Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Garnier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Garnier. Pokaż wszystkie posty

30.12.2014

Moja pielęgnacja twarzy - stan na koniec 2014 r.

Zanim opowiem Wam o moich kosmetycznych ulubieńcach mijającego roku, chciałabym najpierw przedstawić moją obecną pielęgnację twarzy. Robię to także w dużej mierze dla siebie - ku pamięci, by na wypadek gdyby stan mojej cery się pogorszył - odpukać! ;) - wiedzieć, co mi służyło i do czego warto wrócić. Zachęcam i Was do robienia takich notatek, zwłaszcza jeśli macie z jakichś względów problematyczną cerę. Dobrze wówczas wiedzieć, kiedy nasza skóra wyglądała najlepiej, a kiedy najgorzej i jakie kosmetyki mogły mieć na to wpływ.

Ostatnio o mojej pielęgnacji twarzy pisałam we wrześniu - TUTAJ. Nie zmieniło się od tego czasu wiele, ale kilka perełek przybyło.



Najpierw jednak kilka słów o tym, jak obecnie prezentuje się moja cera:

Muszę przyznać, że na tę chwilę jestem baaardzo zadowolona ze stanu mojej cery.
Na koniec 2014 r. prezentuje się ona naprawdę zdrowo. Wciąż jest mieszana i nigdy nie przestanie taka być, ale cera mieszana także może wyglądać ładnie i myślę, że w dużej mierze udało mi się to osiągnąć. Niespodzianki pojawiają mi się sporadycznie - właściwie tylko przed okresem albo na własne życzenie, gdy użyję nieodpowiednich dla mnie kosmetyków. Strefa T znacznie ograniczyła wydzielanie sebum, powiedziałabym nawet, że przetłuszcza się na tę chwilę bardzo umiarkowanie, jest delikatny błysk, ale nie muszę już kilka razy dziennie poprawiać makijażu, używać bibułek ani mocno matujących kremów. W 99% pozbyłam się zaskórników zamkniętych, co uważam za ogromny sukces, bo zaczynałam już szczerze wątpić, czy te w okolicach brody i czoła są w ogóle do usunięcia. Ten 1% zaskórników, które pozostały to naprawdę tyle co nic, wyjątkowo uporczywe uparciuchy, które myślę, że z czasem i tak się poddadzą ;)
Nie udało mi się pozbyć zaskórników otwartych - na nosie wciąż mam sporo czarnych kropek, na które najlepiej działa, niestety, mechaniczne oczyszczanie. Doraźnie pomagają także maseczki z glinką, ale nie jest to aż tak dogłębny efekt, jakiego potrzebuję.
Wciąż zmagam się z nierównym kolorytem skóry i rozszerzonymi naczynkami, i na tę chwilę to właśnie uważam za największy problem mojej skóry. W nowym roku chciałabym skupić się bardziej właśnie na poprawie kolorytu, wzmocnieniu naczynek. Na pewno jednym z moich pierwszych zakupów będzie teraz olej marchewkowy.


A teraz o tym, co w dużej mierze sprawia, że moja cera wygląda tak dobrze, czyli o kosmetykach :)

Moja pielęgnacja twarzy prezentuje się obecnie tak:


Oczyszczanie:



Biochemia Urody: Olejek myjący drzewko herbaciane - oczywisty ulubieniec, którego nie mogłoby zabraknąć w mojej pielęgnacji, czyli olejek hydrofilowy. Rewelacyjnie oczyszcza, nie naruszając warstwy hydrolipidowej skóry. Stosuję do wieczornego oczyszczania, czasem także rano, jedna butelka wystarcza mi - uwaga - na pół roku!

Sylveco: Żel do mycia twarzy rumiankowy - stosuję go tylko do porannego oczyszczania, bo na wieczór jest za słaby, mam już dosłownie resztkę w opakowaniu i lada dzień wyzionie pewnie ducha ;) Ten żel nie podbił jednak mojego serca na tyle, bym chciała do niego wrócić.

Bania Agafii: Biała glinka do mycia - ze względu na to, że jest kosmetykiem bardzo uniwersalnym, stosuję go głównie na wyjazdach, gdzie zastępuje mi szampon, żel pod prysznic i czyścik do twarzy. Dobrze oczyszcza skórę zarówno rano, jak i wieczorem. Zdecydowanie wart polecenia kosmetyk.

Garnier: Płyn micelarny - używam co wieczór do wstępnego oczyszczania twarzy z makijażu. To mój pierwszy kontakt z tym płynem i na tę chwilę jestem z niego zadowolona - duża butla dobrego płynu w niskiej cenie.

e-naturalne.pl: Tonik do cery tłustej, łojotokowej - jeden z niewielu toników do cery tłustej, jakie znam, który nie zawiera wysuszającego alkoholu, za to posiada w składzie mocznik znany z właściwości nawilżających - taką pielęgnację cery tłustej i mieszanej to ja rozumiem!


Peelingi:


Sylveco: Wygładzający peeling do twarzy - dobry zdzierak, ale dla mojej naczynkowej skóry dość inwazyjny, więc używam raz na dwa tygodnie, by dokładnie złuszczyć naskórek.

Apis: Enzymatyczny peeling żurawinowy - bardzo fajny peeling enzymatyczny świetnie nadający się do częstego stosowania. Polska firma, naturalny skład, myślę, że to nie ostatnie moje opakowanie.


Maseczki:


Bania Agafii: Maseczki odświeżająca, dziegciowa, oczyszczająca niebieska - pisałam o nich już kilka razy, jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, to zapraszam TUTAJ. Dla mnie to jedne z najlepszych maseczek do twarzy jakie znam i bardzo chętnie po nie sięgam.

Balm Balm: Hibiskusowa maseczka do twarzy - to właściwie maseczka i peeling w jednym. Bardzo porządnie oczyszcza i złuszcza. Skład ma króciutki i zaskakujące, że w takiej ilości składników tkwi taka moc. Na dniach napiszę Wam jej recenzję.

Love Me Green: Regenerująca maseczka do twarzy - kolejna, fajna, naturalna maska. Tym razem dla odmiany nie oczyszczająca, ale regenerująca. Skóra po aplikacji jest miękka, wygładzona, faktycznie zregenerowana.


Kremy i olejki:


Alva Rhassoul: Aktywny krem oczyszczający - stosuję stosunkowo od niedawna, ale na chwilę obecną postrzegam go jako świetny krem do stosowania i na dzień, i na noc. Bardzo dobrze utrzymuje w ryzach mieszaną skórę, w mig wygaja ewentualne niespodzianki. Wchłania się do matu, ale nie ściąga skóry, wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że jest ona świetnie nawilżona po nim. Ten krem zdecydowanie zachęcił mnie do dalszych przygód z tą serią Alvy.

Ziaja Liście Manuka: Krem mikrozłuszczający - jeden z niewielu kremów Ziai, który odważyłam się nałożyć na twarz (nie mam nic do Ziaji, natomiast mam problematyczną skórę, która najlepiej się czuje w towarzystwie naturalnych kosmetyków, stąd moja ostrożność) i właściwie jedyny kosmetyk z serii Manuka, który chciałam wypróbować. I cieszę się, że to zrobiłam. Nakładam go na noc, rano budzę się z odświeżoną, rozjaśnioną skórą, ma korzystne działanie na wypryski, przy regularnym stosowaniu stan cery ma szansę się poprawić. Muszę mu w końcu napisać recenzję, bo zasłużył na to ;)

Tołpa botanic amarantus: Nawilżający krem rozświetlający pod oczy - rozświetlenia żadnego nie zauważam, ale jest to naprawdę porządnie nawilżający krem. Nie zostawia tłustego filmu, jest dobry pod makijaż, nie podrażnia i nie uczula. Na pewno jeden z lepszych kremów, jakie stosowałam pod oczy, choć myślę, że ulubieniec w kategorii kremów pod oczy jeszcze przede mną.

Blisko Natury: Olejek bawełniany - bezzapachowy olejek, świetny do nocnego nawilżania. Wyraźnie odżywia skórę, wygładza ją i regeneruje tak, że rano budzimy się naprawdę piękni i wypoczęci :)


Kwasy:


Biochemia Urody: Tonik z kwasami AHA/BHA 10% - myślę, że za usunięcie zaskórników zamkniętych w mojej twarzy odpowiada w największym stopniu właśnie ten kosmetyk. Stopniowo, choć mało inwazyjnie (łuszczenie zdarzało mi się tylko przy zbyt częstym jego stosowaniu), wygładza skórę, oczyszcza ją i odnawia. To kolejny - po serum migdałowym - kosmetyk z kwasami z Biochemii Urody, z którego jestem bardzo zadowolona.



Oprócz tego, myślę, że warte uwagi są także kosmetyki kolorowe, które nakładam na twarz, a które bez wątpienia również wpłynęły na poprawę jej stanu, bo są w dużej mierze mineralne i naturalne.


Obecnie używam tylko podkładu mineralnego - aktualnie mam dla cery tłustej/mieszanej z Kolorowka.com, który nieco podrasowałam na własne potrzeby. Korektor również mam z Kolorowki, a na większe problemy do ukrycia (czyli dość rzadko) stosuję kamuflaż z Catrice. Jako primer nakładam także własną mieszankę półproduktów z Kolorowka.com (mikrosfery silikonowe+sfery velvetowe+puder jedwabny+antiredness mica+mica oriental beige+stearynian magnezu), który działa jak photoshop. Jedyny puder, jaki stosuję to zwykła skrobia ziemniaczana bez żadnych dodatków.


Nie używam również żadnych innych niż mineralne róży oraz bronzerów. Róże mam z Annabelle Minerals, bronzer własnej roboty z półproduktów z Kolorowka.com. Jeśli chodzi o rozświetlacz - od niedawna mam również własnej produkcji z półproduktów z Kolorowki, ale czasem zdarza mi się używać rakże drogeryjnego Essence z limitki Circus Circus, bo uwielbiam efekt jaki daje, a na szczęście nie zawiera on czerwonych, syntetycznych pigmentów.



I to tyle. Kończę rok 2014 z naprawdę fajną cerą i mam nadzieję utrzymać ją w takim stanie również w przyszłym roku :) Wam również w nowym roku życzę pięknych, zadbanych cer i jak najmniej problemów skórnych :)


4.09.2014

Denko z ostatnich miesięcy

Cześć dziewczyny,

nazbierało mi się tych śmieci, oj nazbierało ;) Pora opróżnić magiczne, czerwone pudełko, w którym trzymam moje pustaki ;) Większość z tych kosmetyków nie doczekała się pełnej recenzji, dlatego dziś kilka słów o nich - ku pamięci mojej i rozwadze Waszej :) Zapraszam:




Kosmetyki do włosów



1. Ziaja Med:  Kuracja przeciwświądowa - Szampon łagodzący
Bardzo dobrze oczyszczający szampon, cudownie pachnie miętą :) Nie mam większych problemów ze skórą głowy, jedynie po farbowaniu trochę mnie swędzi i wtedy faktycznie dobrze łagodził swędzenie. Jednak jak dla mnie jego największą zaletą jest fakt, że po umyciu włosy dłużej pozostają świeże, niż w przypadku większości znanych mi szamponów.

2. Fitomed: Szampon ziołowy do włosów tłustych
Moje włosy nie lubią się z szamponami bez SLSu i niestety, to kolejny przykład na to. Włosy błyskawicznie się przetłuszczały po tym szamponie i wyglądały wyjątkowo brzydko. Niestety, szampon nie dla mnie :( Więcej pisałam o nim TUTAJ.

3. Garnier Ultra Doux: Szampon oczyszczający Cytryna i biała glinka
Podobnie jak poprzednik ma tę zaletę, że wyraźnie wpływa na dłuższą świeżość naszej czupryny. Podoba mi się bardzo dodatek glinki w szamponie - to niespotykane wśród drogeryjnych szamponów. Do tego miły, cytrusowo-słodki zapach. Chętnie do niego wrócę.

4. CeCe Med: Lakier do włosów z proteinami jedwabiu
Z racji zupełnie nie do ułożenia włosów, zmuszona jestem sięgać po lakier, kiedy chcę zrobić sobie jakąkolwiek fryzurę inną  niż rozpuszczone włosy ;) CeCe Med trochę mnie rozczarował - słabo utrwala, właściwie już na etapie pryskania miałam wątpliwości czy pryskam lakierem czy jakąś niewidzialną mgiełką... Na plus na pewno można zaliczyć fakt, że nie skleja włosów, ale co z tego, skoro też praktycznie wcale nie utrwala.

5. Kallos: Maska do włosów farbowanych Argan
Wbrew pozorom to maska bez olejku arganowego w składzie - więcej pisałam o niej TUTAJ. Mimo to w działaniu nie była aż taka zła, chociaż bardziej przypominała mi zwykłą odżywkę niż konkretnie działającą maskę. Na początku urzekł mnie jej zapach - pachnie gumą balonową - pod koniec używania jednak stał się tak masakrycznie chemiczny, że z ulgą odetchnęłam kiedy zobaczyłam denko...

6. Taft: Suchy szampon
Opakowanie 150 ml wystarczyło mi raptem na 4 razy,  więc dość słabo oceniam wydajność. Działanie również oceniam jako średnie - doraźnie jest w stanie odświeżyć fryzurę, jednak na krótko. Po kilku godzinach fryzura wygląda mało atrakcyjnie i człowiek żałuje, że jednak tych włosów nie umył normalnie...

7. Joanna: Kremowy żel pod prysznic Zielone jabłuszko (przez pomyłkę zapodział się do włosowych)

Ot, żel i tyle. Nie będę się rozpisywać, bo nic specjalnego mnie w nim nie zachwyciło, nic też nie rozczarowało. Zapach dość chemiczny, ale dał się lubić.


Kosmetyki do twarzy


8. Ziaja Med: Kuracja lipidowa Fizjoderm Krem pod oczy
Liczyłam na większe nawilżenie i odżywienie, tymczasem było zupełnie zwyczajnie. Krem w sam raz na początek kremowanie okolic oczu, ja już wolę czuć bardziej intensywne działanie w tych okolicach ;)

9. Eveline: Serum nawilżająco-wygładzające 100% kwas hialuronowy
Początkowo byłam pewna, że pokocham ten jednoskładnikowy, zaskakujący jak na Eveline, produkt. Niestety, nie zauważyłam żadnych efektów stosowania serum. Mogę się jedynie domyślać, że sekret działania kwasu hialuronowego tkwi nie w składzie, ale jego strukturze...

10. Fitomed: Płyn lawendowy do twarzy
Uwielbiam lawendę i liczyłam bardzo na jej zapach w tym płynie, niestety został on zabity przez dodatek cytrusowych olejków na końcu składu. Niewiele więc myśląc, poprawiłam zapach i wkropiłam kilka kropel olejku lawendowego do środka. Tym samym zyskałam dobrze działający i przyjemnie pachnący tonik do twarzy.

11. Apis: Maseczka wygładzająco-oczyszczająca z minerałami z Morza Martwego
Fajna, oczyszczająca maska, choć niestety, nie jest to mój ulubieniec w tej kategorii. Minusem jest niestety opakowanie - zbyt twarde by wydobyć pozostałości, których spokojnie wystarcza jeszcze na 3 porządne użycia. Pisałam o niej niedawno, o TUTAJ.

12. Dr Duda: Acne mineral - Żel do pielęgnacji cery trądzikowej
Niestety, żel ten nie działa zupełnie na moją skórę. Mam wrażenie, że smaruję się wodą. Nie sprawdził się ani do stosowany po myciu jako uzupełnienie pielęgnacji, ani stosowany punktowo. 


13. Tołpa: Łagodny płyn micelarny do mycia twarzy i oczu
Bardzo porządny płyn i faktycznie łagodny. Moje oczy nie z każdym micelem się lubią - przykładowo po biedronkowym (nomen omen: też podobno produkowanym przez Tołpę) niemiłosiernie pieką mnie oczy. Tutaj nie ma mowy o żadnym podrażnieniu, do tego płyn jest bardzo skuteczny i szybko pozwala pozbyć się makijażu i zanieczyszczeń.

14. AA Collagen Hial + Micelarny płyn do demakijażu twarzy i oczu
Płyn delikatny i niepodrażniający moich wrażliwych oczu. Pod względem skuteczności jednak nieco pozostaje w tyle, w porównaniu chociażby do wspomnianej wyżej Tołpy. Trzeba się nieco więcej natrzeć i więcej wacików zużyć.

15. Virtual: Fluid kryjący Perfect Cover
Na piątym miejscu parafina - zupełnie nie do zaakceptowania u mnie w produktach do twarzy. Nałożyłam raz, drugi, trzeci bez większego wgłębiania się w skład, zaobserwowałam wysyp, poczytałam skład i... wyrzuciłam do kosza. Szkoda życia (i twarzy) na buble.

16. Sylveco: Tymiankowy żel do mycia twarzy
Zakochałam się w jego ślicznym tymiankowym zapachu, krótkim, naturalnym składzie i... to tyle. Działania nie polubiłam. Moim zdaniem zbyt delikatnie oczyszcza skórę, w efekcie czego jej stan się pogarszał.

17. Miss Sporty: Maskara Pump Up Booster Curve it!
Maluje i pogrubia rzęsy całkiem przyzwoicie, ale niestety, szybko się kruszy i tworzy mało estetyczną pandę pod oczami.

18. Virtual: Splash Wodoodporny tusz do rzęs
Bubelek, który szybko wylądował w koszu. Maluje bardzo byle jak, prawie że wcale. Po cóż mi więc wodoodporność, skoro nie czuję bym miała pomalowane rzęsy?

19. Rimmel: Maskara SkandalEyes Rockin' Curves
Ciekawa, nietypowa szczoteczka daje radę, choć moim numerem 1 ta maskara na pewno nie zostanie. Rzęsy są delikatnie wydłużone i pogrubione, a ja przy moich marnych kikutach liczę na bardziej spektakularny efekt.



Kosmetyki do ciała






20. Butterfly: Skarpetki złuszczające
Kupiłam je za grosze na eBayu chcąc sprawdzić, czy bardzo różnią się od polskich, kilkakrotnie droższych skarpet. No i faktycznie różnica jest, nie złuszczają tak spektakularnie i tak szybko jak np. skarpety Cosmabell... Choć rzecz jasna,efekt jest widoczny, i na mniejsze zgrubienia i zrogowacenia na stopach będzie jak znalazł.

21. Melaleuca: Nawilżająco ochronny krem do rąk
Nietrafiony prezent. Krem do rąk na bazie parafiny jeszcze jakoś zniosę, ale z dodatkiem SLSu?! Moja cierpliwość się wyczerpała, tym bardziej, że działanie mocno znikome. Trafił do kosza.

22. All about beauty: Zmywacz do paznokci
Zwykły zmywacz do paznokci z Tesco albo innego Auchan. Dobrze zmywa i jest go dużo, ale niestety, śmierdzi i wysusza nieco paznokcie.

23. For Your Beauty: Maseczka do rąk z masłem shea
Nowość, która pojawi się w Rossmannach już we wrześniu. Przyjemna, baaaardzo mocno nasączona maska w formie rękawiczek. Po zastosowaniu dłonie są mięciutkie i nawilżone, producent poleca trzymać ją ok. 15 min, jednak rękawiczki są tak mocno nasączone, że jak ktoś ma tyle czasu, to mógłby trzymać ją nawet i godzinę.

24. Mydlarnia Tuli: Mydełko owsiane
Najlepsze mydło z Mydlarni Tuli, jakie testowałam, ale bez większych achów i ochów. Fajne w charakterze peelingu, jako myjadło - zupełnie zwyczajne i niczym się nie wyróżniające.




Znacie któreś z tych kosmetyków? Jak Wasze wrażenia?

1.01.2014

Ulubieńcy roku 2013

Cześć Dziewczyny!
Przyszła pora, by zaprezentować Wam moje największe odkrycia ubiegłego roku. Mam nadzieję, że Was zaciekawią i być może również odkryjecie swoich ulubieńców? :) Oto one:




Ulubione produkty w kategorii TWARZ:




Maybelline 24H Color Tattoo
2 kolory: On and On the Bronze oraz Permanent Taupe i nic więcej mi nie potrzeba do dziennego makijażu oka. No może jeszcze tuszu do rzes :) Złocisty brąz pięknie rozświetla powiekę i wyrównuje jej koloryt, Permanent Taupe z kolei świetnie nadaje się do podkreślania dolnej powieki oraz... brwi! Cienie bez bazy trzymają się ok. 6 h, z bazą - aż do demakijażu w stanie nienaruszonym. Dodatkowym ich atutem jest nakładanie: można pędzelkiem (tak nakładam np. Permanent Taupe na brwi), można palcem (dzięki czemu błyskawicznie mamy podkreśloną powiekę). Odkąd je mam, po inne cienie do makijażu dziennego sięgam już tylko okazjonalnie.


Bell: Lip Tint (wersja biedronkowa)
Pięknie i trwale barwi usta, a przy tym nie wysusza skóry, jak inne znane mi matowe pomadki. Kolor również ładny, ostry róż, w sam raz do delikatnie podkreślonych oczu, ale bez neonowej przesady. To zdecydowanie najczęściej używany przeze mnie produkt do ust w tym roku (zaraz po pomadce z Sylveco oczywiście)


Sylveco: Pomadka ochronna cynamonowa
Ulubiony nawilżacz i natłuszczacz do ust z pięknym, naturalnym składem. Błyskawicznie odżywia suche usta i sprawia, że w mig stają się miękkie i wygładzone. Lubię stosować ją i zimą i latem. Więcej pisałam o niej TUTAJ.


Annabelle Minerals: Podkład i róże mineralne
Piękne, naturalnie wyglądające na skorze kosmetyki. Dobra jakość krycia i pigmentacji, świetny stosunek ceny o wydajności. Dodatkowo moja cera odpłaca mi za minerałki zdrowym wyglądem i mniejszą skłonnością do niespodzianek. Więcej o podkładzie przeczytacie TUTAJ, a o różach TUTAJ.


Catrice: Camouflage Cream - Kamuflaż w kremie
Świetnie kryje nawet najbardziej uporczywe blizny i niedoskonałości. Można stopniować poziom krycia nakładając koleje warstwy. Na większe wyjścia cienka warstwa sprawdzi się także w charakterze podkładu. Po więcej szczegółów zapraszam TUTAJ.


Przepisy Babci Agafii : Krem do twarzy na noc Zatrzymanie młodości (do lat 35)
Krem na noc, który działa jak dobra silikonowa baza, choć nie zawiera ani jednego silikonu! Dobrze nawilża moją mieszaną skórę i zapewnia jej świetny wygląd. Do tego ma bardzo fajny skład i przyjemną cenę. Więcej o kremie pisałam TUTAJ.


Fitomed: Maseczka peeling K+K
Moja ulubiona maseczka od czasów, kiedy nie wiedzieć czamu wycofano ze sprzedaży maskę do skóry tłustej z Lirene. Na szczęście Fitomed równie dogębnie oczyszcza i wygładza skórę. Do tego działa w ekspresowym tempie - wystarczą 3 minuty i po maseczce! Więcej pisałam o maseczce TUTAJ.




Ulubione produkty w kategorii WŁOSY: 



Garnier Ultra doux: Szampon oczyszczający Cytryna i biała glinka
Jedyny szampon, po którym rzeczywiście odczuwam dłuższą niż zazwyczaj świeżość włosów. Do tego dochodzi dobre pienienie się (czyli w moim wypadku - brak splątanych włosów) i fajny, świeży zapach. Zdecydowanie zostanie ze mną na dłużej.


The Body Shop: Drewniany grzebień
Nie umiem już czesać włosów innym grzebieniem - ten idealnie rozczesuje, nie szarpie, nie elektryzuje, nie wyrywa. Bez niego czuję się jak bez ręki ;) Więcej o nim przeczytacie TUTAJ.


Wella: Serum z prowitaminą b5
Jest to odżywka dołączana do farb Wellaton i bardzo ubolewam na tym, że nie jest dostępna w normalnej sprzedaży, bo nigdy nie znalazłam jeszcze równie dobrej odżywki. Cudownie wręcz zmiękcza, wygładza i nabłyszcza włosy - żadna inna odżywka nie daje mi tak spektakularnych efektów, nawet najsłynniejsze polecane przez włosomaniaczki cuda...


Ulubione produkty w kategorii CIAŁO:



Wibo: Lakier do paznokci WOW! glamour sand
Absolutny ulubieniec w kategorii lakierów, nie tylko w tym roku, ale po prostu zawsze. Chyba nigdy mi się nie znudzi. Pięknie i elegancko wygląda zarówno na długich, jak i krótkich paznokaciach, schnie jak błyskawica i zmywa się całkiem przyzwoicie jak na brokat. Mam nadzieję, że Wibo będzie go produkować zawsze :) Więcej o tym lakierze pisałam TUTAJ.


Zioła Babuszki Agafii: Naturalne syberyjskie białe mydło
Świetny, uniwersalny produkt: do ciała, do włosów, a także do twarzy. Bardzo dobrze oczyszcza, a przy tym cdownie pachnie naturalną świeżością i polnymi kwiatami. Nie mogę się oderwać do tego zapachu :) Skład jest przebogaty w roślinne ekstrakty - mam nadzieję, że na fali zmian w rosyjskich kosmetykach nie ulegnie zmianie i on...


Tołpa: Delikatny żel pod prysznic Białe kwiaty (niestety zabrakło go na zdjęciu, bo przypomniałam sobie o nim dopiero, jak już było po zdjęciach ;))
Mój faworyt w kategorii żeli - delikatny, przyjemnie odświeżający i niewysuszający. Świetnie sprawdza się także w roli żelu do mycia twarzy! Ogromny plus za brak SLSu w składzie. Więcej o tym żelu pisałam TUTAJ.


Cosmabell Foot Peel: Intensywny peeling do stóp
Skarpety nasączone kwasami, które z martwym naskórkiem radzą sobie lepiej niż najlepsza kosmetyczka! Efekt zabiegu: gładkie, miękkie stopy - jak nowe! Więcej o skarpetach Cosmabell pisałam TUTAJ.


The Secret Soap Story: Krem do rąk 20% masła shea Wanilia
Odkryłam go na spotkaniu wrocławskich blogerek i z miejsca pobił moje serce. Rzadko który krem do rąk mnie zachwyca, ale tutaj była miłość od pierwszego wejrzenia. Jest idealny pod każdym względem: składu, zapachu i przede wszystkim - nawilżenia!


Bijan Black: Woda toaletowa dla... mężczyzn
Dobra, przyznaję się, najczęściej w tym roku używałam wody toaletowej dla mężczyzn :P Ale odkąd odkryłam ten zapach, mam na jego punkcie fioła! Co ciekawe, mam także wersję Bijan Black dla kobiet, jednak ona nie działa na mnie aż tak bardzo jak wersja męska. Jest poprawna, ok, ale wersja dla mężczyzn to prawdziwy OGIEŃ. Bergamotka, drzewo sandałowe, musk, sosna, jaśmin, kwiat pomarańczy, ambra, lawenda, wanilia, wetyweria. Prze-dziwaczne połączenie, tak różne od wszystkich słodko-świeżych zapachów, które które królują na ulicach. W ramach ciekawostki zdradzę Wam, że jak mam na sobie tę wodę to faceci zawsze mnie pytają czym pachnę, bo chcieliby kupić ją swoim kobietom :D


Ciekawa jestem, czy znacie moich ulubieńców i czy nasze typy się zgadzają :)


Korzystając z okazji życzę Wam Szczęśliwego Nowego Roku Wam, a w Nowym Roku jak najwięcej ulubieńców i jak najmniej bubli :)