17.01.2014

Hesh: Manjishta Maseczka antybakteryjna - czyli nie próbujcie tego w domu...

Cześć Dziewczyny!
Lubię kosmetyczne ciekawostki, lubię też bardzo maseczki do twarzy, zwłaszcza te oczyszczające. Nie mogłam więc przejść obojętnie wobec indyjskiego cudeńka zwanego Manjishtą.


Manhishta (Rubia Tinctoria) to roślina o właściwościach antyseptycznych, ściągających i antybakteryjnych. Sproszkowana, właśnie w firmie maseczki, jest polecana do cery mieszanej, tłustej, z problemami trądzikowymi. Ma głęboko oczyszczać pory redukować zaczerwienienia i podrażnienia naskórka, ściągać rozszerzone pory skóry, wzmacniać, ujędrniać i wygładzać naskórek.

Manjishta maseczka antybakteryjna


50 gramowe opakowanie proszku z Manjishty kosztuje ok. 14 zł. Kartonowe opakowanie skrywa foliowy woreczek z czerwonym proszkiem o charakterystycznym, ziołowo-orientalnym zapachu. Opakowanie jest mało praktyczne, z foliowego woreczka zawsze niechcąco rozsypuje się jakaś część proszku brudząc wszystko dookoła. Na opakowaniu brak również dokładnych proporcji, jak przygotować maseczkę; mieszałam więc ją na oko próbując uzyskać zadowalającą konsystencję.

Manjishta maseczka antybakteryjna

Manjishta maseczka antybakteryjna

Manjishta maseczka antybakteryjna


Człowiek z manjishtą na twarzy wygląda jakby się wysmarował przecierem pomidorowym albo jakby wybierał się na Halloween. Po zmyciu maski niestety - nie wygląda wcale lepiej...

Bo co z tego, że maseczka dobrze oczyszcza i pozostawia buzię wygładzoną i miękką, skoro ma jedną ogromną wadę, której ja - i podejrzewam, że większość dziewczyn - nie jest w stanie tolerować: barwi skórę na czerwono! I to na tyle skutecznie, że trzeba się sporo nagimnastykować, żeby usunąć ów czerwony odcień ze skóry. Robiłam kilka prób do tej maseczki - każda kończyła się zmyciem maseczki wodą, następnie koniecznością umycia skóry żelem myjącym, a później jeszcze wielokrotnym przecieraniem jej płynem micelarnym aż do całkowicie czystego płatka.  

Manjishta maseczka antybakteryjna


Jak widzicie na zdjęciu, nawet piąty w kolejności płatek wciąż jest czerwony! Usunięcie tego czerwonego barwnika z twarzy to naprawdę koszmar i wymaga dużo więcej czasu, niż powinno zająć zwykłe zmycie maseczki!
Mimo iż efekt oczyszczenia i wygładzenia był jak najbardziej porządny, to nie jestem w stanie przymknąć oka na to barwienie skóry. Może Hinduski, które mają same w sobie śniadą cerę - nie mają takiego problemu, ale na mojej bladej skórze czerwony odcień widać niesamowicie dobrze. Wyglądam jakbym miała poparzoną skórę albo mega duże problemy z naczynkami :/
Mimo najszczerszych chęci nie jestem w stanie używać tej maseczki - Manjishta ląduje w koszu.
 

Znacie Manjishtę? A może znacie jakieś inne orientalne specyfiki, od których lepiej trzymać się z daleka?

43 komentarze:

  1. Szkoda że tak farbuje, muszę uważać na przyszłość w kwestii maseczek o intensywnej barwie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też już będę ostrożniejsza...

      Usuń
  2. ehh a to niespodzianka. Ja bardzo lubię maseczki tej firmy, ale tej jeszcze nie miałam...Nie wiem czy odważę się jej użyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i lepiej, że jeszcze na tę się nie skusiłaś ;)

      Usuń
  3. O kurczę, masakra... Nie spotkałam się z maseczką, która by tak barwiła skórę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. oj to chyba nie jest produkt dla mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  5. ojj ;/ szkoda że barwi skórę .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, dobroczynne działanie znika gdzieś przy tym zupełnie

      Usuń
  6. "skoro ma jedną ogromną wadę, której ja - i podejrzewam, że większość dziewczyn - nie jest w stanie tolerować: barwi skórę na czerwono!" - bardzo dobrze podejrzewasz, no chyba, ze ktoś lubi się od czasu do czasu pobawić w Indian :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no zawsze może się ktoś znaleźć taki :D

      Usuń
  7. O matko- masakra...człowiek chce sobie zrobić dobrze...a wychodzi z tego czerwony XD Szkoda, że to taki niewypał, bo ja lubię tego typu maseczki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I weź tu później z domu wyjdź, co nie? ;)

      Usuń
  8. Widzę, że Manjishta przebiła czerwoną glinkę, która upodobniła mnie do Apacza. Gdy korzystałam z jej dobrodziejstw, domywałam skórę płynem micelarnym. Na szczęście barwnik łatwo dawał za wygraną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, czerwona glinka to przy tym pikuś... Wiem, co mówię, czerwoną glinkę zmyć można jakieś 10x szybciej niż manjishtę...

      Usuń
  9. Nigdy nie miałam do czynienia z tym produktem, nie jestem też zbyt szybka do kupowania i stosowania maseczek, zwyczajnie z lenistwa :)
    Teraz wiem, że tej maseczki na pewno nie zakupię nawet, jak najdzie mnie na upiekszania buzi :)
    Mimo wszystko współczuję Ci, bo żaden kosmetyk nie powinien robić nam krzywdy!
    Obserwuję i jeśli masz chęć to również możesz kliknąć (ale nie namawiam:))
    Pozdrawiam i przy okazji zapraszam na nowego posta :)
    http://patishome93.blogspot.com/2014/01/neutrogena-formua-norweska-czyli.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie lepiej trzymać się od niej z daleka :)

      Usuń
  10. Ha ha ha, ale psikus :) Dobrze, że nie zrobiłaś jej przed jakimś większym wyjściem. Cóż, szkoda... miało być orientalnie i niebanalnie... no i było ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo... Na szczęście z testowaniem nowości zawsze wstrzymuję się na wieczór albo jakiś wolny dzień - jak widać warto ;)

      Usuń
  11. Osobiście nie potrzebuję mocno oczyszczających maseczek, a widząc ile pracy wymaga ta maska, zwłaszcza przy zmywaniu, na pewno bym się na nią nie skusiła nawet gdybym musiała oczyszczać cerę codziennie. Szkoda. Zapowiadało się pięknie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ktoś chyba nie pomyślał, że na polskim rynku ta maseczka nie ma szans na sukces...

      Usuń
  12. nie znam tej maski, ale ze względu na barwienie nie kupiłabym. Nigdy nie mam czasu a dodatkowe minuty zmywania nie wchodzą w grę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są na szczęście maseczki działające podobnie, a nie barwiące skóry :)

      Usuń
  13. ale jaja :D ja bym sie chyba przestraszyla jakbym zmyla maseczke i zobaczyla czerwona skore :P masakra, ciesze sie ze nigdy o niej nie slyszalam i nie przetestowalam na sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się przestraszyłam, wpierw myślałam, że mnie podrażniła, ale wzięłam płatek z łagodzącym tonikiem, żeby ją przemyć i wszystko stało się jasne...

      Usuń
  14. Nie znam ale nieźle, z chęcią zobaczyłbym zabarwioną buźkę - ale wiem na pewno że sama się na nią nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabrakło mi odwagi, by pokazywać się w wersji a'la buraczek :D

      Usuń
  15. Tragedia :/ maseczka wydaje się bardzo fajna, ale za nic nie zamierzam się bawić w tarcie skóry, żeby nie była czerwona. Więcej szkody niż pożytku :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, dobrze powiedziane - więcej szkody niż pożytku :)

      Usuń
  16. ha fajna czerwona maska ale jak dla mnie odpada

    OdpowiedzUsuń
  17. nawet fajna ta maseczka ; ) tylko przeraża mnie co potem się z skórą staje ; ( Zapraszam do siebie : http://spelniaj-swoje-marzenia.blogspot.com/ Obserwuję : * Pozdrawiam Serdecznie : )

    OdpowiedzUsuń
  18. Dość podobnie działa domowa maseczka z kurkumy. Nawet po umyciu twarzy żelem na skórze zostaje żółta poświata. Może resztki byłoby łatwiej zmyć olejem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam i niestety nie było łatwiej :( Dość mocno musi się ten barwnik weżreć w skórę przez 15 min. Kurkumy więc też chyba nie wypróbuję, mimo iż mnie kusiła...

      Usuń
  19. szkoda że nie pokazałaś się jako czerwonoskóra ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. No to naprawdę masakra z tą maską! Nie wiem, kto może mieć cierpliwość to zmywać i normalnie używać tej maseczki, skoro są inne, łatwiejsze w użyciu, jak choćby maseczki algowe, o których pisałam niedawno u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak dobrze, że przeczytałam tą recenzję! Maseczki nie będę używać nigdy, z moją prawie białą cerą baaardzo bym się zdenerwowała :)

    OdpowiedzUsuń
  22. ja ją kupiłam z myślą o peelingu mechanicznym - jakies 1,5 roku temu. Dopiero miesiąc temu się skończyła i... byłam zadowolona! mieszałam z olejkami. faktycznie barwiła troche skóre, ale z olejem łatwo się zmywała :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz. Potrzebujesz o coś zapytać - śmiało, chętnie odpowiem :)