- reklamowanie jako "naturalnych" kosmetyków, które w olbrzymiej większości nie mają nic wspólnego z naturalnością,
- dziwne nalepki z naklejoną nową datą ważności na starą, już nieaktualną,
- niezabezpieczone, a w efekcie - porozlewane kosmetyki i zalane przesyłki,
- długi czas oczekiwania na przesyłkę, pomyłki w adresach,
- produkty w innych opakowaniach niż te widoczne na zdjęciu - brak pompek, zamiast jednego opakowania - 2 małe, brak naklejonych etykiet, a jedynie jakieś luźne karteczki,
- bardzo nieprzyjemne reakcje właścicielki firmy, która na fb zachowywała się tak, jak absolutnie nie przystoi zachowywać się nie tylko w social media, ale także w jakiejkolwiek cywilizowanej społeczności,
- brak odpowiedzi na maile, ogólna olewka klientów...
Ja sama, skuszona promocją, wybrałam z oferty Choisee 6 kosmetyków, za które łącznie zapłaciłam 38 zł. Żeby sprawiedliwości stało się zadość opiszę swoje wrażenia. Dodam, że początkowo nawet mi było żal właścicielki, bo w sumie blogerki atakowały ją ostro, nierzadko nie przebierając w słowach, ale później, kiedy wychodziły coraz większe "smaczki" doszłam do wniosku, że aż tyle wpadek jest absolutnie nie do dopuszczenia i za swoje nieprzemyślane decyzje trzeba ponieść konsekwencje.
Na paczkę czekałam prawie 2 tygodnie, gdyż jak się okazało, została nadana na zły adres i poczta odesłała ją z powrotem do firmy. W paczce zastałam rozlany szampon... Moim zdaniem korek jest niedopasowany do butelki i dlatego wszystko się wylewa. Reszta kosmetyków - choć pozalewana - była ok. A dokładniej:
- Żel do mycia twarzy Lawenda & ylang ylang - zaplanowałam go jako część prezentu dla siostry
Skład ma brzydki, zapach dość ostry i mało przyjemny, a muszę przyznać, że lubię lawendę, siostra mówi, że ściąga twarz i szczypie, ogólnie jest na NIE,
- Tonik różany
Skład ok, zapach może i różany, ale racze to taka przywiędnięta róża... Moim zdaniem tonik jak tonik, tyle że z ładnym składem, ale bardziej na TAK,
- Mleczko do demakijażu Ogórek i zielona herbata
Przyjemnie, delikatnie pachnie, ma naprawdę ładny skład, dobrze i dokładnie usuwa makijaż oczu, jestem na TAK
- Maseczka antybakteryjna do twarzy Neem & Drzewko Herbaciane
Dostałam ją w 2 małych opakowaniach po 50 ml każde, z dołączoną etykietą - średnio mi się to podoba. Na etykiecie brak jest informacji, jak stosować maseczkę. Skład jest brzydki - parafina, PEG-i, parabeny. Odważyłam się jednak nałożyć tę maseczkę na twarz, żeby nie być gołosłowną. Po nałożeniu odczuwałam szczypanie, ale spodziewałam się tego po miodli indyjskiej. O dziwo, efekt jaki zobaczyłam po zmyciu maseczki bardzo mnie zaskoczył. Twarz nie była podrażniona, za to bardzo dobrze oczyszczona i gładka, a pory zwężone. Gdyby firma popracowała nad składem, byłabym generalnie na TAK, ale ze względu na skład, któremu nie do końca ufam, jestem na NIE
- Szampon Imbir&Limonka - leje się i brudzi wszystko dookoła, więc nawet nie chciało mi się robić mu zdjęć :/
Jak już pisałam, dotarł do mnie wylany. Opakowanie to porażka, niewygodne, niedopasowane, szampon leje się nawet gdy jest zakręcony. Zapach - brzydko cytrynowy, przypomina jakieś mleczko do szorowania, imbiru nie czuć wcale. Włosy myje przyzwoicie, ale bez szału, wg mnie działa dokładnie tak samo jak każdy inny szampon z SLS-em, jestem na NIE
- Mydełko z masłem shea Cynamon & Pitchouli & Pomarańcza
Ładny skład, absolutnie fenomenalny, intensywny zapach - w tym wypadku autentycznie żałuję, że nie zamówiłam więcej kostek tego mydełka. Dobrze myje skórę, nie wysusza, a nawet delikatnie natłuszcza. Bardzo na TAK!
Jak widać, firma ma w swoim składnie i kompletne buble i naprawdę niezłe kosmetyki. Szkoda, że się spaliła, bo nie sądzę, by po tym, co pokazała, jeszcze się podniosła...
A jak u Was z Choisee? Skusiłyście się czy oddychacie dziś z ulgą czytając o naszych przeżyciach z tą jakże popularną w ostatnim czasie firmą? ;)
.jpg)
.jpg)
+(2).jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)