskowe, prawda?

 5. A jeśli chcielibyście się dziś trochę powylegiwać, to zapraszam na leżako-huśtawkę. Tylko najpierw trzeba zmusić swojego drwala, by Wam taką wyczarował ;)

Miłego dnia :)

6.07.2014

Wracam i chwalę się nowościami ;)

Cześć dziewczyny,

wiem, że nie było mnie tu całe wieki. Serdecznie przepraszam. Niestety, natłok obowiązków rodzinnych i domowych sprawił, że zupełnie nie miałam sił i czasu, by zająć się blogiem. Co oczywiście nie znaczy, że nie zajmowałam się kosmetykami, co to to nie :)
Dziękuję, że wciąż do mnie zaglądałyście i mam nadzieję, że wybaczycie mi tak długą nieobecność.

Dziś powitam Was postem z nowościami, ale w zanadrzu na najbliższe dni mam też kilka recenzji i mam również nadzieję reanimować serię "Kreatywnych śród". No to do dzieła :)

W międzyczasie, jak mnie nie było na blogu, otrzymałam kilka paczek z Programu Nowości Rossmanna, w którym uczestniczę.

Poniżej najciekawsze nowości z ostatnich miesięcy:


Neutral: Żel pod prysznic - bez parabenów, barwników i substancji zapachowych. Coś dla wrażliwców albo... chętnych na skomponowanie żelu pod prysznic o ulubionym zapachu :)

Wellnes&Beauty: Peeling do ciała Sól morska i oliwki - całkiem przyjemny peeling ukryty w pięknym pojemniku stanowi prawdziwą ozdobę łazienki. Nienajgorzej wygładza, miło pachnie, niestety dość znacznie przecieka przez palce.

Alterra: Olejek do twarzy Granat Bio - kosztuje niewiele bo nieco ponad 10 zł, spisuje się dobrze, choć przyznaję szczerze, że mój ulubieniec to nie jest ;) Nie przypadła mi do gustu niestety jego nuta zapachowa, za to opakowanie z pompką - super!

For Your Beauty Professional: Szczotka ceramiczna do modelowania włosów - świetna zarówno do modelowania, jak i do czesania. Odetchnęłam z ulgą, gdy zobaczyłam, że nie wplątuje włosów, bo to zawsze było moją największą zmorą w tego typu szczotkach :)

Fusswohl: Krem do stóp redukujący zrogowacenia skóry - jak dotąd mój ulubiony krem do stóp. Nie tylko świetnie radzi sobie z suchą skórą, ale też błyskawicznie się wchłania i ślicznie pachnie. Prawdziwy hit za 5 zł :)

Perfecta SPA: Masło do ciała Jagodowa muffinka - szybko się wchłania, nie pozostawia filmu, przyjemnie odżywia, a do tego pachnie tak, że chciałoby się je zjeść! :P



Lipcową paczkę z Programu Nowości pokażę Wam z kolei w całości, bo bardzo przypadła mi do gustu:




Bielenda: Skin Clinic Professional Aktywny tonik odmładzający:

Bielenda: Skin Clinic Professional: Uszlachetniony olejek arganowy przeciw niedoskonałościom cery - wygląd i skład z miejsca mnie kupiły. Na wrażenia z użycia musicie jednak jeszcze zaczekać, bo jestem ostrożna w opiniowaniu produktów do twarzy ;)

Wilkinson: Ścinacz do zrogowaceń na stopach z ostrzami - świetna sprawa, bałam się, że narobię sobie krzywdy, ale okazał się nadzwyczaj łagodny i delikatny!

 Tołpa: Spa eco vitality: Orzeźwiający peeling-maska - strzał w 10! Naprawdę super, duże brawa dla Tołpy za kolejny świetny kosmetyk!

AA Prestige: Maseczka do twarzy łagodząco-kojąca - nie przepadam za marką AA i tym razem również mnie nie zachwyciła tą maskę. Parafina wysoko w składzie, substancje aktywny na końcu. Jaki to prestiż...

Eveline: Odżywcze masło do ciała Argan i Wanilia - lubię masła Eveline, tym razem też nie est inaczej :)

Gabriela Sabatini: Miss Gabriela Night - pokochałam od pierwszego psiknięcia! Kuszące, zmysłowe, a jednocześnie nad wyraz lekkie i świeże. Już dawno żadne perfumy mnie tak nie zachwyciły, jak będziecie w sierpniu w Rossmannie to powąchajcie koniecznie! :)



Podczas wakacyjnych odwiedzin u zachodnich sąsiadów odwiedziłam też DM, gdzie zaopatrzyłam się w kilka kosmetyków ze słynnej Balei oraz Alverde. Skusiłam się też na liner oraz kredki z Essence, zupełnie tak jakby nie było ich w Polsce :D


Póki co zakochana jestem w turkusowym linerze, kredki do powiek też spisują się świetnie :) Rozczarował mnie niestety puder mineralny z Alverde, dam mu jeszcze szansę, ale póki co wygląda mało obiecująco :?


Poczyniłam też niewielkie zakupy w Rossmannie, skusiłam się na trochę kolorówki oraz kosmetyki Tołpy, którą bardzo lubię.

Liner z MissSporty polecany przez jedną z Was na blogu okazał się strzałem w 10, od lat już nie używałam czarnego linera w pędzelku, ten okazał się naprawdę miłym zaskoczeniem zwłaszcza pod względem trwałości.  
Kredki z Coloramy Maybelline skusiły mnie kolorami - niestety są dość twarde i ciężko się nimi maluje.
Za to szminka Colorwear z Lovely to prawdziwy hit za grosze - uwielbiam ją na ustach! Śliczny kolor, świetny pigment, rewelacyjna jakość! 

Z Tołpy zaś skusiłam się maskę-peeling-żel 4w1 wychwalaną na wizażu i krem pod oczy z amarantusem :)


A co u Was nowego, dobrego? :) Znacie któreś z tych kosmetyków?