Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wibo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wibo. Pokaż wszystkie posty

8.12.2014

Nowości kosmetyczne

Oj, dawno nie pokazywałam Wam moich nowości kosmetycznych ;) Część z nich mam już ponad 2 miesiące, więc na dniach pewnie będę je już recenzować, część to zupełne świeżynki, niektóre przyszły pocztą dosłownie przed chwilą. Także jak same widzicie, totalny misz-masz i niekoniecznie "nowości" w ścisłym tego słowa znaczeniu ;) Ale jako że sama bardzo lubię oglądać takie posty i zawsze coś fajnego w nich wypatrzę, to i Wam pokażę, co tam u mnie na przełomie kilku ostatnich miesięcy się nagromadziło.
Sporo rzeczy pokazuję też na Instagramie, więc jeśli jeszcze mnie nie śledzicie, to zapraszam - KLIK :)



Jedne z najwcześniejszych nowości to zestaw pielęgnacyjny od Evree, który dostałam w ramach współpracy. Krem i balsam do ciała idealnie wpisują się w obecną jesienno-zimową aurę. Z kolei przypadkiem kiedyś na facebooku wzięłam udział w mini rozdaniu na fanpage'u Gren Pharmacy i wygrałam taki oto balsam Owies i Rumianek Lekarski :)



Od jakiegoś też już czasu są ze mną minerały ze sklepu Kolorowka.com. Zrobiłam zamówienie za ok. 100 zł i w ramach tego otrzymałam całkiem pokaźną ilość kosmetyków mineralnych, bo i podkład, primer, korektor, rozświetlacz, bronzer i 4 sypkie pigmeny, a i tak wciąż jeszcze nieco woreczków z zawartością mam ;) Bez wątpienia jest to najbardziej ekonomiczna forma nabycia minerałów, choć szczerze powiem, że nie ze wszystkich produktów jestem w 100% zadowolona. Ale to już Wam opowiem kiedyś przy okazji recenzji :)



Pozostając w temacie kosmetyków samorobionych, postanowiłam zdradzić moją ulubioną Biochemię Urody i spróbować tym razem asortymentu sklepu e-naturalne.pl. Kupiłam kilka "luźnych" składników, które mi gdzieś tam do czegoś akurat były potrzebne, natomiast z gotowych zestawów postawiłam na Tonik do cery tłustej i łojotokowej oraz oczywiście - Olejek myjący :)



Ale to nie jedyny tonik, jaki się u mnie niedawno pojawił ;) Będąc akurat w pobliżu sklepu ze zdrową żywnością, skusiłam się na dwie wody: różana i z kewry, a w Rossmannie na promocji skusiła mnie woda z Mixy polecana zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych:



Ta Mixa do koszyka tak naprawdę wpadła przypadkiem, ;)  bo do Rossmanna poszłam w innym celu, a mianowicie poszaleć na słynnej promocji kolorówki 1+1. Porwałam całą kolekcję brokatowych piasków Wibo, które już dołączyły do grona moich ulubieńców i szminkę z limitowanki Rock with me, która okazała się z kolei totalnym bublem. Paletka Nude od Lovely oraz Lakier WOW! Glamour Satin póki co są w fazie poznawania, ciężko mi jeszcze powiedzieć, czy będzie z tego miłość :)



Skoro już o Rossmannie mówimy, to jako recenzentka oczywiście otrzymałam do testów kolejną paczkę nowości, a w niej kosmetyki, które będą dostępne w drogeriach od stycznia:
- Wellness&Beauty: Sól do kąpieli Lawenda i oliwa
- Perfumy Bruno Banani: Absolute Woman
- Bielenda: Ultraodżywczy olejek do ciała Golden Oils
- Rival de Loop: Krem CC Revital Q10
- Dove: Szampon do włosów Nourishing Oil Care
- Scholl Velvet Smooth: Krem nawilżający do codziennej pielęgnacji stóp
- Scholl Velvet Smooth: Maska do stóp na noc

Póki co najbardziej polubiłam się z solą do kąpieli i produktami Scholla :)

Bardzo lubię zapachy B&BW i ogromnie ubolewam, że są dostępne tylko w stolicy! Podczas ostatniej wizyty w Warszawie miałam tak napięty harmonogram, że dosłownie w ostatniej chwili przed odlotem wpadłam do Bath and Body Works w Złotych Tarasach, chwyciłam pierwsze lepsze mydełko, którego zapach mi odpowiadał i wybiegłam ;) Więcej wąchań już nie zdążyłam zrobić ;)



W grudniu już wzbogaciłam się od dwie mikołajkowe przesyłki, jedną od Eweliny z bloga http://lusia22.blogspot.com/, w tym cudowną matową szminkę Golden Rose Velvet Matte w kolorze przepięknej fuksji (nr 11) oraz równie cudowny lakier tej marki w kolorze tak głębokiego fioletu, że oczu nie mogę oderwać :)


Drugim Mikołajem był sklep Blisko Natury, który obdarował mnie zestawem świątecznym pomarańcza-bawełna-kawa. Olejek z nasion bawełny już zdążył rozkochać moją skórę, pomarańczowy olejek eteryczny wzbogaca niejedną aromoterapię, a z kolei mini masełko kawowe ukryte w pięknej metalowej puszce pójdzie do siostry, która uwielbia takie gadżety, a ja mam to szczęście, że mogę się cieszyć już od jakiegoś czasu pełnowartościowym opakowaniem tego masełka :)



Z pozostałych naturalnych kosmetyków, na jakie skusiłam się w ostatnim czasie, muszę wymienić oczyszczająca maskę hibiskusową z BalmBalm (Matique.pl), która jest rewelacyjna i na pewno wkrótce doczeka się recenzji. Oprócz tego postanowiłam w końcu przekonać się na własnej skórze, jak działa mydło Aleppo, do tej pory moje doświadczenia z myciem twarzy mydłem nie były najlepsze, ale fakt, że Aleppo jeszcze nie próbowałam. Krem na noc i Serum ochronne z Absolute Organic mam nadzieję, że dzielnie zastąpią mi wycofaną, a moją ulubioną do tej pory serię BeEco z FlosLeku, bo produkuje je ta sama marka i składowo też są dość podobne.



A, zapomniałabym jeszcze o jednym naturalnym gagatku - peelingu z korundem od Sylveco :) Z Sylveco miewam różne przypadki, niektóre kosmetyki bardzo lubię, innych kompletnie wcale, ale powiem Wam, że jeśli chodzi o peeling to jest mooooc! :)



No i pora na Dzień Darmowej Dostawy, tutaj skusiły mnie rosyjskie smakołyki w sklepie mazidelka.pl - chciałam wypróbować 2 pozostałe maski z serii Banii Agafii, których jeszcze nie znam, ale tylko jedna z nich - liftingująca - była dostępna. Na odmładzającą z mlekiem łosia będę musiała jeszcze polować ;) Dla mojej siostry do prezentu świątecznego dokupiłam z kolei saszetkowy peeling gryczany do ciała oraz szampon odżywczy.



No i czas kończyć, więc oto przesyłka, która dosłownie przed chwilą do mnie trafiła, czyli też zakupy przy okazji DDD w sklepie ezebra. Skusiłam się na próbę na dwie mini buteleczki kultowego wysuszacza SecheVite, by zobaczyć, czy faktycznie jest tak dobry, jak o nim mówią. Akurat kończy mi się zmywacz, więc kliknęłam pierwszy lepszy z Essence, a kremowe cienie Manhattana i zielenie z NYC uśmiechały się tak ładnie, że po prostu nie mogłam ich tam samych zostawić ;)


I to koniec, więcej grzechów nie pamiętam. Możecie mnie teraz wysłać na odwyk ;) Zresztą sama się wyślę, bo zdaje się, że w styczniu Balbina Ogryzek powtórzy akcję "Miesiąc bez zakupów kosmetycznych" i ja bardzo chętnie dołączę :) 
Jedyne, co mnie usprawiedliwia to fakt, że nie są to nabytki z ostatniego miesiąca tylko, ale co najmniej dwóch, jak nie trzech ostatnich;)


A co tam u Was nowego, kosmetycznego? :)

2.12.2014

Kosmetyczni ulubieńcy listopada

Była już gromadka kosmetycznych bubli, teraz pora na coś milszego, czyli ulubieńców :) Ulubieńców nie dużo, bo zaledwie czterech, ale wciąż u mnie świetnie sprawdzają się październikowe hity, więc raczej niewiele zmieniam w swojej pielęgnacji. Dlatego też dzisiejsi ulubieńcy to właściwie same kosmetyki kolorowe. Ale za to jakie ;)



Perłowe pigmenty z Kolorowka.com

Pisałam Wam o nich niedawno i wiem, że Wam również spodobał się efekt jakie dają te śliczne perły. Dla mnie to obecnie podstawa każdego makijażu i przy najbliższej możliwej okazji zaopatrzę się w inne kolory, by moc poszaleć także z kolorowym, przecudnie świetlistym makijażem. Zapraszam Was serdecznie do recenzji, jeśli jeszcze nie czytałyście - KLIK.


Primer pod podkład na bazie półproduktów z Kolorowka.com

Nie robiłam primera z gotowych zestawów dostępnych na Kolorówce, zdecydowałam się bowiem trochę pomieszać receptury i zrobić coś pomiędzy Prelude Satin i Redness Correction. To, co otrzymałam bez wątpienia jest warte powtórzenia, bowiem mój primer działa dokładnie tak jak dobry "Photoshop" ;) Jest rewelacyjny pod podkład zarówno mineralny, jak i płynny. Pięknie wygładza cerę i zmiękcza rysy. Na pewno opowiem Wam o nim więcej, podobnie zresztą jak o pozostałych moich eksperymentach z Kolorówką. Muszę jednak poczekać na lepszy aparat, bo same widzicie jak wyglądają obecnie moje zdjęcia...


Eveline: Tusz do rzes MegaSize Lashes

Wygrzebałam go z pudełka z zapasami. Nawet zbytnio nie wiem, skąd go mam, pewnie gdzieś dostałam, bo sama raczej nie zwróciłabym uwagi na tusze tej marki. Tymczasem okazuje się, że to naprawdę przyzwoita maskara z rewelacyjną, dużą, silikonową i świetnie wyprofilowaną szczotką, która bardzo ładnie wydłuża i podkręca rzęsy. Przy dwóch warstwach tego tuszu możemy się pochwalić naprawdę ładnymi rzęsami, nawet jeśli natura nie obdarzyła nas w tej kwestii zbyt hojnie. Przy tym szczoteczka pięknie rozdziela i nie skleja rzęs. Dodatkowym, bardzo miłym zaskoczeniem jest, że maskara nie kruszy się i nie osypuje w ciągu dnia, jak większość znanych mi tanich maskar. Myślę, że za tę cenę (ok. 13 zł) ciężko byłoby znaleźć równie fajną maskarę. Serdecznie polecam :)


Wibo: Lakiery do paznokci WOW! Glamour Sand

Lakiery te pokochałam od pierwszego użycia już ponad rok temu, nie bardzo jednak mogłam sobie pozwolić na ich używanie ze względu na moją ówczesną pracę. Teraz odkrywam je na nowo, przy okazji promocji w Rossmannie nabyłam wszystkie kolory i maluję paznokcie bez opamiętania ;) Bardzo lubię w nich tę uniwersalność: pięknie wyglądają zarówno na długich, jak i na krótkich paznokciach, są świetne na co dzień, jak i na większe wyjście. Ślicznie błyszczą, ale nie jest to efekt nachalnej bombki. Schną błyskawicznie, nieźle się trzymają i zmywa się je również bez większych problemów.


A co podbiło Wasze serca w listopadzie? :)

1.12.2014

Kosmetyczne buble i rozczarowania

Sporo bubli ostatnio przewinęło się przez moje ręce. Zazwyczaj staram się być dość "łagodna" do kosmetyków i nawet gdy nie bardzo mi pasują, doszukuję się jakichś plusów, ale czasami po prostu się nie da. Tak też jest w przypadku tych kosmetyków, które prezentuję dziś.




L'Oreal: SuperLiner GelMatic


Pisałam już o tym rozczarowaniu na Instagramie. Automatyczna czarna kredka od L'Oreala przez pierwsze miesiące użytkowania sprawowała się bardzo dobrze i nie miałam większych powodów, by narzekać. Dosyć słabo radziła sobie jednak z linią wodną, więc gdy kilka miesięcy później odkryłam świetną miękką czarną kredkę z Essence, L'Oreal na jakiś czas poszedł w odstawkę. Po mniej więcej 3 miesiącach, sięgnęłam ponownie po GelMatic i... nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Rysik w przeciągu raptem 3 miesięcy stał się suchy, tępy, twardy i nie sposób było namalować nim jakąkolwiek kreskę. Jeszcze nigdy nie zdarzyła mi się podobna sytuacja z ŻADNĄ kredką do oczu, a niektóre mam już ponad 2 lata. Zresztą, producent na opakowaniu podaje, iż trwałość kosmetyku to 24 m-ce od otwarcia... W moim przypadku po 7 m-cach kredka za prawie 40 zł nadaje się już tylko do wyrzucenia.
Poinformowana o tym na FB marka L'Oreal poleciła mi złożyć reklamację w sklepie. Dziękuję L'Oreal, za jakże cenną radę, w końcu nie od dziś wiadomo, że gromadzę paragony wszystkich kosmetyków, jakie nabyłam 7 m-cy temu z myślą o tym, że a nuż trzeba będzie je reklamować... -,-




Mariza: Odżywka do włosów Makadamia i jedwab



Jestem mało wymagająca jeśli chodzi o odżywki do włosów, tak naprawdę muszą jedynie wygładzać i nie obciążać. Ta odżywka na włosach nie robiła nawet tego. Nakładając ją na włosy miałam wrażenie, że nic nie nakładam. Absolutne zero wygładzenia i śliskości, która pomogłaby rozczesać włosy. Do tego umieszczona jest w tak niepraktycznej butli, że wyciśnięcie choćby odrobiny gęstej odżywki z tak twardego plastiku wymaga ode mnie mięśni na miarę Pudziana.


Biochemia Urody: Serum antyoksydacyjne flavo+C15EF


Wiem, że to serum ma rzeszę fanów i prawdopodobnie narażę im się swoją opinią, ale mnie to serum - niestety - rozczarowało. Miało rozjaśnić - nie rozjaśniło, miało poprawić koloryt - nie poprawiło, miało wygładzić - nie wygładziło, miało wzmocnić naczynka - nie wzmocniło. Właściwie moja skóra po używaniu tego serum wyglądała tak samo, jak gdybym go nie używała. No może ciut szybciej się przetłuszczała. I niestety - reagowała na nie powstawaniem podskórnych gul... Długo sprawdzałam, czy to na pewno ono powoduje u mnie takie problemy, ale za każdym razem, jak je włączałam do pielęgnacji, gule niemal od razu się pojawiały. Nie pomagało zmniejszenie częstotliwości stosowania, skóra zawsze reagowała tak samo. W końcu zrezygnowana wyrzuciłam gagatka do kosza...


Wibo: Lakier do ust Rock with me


Skusiłam się na niego w ciemno podczas ostatniej promocji w Rossmannie. Liczyłam, że będzie choć trochę podobny do Bourjois Rouge Edition Velvet i niestety, srogo się rozczarowałam. Lakier jest fatalny. Ma okropną konsystencję, którą nie sposób równo zaaplikować na usta. Tu go więcej, tam go mniej, tu prześwity, tam wyjechał poza kontur ust. Do tego znika z ust w tempie błyskawicznym i oczywiście - kompletnie nierównomiernie. Nawet tych kilku złotych żal na niego.



A co Was najbardziej rozczarowało w ostatnim czasie? Czego radzicie unikać?

9.03.2014

Nowości z Rossmanna i nie tylko ;)

Cześć dziewczyny,

odebrałam niedawno kolejną paczkę z nowościami z Rossmanna. Przyznaję, że zawartość paczki to prawdziwy strzał w 10 w tym miesiącu i tym bardziej ochoczo przystępuję do testów :)



W najbliższym czasie z Nowości Rossmanna będę testować:

1) Beyonce: Woda perfumowana Rise



2) Playboy: Balsam do ciała Play it lovely



 3) Max Factor: Lakier do paznokci Max Effect Nr 56 green addict



4) Wibo: Tusz do rzęs Panoramic Lashes



5) Veet: Krem do depilacji pod prysznic dla skóry wrażliwej



6) Terractive: Islandzka maska błotna z wodorostami



7) Terractive: Marokański scrub pomarańczowy



8) Bielenda: Mgiełka arganowa samoopalająca 2w1



9) Rimmel: Róż Stay Blushed Nr 02 Touch of berry



Oprócz nowości z Rossmanna wpadło też do mnie kilka innych ciekawych kosmetyków. Pierwszym z nich jest naturalny duet na pryszcze firmy Lavera, który otrzymałam do testów od sklepu jeras-biokosmetyki.pl



Drugą nowinką jest śliczna paleta rozświetlaczy Ultraflesh pochodząca ze sklepu Strawberrynet.



Niespodziankę sprawił mi także mój brat, który będąc w Niemczech, odwiedził drogerię DM i zakupił mi kilka kosmetyków z tamtejszej kolorówki :)



Poczwórne cienie Alverde w odcieniu Chocolate były planowane, reszta to spontan brata. Dostałam więc także błyszczyk z Alverde w odcieniu nude, puder z gąbką w formie stempla z p2, brązową kredkę do oczu z p2 i tusz do rzęs - także z p2 :)


A co u Was ostatnio dobrego zagościło w kosmetyczce? :)


1.01.2014

Ulubieńcy roku 2013

Cześć Dziewczyny!
Przyszła pora, by zaprezentować Wam moje największe odkrycia ubiegłego roku. Mam nadzieję, że Was zaciekawią i być może również odkryjecie swoich ulubieńców? :) Oto one:




Ulubione produkty w kategorii TWARZ:




Maybelline 24H Color Tattoo
2 kolory: On and On the Bronze oraz Permanent Taupe i nic więcej mi nie potrzeba do dziennego makijażu oka. No może jeszcze tuszu do rzes :) Złocisty brąz pięknie rozświetla powiekę i wyrównuje jej koloryt, Permanent Taupe z kolei świetnie nadaje się do podkreślania dolnej powieki oraz... brwi! Cienie bez bazy trzymają się ok. 6 h, z bazą - aż do demakijażu w stanie nienaruszonym. Dodatkowym ich atutem jest nakładanie: można pędzelkiem (tak nakładam np. Permanent Taupe na brwi), można palcem (dzięki czemu błyskawicznie mamy podkreśloną powiekę). Odkąd je mam, po inne cienie do makijażu dziennego sięgam już tylko okazjonalnie.


Bell: Lip Tint (wersja biedronkowa)
Pięknie i trwale barwi usta, a przy tym nie wysusza skóry, jak inne znane mi matowe pomadki. Kolor również ładny, ostry róż, w sam raz do delikatnie podkreślonych oczu, ale bez neonowej przesady. To zdecydowanie najczęściej używany przeze mnie produkt do ust w tym roku (zaraz po pomadce z Sylveco oczywiście)


Sylveco: Pomadka ochronna cynamonowa
Ulubiony nawilżacz i natłuszczacz do ust z pięknym, naturalnym składem. Błyskawicznie odżywia suche usta i sprawia, że w mig stają się miękkie i wygładzone. Lubię stosować ją i zimą i latem. Więcej pisałam o niej TUTAJ.


Annabelle Minerals: Podkład i róże mineralne
Piękne, naturalnie wyglądające na skorze kosmetyki. Dobra jakość krycia i pigmentacji, świetny stosunek ceny o wydajności. Dodatkowo moja cera odpłaca mi za minerałki zdrowym wyglądem i mniejszą skłonnością do niespodzianek. Więcej o podkładzie przeczytacie TUTAJ, a o różach TUTAJ.


Catrice: Camouflage Cream - Kamuflaż w kremie
Świetnie kryje nawet najbardziej uporczywe blizny i niedoskonałości. Można stopniować poziom krycia nakładając koleje warstwy. Na większe wyjścia cienka warstwa sprawdzi się także w charakterze podkładu. Po więcej szczegółów zapraszam TUTAJ.


Przepisy Babci Agafii : Krem do twarzy na noc Zatrzymanie młodości (do lat 35)
Krem na noc, który działa jak dobra silikonowa baza, choć nie zawiera ani jednego silikonu! Dobrze nawilża moją mieszaną skórę i zapewnia jej świetny wygląd. Do tego ma bardzo fajny skład i przyjemną cenę. Więcej o kremie pisałam TUTAJ.


Fitomed: Maseczka peeling K+K
Moja ulubiona maseczka od czasów, kiedy nie wiedzieć czamu wycofano ze sprzedaży maskę do skóry tłustej z Lirene. Na szczęście Fitomed równie dogębnie oczyszcza i wygładza skórę. Do tego działa w ekspresowym tempie - wystarczą 3 minuty i po maseczce! Więcej pisałam o maseczce TUTAJ.




Ulubione produkty w kategorii WŁOSY: 



Garnier Ultra doux: Szampon oczyszczający Cytryna i biała glinka
Jedyny szampon, po którym rzeczywiście odczuwam dłuższą niż zazwyczaj świeżość włosów. Do tego dochodzi dobre pienienie się (czyli w moim wypadku - brak splątanych włosów) i fajny, świeży zapach. Zdecydowanie zostanie ze mną na dłużej.


The Body Shop: Drewniany grzebień
Nie umiem już czesać włosów innym grzebieniem - ten idealnie rozczesuje, nie szarpie, nie elektryzuje, nie wyrywa. Bez niego czuję się jak bez ręki ;) Więcej o nim przeczytacie TUTAJ.


Wella: Serum z prowitaminą b5
Jest to odżywka dołączana do farb Wellaton i bardzo ubolewam na tym, że nie jest dostępna w normalnej sprzedaży, bo nigdy nie znalazłam jeszcze równie dobrej odżywki. Cudownie wręcz zmiękcza, wygładza i nabłyszcza włosy - żadna inna odżywka nie daje mi tak spektakularnych efektów, nawet najsłynniejsze polecane przez włosomaniaczki cuda...


Ulubione produkty w kategorii CIAŁO:



Wibo: Lakier do paznokci WOW! glamour sand
Absolutny ulubieniec w kategorii lakierów, nie tylko w tym roku, ale po prostu zawsze. Chyba nigdy mi się nie znudzi. Pięknie i elegancko wygląda zarówno na długich, jak i krótkich paznokaciach, schnie jak błyskawica i zmywa się całkiem przyzwoicie jak na brokat. Mam nadzieję, że Wibo będzie go produkować zawsze :) Więcej o tym lakierze pisałam TUTAJ.


Zioła Babuszki Agafii: Naturalne syberyjskie białe mydło
Świetny, uniwersalny produkt: do ciała, do włosów, a także do twarzy. Bardzo dobrze oczyszcza, a przy tym cdownie pachnie naturalną świeżością i polnymi kwiatami. Nie mogę się oderwać do tego zapachu :) Skład jest przebogaty w roślinne ekstrakty - mam nadzieję, że na fali zmian w rosyjskich kosmetykach nie ulegnie zmianie i on...


Tołpa: Delikatny żel pod prysznic Białe kwiaty (niestety zabrakło go na zdjęciu, bo przypomniałam sobie o nim dopiero, jak już było po zdjęciach ;))
Mój faworyt w kategorii żeli - delikatny, przyjemnie odświeżający i niewysuszający. Świetnie sprawdza się także w roli żelu do mycia twarzy! Ogromny plus za brak SLSu w składzie. Więcej o tym żelu pisałam TUTAJ.


Cosmabell Foot Peel: Intensywny peeling do stóp
Skarpety nasączone kwasami, które z martwym naskórkiem radzą sobie lepiej niż najlepsza kosmetyczka! Efekt zabiegu: gładkie, miękkie stopy - jak nowe! Więcej o skarpetach Cosmabell pisałam TUTAJ.


The Secret Soap Story: Krem do rąk 20% masła shea Wanilia
Odkryłam go na spotkaniu wrocławskich blogerek i z miejsca pobił moje serce. Rzadko który krem do rąk mnie zachwyca, ale tutaj była miłość od pierwszego wejrzenia. Jest idealny pod każdym względem: składu, zapachu i przede wszystkim - nawilżenia!


Bijan Black: Woda toaletowa dla... mężczyzn
Dobra, przyznaję się, najczęściej w tym roku używałam wody toaletowej dla mężczyzn :P Ale odkąd odkryłam ten zapach, mam na jego punkcie fioła! Co ciekawe, mam także wersję Bijan Black dla kobiet, jednak ona nie działa na mnie aż tak bardzo jak wersja męska. Jest poprawna, ok, ale wersja dla mężczyzn to prawdziwy OGIEŃ. Bergamotka, drzewo sandałowe, musk, sosna, jaśmin, kwiat pomarańczy, ambra, lawenda, wanilia, wetyweria. Prze-dziwaczne połączenie, tak różne od wszystkich słodko-świeżych zapachów, które które królują na ulicach. W ramach ciekawostki zdradzę Wam, że jak mam na sobie tę wodę to faceci zawsze mnie pytają czym pachnę, bo chcieliby kupić ją swoim kobietom :D


Ciekawa jestem, czy znacie moich ulubieńców i czy nasze typy się zgadzają :)


Korzystając z okazji życzę Wam Szczęśliwego Nowego Roku Wam, a w Nowym Roku jak najwięcej ulubieńców i jak najmniej bubli :)

5.10.2013

Manhattan Lotus Effect Glitter - nr 10C i Wibo WOW glamour sand nr 3

Cześć Dziewczyny!

Być może pamiętacie zawartość mojej wrześniowej paczki Nowości z Rossmanna (KLIK). Wśród nich znalazły się dwa lakiery, które w tym miesiącu trafiły na Rossmannowe półki: Wibo WOW glamour sand i Manhattan Lotus Effect Glitter. Wiem, że jesteście ich ciekawe, bo widzę, że często szukacie ich na moim blogu, dlatego dzisiaj pokażę Wam, jak się sprawdzają.

Wibo WOW glamour sand nr 3


Manhattan Lotus Effect Glitter - nr 10C


Manhattan Lotus Effect Glitter 10c

Lakier ten łączy w sobie delikatny kolor i tysiące różnokolorowych, brokatowych drobinek. Daje ciekawy efekt, chociaż może niekoniecznie na co dzień :) Świetnie sprawdzi się natomiast na jakieś większe, szalone wyjścia np. Sylwester czy karnawał. W zależności od naszego widzi mi się, może być albo topperem - nałożony na inny, ciemniejszy lakier (1 warstwa) albo sam w sobie stanowić pełny manicure (u mnie na paznokciach widać 2 warstwy tego lakieru).

Manhattan Lotus Effect Glitter 10c
 
Lakier dobrze się rozprowadza, nie smuży, błyskawicznie zasycha i jest baaardzo trwały! Do 5 dni bez żadnego uszczerbku - a przyznaję, że robiłam z tym lakierem na paznokciach wszystko, nawet panele kładłam ;) Na zdjęciu właśnie widzicie lakier po 4 dniach intensywnego remontu. Jak widać - trzyma się nieziemsko dobrze! Niestety, przez to też - zmywa się koszmarnie...
Cena: 13,99 zł


Wibo WOW glamour sand - nr 3

Wibo WOW glamour sand nr 3

 Wibo zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie. Nie sądziłam, że brokatowy lakier może mieć w sobie tyle wykwintności, elegancji, klasy i szyku. Jest właśnie taki, jak się nazywa - "glamour". Piękny głęboki kolor ni to wina, ni ciemnej śliwki w połączeniu z delikatnie iskrzącym, brokatowym piaskiem to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Cudnie prezentuje się zarówno na długich, jak i na krótkich paznokciach, na dłoniach, jak i na stopach. Brokat w tym przypadku nie jest ani trochę nachalny ani kiczowaty!
Niestety, moje obecne paznokcie, wymęczone na maxa remontem, nie bardzo nadają się do prezentacji lakieru i żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia, jak były dłuższe. Dodatkowo - zdjęcie bardzo "spłaszczyło" efekt. Mimo wszystko, możecie mniej więcej zobaczyć jak prezentuje się lakier na płytce. W rzeczywistości efekt jest jednak o niebo lepszy!

Wibo WOW glamour sand nr 3

Lakier dobrze się rozprowadza, szybko zasycha i całkiem nieźle się zmywa. Trwałość ma dużo słabszą niż jego kolega z Manhattanu, ale mnie i tak mnie Wibo kupiło tymi lakierami. Na pewno będę polować na inne kolory :) 
Cena: 7,69 zł


Upolowałyście już może te lakiery w Rossmannie? Jak Wam się podobają?

11.09.2013

Program Nowości Rossmann - moja druga paczka :)

Cześć dziewczyny!

Z lekkim opóźnieniem spowodowanym przeprowadzką, remontem, brakiem czasu i - niestety - Internetu, śpieszę donieść, że w międzyczasie w moje ręce wpadła już druga paczka z Programu Nowości, w którym uczestniczę. O pierwszej pisałam Wam niedawno, o TUTAJ.



A tym razem w Rossmannowej paczce znalazłam:


1) Gliss Kur - Eliksir z olejkami pielęgnacyjnymi Ultimate Color



2) Kate Perry - Woda toaletowa Killer Queen



3) Eveline - Żelowy samoopalacz do twarzy i ciała 3w1 Selftan



4) Eveline - Suchy olejek do ciała Argan Oil



5) Lirene - Nawilżający krem zmieniający się w rozświetlający fluid Magic make up



6) Lirene - Płyn micelarny 3w1 Cera naczynkowa



7) Manhattan - Lakier do paznokci Lotus Effect Glitter - nr 10C



8) Wibo - Lakier do paznokci - WOW Glamour Sand  - nr 3




Jak Wam się podoba ta paczka? Bo mi bardzo :) Już mogę stwierdzić, że z większości produktów jestem baaardzo zadowolona, a szczegółowymi recenzjami podzielę się z Wami oczywiście niebawem :)