Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tołpa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tołpa. Pokaż wszystkie posty

11.01.2015

Nowosci kosmetyczne grudnia

W grudniu trafiło mi się całkiem sporo tych nowości kosmetycznych, choć większość z nich to jednak prezenty albo produkty testowe. Ostatnio staram się zużywać zapasy, więc nie robię większych zakupów, a w styczniu nawet dołączyłam do akcji u Balbiny Ogryzek "Miesiąc bez zakupów kosmetycznych" i póki co jeszcze się tego postanowienia trzymam :) Ale o tym będę mówić w kolejnym miesiącu, tymczasem...



Na początku grudnia od apteki internetowej i-apteka otrzymałam do testów Aktywny krem oczyszczający Alva z linii Ghassoul.



Miałam również okazję jako ambasadorka portalu EverydayMe poznać aż 4 różne 3-minutowe odżywki oraz szampon Aussie.



Kilka kosmetycznych drobiazgów znalazłam też wśród gwiazdkowych prezentów, a dokładniej: wodę toaletową Oriflame: Athena Sensual Breeze, Algi morskie z Algo, mydełko choinkowe z Oriflame, Ziaja Liście Manuka: Tonik zwężający pory oraz Wellness&Beauty: Sól do kąpieli z kwiatem wiśni i ekstraktem z róży.



Zestaw naturalnych produktów ze sklepu EcoSpa otrzymałam w prezencie od Męża:
- Naturalna gąbka morska
- Olej arganowy ze świeżych orzechów
- Marokańska glinka Ghassoul
- Hydrolat różany



Ponieważ bez pamięci zakochałam się w kolorze nr 11 z serii matowych pomadek Golden Rose Velvet Matte, skusiłam się też na kolejny kolor - tym razem nr 8. Dobrałam też do niego od razu konturówkę, bo szminki te - choć piękne - mają lekką tendencję do migracji wokół ust.



Z Rossmanna otrzymałam tradycyjnie już paczkę nowości, a w niej:
- Sally Hansen: Miracle Gel - Lakier do paznokci w kolorze 160
- Sally Hansen: Miracle Gel - Top Coat nr 100
- Bourjois: Liner Stylo - Kredka do oczu w kolorze ultra black
- Bourjois: Liner Pinceau - eyeliner w kolorze ultra black
- Tołpa: Serum wypełniające biust z efektem push-up
- Venus: Antybakteryjny żel do rąk
i dwa kosmetyki dziecięce, które trafiły do siostrzeńca ;)



Długo polowałam na pingwinki z limitki Isany, w końcu udało mi się dorwać, najpierw żel, później mydełko. Przy okazji do koszyka trafiły też dwa lakiery 60 seconds z Rimmella w kolorach 315 Ready, aim, paint! oraz 500 Caramel cupcake.



I to tyle :)  Coś Was szczególnie zaciekawiło?


30.12.2014

Moja pielęgnacja twarzy - stan na koniec 2014 r.

Zanim opowiem Wam o moich kosmetycznych ulubieńcach mijającego roku, chciałabym najpierw przedstawić moją obecną pielęgnację twarzy. Robię to także w dużej mierze dla siebie - ku pamięci, by na wypadek gdyby stan mojej cery się pogorszył - odpukać! ;) - wiedzieć, co mi służyło i do czego warto wrócić. Zachęcam i Was do robienia takich notatek, zwłaszcza jeśli macie z jakichś względów problematyczną cerę. Dobrze wówczas wiedzieć, kiedy nasza skóra wyglądała najlepiej, a kiedy najgorzej i jakie kosmetyki mogły mieć na to wpływ.

Ostatnio o mojej pielęgnacji twarzy pisałam we wrześniu - TUTAJ. Nie zmieniło się od tego czasu wiele, ale kilka perełek przybyło.



Najpierw jednak kilka słów o tym, jak obecnie prezentuje się moja cera:

Muszę przyznać, że na tę chwilę jestem baaardzo zadowolona ze stanu mojej cery.
Na koniec 2014 r. prezentuje się ona naprawdę zdrowo. Wciąż jest mieszana i nigdy nie przestanie taka być, ale cera mieszana także może wyglądać ładnie i myślę, że w dużej mierze udało mi się to osiągnąć. Niespodzianki pojawiają mi się sporadycznie - właściwie tylko przed okresem albo na własne życzenie, gdy użyję nieodpowiednich dla mnie kosmetyków. Strefa T znacznie ograniczyła wydzielanie sebum, powiedziałabym nawet, że przetłuszcza się na tę chwilę bardzo umiarkowanie, jest delikatny błysk, ale nie muszę już kilka razy dziennie poprawiać makijażu, używać bibułek ani mocno matujących kremów. W 99% pozbyłam się zaskórników zamkniętych, co uważam za ogromny sukces, bo zaczynałam już szczerze wątpić, czy te w okolicach brody i czoła są w ogóle do usunięcia. Ten 1% zaskórników, które pozostały to naprawdę tyle co nic, wyjątkowo uporczywe uparciuchy, które myślę, że z czasem i tak się poddadzą ;)
Nie udało mi się pozbyć zaskórników otwartych - na nosie wciąż mam sporo czarnych kropek, na które najlepiej działa, niestety, mechaniczne oczyszczanie. Doraźnie pomagają także maseczki z glinką, ale nie jest to aż tak dogłębny efekt, jakiego potrzebuję.
Wciąż zmagam się z nierównym kolorytem skóry i rozszerzonymi naczynkami, i na tę chwilę to właśnie uważam za największy problem mojej skóry. W nowym roku chciałabym skupić się bardziej właśnie na poprawie kolorytu, wzmocnieniu naczynek. Na pewno jednym z moich pierwszych zakupów będzie teraz olej marchewkowy.


A teraz o tym, co w dużej mierze sprawia, że moja cera wygląda tak dobrze, czyli o kosmetykach :)

Moja pielęgnacja twarzy prezentuje się obecnie tak:


Oczyszczanie:



Biochemia Urody: Olejek myjący drzewko herbaciane - oczywisty ulubieniec, którego nie mogłoby zabraknąć w mojej pielęgnacji, czyli olejek hydrofilowy. Rewelacyjnie oczyszcza, nie naruszając warstwy hydrolipidowej skóry. Stosuję do wieczornego oczyszczania, czasem także rano, jedna butelka wystarcza mi - uwaga - na pół roku!

Sylveco: Żel do mycia twarzy rumiankowy - stosuję go tylko do porannego oczyszczania, bo na wieczór jest za słaby, mam już dosłownie resztkę w opakowaniu i lada dzień wyzionie pewnie ducha ;) Ten żel nie podbił jednak mojego serca na tyle, bym chciała do niego wrócić.

Bania Agafii: Biała glinka do mycia - ze względu na to, że jest kosmetykiem bardzo uniwersalnym, stosuję go głównie na wyjazdach, gdzie zastępuje mi szampon, żel pod prysznic i czyścik do twarzy. Dobrze oczyszcza skórę zarówno rano, jak i wieczorem. Zdecydowanie wart polecenia kosmetyk.

Garnier: Płyn micelarny - używam co wieczór do wstępnego oczyszczania twarzy z makijażu. To mój pierwszy kontakt z tym płynem i na tę chwilę jestem z niego zadowolona - duża butla dobrego płynu w niskiej cenie.

e-naturalne.pl: Tonik do cery tłustej, łojotokowej - jeden z niewielu toników do cery tłustej, jakie znam, który nie zawiera wysuszającego alkoholu, za to posiada w składzie mocznik znany z właściwości nawilżających - taką pielęgnację cery tłustej i mieszanej to ja rozumiem!


Peelingi:


Sylveco: Wygładzający peeling do twarzy - dobry zdzierak, ale dla mojej naczynkowej skóry dość inwazyjny, więc używam raz na dwa tygodnie, by dokładnie złuszczyć naskórek.

Apis: Enzymatyczny peeling żurawinowy - bardzo fajny peeling enzymatyczny świetnie nadający się do częstego stosowania. Polska firma, naturalny skład, myślę, że to nie ostatnie moje opakowanie.


Maseczki:


Bania Agafii: Maseczki odświeżająca, dziegciowa, oczyszczająca niebieska - pisałam o nich już kilka razy, jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, to zapraszam TUTAJ. Dla mnie to jedne z najlepszych maseczek do twarzy jakie znam i bardzo chętnie po nie sięgam.

Balm Balm: Hibiskusowa maseczka do twarzy - to właściwie maseczka i peeling w jednym. Bardzo porządnie oczyszcza i złuszcza. Skład ma króciutki i zaskakujące, że w takiej ilości składników tkwi taka moc. Na dniach napiszę Wam jej recenzję.

Love Me Green: Regenerująca maseczka do twarzy - kolejna, fajna, naturalna maska. Tym razem dla odmiany nie oczyszczająca, ale regenerująca. Skóra po aplikacji jest miękka, wygładzona, faktycznie zregenerowana.


Kremy i olejki:


Alva Rhassoul: Aktywny krem oczyszczający - stosuję stosunkowo od niedawna, ale na chwilę obecną postrzegam go jako świetny krem do stosowania i na dzień, i na noc. Bardzo dobrze utrzymuje w ryzach mieszaną skórę, w mig wygaja ewentualne niespodzianki. Wchłania się do matu, ale nie ściąga skóry, wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że jest ona świetnie nawilżona po nim. Ten krem zdecydowanie zachęcił mnie do dalszych przygód z tą serią Alvy.

Ziaja Liście Manuka: Krem mikrozłuszczający - jeden z niewielu kremów Ziai, który odważyłam się nałożyć na twarz (nie mam nic do Ziaji, natomiast mam problematyczną skórę, która najlepiej się czuje w towarzystwie naturalnych kosmetyków, stąd moja ostrożność) i właściwie jedyny kosmetyk z serii Manuka, który chciałam wypróbować. I cieszę się, że to zrobiłam. Nakładam go na noc, rano budzę się z odświeżoną, rozjaśnioną skórą, ma korzystne działanie na wypryski, przy regularnym stosowaniu stan cery ma szansę się poprawić. Muszę mu w końcu napisać recenzję, bo zasłużył na to ;)

Tołpa botanic amarantus: Nawilżający krem rozświetlający pod oczy - rozświetlenia żadnego nie zauważam, ale jest to naprawdę porządnie nawilżający krem. Nie zostawia tłustego filmu, jest dobry pod makijaż, nie podrażnia i nie uczula. Na pewno jeden z lepszych kremów, jakie stosowałam pod oczy, choć myślę, że ulubieniec w kategorii kremów pod oczy jeszcze przede mną.

Blisko Natury: Olejek bawełniany - bezzapachowy olejek, świetny do nocnego nawilżania. Wyraźnie odżywia skórę, wygładza ją i regeneruje tak, że rano budzimy się naprawdę piękni i wypoczęci :)


Kwasy:


Biochemia Urody: Tonik z kwasami AHA/BHA 10% - myślę, że za usunięcie zaskórników zamkniętych w mojej twarzy odpowiada w największym stopniu właśnie ten kosmetyk. Stopniowo, choć mało inwazyjnie (łuszczenie zdarzało mi się tylko przy zbyt częstym jego stosowaniu), wygładza skórę, oczyszcza ją i odnawia. To kolejny - po serum migdałowym - kosmetyk z kwasami z Biochemii Urody, z którego jestem bardzo zadowolona.



Oprócz tego, myślę, że warte uwagi są także kosmetyki kolorowe, które nakładam na twarz, a które bez wątpienia również wpłynęły na poprawę jej stanu, bo są w dużej mierze mineralne i naturalne.


Obecnie używam tylko podkładu mineralnego - aktualnie mam dla cery tłustej/mieszanej z Kolorowka.com, który nieco podrasowałam na własne potrzeby. Korektor również mam z Kolorowki, a na większe problemy do ukrycia (czyli dość rzadko) stosuję kamuflaż z Catrice. Jako primer nakładam także własną mieszankę półproduktów z Kolorowka.com (mikrosfery silikonowe+sfery velvetowe+puder jedwabny+antiredness mica+mica oriental beige+stearynian magnezu), który działa jak photoshop. Jedyny puder, jaki stosuję to zwykła skrobia ziemniaczana bez żadnych dodatków.


Nie używam również żadnych innych niż mineralne róży oraz bronzerów. Róże mam z Annabelle Minerals, bronzer własnej roboty z półproduktów z Kolorowka.com. Jeśli chodzi o rozświetlacz - od niedawna mam również własnej produkcji z półproduktów z Kolorowki, ale czasem zdarza mi się używać rakże drogeryjnego Essence z limitki Circus Circus, bo uwielbiam efekt jaki daje, a na szczęście nie zawiera on czerwonych, syntetycznych pigmentów.



I to tyle. Kończę rok 2014 z naprawdę fajną cerą i mam nadzieję utrzymać ją w takim stanie również w przyszłym roku :) Wam również w nowym roku życzę pięknych, zadbanych cer i jak najmniej problemów skórnych :)


7.11.2014

Tolpa Spa Eco Vitality: Orzezwiajacy peeling-maska

Do kosmetyków Tołpy mam duży sentyment, firma absolutnie urzeka swoją filozofią, a w dodatku ma siedzibę kilka kilometrów od mojego domu ;) Kilka ich kosmetyków bardzo przypadło mi do gustu i chętnie do nich wracam m.in. peeling antycellulitowy do ciała czy żel pod prysznic z linii Botanic Białe kwiaty.
Dziś opowiem Wam o kolejnym godnym uwagi kosmetyku tej firmy:


 Tołpa Spa Eco Vitality: Orzeźwiający peeling-maska



Peeling i maska w jednym to rozwiązanie często spotykane w produktach do twarzy, w kosmetykach do ciała z takim połączeniem zetknęłam się po raz pierwszy. Tym bardziej byłam ciekawa, co to za cudo :)
Kosmetyk ukryty jest w plastikowym słoiku zabezpieczonym dodatkowo folią pod nakrętką.Słoik jest takich gabarytów, że swobodnie mieści się w dłoni, tym samym jego trzymanie/odkręcanie pod prysznicem nie jest kłopotliwe. Wszystkie informacje - a Tołpa jak to Tołpa: nigdy nie żałuje informacji na opakowaniach - umieszczone są na słoiku, brak więc dodatkowego i niepotrzebnego kartonika.
Peeling przypomina gęstą, szarą pastę, dość tłustą, bo bazującą na glicerynie. W paście tej zatopione są drobinki soli morskiej oraz piasku wulkanicznego. Drobinki są naprawdę niewielkie i mało wyczuwalne pod palcami.
Zapach to taka cytryna z pazurem. Producent podaje, że oprócz olejku cytrynowego  w kosmetyku użyto także olejku z werbeny, limonki i paczuli. Zapach jest dość charakterystyczny i myślę, że nie każdemu przypadnie do gustu. Seria Spa Eco Vitality to jednak seria na pobudzenie, a nie relaksująca i myślę, że jeśli ktoś szuka pobudzenia właśnie, to taka zadziorna cytrynka jest w sam raz.

Skład: Glycerin, Sea Salt (sól morska), Cetearyl Alkohol, Betaine, Cera Alba (wosk pszczeli), Polyglyceryl-3 Caprate, Orbignya Oleifera Seed Oil (olej babassu), Parfum, Ceteareth-20, Caprylyl Glycol, Camelina Sativa Oil (olej camelina), Calphyllum Tacamahaca Oil (olej tamanu), Peat Extract (ekstrakt z torfu), Volcanic Sand (polinezyjski piasek wulkaniczny), Sodium Polyacrylate, Xanthan Gum, Sodium Hydroxide, Citral, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool, Titanium Dioxide

Sam peeling nakładamy na ciało i masujemy przez około 3 minuty. Peeling jest bardzo gęsty, więc dobrze trzyma się skóry, nie spływa, nie kruszy się. Na ciele podczas nakładania pozostaje dość gruba, szarawa warstwa, która faktycznie wygląda tak, jakbyśmy właśnie nałożyli odżywczą maskę na ciało. Po 3 minutach spłukujemy całość i możemy podziwiać efekty. A efekty są dwojakie: po pierwsze - mimo iż drobinki złuszczające są bardzo drobne i zapewniają raczej lekki masaż niż mocne zdzieranie, peeling zadziwiająco dobrze wygładza skórę i sprawia, że jest ona wyjątkowo miękka. Po drugie - maska sprawia, że skóra jest odżywiona, zadbana i spokojnie można sobie po takim spa odpuścić balsam.

Po użyciu trzeba jednak dokładnie umyć wannę, bo maska podczas spłukiwania zostawia tłustą warstwę, na której potem łatwo się poślizgnąć ;)

Tołpa Spa Eco Vitality: Orzeźwiający peeling-maska kosztuje ok. 40 zł za 250 ml, można go też kupić na spróbowanie w formie saszetki 42 g za ok. 8 zł. Dostępny jest na stronie Tołpy, w Rossmannach oraz wielu innych drogeriach stacjonarnych czy internetowych.






Znacie ten kosmetyk? Czym najbardziej lubicie zdzierać swoje ciało? :)

16.09.2014

Moja aktualna pielęgnacja twarzy (cera mieszana)

Dziś przedstawię Wam produkty, których aktualnie używam do pielęgnacji twarzy. Sama bardzo lubię takie posty, bo zawsze można czymś nowym, ciekawym się zainspirować i mam nadzieję, że Wam także posłuży jako inspiracja. Niektóre z tych produktów znam bardzo dobrze, inne są jeszcze w fazie testów, bo cały czas staram się udoskonalać swoją pielęgnację.
Będę starała się wrzucać aktualizację mojej pielęgnacji raz na jakiś czas, w miarę zużycia kosmetyków i uzupełniania jej o nowe perełki. Mam nadzieję, że seria Wam się spodoba :)


Jaką mam skórę?
Mieszaną, skłonną do zanieczyszczeń, z roku na rok coraz mniej się przetłuszczającą w strefie T, na policzkach natomiast dość normalną. Mam tendencję do zaskórników otwartych w okolicach nosa, zamkniętych w okolicach brody i czoła, okazjonalnie pojawiają się pryszcze. Bardzo rzadko zdarzają mi się przesuszenia skóry. Mam również cerę naczynkową z widocznymi w kilku miejscach rozszerzonymi naczynkami. Podrażnienia zdarzają mi się sporadycznie.

No to zaczynamy:


Do demakijażu używam najczęściej 4 produktów:

Bourjois: Woda micelarna - jeden z niewielu płynów, który nie podrażnia mi oczu i do którego regularnie wracam. Świetnie radzi sobie z większością znanej mi kolorówki, nie szczypie w oczy, nie zostawia lepkiej warstwy, a do tego jest niedrogi :) Więcej pisałam o nim TUTAJ.

Sylveco: Rumiankowy żel do twarzy - używam go tylko rano, wg mnie do wieczornego demakijażu jest zbyt delikatny i nie usunąłby wszystkich pozostałości kosmetyków kolorowych. Cieszy mnie w nim dodatek 2% kwasu salicylowego, który - w co gorąco wierzę - przy regularnym stosowaniu przyniesie efekty. Jego recenzja już niebawem.

Biochemia Urody: Olejek myjący Drzewko herbaciane - mój ulubieniec do wieczornego makijażu od wielu już lat, nawet jeśli go zdradzam, to na bardzo krótko i zaraz znów do niego wracam. Niezwykle skuteczny w usuwaniu makijażu, a dodatek olejku z drzewka herbacianego dodatkowo działa antybakteryjnie i wspomaga oczyszczanie skóry. Więcej pisałam o nim TUTAJ.

Eva Natura: Tonik do twarzy Czerwona koniczyna - kupiłam go zachęcona pozytywnymi opiniami. Faktycznie jest to bardzo przyjemny tonik z wcale gorszym składem. Pachnie koniczyną, łąką, dzieciństwem :) Skutecznie domywa pozostałości kosmetyków oraz przygotowuje skórę na przyjęcie kremów.



Od czasu do czasu pozwalam sobie na bardziej dogłębne oczyszczanie. Aktualnie testuję dwa peelingi:

Apis: Enzymatyczny peeling do twarzy z żurawiną - używam go do częstego stosowania, bo jako enzymatyczny jest mało inwazyjny dla naczynek, a jednocześnie skuteczny. Na pewno pojawi się jego recenzja.

Soraya: So pretty! Peeling orzechowo-morelowy - naprawdę dobry peeling mechaniczny, choć niestety ma w składzie SLS, więc pozwalam sobie na niego tylko od czasu do czasu. Buzia jest po nim cudownie wygładzona, miękka i dobrze oczyszczona. Będzie recenzja niebawem :)

Drugim kosmetykiem z SLS, jakim od czasu do czasu sobie pozwalam sobie umyć twarz jest:

Zioła i plony Agafii: Naturalne syberyjskie białe mydło - gdy zależy mi na naprawdę skutecznie oczyszczonej i zmatowionej skórze twarzy sięgam właśnie po nie. Pięknie oczyszcza i rozjaśnia cerę. Cudnie pachnie. Więcej pisałam o nim TUTAJ.

Oprócz tego, korzystając z okazji, że idzie jesień i mogę sobie w końcu pozwolić na większe "kwasy" w pielęgnacji całkiem niedawno ukręciłam:

Biochemia Urody: Tonik z kwasami AHA/BHA 10% - lubię produkty BU z kwasami, ale tego toniku jeszcze nie stosowałam. Użyłam go dopiero parę razy, więc na szerszą recenzję będziecie musieli jeszcze trochę poczekać :)

Do oczyszczania twarzy stosuję też ostatnio najczęściej dwie maski od Babuszki Agafii:

Bania Agafii: Maska oczyszczająca do twarzy dziegciowa - obecnie mój nr 1 jeśli chodzi o maski oczyszczające. Uwielbiam jej skuteczność i na pewno kupię ją ponownie. Więcej pisałam o niej TUTAJ.

Bania Agafii: Maska oczyszczająca do twarzy z niebieską glinką - dobrze oczyszcza, choć nie tak dobrze jak jej siostra wyżej ;) Na pewno będzie jeszcze recenzja.




Kolejne trzy maski od Agafii, które również królują obecnie u mnie w łazience to:

Bania Agafii: Maseczka do twarzy Daurska kojąca
Bania Agafii: Maseczka do twarzy odświeżająca
Bania Agafii: Maseczka do twarzy witaminowa Fitoaktywna 

Spośród  tych trzech, moją ulubioną jest odświeżająca, ale o wszystkich maskach niedługo napiszę Wam obszerną recenzję, bo naprawdę na to zasługują :)

Z kremów:

Ziaja: Oczyszczanie Liście manuka - Krem mikrozłuszający z kwasem migdałowym  - uzupełniająco do kuracji kwasami, przyjemny krem na noc, który na pewno również doczeka się niebawem recenzji.

Gold Water Blue: Gen Factor No 2 - bardzo bogaty, odżywczy krem o zadziwiająco lekkiej konsystencji, świetny pod makijaż, jest na tyle skuteczny, że właściwie nic więcej odżywczego w pielęgnacji nie potrzebuję.

Sylveco: Krem brzozowo-rokitnikowy - jedyny natłuszczacz, jaki obecnie stosuję od czasu do czasu na noc, moja skóra lubi tę wersję bogatą o wiele bardziej niż jego "lekki" odpowiednik. Recenzja i porównanie obu kremów niebawem.

Krem z ekstraktem z zielonej herbaty i wit. E - moja pierwsza samoróbka :) i prawdziwy strzał w 10 - krem idealny dla mojej cery, na dzień, na noc, pod makijaż, dla zmatowienia, dla nawilżenia, naprawdę super :) Minimum składników - maksimum pielęgnacji :)

Tołpa Botanic: Rozświetlający krem pod oczy Amarantus - stosuję go obecnie zbyt krótko, by wydać opinię, ale mogę powiedzieć, że zapowiada się dobrze.

Uzupełniająco:

Biochemia Urody: Serum antyoksydacyjne flavo+C15EF - stosuję je po raz pierwszy, zależy mi na rozjaśnieniu skóry, wyrównaniu kolorytu i delikatnym spłyceniu pierwszych zmarszczek. Z opinią poczekam do końca buteleczki.

Lavera: Kuracja antybakteryjna 2w1 z wyciągiem z mięty i cynku - skuteczny pogromca nagłych niespodzianek. Więcej pisałam o nim TUTAJ.


I to tyle. Ciekawa jestem, czy znacie któreś z tych kosmetyków? Może i Wy zechcecie pochwalić się Waszą pielęgnacją? :)

4.09.2014

Denko z ostatnich miesięcy

Cześć dziewczyny,

nazbierało mi się tych śmieci, oj nazbierało ;) Pora opróżnić magiczne, czerwone pudełko, w którym trzymam moje pustaki ;) Większość z tych kosmetyków nie doczekała się pełnej recenzji, dlatego dziś kilka słów o nich - ku pamięci mojej i rozwadze Waszej :) Zapraszam:




Kosmetyki do włosów



1. Ziaja Med:  Kuracja przeciwświądowa - Szampon łagodzący
Bardzo dobrze oczyszczający szampon, cudownie pachnie miętą :) Nie mam większych problemów ze skórą głowy, jedynie po farbowaniu trochę mnie swędzi i wtedy faktycznie dobrze łagodził swędzenie. Jednak jak dla mnie jego największą zaletą jest fakt, że po umyciu włosy dłużej pozostają świeże, niż w przypadku większości znanych mi szamponów.

2. Fitomed: Szampon ziołowy do włosów tłustych
Moje włosy nie lubią się z szamponami bez SLSu i niestety, to kolejny przykład na to. Włosy błyskawicznie się przetłuszczały po tym szamponie i wyglądały wyjątkowo brzydko. Niestety, szampon nie dla mnie :( Więcej pisałam o nim TUTAJ.

3. Garnier Ultra Doux: Szampon oczyszczający Cytryna i biała glinka
Podobnie jak poprzednik ma tę zaletę, że wyraźnie wpływa na dłuższą świeżość naszej czupryny. Podoba mi się bardzo dodatek glinki w szamponie - to niespotykane wśród drogeryjnych szamponów. Do tego miły, cytrusowo-słodki zapach. Chętnie do niego wrócę.

4. CeCe Med: Lakier do włosów z proteinami jedwabiu
Z racji zupełnie nie do ułożenia włosów, zmuszona jestem sięgać po lakier, kiedy chcę zrobić sobie jakąkolwiek fryzurę inną  niż rozpuszczone włosy ;) CeCe Med trochę mnie rozczarował - słabo utrwala, właściwie już na etapie pryskania miałam wątpliwości czy pryskam lakierem czy jakąś niewidzialną mgiełką... Na plus na pewno można zaliczyć fakt, że nie skleja włosów, ale co z tego, skoro też praktycznie wcale nie utrwala.

5. Kallos: Maska do włosów farbowanych Argan
Wbrew pozorom to maska bez olejku arganowego w składzie - więcej pisałam o niej TUTAJ. Mimo to w działaniu nie była aż taka zła, chociaż bardziej przypominała mi zwykłą odżywkę niż konkretnie działającą maskę. Na początku urzekł mnie jej zapach - pachnie gumą balonową - pod koniec używania jednak stał się tak masakrycznie chemiczny, że z ulgą odetchnęłam kiedy zobaczyłam denko...

6. Taft: Suchy szampon
Opakowanie 150 ml wystarczyło mi raptem na 4 razy,  więc dość słabo oceniam wydajność. Działanie również oceniam jako średnie - doraźnie jest w stanie odświeżyć fryzurę, jednak na krótko. Po kilku godzinach fryzura wygląda mało atrakcyjnie i człowiek żałuje, że jednak tych włosów nie umył normalnie...

7. Joanna: Kremowy żel pod prysznic Zielone jabłuszko (przez pomyłkę zapodział się do włosowych)

Ot, żel i tyle. Nie będę się rozpisywać, bo nic specjalnego mnie w nim nie zachwyciło, nic też nie rozczarowało. Zapach dość chemiczny, ale dał się lubić.


Kosmetyki do twarzy


8. Ziaja Med: Kuracja lipidowa Fizjoderm Krem pod oczy
Liczyłam na większe nawilżenie i odżywienie, tymczasem było zupełnie zwyczajnie. Krem w sam raz na początek kremowanie okolic oczu, ja już wolę czuć bardziej intensywne działanie w tych okolicach ;)

9. Eveline: Serum nawilżająco-wygładzające 100% kwas hialuronowy
Początkowo byłam pewna, że pokocham ten jednoskładnikowy, zaskakujący jak na Eveline, produkt. Niestety, nie zauważyłam żadnych efektów stosowania serum. Mogę się jedynie domyślać, że sekret działania kwasu hialuronowego tkwi nie w składzie, ale jego strukturze...

10. Fitomed: Płyn lawendowy do twarzy
Uwielbiam lawendę i liczyłam bardzo na jej zapach w tym płynie, niestety został on zabity przez dodatek cytrusowych olejków na końcu składu. Niewiele więc myśląc, poprawiłam zapach i wkropiłam kilka kropel olejku lawendowego do środka. Tym samym zyskałam dobrze działający i przyjemnie pachnący tonik do twarzy.

11. Apis: Maseczka wygładzająco-oczyszczająca z minerałami z Morza Martwego
Fajna, oczyszczająca maska, choć niestety, nie jest to mój ulubieniec w tej kategorii. Minusem jest niestety opakowanie - zbyt twarde by wydobyć pozostałości, których spokojnie wystarcza jeszcze na 3 porządne użycia. Pisałam o niej niedawno, o TUTAJ.

12. Dr Duda: Acne mineral - Żel do pielęgnacji cery trądzikowej
Niestety, żel ten nie działa zupełnie na moją skórę. Mam wrażenie, że smaruję się wodą. Nie sprawdził się ani do stosowany po myciu jako uzupełnienie pielęgnacji, ani stosowany punktowo. 


13. Tołpa: Łagodny płyn micelarny do mycia twarzy i oczu
Bardzo porządny płyn i faktycznie łagodny. Moje oczy nie z każdym micelem się lubią - przykładowo po biedronkowym (nomen omen: też podobno produkowanym przez Tołpę) niemiłosiernie pieką mnie oczy. Tutaj nie ma mowy o żadnym podrażnieniu, do tego płyn jest bardzo skuteczny i szybko pozwala pozbyć się makijażu i zanieczyszczeń.

14. AA Collagen Hial + Micelarny płyn do demakijażu twarzy i oczu
Płyn delikatny i niepodrażniający moich wrażliwych oczu. Pod względem skuteczności jednak nieco pozostaje w tyle, w porównaniu chociażby do wspomnianej wyżej Tołpy. Trzeba się nieco więcej natrzeć i więcej wacików zużyć.

15. Virtual: Fluid kryjący Perfect Cover
Na piątym miejscu parafina - zupełnie nie do zaakceptowania u mnie w produktach do twarzy. Nałożyłam raz, drugi, trzeci bez większego wgłębiania się w skład, zaobserwowałam wysyp, poczytałam skład i... wyrzuciłam do kosza. Szkoda życia (i twarzy) na buble.

16. Sylveco: Tymiankowy żel do mycia twarzy
Zakochałam się w jego ślicznym tymiankowym zapachu, krótkim, naturalnym składzie i... to tyle. Działania nie polubiłam. Moim zdaniem zbyt delikatnie oczyszcza skórę, w efekcie czego jej stan się pogarszał.

17. Miss Sporty: Maskara Pump Up Booster Curve it!
Maluje i pogrubia rzęsy całkiem przyzwoicie, ale niestety, szybko się kruszy i tworzy mało estetyczną pandę pod oczami.

18. Virtual: Splash Wodoodporny tusz do rzęs
Bubelek, który szybko wylądował w koszu. Maluje bardzo byle jak, prawie że wcale. Po cóż mi więc wodoodporność, skoro nie czuję bym miała pomalowane rzęsy?

19. Rimmel: Maskara SkandalEyes Rockin' Curves
Ciekawa, nietypowa szczoteczka daje radę, choć moim numerem 1 ta maskara na pewno nie zostanie. Rzęsy są delikatnie wydłużone i pogrubione, a ja przy moich marnych kikutach liczę na bardziej spektakularny efekt.



Kosmetyki do ciała






20. Butterfly: Skarpetki złuszczające
Kupiłam je za grosze na eBayu chcąc sprawdzić, czy bardzo różnią się od polskich, kilkakrotnie droższych skarpet. No i faktycznie różnica jest, nie złuszczają tak spektakularnie i tak szybko jak np. skarpety Cosmabell... Choć rzecz jasna,efekt jest widoczny, i na mniejsze zgrubienia i zrogowacenia na stopach będzie jak znalazł.

21. Melaleuca: Nawilżająco ochronny krem do rąk
Nietrafiony prezent. Krem do rąk na bazie parafiny jeszcze jakoś zniosę, ale z dodatkiem SLSu?! Moja cierpliwość się wyczerpała, tym bardziej, że działanie mocno znikome. Trafił do kosza.

22. All about beauty: Zmywacz do paznokci
Zwykły zmywacz do paznokci z Tesco albo innego Auchan. Dobrze zmywa i jest go dużo, ale niestety, śmierdzi i wysusza nieco paznokcie.

23. For Your Beauty: Maseczka do rąk z masłem shea
Nowość, która pojawi się w Rossmannach już we wrześniu. Przyjemna, baaaardzo mocno nasączona maska w formie rękawiczek. Po zastosowaniu dłonie są mięciutkie i nawilżone, producent poleca trzymać ją ok. 15 min, jednak rękawiczki są tak mocno nasączone, że jak ktoś ma tyle czasu, to mógłby trzymać ją nawet i godzinę.

24. Mydlarnia Tuli: Mydełko owsiane
Najlepsze mydło z Mydlarni Tuli, jakie testowałam, ale bez większych achów i ochów. Fajne w charakterze peelingu, jako myjadło - zupełnie zwyczajne i niczym się nie wyróżniające.




Znacie któreś z tych kosmetyków? Jak Wasze wrażenia?

2.03.2014

Denko styczeń-luty

Cześć dziewczyny,

zwykle staram się robić denka z kilku miesięcy, bo zużywanie kosmetyków idzie mi raczej powoli. Tym razem jednak przez dwa miesiące zużyłam różnych "upiększczaczy" tyle, że aż się moje denkowe pudełko nie domyka :) Pora więc je już opróżnić, także zaczynamy:




Kosmetyki do twarzy



1. Fitomed: Koncentrat na naczynka z liposomami
Recenzja: KLIK
Posłużył mi do przygotowania kilku toników i przyznam szczerze, że lubię jego działanie, choć wiadomo, że zmian naczynkowych nie zlikwiduje. Za to dobrze trzyma skórę w ryzach i zmniejsza jej czerwienienie.
Ponowny zakup: TAK


2. Efektima: Maseczka peel-off Renew
Nałożyłam - zastygła - zdjęłam - wyrzuciłam - efektów nie zauważyłam ;)
Ponowny zakup: NIE


3. BioDermic: Krem oliwkowy na noc
Fajny krem, chociaż lekki, to dość solidnie nawilżający moją mieszaną skórę. Nie przebił co prawda mojego ulubieńca wśród kremów - krem BeEco z FlosLek - ale i tak miło go wspominam.
Ponowny zakup: MOŻE


4. BioDermic: Krem oliwkowy na dzień
Dla mnie okazał się gorszy niż krem na noc i też dość ciężki w zużywaniu ze względu na bardzo intensywny oliwkowy zapach, którego nie lubię. O dziwo, krem ma bardziej treściwą konsystencję niż krem na noc, dużej się wchłania, a przy tym nie nawilża wcale lepiej.
Ponowny zakup: NIE


5. BioDermic: Tonik nawilżający z ekstraktem z oliwek
Tonik jakich wiele, niewyróżniający się niczym szczególnym na tle konkurencji. Nie zauważyłam jakiegoś szczególnego działania nawilżającego.
Ponowny zakup: NIE


6. Fitomed: Maseczka-peeling K+K
Recenzja: KLIK
Jedna z fajniejszych maseczek, jakie znam. Nawet mało przyjemny zapach schodzi na dalszy plan przy takim działaniu!
Ponowny zakup: TAK


7. Lirene: Płyn micelarny 3w1 cera naczynkowa
Pod względem zmywania makijażu jest dość średni i nie pobił mojego ulubionego micela od Bourjois. Chętnie zużywałam go za to do tonizowania cery. Odczuwalnego działania na skórę naczynkową jednak nie zauważyłam.
Ponowny zakup: NIE

8. Sylveco: Tymiankowy żel do twarzy
Ślicznie pachnie tymiankiem, nie zawiera SLSu i jest całkiem fajnym, delikatnym środkiem myjącym. Do zmywania makijażu się nie nadaje, ale do typowego "mycia" twarzy już jak najbardziej tak. Olejku myjącego z BU nie pobił, więc nie wiem, czy kupię, ale też nie wykluczam.
Ponowny zakup: MOŻE

9. Bourjois: Maskara Twist Up the Volume
Recenzja: KLIK
Maskara spisuje się przyzwoicie, ma ciekawą i dość innowacyjną szczoteczkę, ale nie wiem, czy kupię ponownie, bo lubię testować nowe maskary :)
Ponowny zakup: MOŻE


10. AA Wrażliwa natura: Nawilżająco-rozjaśniający krem pod oczy
Słabo nawilżający, zupełnie nie rozjaśniający. Mimo naturalnego składu okazał się niewypałem.
Ponowny zakup: NIE

 
11. Mythos: Bio Fluid nawilżający do twarzy - skóra mieszana i tłusta
Recenzja: KLIK
Bardzo przyjemny krem dla skóry mieszanej - dobrze nawilżający, a przy tym lekki i nietłusty. Wchłania się praktycznie do matu, nie zostawia filmu na skórze. Świetny pod makijaż.
Ponowny zakup: TAK



+ Hesh: Manjishta maseczka antybakteryjna do twarzy
Recenzja: KLIK
Wylądowała w koszu po kilku próbach użycia. Dlaczego? Dowiecie się z recenzji.
Ponowny zakup: NIE



Kosmetyki do ciała



12. Avon: Czarne mydło
Recenzja: KLIK
Takie to czarne mydło, jak ja Angelina Jolie :)) Zwykły peeling polietylenowy, do tego paskudnie brudzący wszystko dookoła.Wyrzucam go bez większego żalu, bo nie jestem w stanie nic z nim zrobić pożytecznego.
Ponowny zakup: NIE


13. Tołpa Botanic: Delikatny żel pod prysznic Białe kwiaty
Recenzja: KLIK
Mój ulubieniec w kategorii żeli pod prysznic. Niesamowicie delikatny i odświeżający.
Ponowny zakup: TAK


14. Bielenda: Peeling cukrowy do ciała Fitness Line
Świat peelingów cukrowych i solnych to chyba nie moja bajka... Peeling Bielenda ściera tak sobie, za to dość mocno drapie skórę. Pachnie ciastkami-delicjami i - nie wiedzieć czemu - niesamowicie mnie ten zapach drażnił w tym peelingu...
Ponowny zakup: NIE


15. The Secret Soap Store: Masło do ciała Yerba mate
Prześlicznie pachniące, bardzo porządnie nawilżające masełko, które błyskawicznie się wchłania - chętnie kupiłabym ponownie, gdyby było dostępne na stronie producenta :/
Ponowny zakup: TAK


16. Bielenda Bikini: Balsam po opalaniu SOS D-Panthenol
Skusiła mnie obietnica 10% pantenolu i nie używałam go po opalaniu, ale po prostu do codziennej pielęgnacji skóry.  Spisuje się naprawdę świetnie, skóra jest bardzo mile wygładzona, nawilżona i zregenerowana. Chętnie będę po niego sięgać.
Ponowny zakup: TAK


17. Orientana: Balsam do ciała w kostce Jaśmin i zielona herbata
Recenzja: KLIK
Cudownie pachnący jaśminem i bardzo intensywnie pachnący balsam. Mimo niewielkiej pojemności okazał się baaaardzo wydajny. Świetny na suche łydki.
Ponowny zakup: TAK


18. OnLine: Mydło hipoalergiczne Intensywnie nawilżające
Nie przyciągnęło mojej uwagi na dłużej - mało estetyczna butla, gęsta, ciągnąca się i zastygająca na umywalce konsystencja, zero walorów pielęgnacyjnych.
Ponowny zakup: NIE


19. Perfecta: Slim Fit Serum antycellulitowe wyszczuplające
Recenzja: KLIK
Serum, które ze skórą nie robi nic, nawet jej nie napina i nie wygładza. Do tego dość długo się wchłania.
Ponowny zakup: NIE


20. BabyDream, Balsam do kąpieli dla mam
Kupiłam go zachęcona opiniami włosomaniaczek jako delikatny zamiennik szamponu. Niestety w tej roli poniósł kompletną klapę. Włosy były niedomyte, nieświeże i po prostu brzydkie. Używałam go więc zgodnie z przeznaczeniem - dodając trochę do kąpieli. Szału nie było. Specjalnego odżywienia skóry nie zauważyłam,  a do tego zapach drażnił mnie do tego stopnia, że od razu chciałam wychodzić z wanny :P
Ponowny zakup: NIE



Kosmetyki do włosów



21. Isana: Lakier do włosów bezzapachowy
Recenzja: KLIK
Ulubieniec od lat, chwaliłam go już wiele razy, nie będę się powtarzać ;) Jeśli jeszcze go nie znacie, to zapraszam do zapoznania się z recenzją.
Ponowny zakup: TAK


22. Dove: Regenerująca maska z aktywatorem ciepła
Recenzja: KLIK
Sama maska bardzo fajna, aktywator i cena już niekoniecznie...
Ponowny zakup: NIE


23. Receptury Babuszki Agafii, Szampon na łopianowym propolisie
Recenzja: KLIK
Dobry szampon, piekielnie wydajny, ale nie zachwycił mnie na tyle, bym sięgnęła po niego ponownie. Od czasu do czasu musiałam robić sobie od niego przerwę, bo zdarzało mu się obciążać włosy.
Ponowny zakup: NIE





Ufff, dobrnęłam do końca :) Znacie coś z tych produktów?

1.01.2014

Ulubieńcy roku 2013

Cześć Dziewczyny!
Przyszła pora, by zaprezentować Wam moje największe odkrycia ubiegłego roku. Mam nadzieję, że Was zaciekawią i być może również odkryjecie swoich ulubieńców? :) Oto one:




Ulubione produkty w kategorii TWARZ:




Maybelline 24H Color Tattoo
2 kolory: On and On the Bronze oraz Permanent Taupe i nic więcej mi nie potrzeba do dziennego makijażu oka. No może jeszcze tuszu do rzes :) Złocisty brąz pięknie rozświetla powiekę i wyrównuje jej koloryt, Permanent Taupe z kolei świetnie nadaje się do podkreślania dolnej powieki oraz... brwi! Cienie bez bazy trzymają się ok. 6 h, z bazą - aż do demakijażu w stanie nienaruszonym. Dodatkowym ich atutem jest nakładanie: można pędzelkiem (tak nakładam np. Permanent Taupe na brwi), można palcem (dzięki czemu błyskawicznie mamy podkreśloną powiekę). Odkąd je mam, po inne cienie do makijażu dziennego sięgam już tylko okazjonalnie.


Bell: Lip Tint (wersja biedronkowa)
Pięknie i trwale barwi usta, a przy tym nie wysusza skóry, jak inne znane mi matowe pomadki. Kolor również ładny, ostry róż, w sam raz do delikatnie podkreślonych oczu, ale bez neonowej przesady. To zdecydowanie najczęściej używany przeze mnie produkt do ust w tym roku (zaraz po pomadce z Sylveco oczywiście)


Sylveco: Pomadka ochronna cynamonowa
Ulubiony nawilżacz i natłuszczacz do ust z pięknym, naturalnym składem. Błyskawicznie odżywia suche usta i sprawia, że w mig stają się miękkie i wygładzone. Lubię stosować ją i zimą i latem. Więcej pisałam o niej TUTAJ.


Annabelle Minerals: Podkład i róże mineralne
Piękne, naturalnie wyglądające na skorze kosmetyki. Dobra jakość krycia i pigmentacji, świetny stosunek ceny o wydajności. Dodatkowo moja cera odpłaca mi za minerałki zdrowym wyglądem i mniejszą skłonnością do niespodzianek. Więcej o podkładzie przeczytacie TUTAJ, a o różach TUTAJ.


Catrice: Camouflage Cream - Kamuflaż w kremie
Świetnie kryje nawet najbardziej uporczywe blizny i niedoskonałości. Można stopniować poziom krycia nakładając koleje warstwy. Na większe wyjścia cienka warstwa sprawdzi się także w charakterze podkładu. Po więcej szczegółów zapraszam TUTAJ.


Przepisy Babci Agafii : Krem do twarzy na noc Zatrzymanie młodości (do lat 35)
Krem na noc, który działa jak dobra silikonowa baza, choć nie zawiera ani jednego silikonu! Dobrze nawilża moją mieszaną skórę i zapewnia jej świetny wygląd. Do tego ma bardzo fajny skład i przyjemną cenę. Więcej o kremie pisałam TUTAJ.


Fitomed: Maseczka peeling K+K
Moja ulubiona maseczka od czasów, kiedy nie wiedzieć czamu wycofano ze sprzedaży maskę do skóry tłustej z Lirene. Na szczęście Fitomed równie dogębnie oczyszcza i wygładza skórę. Do tego działa w ekspresowym tempie - wystarczą 3 minuty i po maseczce! Więcej pisałam o maseczce TUTAJ.




Ulubione produkty w kategorii WŁOSY: 



Garnier Ultra doux: Szampon oczyszczający Cytryna i biała glinka
Jedyny szampon, po którym rzeczywiście odczuwam dłuższą niż zazwyczaj świeżość włosów. Do tego dochodzi dobre pienienie się (czyli w moim wypadku - brak splątanych włosów) i fajny, świeży zapach. Zdecydowanie zostanie ze mną na dłużej.


The Body Shop: Drewniany grzebień
Nie umiem już czesać włosów innym grzebieniem - ten idealnie rozczesuje, nie szarpie, nie elektryzuje, nie wyrywa. Bez niego czuję się jak bez ręki ;) Więcej o nim przeczytacie TUTAJ.


Wella: Serum z prowitaminą b5
Jest to odżywka dołączana do farb Wellaton i bardzo ubolewam na tym, że nie jest dostępna w normalnej sprzedaży, bo nigdy nie znalazłam jeszcze równie dobrej odżywki. Cudownie wręcz zmiękcza, wygładza i nabłyszcza włosy - żadna inna odżywka nie daje mi tak spektakularnych efektów, nawet najsłynniejsze polecane przez włosomaniaczki cuda...


Ulubione produkty w kategorii CIAŁO:



Wibo: Lakier do paznokci WOW! glamour sand
Absolutny ulubieniec w kategorii lakierów, nie tylko w tym roku, ale po prostu zawsze. Chyba nigdy mi się nie znudzi. Pięknie i elegancko wygląda zarówno na długich, jak i krótkich paznokaciach, schnie jak błyskawica i zmywa się całkiem przyzwoicie jak na brokat. Mam nadzieję, że Wibo będzie go produkować zawsze :) Więcej o tym lakierze pisałam TUTAJ.


Zioła Babuszki Agafii: Naturalne syberyjskie białe mydło
Świetny, uniwersalny produkt: do ciała, do włosów, a także do twarzy. Bardzo dobrze oczyszcza, a przy tym cdownie pachnie naturalną świeżością i polnymi kwiatami. Nie mogę się oderwać do tego zapachu :) Skład jest przebogaty w roślinne ekstrakty - mam nadzieję, że na fali zmian w rosyjskich kosmetykach nie ulegnie zmianie i on...


Tołpa: Delikatny żel pod prysznic Białe kwiaty (niestety zabrakło go na zdjęciu, bo przypomniałam sobie o nim dopiero, jak już było po zdjęciach ;))
Mój faworyt w kategorii żeli - delikatny, przyjemnie odświeżający i niewysuszający. Świetnie sprawdza się także w roli żelu do mycia twarzy! Ogromny plus za brak SLSu w składzie. Więcej o tym żelu pisałam TUTAJ.


Cosmabell Foot Peel: Intensywny peeling do stóp
Skarpety nasączone kwasami, które z martwym naskórkiem radzą sobie lepiej niż najlepsza kosmetyczka! Efekt zabiegu: gładkie, miękkie stopy - jak nowe! Więcej o skarpetach Cosmabell pisałam TUTAJ.


The Secret Soap Story: Krem do rąk 20% masła shea Wanilia
Odkryłam go na spotkaniu wrocławskich blogerek i z miejsca pobił moje serce. Rzadko który krem do rąk mnie zachwyca, ale tutaj była miłość od pierwszego wejrzenia. Jest idealny pod każdym względem: składu, zapachu i przede wszystkim - nawilżenia!


Bijan Black: Woda toaletowa dla... mężczyzn
Dobra, przyznaję się, najczęściej w tym roku używałam wody toaletowej dla mężczyzn :P Ale odkąd odkryłam ten zapach, mam na jego punkcie fioła! Co ciekawe, mam także wersję Bijan Black dla kobiet, jednak ona nie działa na mnie aż tak bardzo jak wersja męska. Jest poprawna, ok, ale wersja dla mężczyzn to prawdziwy OGIEŃ. Bergamotka, drzewo sandałowe, musk, sosna, jaśmin, kwiat pomarańczy, ambra, lawenda, wanilia, wetyweria. Prze-dziwaczne połączenie, tak różne od wszystkich słodko-świeżych zapachów, które które królują na ulicach. W ramach ciekawostki zdradzę Wam, że jak mam na sobie tę wodę to faceci zawsze mnie pytają czym pachnę, bo chcieliby kupić ją swoim kobietom :D


Ciekawa jestem, czy znacie moich ulubieńców i czy nasze typy się zgadzają :)


Korzystając z okazji życzę Wam Szczęśliwego Nowego Roku Wam, a w Nowym Roku jak najwięcej ulubieńców i jak najmniej bubli :)

17.09.2013

Tołpa: Delikatny żel pod prysznic - Białe kwiaty, czyli Rossmannowa nowość, która podbiła moje serce

Cześć Dziewczyny!

W sierpniowej paczce z Rossmanna (pisałam o niej TUTAJ) znalazł się produkt, który absolutnie podbił moje serce. Obiecałam Wam opowiedzieć o nim trochę więcej niż o pozostałych produktach, bo uważam, że w pełni na to zasłużył. Szczerze mówiąc, nigdy nie sądziłam, że mogę się zachwycić żelem pod prysznic, a właśnie tak się stało! Ostrzegam - będą same zachwyty. W przypadku tego żelu inaczej po prostu się nie da :)


Tołpa: Botanic, Białe kwiaty - Delikatny żel pod prysznic

Delikatny żel pod prysznic Tołpa Botanic Białe kwiaty.


Opakowanie: Niewielka butelka z otwieraniem typu "press" - wygodna w stosowaniu, a dzięki swoim gabarytom sprawdzi się idealnie także w podróży. Design typowy dla Tołpy, czyli śliczny i kuszący - nigdy nie jestem w stanie oprzeć się ich magicznym napisom/opisom.


Konsystencja, zapach: Żel ma dobrą konsystencję, ani nie za gęstą, ani nie za rzadką. Pieni się delikatnie, co mnie osobiście nie przeszkadza ani trochę, wręcz przeciwnie - cieszy mnie brak SLSu w składzie :) Zapach jest równie delikatny. Po tych wszystkich mocno perfumowanych żelach, z jakimi na co dzień mamy do czynienia, szalenie miło jest poczuć coś co nie drażni nosa, a jednocześnie ładnie, naturalnie pachnie.


Skład:  Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Disodium Cocoamphodicetate, Cocamide DEA, Laureth-7 Citrate, Cocodimonium Hydroxypropyl, Hydrolyzed Wheat Protein, Sodium Lactate, Parfum, Peat Extract, Rosa Centifolia Flower Extract, Jasminum Officinale Flower Extract, Bellis Perennis Flower Extract, Glycerin, Lactic Acid, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Caprylyc Glycol

Skład bazuje na łagodnych środkach myjących. Białe kwiaty, o których mowa to: róża stulistna, jaśmin i stokrotka, dodatkowo w składzie można znaleźć proteiny pszenicy i charakterystyczny dla Tołpy - ekstrakt z torfu.


Działanie: Nigdy nie spotkałam nazwy kosmetyku lepiej dobranej niż w tym przypadku. W Delikatnym żelu pod prysznic wszystko jest delikatne – delikatny, otulający, kwiatowy zapach, delikatna, kremowa piana, w końcu delikatne, ale zaskakująco dobre działanie. Żel świetnie myje skórę i przyjemnie odświeża, nawet w największe upały. Co więcej - po wyjściu spod prysznica, moja skóra - chyba po raz pierwszy w życiu - nie jest ściągnięta i nie woła o balsam – wręcz przeciwnie: jest miękka, delikatna, naprawdę zadbana!
Żel ma tak dobry (i znów: delikatny) skład, że z powodzeniem można go stosować także do mycia twarzy – próbowałam wiele razy i sprawdził się wyśmienicie! Moja problematyczna skóra była idealnie oczyszczona, a przy tym miękka i nieściągnięta. Mało środków do mycia twarzy mi odpowiada, raptem kilka, ten zdecydowanie do nich należy.

W tym żelu wszystko jest takie delikatne – delikatny, otulający, kwiatowy zapach, delikatna, kremowa piana, w końcu delikatne, zaskakująco dobre działanie. Żel dobrze oczyszcza i przyjemnie odświeża, nawet w największe upały. Po wyjściu spod prysznica, skóra chyba po raz pierwszy w moim życiu, nie jest ściągnięta i nie woła o balsam – wprost przeciwnie: jest miękka, delikatna, naprawdę zadbana!

Żel ma dobry skład i jest tak łagodny, że z powodzeniem można go stosować także do mycia twarzy – próbowałam wiele razy i sprawdził się wyśmienicie, moja problematyczna skóra była idealnie oczyszczona, a przy tym miękka i nieściągnięta.

Po wszystkich perfumowanych żelach pod prysznic, z jakimi miałam do czynienia, ten żel to oaza delikatności. Cudowne zaskoczenie i ochota na więcej. - See more at: http://www.rossnet.pl/Produkt/Tolpa-Botanic-biale-kwiaty-zel-pod-prysznic-200-ml,326270#sthash.eiSXvUXx.dpuf
W tym żelu wszystko jest takie delikatne – delikatny, otulający, kwiatowy zapach, delikatna, kremowa piana, w końcu delikatne, zaskakująco dobre działanie. Żel dobrze oczyszcza i przyjemnie odświeża, nawet w największe upały. Po wyjściu spod prysznica, skóra chyba po raz pierwszy w moim życiu, nie jest ściągnięta i nie woła o balsam – wprost przeciwnie: jest miękka, delikatna, naprawdę zadbana!

Żel ma dobry skład i jest tak łagodny, że z powodzeniem można go stosować także do mycia twarzy – próbowałam wiele razy i sprawdził się wyśmienicie, moja problematyczna skóra była idealnie oczyszczona, a przy tym miękka i nieściągnięta.

Po wszystkich perfumowanych żelach pod prysznic, z jakimi miałam do czynienia, ten żel to oaza delikatności. Cudowne zaskoczenie i ochota na więcej. - See more at: http://www.rossnet.pl/Produkt/Tolpa-Botanic-biale-kwiaty-zel-pod-prysznic-200-ml,326270#sthash.eiSXvUXx.dpuf
W tym żelu wszystko jest takie delikatne – delikatny, otulający, kwiatowy zapach, delikatna, kremowa piana, w końcu delikatne, zaskakująco dobre działanie. Żel dobrze oczyszcza i przyjemnie odświeża, nawet w największe upały. Po wyjściu spod prysznica, skóra chyba po raz pierwszy w moim życiu, nie jest ściągnięta i nie woła o balsam – wprost przeciwnie: jest miękka, delikatna, naprawdę zadbana!

Żel ma dobry skład i jest tak łagodny, że z powodzeniem można go stosować także do mycia twarzy – próbowałam wiele razy i sprawdził się wyśmienicie, moja problematyczna skóra była idealnie oczyszczona, a przy tym miękka i nieściągnięta.

Po wszystkich perfumowanych żelach pod prysznic, z jakimi miałam do czynienia, ten żel to oaza delikatności. Cudowne zaskoczenie i ochota na więcej. - See more at: http://www.rossnet.pl/Produkt/Tolpa-Botanic-biale-kwiaty-zel-pod-prysznic-200-ml,326270#sthash.eiSXvUXx.dpuf
W tym żelu wszystko jest takie delikatne – delikatny, otulający, kwiatowy zapach, delikatna, kremowa piana, w końcu delikatne, zaskakująco dobre działanie. Żel dobrze oczyszcza i przyjemnie odświeża, nawet w największe upały. Po wyjściu spod prysznica, skóra chyba po raz pierwszy w moim życiu, nie jest ściągnięta i nie woła o balsam – wprost przeciwnie: jest miękka, delikatna, naprawdę zadbana!

Żel ma dobry skład i jest tak łagodny, że z powodzeniem można go stosować także do mycia twarzy – próbowałam wiele razy i sprawdził się wyśmienicie, moja problematyczna skóra była idealnie oczyszczona, a przy tym miękka i nieściągnięta.

Po wszystkich perfumowanych żelach pod prysznic, z jakimi miałam do czynienia, ten żel to oaza delikatności. Cudowne zaskoczenie i ochota na więcej. - See more at: http://www.rossnet.pl/Produkt/Tolpa-Botanic-biale-kwiaty-zel-pod-prysznic-200-ml,326270#sthash.eiSXvUXx.dpuf
W tym żelu wszystko jest takie delikatne – delikatny, otulający, kwiatowy zapach, delikatna, kremowa piana, w końcu delikatne, zaskakująco dobre działanie. Żel dobrze oczyszcza i przyjemnie odświeża, nawet w największe upały. Po wyjściu spod prysznica, skóra chyba po raz pierwszy w moim życiu, nie jest ściągnięta i nie woła o balsam – wprost przeciwnie: jest miękka, delikatna, naprawdę zadbana!

Żel ma dobry skład i jest tak łagodny, że z powodzeniem można go stosować także do mycia twarzy – próbowałam wiele razy i sprawdził się wyśmienicie, moja problematyczna skóra była idealnie oczyszczona, a przy tym miękka i nieściągnięta.

Po wszystkich perfumowanych żelach pod prysznic, z jakimi miałam do czynienia, ten żel to oaza delikatności. Cudowne zaskoczenie i ochota na więcej. - See more at: http://www.rossnet.pl/Produkt/Tolpa-Botanic-biale-kwiaty-zel-pod-prysznic-200-ml,326270#sthash.eiSXvUXx.dpuf

Cena: 21,99 zł/200 ml


Ocena: 6/6


Delikatny żel pod prysznic Tołpa Botanic Białe kwiaty.
Delikatny żel pod prysznic Tołpa Botanic Białe kwiaty.

Mam do Tołpy dużą słabość - za to, że są z Wrocławia (no, dobra, prawie z Wrocławia ;)), za dobre składy, za piękne opakowania, za urzekające opisy, za przecudną stronę internetową (byliście? jeśli nie to gorąco polecam: http://tolpa.pl/ - moim zdaniem jedna z najciekawszych i najładniejszych stron internetowych z branży kosmetycznej!), a przede wszystkim za to, że robią naprawdę dobre kosmetyki. Tym żelem tylko to potwierdzili :)


Lubicie być czasem tak delikatnie rozpieszczane? Bo ja - jak widać - bardzo :)

3.08.2013

Program Nowości Rossmann - moja paczka


Jak pewnie większość z Was wie, że Rossmann niedawno poszukiwał testerek do Programu Nowości. Udało mi się szczęśliwie załapać do tej akcji i wczoraj odebrałam pierwszą paczkę z nowościami do testów. Produkty te będą dostępne w Rossmannie od września, a ja wraz z innymi recenzentkami mam za zadanie przetestować je i wystawiać im opinie na stronie www.rossnet.pl. Oczywiście, będę starała się swoimi opiniami dzielić także z Wami, tu na blogu :)

A tymczasem pokazuję, co znalazłam w tej uroczej, czerwonej paczuszce :)


Paczka prezentowała się tak:




A zawartość tak:



1)    Bourjois - Maskara Twist up the Volume


2)    Astor - Podkład matujący Anti Shine


3)    Mexx - Woda toaletowa Energizing woman


4)    Dove Color Repair – 60-sekundowa terapia do włosów
 

5)    Perfecta Slim Fit – Serum antycellulitowe wyszczuplające 

 
6)    Timotei Anti Frizz - Spray dyscyplinujący


7)    Tołpa Botanic – Delikatny żel pod prysznic Białe kwiaty



+ Rajstopy Gatta 4-ever mine, których nie chciało mi się fotografować :P)




Jak Wam się podoba ten zestaw? Co Was najbardziej zaciekawiło?