Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demakijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demakijaż. Pokaż wszystkie posty

25.07.2013

Phenicoptere: Rękawice Glov Comfort i Glov On-the-go - demakijaż samą wodą?

Gdybym miała wskazać czynność w ciągu dnia, jakiej najbardziej nie lubię, bez wahania wskazałabym na demakijaż. Mleczka, płyny, waciki, zamglone i podrażnione oczy, czyli mnóstwo zachodu po to, żeby i tak rano obudzić się z czarnymi obwódkami pod oczami...

Z dużą dozą rezerwy podeszłam więc do najnowszego, innowacyjnego rozwiązania w demakijażu, jakim są Rękawice Glov. No ale - oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie wypróbowała ich na własnej skórze.


Co to jest Glov?
Glov to specjalne rękawice, które pozwalają na wykonanie kompletnego demakijażu tylko przy pomocy wody. Nie potrzeba więc żadnych płynów, detergentów, żeli, mleczek i wacików.Wystarczy Glov i najzwyklejsza woda.


Jak to działa?
Włókna GLOV są 100 razy cieńsze od ludzkiego włosa i 30 razy cieńsze od włókna bawełny. Pozwala to  dokładnie usunąć makijaż i brud z twarzy. Dodatkowo kształt rozgwiazdy włókien zwiększa efektywność i szybkość działania. Dzięki nim zanieczyszczenia z powierzchni skóry trafiają prosto do rowków włókien i nie rozmazują się po całej twarzy.

http://glov.co


Glov są dostępne w dwóch wersjach: duża rękawica Glov Comfort (49,90 zł) z systemem 4 rogów, która dzięki dużej powierzchni pozwala na dokładne usunięcie mocnego makijażu  oraz mniejsza rękawica Glov On-the-go (39,90 zł), w sam raz do torebki i na wyjazd bądź też do usuwania delikatnego, lekkiego makijażu. 



Czy to naprawdę działa?
Działa! Glov rzeczywiście jest w stanie usunąć cały makijaż tylko przy użyciu wody. Byłam zaskoczona, kiedy wraz z każdym kolejnym machnięciem rękawicą, makijaż po prostu znikał z twarzy. Glov zmywa wszystko - od podkładu, przez puder, cienie i liner po tusz do rzęs. Co ważne - nie rozmazuje przy tym makijażu na całej twarzy, zebrany kosmetyk od razu cały zostaje na rękawicy. Po umyciu skóry Glov i przetarciu jej płatkiem nasączonym tonikiem, na płatku nie zostają żadne zanieczyszczania!

Demakijaż oczu z Glov jest dla mnie wybawieniem, nie cierpię tarcia oczu, mgły na oczach po użyciu mleczka czy płynu oraz podrażnień. Tu nic takiego się nie dzieje. Powieki są idealnie oczyszczone i nie budzę się rano z wciąż brudnymi oczami. 

Jeżeli zaś chodzi o skórę twarzy - ze względu ma moją problematyczną cerę - po użyciu Glov zawsze i tak oczyszczam jeszcze skórę olejkiem myjącym z BU albo Savon Noir. Co prawda, na wyjeździe używałam samego Glov i wody, i z moją skórą w tym okresie nic złego się nie działo, wolę jednak dla pewności pozostać przy dogłębnym oczyszczaniu porów. Nie znaczy to wcale, że Glov nie radzi sobie z oczyszczaniem skóry - ja po prostu wolę nie drażnić mojej kapryśniej skóry ;)

Glov używam więc zawsze do wstępnego oczyszczenia skóry twarzy i pełnego demakijażu oczu.

Demakijaż z Glov jest szybki i prosty. Wystarczy zmoczyć rękawicę w ciepłej lub zimnej wodzie i przykładając ją do twarzy delikatnie zmyć makijaż. Później Glov pierzemy ręcznie w zwykłym szarym mydle i odwieszamy do suszenia. Mydło idealnie i w oka mgnieniu usuwa z rękawicy cały brud, Glov jest czyściutkie jak przed pierwszym użyciem.

Okres przydatności Glov to ok. 3-4 miesiące. Ze względu na delikatność włókien nie należy rękawicy prać w pralce.

Może się wydawać, że Glov to zwykły kawałek mikrofibry - nic bardziej mylnego. Już pierwszy kontakt z Glov, przekonuje nas, że mamy do czynienia z o wiele bardziej delikatnym włóknem. Przesunięcie Glov po skórze rąk powoduje, że rękawica momentalnie "wyłapuje" każdą mikro-skórkę odstającą od skóry, nawet tę niewidoczną gołym okiem. Spróbujcie zresztą zmyć demakijaż mokrą ściereczką z mikrofibry - nie da rady - wiem, bo próbowałam ;)


Osobiście bardziej lubię rękawicę Glov Comfort, powierzchnia On-the-go jest dla mnie nieco zbyt mała. Uważam zresztą, że Glov Comfort jest na tyle leciutki i niewielkich gabarytów, że wcale nie potrzebuje zastępnika w podróży. A Glov do podróżowania nadaje się wyśmienicie - nie musimy zabierać ze sobą wacików i tysiąca buteleczek w postaci mleczek, żeli czy płynów micelarnych. Glov jest więc także świetnym rozwiązaniem do samolotu, zwłaszcza jeśli możemy sobie pozwolić tylko na bagaż podręczny. 






Ja na tyle przyzwyczaiłam się do łatwego i komfortowego demakijażu z Glov, że wpadłam w małą panikę kiedy ostatnio, jadąc na kilka dni do rodziców, zapomniałam o swojej rękawicy ;)



Glov możecie kupić tutaj:


 
Rewelacyjnym rozwiązaniem, dowodzącym, że twórcy Glov są w 100% pewni swojego produktu, jest możliwość skorzystania z Gwarancji satysfakcji. Jeśli nie będziecie zadowolone z działania Glov, możecie oddać go w ciągu 7 dni, a firma zwróci Wam pieniądze.





Jak same widzicie, pokochałam demakijaż z Glov, ale tym, co szczególnie mnie ujęło w przypadku Glov, to fakt, że ten innowacyjny produkt wymyśliły dwie Polki. Glov jest więc naszym rodzimym produktem, który naprawdę warto poznać i pokochać. A dla jego Twórczyń ogromne brawa za pomysł i uczynienie mojego codziennego demakijażu bardziej komfortowym! :)  

4.06.2013

Olejek z drzewka herbacianego czyli cudo dla problematycznej skóry :)

Tego, że moja skóra może pokochać olejek z drzewka herbacianego, domyślałam się już jakiś czas temu, kiedy zobaczyłam, jak pozytywnie reaguje na olejek myjący z BU z tym właśnie składnikiem (recenzja TUTAJ).

W końcu więc skusiłam się na moją pierwszą buteleczkę czystego olejku z drzewka herbacianego.Kupiłam go w Setare.pl za bodajże 14 zł (15 ml). Producentem jest rosyjska firma Nevskaya Korona (Aroma-Optima). Jest to 100% olejku naturalnego, bez żadnych zbędnych dodatków i takich olejków radzę Wam szukać. Dodam jeszcze, że olejek jest bardzo wydajny, bo zużywamy go w ilości kropelkowej. Takie 15 ml powinno wystarczyć spokojnie na pół roku, a może i dużej.




Kilka słów o samym olejku:

Olejek z drzewka herbacianego (Melaleuca alternifolia), podobnie jak samo drzewko, niewiele ma wspólnego z herbatą. Napar z liści tego olejku jest bowiem niezwykle obrzydliwy :) Prawdopodobnie nazwa "drzewko herbaciane" wzięła się z faktu, iż drzewo to rośnie zwykle nad wodą, którą spadające do niej liście barwią na brązowo, przez co przypomina kolor herbaty.
Drzewko herbaciane można spotkać przede wszystkim w Australii, a także gdzieniegdzie w Simabwe, Indiach i Indonezji. Aborygeni od tysięcy lat używali liści z tego drzewa na przeróżne dolegliwości i to oni jako pierwsi odkryli ich lecznicze właściwości. Do produkcji 10 litów esencji potrzeba ok. 1500 drzewek, co w przeliczeniu na powierzchnię plantacji stanowi 500 mkw upraw.


Olejek jest przejrzysty, lekko słomkowy i ma bardzo intensywny zapach. Dla mnie pachnie niesamowicie świeżo, korzennie i ziołowo, choć wiem, że wiele osób nie lubi tego zapachu. Nie o zapach jednak tu się rozchodzi, ale o działanie :) 



Działanie olejku z drzewka herbacianego:

Olejek z drzewka herbacianego ma silne działanie bakteriobójcze i grzybobójcze. Nawet mocno rozcieńczony z wodą olejek wykazuje intensywnie bakteriobójcze działanie.  Działa również dezynfekująco, przeciwbólowo i przeciwświądowo. Lekko ściąga pory skóry, normalizuje pracę gruczołów łojowych i działa na skórę regulująco.
Dzięki swoim właściwościom wskazany jest do stosowaniu przy trądziku, łojotoku oraz łupieżu. Świetnie nadaje się do sporządzania preparatów oczyszczających skórę. Ogranicza powstawanie nowych wykwitów i przyspiesza regenerację ran.


Zastosowanie olejku:
  • w kominkach do aromaterapii
  • jako dodatek do kremu
  • jako dodatek do kąpieli stóp
  • w toniku do twarzy
  • jako dezodorant
  • do masażu
  • jako dodatek do maseczek
  • w płynie do płukania ust
  • do uszlachetniania szamponów


Moje wrażenia ze stosowania olejku z drzewa herbacianego:

Stosowałam olejek na kilka sposobów: do odświeżania powietrza, jako dodatek do toniku, czysty, na skórę, do dezynfekowania pryszczy oraz jako dodatek do maseczek. Oto jak się sprawdził:

  • Do odświeżania powietrza - do kominka wkraplam zwykle ok. 10 kropel olejku. Tak jak pisałam - lubię zapach olejku i podoba mi się efekt zapachowy, jaki daje. To fajna odskocznia od słodkich, kwiatowych zapachów, jakie zwykle wybieram do kominka. W mieszkaniu niemal od razu czuć świeżość i taką wręcz czystość :)
  • Jako dodatek do toniku - olejkiem możemy wzbogacić praktycznie każdy łagodny tonik bądź hydrolat. Ja swój pierwszy tonik z olejkiem z drzewa herbacianego zrobiłam na bazie toniku różanego, a niedawno wpadł mi w ręce hydrolat oczarowy z Fitomedu i bardzo jestem ciekawa, jak on sprawdzi się w połączeniu z drzewkiem herbacianym. Generalnie na 100 ml toniku dodajemy ok. 25 kropli olejku herbacianego, przed użyciem każdorazowo wstrząsamy, bo olejek nie rozpuszcza się w wodzie, więc trzeba tonik każdorazowo wymieszać. Efekty stosowania takiego toniku, przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Z dnia z na dzień obserwowałam, jak moja skóra się oczyszcza. Tonik z olejkiem z drzewa herbacianego przepięknie oczyszcza pory skóry i sprawia, że wągry stają się dużo bledsze. Wizualnie również skóra staje się czystsza, gładsza, bardzo świeża i po prostu ładna. Mniej się przetłuszcza. Przede wszystkim jednak odkąd stosuję ten tonik, nie wyskoczyła mi ŻADNA, absolutnie ŻADNA, niespodzianka, nawet przed okresem, kiedy normalnie moja skóra "szaleje". Jestem zachwycona działaniem toniku z olejkiem z drzewa herbacianego i na stałe wpisuję go do swojej pielęgnacji.
  • Nierozcieńczony, miejscowo na zmiany skórne - pryszcze i wypryski pod wpływem olejku goiły się nieco szybciej, ale szału nie było. Mimo braku powalającego efektu, moim zdaniem, warto jednak w ten sposób odkażać niespodzianki, przede wszystkim by zapobiec namnażaniu i rozprzestrzenianiu się bakterii.
  • Jako dodatek do maseczek - dodaję zwykle 2-3 krople do maseczki z glinki, czasem mieszam go również z savon noir - skóra po takiej maseczce jest nie tylko pięknie oczyszczona, ale także zdezynfekowana.

Ja olejek z drzewka herbacianego uważam za hit mojej pielęgnacji i zachęcam Was do spróbowania, jeśli macie podobne problemy skórne!



Dajcie znać, czy próbowałyście tego olejku i jak się u Was sprawdza :)


Zachęcam do polubienia mnie na Facebooku, nagroda niespodzianka czeka :)

19.05.2013

BioNike Acteen: Regulujący płyn oczyszczający

Hej Dziewczyny :)
Dziś pora na ostatni produkt BioNike, który otrzymałam do testów. Pisałam Wam już o dwufazowym lotionie do demakijażu oczu oraz o kroplach do cery naczynkowej. Oba te produkty sprawdziły się u mnie bardzo pozytywnie, dlatego jeśli jeszcze nie czytałyście, zapraszam do zapoznania się z recenzjami :) Otrzymałam również krem oczyszczający, który niestety zadziałał na mnie aknegennie, więc oddałam go do przetestowania czytelnicce Kaśśś^^. Ostatni produkt to regulujący płyn oczyszczający przeznaczony do cery trądzikowej, zanieczyszczonej. Zapraszam więc do recenzji :)

BioNike Acteen Regulujący płyn oczyszczający



Opakowanie: Solidne i ładne opakowanie w ślicznym niebieskim kolorze. (A ponieważ jest to pojemnik pianotwórczy, można go później z powodzeniem wykorzystać do ulepszonej metody kubeczkowej, o której pisałam TUTAJ)

Konsystencja, zapach: Płyn BioNike przybiera postać pianki do mycia. Niestety, pianka dość szybko "znika" w trakcie mycia, więc na jednorazową aplikację trzeba min. 2 pompki. Płyn pachnie mało przyjemnie: mnie przypomina jakiś środek do czyszczenia łazienki.

Skład: aqua, butylene glycol, pentylene glycol, PEG-80 glyceryl cocoate, propylene glycol, PEG-6 caprylic/capric glycerides, polysorbate 20, sodium myreth sulfate, sodium lauroyl glutamate, piroctone olamine, chlorhexidine digluconate, salicylic acid, taraktogenos kurzii oil, nigella sativa seed oil, leptospermum scoparium oil (leptospermum scoparium branch/leaf oil), potassium lauroyl wheat amino acids, magnolia grandiflora bark extract, PEG-60 almond glycerides, nordihydroguaiaretic acid, oleanolic acid, rosa centifolia extract, lactic acid, hydroxypropyl guar hydroxypropyltrimonium chloride, caprylyl glycol, glycerin, capryloyl glycine, palm glycerides, carbomer, trisodium ethylenediamine disuccinate, parfum.

Działanie: Płyn BioNike dobrze odświeża i oczyszcza skórę. Niestety, stosowany 2x dziennie zaczął mi wysuszać skórę. Zaczęłam go więc używać tylko rano, na zmianę z olejkiem myjącym z BU (KLIK) i tak stosowany nie robił skórze krzywdy. Nie wpłynął też jednak na nią w żaden sposób korzystnie - ani nie regulował przetłuszczania, ani nie zmniejszył skłonności do powstawania wyprysków - ot, taki sobie płyn do mycia, ani dobry, ani zły. Przyjemnie odświeżający skórę, ale bez działania regulującego na skórę trądzikową.

Cena: 58,30zł/150 ml

Ocena: -3/6





*Znacie kosmetyki BioNike? Ciekawa jestem, czy lubicie w ogóle pianki do oczyszczania twarzy? A może wolicie żele lub olejki? :)*

7.04.2013

Biochemia Urody - Olejek myjący Drzewko herbaciane

Dziś czas na recenzję Olejku myjącego drzewko herbaciane z Biochemii Urody. Pisałam o nim przy okazji moich ulubieńców 2012 KLIK.

Dawno, dawno temu, kiedy odkryłam Biochemię Urody i dokładnie przejrzałam ich ofertę, wiedziałam, że na pewno muszę wypróbować dwóch rzeczy: serum z kwasem migdałowym KLIK i olejku myjącego. Olejek myjący BU to coś, co o dziwo w dalszym ciągu jest sporą nowością na polskim rynku, za to z uwielbieniem jest stosowany w krajach azjatyckich. Swoją skuteczność  zawdzięcza formule olejku higrofilnego, czyli - "lubiącego wodę". Zawiera emulgator, dzięki czemu pomimo oleistej formy, świetnie łączy się z wodą i skutecznie usuwa zanieczyszczenia. 

Nie zawiera żadnych wysuszających SLS-ów i ich pochodnych, jest przepięknie naturalny i... piekielnie skuteczny. Gdybym miała wskazać jeden najbardziej ulubiony kosmetyk, z pewnością byłby to właśnie:

Biochemia Urody Olejek myjący Drzewko herbaciane


Opakowanie: Olejek otrzymujemy prawie gotowy – do mieszanki olejowej wystarczy dodać emulgator, wymieszać i można już używać. Opakowanie to prosta butelka z ciemnego, półprzezroczystego plastiku, dzięki czemu widać, ile kosmetyku zostało. Na butelce nalepiamy etykietkę, na której zapisujemy datę ważności samorobionego kosmetyku - gotowe!

Konsystencja, zapach:  Konsystencja olejowa, która w kontakcie z wodą zmienia się w mleczną, delikatną emulsję. Olejek pachnie ziołowo-goździkowo, czyli po prostu drzewkiem herbacianym – ja ten zapach zwyczajnie lubię :)

Skład: Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Glyceryl Cocoate (emulgator), Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Mixed Tocopherols (witamina E), Rosmarinus Officinalis Leaf Extract

Działanie: Absolutnie i niezaprzeczalnie jest to najlepszy środek myjący, jaki miałam okazję używać! Rewelacyjnie oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń, zmywa makijaż twarzy i oczu – bez większego tarcia i problemów. Fenomenalne jest to, jaką pozostawia skórę po myciu – miękką, delikatną i – uwaga! – nawilżoną. Żaden inny preparat, czy to żel, czy pianka, czy nawet ten kremowy olejek z Ziaji nie daje takich efektów. Mało tego – olejek naprawdę korzystnie wpływa na stan mojej skóry, pojawia się na niej mniej wyprysków i wszystko szybciej się goi. Olejek myjący nie zapycha skóry i nie zostawia na jej powierzchni żadnej tłustej warstwy. Ten olejek – chociaż skład ma rewelacyjnie krótki – naprawdę zawiera wszystko to, czego potrzebuje skóra. Jakby tego wszystkiego było mało – olejek jest niesamowicie wydajny, jedna buteleczka wystarcza mi na ok. 5 miesięcy, co przy pojemności 120 ml naprawdę robi wrażenie!

Cena: 11,80 zł/120 ml

Ocena: 6/6

Czy kupiłabym ponownie: TAK, TAK, TAK! <3

W ofercie BU ma jeszcze czysty olejek myjący bezzapachowy i olejek myjący pomarańczowy.


Jestem ciekawa, czy stosowałyście ten produkt? A może macie swoje hity z BU?

24.01.2013

BioNike: Dwufazowy lotion do demakijażu oczu

Moje oczy praktycznie codziennie traktuję makijażem, z obowiązkowymi dwoma warstwami maskary. Codzienny demakijaż to dla mnie prawdziwe wyzwanie - oczy lubią szczypać, zachodzić mgłą, gubić rzęsy, a do tego - są zwykle zaczerwienione i podrażnione. Ciężko mi więc znaleźć preparat, który naprawdę skutecznie zadbałby o moje oczy podczas demakijażu.
Ale - chyba wreszcie się udało! ;) Przedstawiam Wam:

 BioNike Dwufazowy lotion do demakijażu oczu dla skóry wrażliwej i nietolerancyjnej


Opakowanie: Bardzo estetyczna, przezroczysta buteleczka.

Konsystencja, zapach: Produkt jest bazzapachowy, a konsystencję ma typową dla płynów dwufazowych: dwie różnokolorowe fazy - wodną i oleistą. Wstrząśnięcie opakowaniem powoduje chwilowe połączenie obu faz i umożliwia zaaplikowanie płynu na wacik.

Działanie: Lotion usuwa makijaż oczu naprawdę dokładnie, nigdy nie zdarzyło mi się po jego zastosowaniu budzić rano z resztami tuszu pod oczami, co nie raz miało miejsce w przypadku innych preparatów do demakijażu. Robi to delikatnie, ale skutecznie - nie niszcząc przy tym rzęs i nie podrażniając skóry. Jest wręcz ideałem łagodności - mam wrażenie, że mogłabym go wylać bezpośrednio na gałkę oczną, a nie odczułabym nawet najmniejszego pieczenia, tak jest delikatny! Nie powoduje zaczerwienienia skóry wokół oczu i absolutnie jej nie przesusza. Po demakijażu lotionem BioNike, skóra jest niesamowicie mięciutka i aksamitna w dotyku - jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim efektem, tym bardziej jestem zachwycona!

Cena: 80zł/125 ml

Skład: aqua, cyclopentasiloxane, isododecane, isopropyl palmitate, pentylene glycol, butylene glycol, sarcosine, rosa centifolia water, sodium chloride, disodium EDTA, dipotassium phosphate, CI 42090 (FD&C Blue N° 1).

Ocena: 6/6

Czy kupiłabym ponownie: TAK, to najdelikatniejszy preparat do demakijażu, z jakim miałam do czynienia!


Produkty BioNike można kupić za pośrednictwem strony internetowej: KLIK i Allegro: KLIK






Warto dodać, że dermokosmetyki włoskiej linii BioNike to seria wręcz stworzona dla wrażliwców i alergików. Producent wyeliminował z ich składów najpopularniejsze alergeny odpowiedzialne za alergie kontaktowe. Kosmetyki BioNike nie zawierają środków zapachowych, konserwantów, glutenu, a obecność niklu jest w nich śladowa (<0,00001%).

Słyszałyście o dermokosmetykach BioNike?
 Jaki jest Wasz ulubiony preparat do demakijażu oczu?

14.01.2013

ISIS AquaRuboril - Woda micelarna do skóry naczynkowej, skłonnej do rumienia

Ten kosmetyk otrzymałam kiedyś od Maliny, jeszcze w czasach kiedy nie było Malinowego Klubu :P Ponieważ produkt przeznaczony jest do cery naczynkowej i skłonnej do rumienia, zależało mi szczególnie, żeby sprawdzić, jak radzi sobie z moimi zaczerwieniami. Dziś w końcu przyszedł czas na jego recenzję:


ISIS AquaRuboril, Woda micelarna do skóry skłonnej do rumienia


Opakowanie: Prosta, niewyszukana butla. Odpowiednio duży wlot dozuje właściwą ilość wody, nic się nie wylewa niepotrzebnie.

Zapach: Zapach niestety jest średnio przyjemny i przypomina on klej biurowy - taki biały w metalowych tubkach, jakich kiedyś się używało w podstawówce, nawet nie wiem, czy jeszcze są w użyciu, ale to ewidentnie ten zapach ;)

Działanie: Micel całkiem dobrze oczyszcza skórę, radząc sobie z podkładem i pudrem. Jeżeli chodzi o demakijaż oczu, tu niestety jest już gorzej, nie do końca radzi sobie z tuszem do rzęs i trochę trzeba się natrudzić, by usunąć tusz całkowicie. Woda po użyciu nie pozostawia żadnego filmu na skórze, ale czasem zdarza się, że pozostawia skórę nieprzyjemnie ściągniętą. Nie mogę także napisać nic dobrego o podstawowej właściwości tej wody, czyli o tym, jak sprawdza się przy cerze naczynkowej. Ja nie zauważyłam żadnego kojącego wpływu na moje naczynka, w dalszym ciągu w takim samym stopniu pozostawały widoczne. Na plus zaliczam to, że nie podrażnia, nie szczypie w oczy i ogólnie nie robi skórze krzywdy.

Skład: Aqua, PEG-60 Almond Glycerides, Butylene Glycol, Glyceryl Polymethacrylate, Sorbitol, Phenoxyethanol, PEG-40 Glyceryl Cocoate, Imidazolidinyl Urea, Sodium Coceth Sulfate, Methylparaben, Disodium EDTA, Iris Florentina Root Extract, Triethanolamine, Ethylparaben, Butylparaben, Propylene Glycol, Propylparaben, Isobutylparaben, PVM/MA Copolymer.

Cena: 40-70 zł/250 ml (nie wiem, skąd taka rozbieżność w cenach)

Ocena: -3/6

Czy kupiłabym ponownie: NIE, o wiele tańszy micel Bourjois zrobił na mnie o wiele lepsze wrażenie

A Wy lubicie wody micelarne? Jakie polecacie?

14.11.2012

Ziaja Ulga: Kremowy olejek myjący - recenzja

Odkąd stosuję bardziej świadomą pielęgnację skóry, z mojej kosmetyczki zniknęły wszelkiego rodzaju środki do mycia twarzy zawierające silne detergenty w postaci SLSu i SELSu. Wcześniej używałam przeróżnych żeli, zwykle bardzo silnych, bo borykałam się z trądzikiem i wydawało mi się, że im silniej działający żel, tym lepiej (oj głupia, ja głupia...). Wraz z odstawieniem żeli do mycia twarzy, skończyły się moje problemy z trądzikiem. Nie chcę twierdzić, że żele z SLS przyczyniają się do powstania trądziku, ale jeśli walczycie z nim bezskutecznie od dłuższego czasu, może warto zamienić żele na coś łagodniejszego?

Ja żele zamieniłam na mydła i olejki. Jeden z olejków opiszę dzisiaj. A mowa o:


Ziaja Ulga Kremowy dla skóry wrażliwej - Kremowy olejek myjący do twarzy i ciała


Opakowanie: Biała butelka, prosta, wygoda i bardzo estetyczna.

Konsystencja, zapach: Olejek Ziai nie jest typowym olejkiem (jak np. olejek myjący z BU) - konsystencją i kolorem bardziej przypomina mleczko. Nie pieni się za bardzo, w kontakcie z wodą tworzy coś w rodzaju emulsji. Co do zapachu - nie jest on zbyt przyjemny, niemniej po czasie zauważyłam, że nie przeszkadza mi on wcale, dziś go w ogóle nie wyczuwam podczas mycia.

Działanie: Po wypróbowaniu olejku myjącego z Biochemii Urody, byłam bardzo ciekawa jak sprawdzi się Ziajowy olejek, który podobnie jak ten z BU powstał na bazie oleju słonecznikowego. I przyznać muszę, że jestem bardzo zadowolona. Olejek świetnie usuwa makijaż, pozostawia skórę czystą i świeżą. Nie podrażnia, nie przesusza. Nieźle radzi sobie także z makijażem oczu, choć trzeba uważać, by nie dostał się do oczu (ja wolę go stosować do oczyszczania skóry twarzy). Moja skóra naprawdę się z nim polubiła! Brakuje mi w nim jednak tego świetnego efektu miękkości i nawilżenia, jaki odczuwałam po umyciu twarzy olejkiem z BU. Niemniej, naprawdę nic nie można Ziajowemu olejkowi zarzucić. Jest bardzo fajną alternatywą dla olejku z Biochemii.

Cena: 8 zł/200 ml

Ocena: 5+/6

Czy kupiłabym ponownie: TAK




Znacie ten olejek? A może możecie polecić inne łagodne środki do mycia twarzy niezawierające SLSu?

Buziaki :)

7.09.2012

Recenzja: SYIS Lawendowy miód do demakijażu

Bardzo lubię takie nowinki jak olejki czy pasty do mycia twarzy. Dlatego bardzo ucieszyłam się, kiedy taka właśnie nowinka - Lawendowy miód do demakijażu marki SYIS wpadł w moje ręce. Jesteście ciekawe, jak się sprawdził? Zapraszam do recenzji :)

 
Zdjęcie pochodzi ze strony:  http://www.pkik.pl/syis/item/1483

Lawendowy miód do demakijażu SYIS

Konsystencja, zapach: Myślałam, że nazwa "miód" to taki chwyt marketingowy, tymczasem kosmetyk ma naprawdę konsystencję miodu :) Kolor - delikatnie fioletowy. Zapach - prześliczna lawenda, uwielbiam ten aromat!

Działanie: Jak działa? Rewelacyjnie! Nie tylko świetnie oczyszcza, ale także pozostawia skórę niesamowicie miękką i nawilżoną. Uwielbiam środki do demakijażu, które tak właśnie działają. Skóra po oczyszczeniu jej lawendowym miodem wygląda cudownie świeżo i delikatnie :)
Do tego produkt ma naprawdę niezły skład z olejkiem z pestek winogron na pierwszym miejscu :)
Moja uwaga: Producent zaleca, by nałożyć miód na oczy i twarz, delikatnie wmasować, a następnie zmyć ciepłą wodą. Moim zdaniem - w przypadku demakijażu oczu warto najpierw zwilżyć powieki wodą, a dopiero potem nałożyć miód, no chyba że ktoś lubi mieć sklejone rzęsy ;) W kontakcie z wodą miód zmienia się w mleczną emulsję i nie skleja rzęs, za to równie dobrze oczyszcza.

Cena: ok. 60 zł/50 ml - warto dodać, że miód jest niesamowicie wydajny - mi jedna próbka (4,4 ml) wystarczyła na 5-krotne użycie na całą twarz i powieki!

Ocena: 6/6

Czy kupię ponownie: TAK - produkt w 100% spełnia swoje zadanie!




5.09.2012

Nowości w moich kosmetykach :)

Oto kilka nowości, które w najbliższym czasie będę testować:

Ze współpracy z firmą profesjonalnych kosmetyków SYIS:
1) SYIS Podkład długotrwale kryjący - po tym, jak firma Maybelline wycofała z rynku swój podkład Super Stay Silky, nieustannie szukam godnego, dobrze kryjącego i trwałego zamiennika. Bardzo jestem ciekawa, czy ten podkład okaże się moim nowym ulubionym :)

2) SYIS Lawendowy miód do demakijażu (próbki) - uwielbiam takie nowości, szczególnie, że ta zawiera na pierwszym miejscu olejek z pestek winogron, a ja kosmetyki z olejkami uwielbiam :)
Gdybyście byli zainteresowani tą firmą, to po prawej stronie jest baner, można wejść, poczytać i zarejestrować się.


Ze współpracy z firmą Carmex - tubkę klasycznego Carmexu. Dotychczas znałam tylko balsam Carmex w słoiczku, ciekawe czy tubka okaże się jeszcze lepsza?


A ponadto 2 nowe eko-kremy znalazły się w mojej kosmetyczce:
1) Alterra Aloesowy krem na dzień do skóry wrażliwej - kolejna Alterra w mojej kolekcji, zobaczymy jak się sprawdzi :)

2) Sylveco Łagodzący krem pod oczy - polska firma produkująca całkowicie naturalne kosmetyki, zapowiada się więc super :)

Dołączył do mnie także Zmywacz do paznokci BeBeauty, który ku mojemu zaskoczeniu zmienił opakowanie i pojemność, a kosztuje już prawie 6 zł! (dość dawno go nie kupowałam, więc się trochę zdziwiłam...)


Znacie któreś z tych kosmetyków? Jeśli nie, to niebawem zapraszam na recenzje :)

12.08.2012

Bourjois Woda micelarna do demakijażu - recenzja

Na pewno większość z Was zna już ten kosmetyk, ja skusiłam się na niego dopiero niedawno. Jakoś nigdy nie przepadałam za płynami micelarnymi i wolałam mleczka do demakijażu. Okazuje się jednak, że dobry micel potrafi zmienić nawet moje upodobania!
płyn micelarny woda micelarna bourjois dobry tani micel wrażliwe oczy skuteczny demakijaż oczu


Opakowanie: Co tu dużo mówić - podoba mi się! Jest wygodne, łatwo się otwiera, nie wylewa się za dużo. Lubię też tę "burżujską" kuleczkę zwieńczającą opakowanie :)

Działanie: Zmywa makijaż oczu bez większych problemów, nawet z wodoodpornymi kosmetykami radzi sobie nieźle. Rzadko ją używam do mycia twarzy, bo od tego mam olejki, ale tutaj także sprawuje się bez zarzutu. Nie lepi się, nie klei i co bardzo ważne - nie podrażnia ani nie szczypie. Używanie jest bardzo przyjemne!

Cena: 13 zł/250 ml

Ocena: 6/6 - spełnia swoje zadanie dokładnie tak jak powinna!

Czy kupię ponownie: TAK!

Skład:



Zaraz lecę nią właśnie zmyć makijaż :) A Wy czego używacie najczęściej do demakijażu?