Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Golden Rose. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Golden Rose. Pokaż wszystkie posty

11.01.2015

Nowosci kosmetyczne grudnia

W grudniu trafiło mi się całkiem sporo tych nowości kosmetycznych, choć większość z nich to jednak prezenty albo produkty testowe. Ostatnio staram się zużywać zapasy, więc nie robię większych zakupów, a w styczniu nawet dołączyłam do akcji u Balbiny Ogryzek "Miesiąc bez zakupów kosmetycznych" i póki co jeszcze się tego postanowienia trzymam :) Ale o tym będę mówić w kolejnym miesiącu, tymczasem...



Na początku grudnia od apteki internetowej i-apteka otrzymałam do testów Aktywny krem oczyszczający Alva z linii Ghassoul.



Miałam również okazję jako ambasadorka portalu EverydayMe poznać aż 4 różne 3-minutowe odżywki oraz szampon Aussie.



Kilka kosmetycznych drobiazgów znalazłam też wśród gwiazdkowych prezentów, a dokładniej: wodę toaletową Oriflame: Athena Sensual Breeze, Algi morskie z Algo, mydełko choinkowe z Oriflame, Ziaja Liście Manuka: Tonik zwężający pory oraz Wellness&Beauty: Sól do kąpieli z kwiatem wiśni i ekstraktem z róży.



Zestaw naturalnych produktów ze sklepu EcoSpa otrzymałam w prezencie od Męża:
- Naturalna gąbka morska
- Olej arganowy ze świeżych orzechów
- Marokańska glinka Ghassoul
- Hydrolat różany



Ponieważ bez pamięci zakochałam się w kolorze nr 11 z serii matowych pomadek Golden Rose Velvet Matte, skusiłam się też na kolejny kolor - tym razem nr 8. Dobrałam też do niego od razu konturówkę, bo szminki te - choć piękne - mają lekką tendencję do migracji wokół ust.



Z Rossmanna otrzymałam tradycyjnie już paczkę nowości, a w niej:
- Sally Hansen: Miracle Gel - Lakier do paznokci w kolorze 160
- Sally Hansen: Miracle Gel - Top Coat nr 100
- Bourjois: Liner Stylo - Kredka do oczu w kolorze ultra black
- Bourjois: Liner Pinceau - eyeliner w kolorze ultra black
- Tołpa: Serum wypełniające biust z efektem push-up
- Venus: Antybakteryjny żel do rąk
i dwa kosmetyki dziecięce, które trafiły do siostrzeńca ;)



Długo polowałam na pingwinki z limitki Isany, w końcu udało mi się dorwać, najpierw żel, później mydełko. Przy okazji do koszyka trafiły też dwa lakiery 60 seconds z Rimmella w kolorach 315 Ready, aim, paint! oraz 500 Caramel cupcake.



I to tyle :)  Coś Was szczególnie zaciekawiło?


2.01.2015

Kosmetyczni ulubiency grudnia

Nim zbiorę do kupy ulubieńców z całego roku i wybiorę najlepszych, pora podsumować jeszcze grudzień i królujące w minionym miesiącu kosmetyki. To zaczynamy! :)



Balm Balm: Oczyszczająca maseczka hibiskusowa 


Przyznaję, że trochę się rozleniwiłam w ostatnim czasie i odzwyczaiłam się już od maseczek w proszku i samodzielnego ich rozrabiania, ale hibiskusowa maseczka od Balm Balm zdecydowanie jest tego warta. Ma śliczny różowy kolor, ładnie pachnie, a w swoim działaniu łączy skuteczny peeling z oczyszczającą maską. W 100% naturalna, świetna alternatywa dla glinkowych masek. Pełna recenzja już na dniach.


Dove: Szampon do włosów Nourishing Oild Care


Rzadko mi się zdarza sięgać po produkty Dove, po ten szampon też raczej bym nie sięgnęła sama. Dostałam go od Rossmanna w paczce z nowościami i... pokochałam od pierwszego użycia. Nigdy jeszcze nie spotkałam szamponu, który robiłby dla włosów coś więcej niż tylko je mył. Tymczasem ten myjąc, działa lepiej niż niejedna odżywka. Włosy po myciu są miękkie, lekkie, błyszczące, wygładzone i fajnie się układają.Nawet gdy nie użyję po nim odżywki moje włosy są w świetnej formie i bez problemu jestem (byłam*) je w stanie rozczesać.
*W połowie grudnia rozjaśniłam włosy i teraz są one na tyle suche i podniszczone, że bez odżywki ani rusz, niemniej wcześniej właśnie jak miałam do wyboru umyć włosy Dove i nie dawać żadnej odżywki albo umyć innym szamponem i nałożyć odżywkę, wolałam dużo bardziej pierwszą opcję. Teraz również po ten szampon sięgam najczęściej, choć już bez odżywki się nie obejdzie, bo włosy są po prostu zbyt suche.
Nie wiem, czy Dove zmieniało coś w składzie, bo na wizażu szampon ten ma zupełnie inny skład niż na moim opakowaniu. U mnie są wysoko w składzie aż 3 wartościowe dla włosów oleje! Serdecznie polecam ten szampon, ale sprawdźcie, czy na pewno ma taki skład, jak na mojej butli.


Golden Rose: Matowe pomadki Velvett Matte



Od dawna przyglądałam im się w Internecie, ale dopiero moja tegoroczna Mikołajka (KLIK) sprawiła, że pierwszy raz je wypróbowałam. I jeszcze raz serdecznie dziękuję, Ewelina, bo pokochałam te pomadki miłością absolutną :) Od Eweliny otrzymałam kolor 11, niedawno dokupiłam kolor nr 8 i zapewne na nich nie poprzestanę. Rewelacyjna pigmentacja, świetne, żywe kolory, matowe, bez drobinek. Jeśli chodzi o wysuszanie ust, nie ma tragedii. Maty od Rimmela czy Manhattana wysuszają moje usta w duuuużo większym stopniu. Pomadki te nie są jednak wolne od wad i czasami zdarza im się migracja poza kontur... Dobra konturówka jednak załatwia tę sprawę ;)


Evree: Max Repair Regenerujący krem do rąk


Pisałam Wam o nim TUTAJ. I wciąż podtrzymuję wszystkie pochlebne słowa z tamtego posta. Krem świetnie odżywia i regeneruje skórę dłoni, dobrze się wchłania, rewelacyjnie zabezpiecza. Mój hit na zimę, a być może także na kolejne miesiące.


Isana: Mydło i żel pod prysznic z limitowanej edycji z pingwinkiem


Chyba dawno żaden produkt nie zdobył takim szturmem blogów i instagrama ;) Chociaż sama dużo bardziej od ładnego opakowania cenię sobie dobrą zawartość i nie lubię generalnie owczego pędu, nie byłam w stanie się im oprzeć! Są przesłodkie, wprowadzają świetnie zimowy nastrój do domu i tyle razy, ile wchodzę do łazienki, od razu się do nich uśmiecham ;) I nie ukrywam, że ten produkt trafia do ulubieńców przede wszystkim za sprawą pomysłowego opakowania. Sam żel i mydło są całkiem w porządku, mają całkiem miły zapach i dobrze oczyszczają skórę. Żadnych szczególnych właściwości co prawda nie mają, no ale same rozumiecie - od czasu do czasu każdemu zdarza się kupować oczami ;)


Znacie któreś z tych kosmetyków? Co polubiłyście najbardziej w grudniu?

8.12.2014

Nowości kosmetyczne

Oj, dawno nie pokazywałam Wam moich nowości kosmetycznych ;) Część z nich mam już ponad 2 miesiące, więc na dniach pewnie będę je już recenzować, część to zupełne świeżynki, niektóre przyszły pocztą dosłownie przed chwilą. Także jak same widzicie, totalny misz-masz i niekoniecznie "nowości" w ścisłym tego słowa znaczeniu ;) Ale jako że sama bardzo lubię oglądać takie posty i zawsze coś fajnego w nich wypatrzę, to i Wam pokażę, co tam u mnie na przełomie kilku ostatnich miesięcy się nagromadziło.
Sporo rzeczy pokazuję też na Instagramie, więc jeśli jeszcze mnie nie śledzicie, to zapraszam - KLIK :)



Jedne z najwcześniejszych nowości to zestaw pielęgnacyjny od Evree, który dostałam w ramach współpracy. Krem i balsam do ciała idealnie wpisują się w obecną jesienno-zimową aurę. Z kolei przypadkiem kiedyś na facebooku wzięłam udział w mini rozdaniu na fanpage'u Gren Pharmacy i wygrałam taki oto balsam Owies i Rumianek Lekarski :)



Od jakiegoś też już czasu są ze mną minerały ze sklepu Kolorowka.com. Zrobiłam zamówienie za ok. 100 zł i w ramach tego otrzymałam całkiem pokaźną ilość kosmetyków mineralnych, bo i podkład, primer, korektor, rozświetlacz, bronzer i 4 sypkie pigmeny, a i tak wciąż jeszcze nieco woreczków z zawartością mam ;) Bez wątpienia jest to najbardziej ekonomiczna forma nabycia minerałów, choć szczerze powiem, że nie ze wszystkich produktów jestem w 100% zadowolona. Ale to już Wam opowiem kiedyś przy okazji recenzji :)



Pozostając w temacie kosmetyków samorobionych, postanowiłam zdradzić moją ulubioną Biochemię Urody i spróbować tym razem asortymentu sklepu e-naturalne.pl. Kupiłam kilka "luźnych" składników, które mi gdzieś tam do czegoś akurat były potrzebne, natomiast z gotowych zestawów postawiłam na Tonik do cery tłustej i łojotokowej oraz oczywiście - Olejek myjący :)



Ale to nie jedyny tonik, jaki się u mnie niedawno pojawił ;) Będąc akurat w pobliżu sklepu ze zdrową żywnością, skusiłam się na dwie wody: różana i z kewry, a w Rossmannie na promocji skusiła mnie woda z Mixy polecana zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych:



Ta Mixa do koszyka tak naprawdę wpadła przypadkiem, ;)  bo do Rossmanna poszłam w innym celu, a mianowicie poszaleć na słynnej promocji kolorówki 1+1. Porwałam całą kolekcję brokatowych piasków Wibo, które już dołączyły do grona moich ulubieńców i szminkę z limitowanki Rock with me, która okazała się z kolei totalnym bublem. Paletka Nude od Lovely oraz Lakier WOW! Glamour Satin póki co są w fazie poznawania, ciężko mi jeszcze powiedzieć, czy będzie z tego miłość :)



Skoro już o Rossmannie mówimy, to jako recenzentka oczywiście otrzymałam do testów kolejną paczkę nowości, a w niej kosmetyki, które będą dostępne w drogeriach od stycznia:
- Wellness&Beauty: Sól do kąpieli Lawenda i oliwa
- Perfumy Bruno Banani: Absolute Woman
- Bielenda: Ultraodżywczy olejek do ciała Golden Oils
- Rival de Loop: Krem CC Revital Q10
- Dove: Szampon do włosów Nourishing Oil Care
- Scholl Velvet Smooth: Krem nawilżający do codziennej pielęgnacji stóp
- Scholl Velvet Smooth: Maska do stóp na noc

Póki co najbardziej polubiłam się z solą do kąpieli i produktami Scholla :)

Bardzo lubię zapachy B&BW i ogromnie ubolewam, że są dostępne tylko w stolicy! Podczas ostatniej wizyty w Warszawie miałam tak napięty harmonogram, że dosłownie w ostatniej chwili przed odlotem wpadłam do Bath and Body Works w Złotych Tarasach, chwyciłam pierwsze lepsze mydełko, którego zapach mi odpowiadał i wybiegłam ;) Więcej wąchań już nie zdążyłam zrobić ;)



W grudniu już wzbogaciłam się od dwie mikołajkowe przesyłki, jedną od Eweliny z bloga http://lusia22.blogspot.com/, w tym cudowną matową szminkę Golden Rose Velvet Matte w kolorze przepięknej fuksji (nr 11) oraz równie cudowny lakier tej marki w kolorze tak głębokiego fioletu, że oczu nie mogę oderwać :)


Drugim Mikołajem był sklep Blisko Natury, który obdarował mnie zestawem świątecznym pomarańcza-bawełna-kawa. Olejek z nasion bawełny już zdążył rozkochać moją skórę, pomarańczowy olejek eteryczny wzbogaca niejedną aromoterapię, a z kolei mini masełko kawowe ukryte w pięknej metalowej puszce pójdzie do siostry, która uwielbia takie gadżety, a ja mam to szczęście, że mogę się cieszyć już od jakiegoś czasu pełnowartościowym opakowaniem tego masełka :)



Z pozostałych naturalnych kosmetyków, na jakie skusiłam się w ostatnim czasie, muszę wymienić oczyszczająca maskę hibiskusową z BalmBalm (Matique.pl), która jest rewelacyjna i na pewno wkrótce doczeka się recenzji. Oprócz tego postanowiłam w końcu przekonać się na własnej skórze, jak działa mydło Aleppo, do tej pory moje doświadczenia z myciem twarzy mydłem nie były najlepsze, ale fakt, że Aleppo jeszcze nie próbowałam. Krem na noc i Serum ochronne z Absolute Organic mam nadzieję, że dzielnie zastąpią mi wycofaną, a moją ulubioną do tej pory serię BeEco z FlosLeku, bo produkuje je ta sama marka i składowo też są dość podobne.



A, zapomniałabym jeszcze o jednym naturalnym gagatku - peelingu z korundem od Sylveco :) Z Sylveco miewam różne przypadki, niektóre kosmetyki bardzo lubię, innych kompletnie wcale, ale powiem Wam, że jeśli chodzi o peeling to jest mooooc! :)



No i pora na Dzień Darmowej Dostawy, tutaj skusiły mnie rosyjskie smakołyki w sklepie mazidelka.pl - chciałam wypróbować 2 pozostałe maski z serii Banii Agafii, których jeszcze nie znam, ale tylko jedna z nich - liftingująca - była dostępna. Na odmładzającą z mlekiem łosia będę musiała jeszcze polować ;) Dla mojej siostry do prezentu świątecznego dokupiłam z kolei saszetkowy peeling gryczany do ciała oraz szampon odżywczy.



No i czas kończyć, więc oto przesyłka, która dosłownie przed chwilą do mnie trafiła, czyli też zakupy przy okazji DDD w sklepie ezebra. Skusiłam się na próbę na dwie mini buteleczki kultowego wysuszacza SecheVite, by zobaczyć, czy faktycznie jest tak dobry, jak o nim mówią. Akurat kończy mi się zmywacz, więc kliknęłam pierwszy lepszy z Essence, a kremowe cienie Manhattana i zielenie z NYC uśmiechały się tak ładnie, że po prostu nie mogłam ich tam samych zostawić ;)


I to koniec, więcej grzechów nie pamiętam. Możecie mnie teraz wysłać na odwyk ;) Zresztą sama się wyślę, bo zdaje się, że w styczniu Balbina Ogryzek powtórzy akcję "Miesiąc bez zakupów kosmetycznych" i ja bardzo chętnie dołączę :) 
Jedyne, co mnie usprawiedliwia to fakt, że nie są to nabytki z ostatniego miesiąca tylko, ale co najmniej dwóch, jak nie trzech ostatnich;)


A co tam u Was nowego, kosmetycznego? :)

30.12.2012

Ulubieńcy 2012 w przystępnych cenach :)

Rok 2012 obfitował u mnie w kosmetyczne hity. Udało mi się znaleźć bardzo dobre kosmetyki do pielęgnacji mojej mieszanej cery, świetny, naturalny balsam do ciała i kilka kosmetyków kolorowych, które usprawniają mój makijaż i pozwalają mi zawsze wyglądać nienagannie. Przygotowując ten post, zdałam sobie także sprawę, że wszystkie moje kosmetyczne odkrycia tego roku mają bardzo przystępne ceny - żaden z kosmetyków nie kosztuje więcej niż 50 zł.  Jeżeli jesteście ciekawe dobrych i niedrogich kosmetyków, które polecam - zapraszam do lektury.
niedrogie tanie i dobre kosmetyki kosmetyczne hity 2012 ulubieńcy odkrycia cera mieszana Biochemia Urody BU Serum migdałowe olejek myjący drzewko herbaciane manhattan pomadka w kremie tso moriri mus do ciała flos lek beeco krem

MOJE KOSMETYCZNE HITY 2012 r.
  • Biochemia Urody Serum Migdałowe AHA 10% - cena: 28,50 zł - pisałam o nim TUTAJ - świetne serum do cery zanieczyszczonej, trądzikowej, z tendencją do zaskórników. Zawiera kwas migdałowy, który delikatnie, ale bardzo skutecznie złuszcza skórę. Stosowałam je w zeszłym roku w okresie jesienno-zimowym, w tym roku postanowiłam wznowić kurację i zamówiłam sobie kolejną porcję tego serum - już z nieco zmienionym składem :)



  • FlosLek BeEco Bio-certyfikowany krem na noc odbudowująco-naprawczy - cena: 36 zł - pisałam o nim TUTAJ - choć z nazwy jest kremem na noc, to dla mnie jest to ulubiony krem na dzień :) ma piękny, naturalny skład, wspaniale nawilża i uwaga - MATUJE! Skóry mieszane i tłuste powinny być tym kremem zachwycone.



  • Biochemia Urody Olejek myjący Drzewko herbaciane - cena: 11,80 zł - recenzja z przygotowaniu :) - jak dotąd jest to mój ulubiony środek do mycia twarzy, rewelacyjnie oczyszcza pozostawiając skórę gładka i nawilżoną! Odkąd go odkryłam, nie używam żadnych żeli z SLSem. Skład prosty i bardzo ładny: zimnotłoczony olej słonecznikowy, witamina E, olejek z drzewka herbacianego, glyceryl cocoate.



  • Niezmydlana frakcja sojowa - cena: ok. 19 zł/100 g - pisałam o niej TUTAJ - to najskuteczniej matujący środek, jaki udało mi się odkryć. Ma swoje wady, niestety, ale pod względem matowania nie ma sobie równych.



  • Tso Moriri Marchewkowy mus do ciała - cena: ok. 40 zł/150g - pisałam o nim TUTAJ - świetny, naturalny mus do ciała, który w kontakcie ze skóra zamienia się w olejek. Pięknie i długotrwale nawilża, a do tego niesamowicie pachnie, a zapach naprawdę długo trzyma się skóry. Taką marchewkę to ja rozumiem! :)


  • Bourjois 123 Perfect Podkład korygujący cerę - cena: 50 zł - recenzja w przygotowaniu :) - jeżeli chodzi o podkłady, to jestem bardzo wybredna - moja skóra potrzebuje delikatnego, ale długotrwałego krycia, ale niestety łatwo się zapycha, dlatego podkład dla niej musi być w miarę lekki. Podkład Bourjois sprawdza się jak dotąd najlepiej z dotychczas stosowanych przeze mnie podkładów.



  • Manhattan Soft Matt Lipcream Intensywna pomadka w kremie - cena: 15 zł - recenzja w przygotowaniu :) - nie przepadam za szminkami, bo zawsze jakoś dziwnie leżą na moich ustach, ale Manhattan zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Świetny, intensywny pigment, który długo trzyma się ust, rewelacyjne matowe wykończenie - na pewno kupię jeszcze inne kolory.


  • Golden Rose Classics Korektor w sztyfcie - cena: 6 zł - recenzja w przygotowaniu :) - tego korektora używam nietypowo, bo jako rozświetlacza. Posiadam odcień nr 5, czyli biały. Wklepuję go w  trójkątny obszar pomiędzy nosem a okiem i odrobinę na łuk brwiowy - świetnie stapia się ze skórą, trzyma cały dzień, a dzięki temu zabiegowi twarz jest rewelacyjnie wymodelowana i nie wygląda płasko. Nie spotkałam jeszcze kosmetyku, który dałby mi tak świetny efekt. Co dla mnie szczególnie ważne - nie zapycha!


A Wy macie swoje kosmetyczne odkrycia 2012? 
Życzę Wam udanego Sylwestra i samych wspaniałości (także tych kosmetycznych) w 2013 r. :)