Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kallos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kallos. Pokaż wszystkie posty

4.09.2014

Denko z ostatnich miesięcy

Cześć dziewczyny,

nazbierało mi się tych śmieci, oj nazbierało ;) Pora opróżnić magiczne, czerwone pudełko, w którym trzymam moje pustaki ;) Większość z tych kosmetyków nie doczekała się pełnej recenzji, dlatego dziś kilka słów o nich - ku pamięci mojej i rozwadze Waszej :) Zapraszam:




Kosmetyki do włosów



1. Ziaja Med:  Kuracja przeciwświądowa - Szampon łagodzący
Bardzo dobrze oczyszczający szampon, cudownie pachnie miętą :) Nie mam większych problemów ze skórą głowy, jedynie po farbowaniu trochę mnie swędzi i wtedy faktycznie dobrze łagodził swędzenie. Jednak jak dla mnie jego największą zaletą jest fakt, że po umyciu włosy dłużej pozostają świeże, niż w przypadku większości znanych mi szamponów.

2. Fitomed: Szampon ziołowy do włosów tłustych
Moje włosy nie lubią się z szamponami bez SLSu i niestety, to kolejny przykład na to. Włosy błyskawicznie się przetłuszczały po tym szamponie i wyglądały wyjątkowo brzydko. Niestety, szampon nie dla mnie :( Więcej pisałam o nim TUTAJ.

3. Garnier Ultra Doux: Szampon oczyszczający Cytryna i biała glinka
Podobnie jak poprzednik ma tę zaletę, że wyraźnie wpływa na dłuższą świeżość naszej czupryny. Podoba mi się bardzo dodatek glinki w szamponie - to niespotykane wśród drogeryjnych szamponów. Do tego miły, cytrusowo-słodki zapach. Chętnie do niego wrócę.

4. CeCe Med: Lakier do włosów z proteinami jedwabiu
Z racji zupełnie nie do ułożenia włosów, zmuszona jestem sięgać po lakier, kiedy chcę zrobić sobie jakąkolwiek fryzurę inną  niż rozpuszczone włosy ;) CeCe Med trochę mnie rozczarował - słabo utrwala, właściwie już na etapie pryskania miałam wątpliwości czy pryskam lakierem czy jakąś niewidzialną mgiełką... Na plus na pewno można zaliczyć fakt, że nie skleja włosów, ale co z tego, skoro też praktycznie wcale nie utrwala.

5. Kallos: Maska do włosów farbowanych Argan
Wbrew pozorom to maska bez olejku arganowego w składzie - więcej pisałam o niej TUTAJ. Mimo to w działaniu nie była aż taka zła, chociaż bardziej przypominała mi zwykłą odżywkę niż konkretnie działającą maskę. Na początku urzekł mnie jej zapach - pachnie gumą balonową - pod koniec używania jednak stał się tak masakrycznie chemiczny, że z ulgą odetchnęłam kiedy zobaczyłam denko...

6. Taft: Suchy szampon
Opakowanie 150 ml wystarczyło mi raptem na 4 razy,  więc dość słabo oceniam wydajność. Działanie również oceniam jako średnie - doraźnie jest w stanie odświeżyć fryzurę, jednak na krótko. Po kilku godzinach fryzura wygląda mało atrakcyjnie i człowiek żałuje, że jednak tych włosów nie umył normalnie...

7. Joanna: Kremowy żel pod prysznic Zielone jabłuszko (przez pomyłkę zapodział się do włosowych)

Ot, żel i tyle. Nie będę się rozpisywać, bo nic specjalnego mnie w nim nie zachwyciło, nic też nie rozczarowało. Zapach dość chemiczny, ale dał się lubić.


Kosmetyki do twarzy


8. Ziaja Med: Kuracja lipidowa Fizjoderm Krem pod oczy
Liczyłam na większe nawilżenie i odżywienie, tymczasem było zupełnie zwyczajnie. Krem w sam raz na początek kremowanie okolic oczu, ja już wolę czuć bardziej intensywne działanie w tych okolicach ;)

9. Eveline: Serum nawilżająco-wygładzające 100% kwas hialuronowy
Początkowo byłam pewna, że pokocham ten jednoskładnikowy, zaskakujący jak na Eveline, produkt. Niestety, nie zauważyłam żadnych efektów stosowania serum. Mogę się jedynie domyślać, że sekret działania kwasu hialuronowego tkwi nie w składzie, ale jego strukturze...

10. Fitomed: Płyn lawendowy do twarzy
Uwielbiam lawendę i liczyłam bardzo na jej zapach w tym płynie, niestety został on zabity przez dodatek cytrusowych olejków na końcu składu. Niewiele więc myśląc, poprawiłam zapach i wkropiłam kilka kropel olejku lawendowego do środka. Tym samym zyskałam dobrze działający i przyjemnie pachnący tonik do twarzy.

11. Apis: Maseczka wygładzająco-oczyszczająca z minerałami z Morza Martwego
Fajna, oczyszczająca maska, choć niestety, nie jest to mój ulubieniec w tej kategorii. Minusem jest niestety opakowanie - zbyt twarde by wydobyć pozostałości, których spokojnie wystarcza jeszcze na 3 porządne użycia. Pisałam o niej niedawno, o TUTAJ.

12. Dr Duda: Acne mineral - Żel do pielęgnacji cery trądzikowej
Niestety, żel ten nie działa zupełnie na moją skórę. Mam wrażenie, że smaruję się wodą. Nie sprawdził się ani do stosowany po myciu jako uzupełnienie pielęgnacji, ani stosowany punktowo. 


13. Tołpa: Łagodny płyn micelarny do mycia twarzy i oczu
Bardzo porządny płyn i faktycznie łagodny. Moje oczy nie z każdym micelem się lubią - przykładowo po biedronkowym (nomen omen: też podobno produkowanym przez Tołpę) niemiłosiernie pieką mnie oczy. Tutaj nie ma mowy o żadnym podrażnieniu, do tego płyn jest bardzo skuteczny i szybko pozwala pozbyć się makijażu i zanieczyszczeń.

14. AA Collagen Hial + Micelarny płyn do demakijażu twarzy i oczu
Płyn delikatny i niepodrażniający moich wrażliwych oczu. Pod względem skuteczności jednak nieco pozostaje w tyle, w porównaniu chociażby do wspomnianej wyżej Tołpy. Trzeba się nieco więcej natrzeć i więcej wacików zużyć.

15. Virtual: Fluid kryjący Perfect Cover
Na piątym miejscu parafina - zupełnie nie do zaakceptowania u mnie w produktach do twarzy. Nałożyłam raz, drugi, trzeci bez większego wgłębiania się w skład, zaobserwowałam wysyp, poczytałam skład i... wyrzuciłam do kosza. Szkoda życia (i twarzy) na buble.

16. Sylveco: Tymiankowy żel do mycia twarzy
Zakochałam się w jego ślicznym tymiankowym zapachu, krótkim, naturalnym składzie i... to tyle. Działania nie polubiłam. Moim zdaniem zbyt delikatnie oczyszcza skórę, w efekcie czego jej stan się pogarszał.

17. Miss Sporty: Maskara Pump Up Booster Curve it!
Maluje i pogrubia rzęsy całkiem przyzwoicie, ale niestety, szybko się kruszy i tworzy mało estetyczną pandę pod oczami.

18. Virtual: Splash Wodoodporny tusz do rzęs
Bubelek, który szybko wylądował w koszu. Maluje bardzo byle jak, prawie że wcale. Po cóż mi więc wodoodporność, skoro nie czuję bym miała pomalowane rzęsy?

19. Rimmel: Maskara SkandalEyes Rockin' Curves
Ciekawa, nietypowa szczoteczka daje radę, choć moim numerem 1 ta maskara na pewno nie zostanie. Rzęsy są delikatnie wydłużone i pogrubione, a ja przy moich marnych kikutach liczę na bardziej spektakularny efekt.



Kosmetyki do ciała






20. Butterfly: Skarpetki złuszczające
Kupiłam je za grosze na eBayu chcąc sprawdzić, czy bardzo różnią się od polskich, kilkakrotnie droższych skarpet. No i faktycznie różnica jest, nie złuszczają tak spektakularnie i tak szybko jak np. skarpety Cosmabell... Choć rzecz jasna,efekt jest widoczny, i na mniejsze zgrubienia i zrogowacenia na stopach będzie jak znalazł.

21. Melaleuca: Nawilżająco ochronny krem do rąk
Nietrafiony prezent. Krem do rąk na bazie parafiny jeszcze jakoś zniosę, ale z dodatkiem SLSu?! Moja cierpliwość się wyczerpała, tym bardziej, że działanie mocno znikome. Trafił do kosza.

22. All about beauty: Zmywacz do paznokci
Zwykły zmywacz do paznokci z Tesco albo innego Auchan. Dobrze zmywa i jest go dużo, ale niestety, śmierdzi i wysusza nieco paznokcie.

23. For Your Beauty: Maseczka do rąk z masłem shea
Nowość, która pojawi się w Rossmannach już we wrześniu. Przyjemna, baaaardzo mocno nasączona maska w formie rękawiczek. Po zastosowaniu dłonie są mięciutkie i nawilżone, producent poleca trzymać ją ok. 15 min, jednak rękawiczki są tak mocno nasączone, że jak ktoś ma tyle czasu, to mógłby trzymać ją nawet i godzinę.

24. Mydlarnia Tuli: Mydełko owsiane
Najlepsze mydło z Mydlarni Tuli, jakie testowałam, ale bez większych achów i ochów. Fajne w charakterze peelingu, jako myjadło - zupełnie zwyczajne i niczym się nie wyróżniające.




Znacie któreś z tych kosmetyków? Jak Wasze wrażenia?

26.11.2012

Kallos Argan - oszukana maska do włosów czy jesienny umilacz? :)

Kallos-owy Argan to takie małe oszustwo producenta. Dlaczego? Bo choćby nawet przez lupę szukali, nie dopatrzymy się w nim niczego, co by choć odrobinę przypominało olej arganowy. Wiem, że wiele dziewczyn ma o to żal do producenta, ja osobiście - nie. Oprócz mylącej nazwy producent nigdzie nie obiecuje olejku arganowego - to raz, a dwa - kupując maskę dobrze wczytałam się w skład i wiedziałam, że nie znajdę tam tego drogocennego olejku. Argana kupiłam więc z pełną świadomością, że "arganem" jest on tylko z nazwy :)


Opakowanie: Ja mam małe opakowanie, które oceniam jako wygodne i estetyczne. Fioletowo-czarne maziaje przyjemnie się odróżniają na łazienkowej półce :)

Konsystencja, zapach: Konsystencja gęsta, przyjemna, nie spływa z włosów. Nie zauważyłam, żeby obciążała włosy. Jeśli zaś chodzi o zapach - to z miejsca podbił moje serce. Maska pachnie gumą balonową i - co więcej! - zapach ten utrzymuje się na włosach jeszcze dobrych kilka godzin po myciu! Uwielbiam wąchać moje włosy po tej masce.

Działanie: O ile zakochałam się w zapachu, o tyle działanie uważam za raczej przeciętne. Maska spisuje się jak klasyczna odżywka - pomaga rozczesać, delikatnie wygładza i nawilża. Cudów nie robi i ten kto od tej maski będzie cudów oczekiwał, będzie raczej zawiedziony. Ja uważam, że w tej cenie dostajemy całkiem fajną, zabójczo pachnącą odżywkę do włosów i jestem zadowolona. Szału nie ma, krzywdy tym bardziej nie, ale za to są przyjemnie pachnące włosy na długi czas. Myślę, że śmiało tę maskę można podciągnąć pod jesienny umilacz z akcji Maliny :)

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Propylene Glycol, Hydrogebated Polysorbutene, Parfume, Panthenol, Dimethicon, Hydrolized Milk Protein, Cyclopentasiloxan, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

Cena: 5,50 zł/275 ml, 20 zł/1000 ml

Ocena: 4/6

Czy kupiłabym ponownie: NIE WIEM - podejrzewam, że sięgnę raczej po inne odmiany Kallosa, żeby je wypróbować, ale kto wie, może do Argana też kiedyś wrócę, jak zatęsknię za jego zapachem.



A jakie są Wasze ulubione maski do włosów? A może macie coś godnego polecenia, co nie tylko świetnie pachnie, ale też porządnie regeneruje? Chętnie poczytam :)

23.09.2012

Nowości w mojej kosmetyczce :)

Zakupy co prawda niewielkie, ale postanowiłam, że opiszę, może kogoś zainspiruję :)

Skusiłam się ostatnio na zamówienie ze sklepu internetowego www.beautyever.pl. Byłam ciekawa przede wszystkim niezmydlanej frakcji sojowej (która podobno świetnie matuje i nawilża równocześnie - ciekawe czy zdetronizuje mój ulubiony krem BeEco z FlosLek-u), ale skusiłam się też na hydrolaty w bardzo niskiej cenie. Wybrałam hydrolat nagietkowy i oczarowy - zobaczymy, jak się sprawdzą. Gratis dostałam witaminy: wit. C i niacynamid. Nie wiem jeszcze, co z nich przygotuję, może jakiś tonik?


A w przerwie w pracy przypadkiem natknęłam się na stoisko z produktami fryzjerskimi, w tym maskami firmy Kallos. Kusiły mnie od dawna, ale jakoś zawsze miałam nie po drodze do sklepów, w których można je kupić, dlatego bardzo się ucieszyłam. Wybrałam Kallos Argan, która z miejsca podbiła moje serce obłędnym zapachem gumy balonowej - mmm! :)



Znacie któreś z tych produktów?