Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż. Pokaż wszystkie posty

21.10.2013

Róże z Annabelle Minerals - recenzja + swatche odcieni

Ponad pół roku temu zamówiłam swój pierwszy podkład mineralny, a także - za jedną przesyłką od razu - róże mineralne. Wybór padł na Annabelle Minerals i - jak być może pamiętacie - z ich podkładu jestem bardzo zadowolona i stosuję go do dziś (pisałam o nim TUTAJ). A jak sprawdziły się róże? Jeśli jesteście ciekawe, to zapraszam na recenzję i swatche.

Róże mineralne Annabelle Minerals kolory


Na początek trochę liczb :)

Róże Annabelle Minerals występują w 6 kolorach, kosztują 30 zł za sztukę i zapakowane są w plastikowe, solidne pudełeczka z sitkiem o pojemności 4 g. Na stronie firmy można zamówić również próbki (zarówno różów jak i podkładów) - jedna próbka kosztuje 7,50 zł i ma pojemność 1 g.

Ja zdecydowałam się na zakup pełnowymiarowego opakowania różu w odcieniu Rose, który wydał mi się najbardziej odpowiedni dla mojego typu urody, natomiast pozostałych 5 kolorów postanowiłam przetestować w formie próbek.

Róże mineralne Annabelle Minerals odcienie



Wrażenia ze stosowania

Zacznę od tego, że róże są szalenie wydajne - zapas, który posiadam wystarczy mi spokojnie na kilka lat - mam wrażenie, że ich w ogóle nie ubywa z opakowania mimo codziennego stosowania ;)

Wszystkie odcienie są matowe, a gama kolorystyczna jest na tyle neutralna, że każdy powinien znaleźć coś dla siebie.

Róże nakładają się bardzo łatwo, dobrze się rozcierają i ciężko przesadzić z ilością. Wyglądają naprawdę ładnie  i naturalnie na skórze. Efekt oczywiście można stopniować, a same róże mają bardzo dobrą pigmentację. Na plus zasługuje także fakt, że nie pylą się, choć w przypadku próbek małe opakowania sprawiają, że łatwo jest rozsypać kosmetyk dookoła. W przypadku pełnowymiarowego opakowania nie ma już takiego problemu.

Na mojej mieszanej skórze róże trzymają się bardzo dobrze i nie muszę robić poprawek w ciągu dnia. Kolory nie bledną ani nie zmieniają odcienia. Róże dobrze współpracują z każdym podkładem, jaki stosowałam, nie robią na skórze tzw. "placków" :)




Odcienie

Annabelle Mineral róże odcienie swatche



Nude - jasny róż przełamany beżem, daje bardzo delikatny, naturalny efekt. Jest bardzo neutralny i pasuje świetnie do makijaży, które same w sobie już bardzo przykuwają uwagę.

Annabelle Mineral róż kolor Nude 
Romantic - bardzo, bardzo jasny, chłodny róż. Moim zdaniem najsłabszy ze wszystkich kolorów, który będzie pasował chyba tylko osobom ekstremalnie bladym. Mimo iż sama mam jasną karnację, tego różu właściwie nie widać na moich policzkach. Muszę się sporo nagimnastykować, by zobaczyć jakiś efekt, a i tak uważam, że nie jest on wart świeczki.

Annabelle Mineral róż kolor Romantic


Rose - delikatnie brudny, przyjemny i naprawdę ładny róż. Nie jest ostry ani "świński", nie tworzy rumieńców jak u lalki - ten kolor to mój faworyt i cieszę się, że zaryzykowałam i to właśnie jego zamówiłam w pełnowymiarowym opakowaniu.

Annabelle Mineral róż kolor Rose


Coral - najbardziej nietypowy, dość ciemny brąz zmieszany z czerwienią, nieco ceglasty; sięgam po niego od czas do czasu, gdy mam ochotę na bardziej wyraziście podkreślone policzki.

Annabelle Mineral róż kolor Coral


Sunrise - pomarańczowa brzoskwinia przełamana delikatnie różem, fajnie sprawdza się zwłaszcza latem, na opalonej skórze.

Annabelle Mineral róż kolor Sunrise


Honey - Annabelle Minerals nie ma w swojej ofercie brązera, ale ten kolor zdecydowanie może spełniać jego funkcje. Brązowawo-pomarańczowy fajnie modeluje i ociepla twarz. Jeśli skończy mi się próbka, kupię pełne opakowanie i będę używać go właśnie jako brązera.

Annabelle Mineral róż kolor Honey


Róże mineralne a poprawa stanu skóry

Jeśli mimo wszystko wciąż nie jesteście przekonane, to najlepsze zostawiłam na koniec. Odkąd stosuję róże Annabelle Minerals (a będzie to już ponad pół roku) ANI RAZU nie wyskoczył mi żaden pryszcz na policzkach. Wcześniej pryszczate policzki były moją zmorą - nie tylko małe krostki, ale i duże, podskórne gule, które nie tylko tygodniami bolały, ale także tygodniami goiły się. Długo nie mogłam dociec, co jest przyczyną ich powstawania. Wyeliminowałam przecież SLS i parafinę, zrezygnowałam z ciężkich, silikonowych podkładów, postawiłam na bardziej naturalną pielęgnację, a mimo to pryszcze na policzkach wciąż się pojawiały.

Dopiero - kiedy wczytałam się w temat aknegenności (o której cały artykuł napisałam Wam TUTAJ) - oświeciło mnie, że przyczyną mogą być używane przeze mnie dotąd róże i brązery, zawierające czerwone, syntetyczne pigmenty, które wykazują właśnie działanie aknegenne. Ja wiem, że to brzmi trochę niewiarygodnie, że przez róż czy brązer można mieć trądzik, ale na własnej skórze przekonałam się, że to naprawdę możliwe.

Jak się zapewne domyślacie wyrzuciłam wszystkie róże i brązery, jakie miałam wcześniej i zaczęłam używać tylko różów Annabelle Minerals, które są wykonane z samych naturalnych barwników tj. z czystych minerałów. Na efekt nie musiałam długo czekać, pryszcze zaczęły znikać z dnia na dzień i po niedługim czasie mogłam się cieszyć gładkimi policzkami. Mija pół roku stosowania różów mineralnych, a na moich policzkach dalej nie pojawiają się żadne niespodzianki.

Zdaję sobie sprawę, że nie na wszystkie osoby tak właśnie działają barwniki syntetyczne zawarte w drogeryjnych różach i pudrach. Wiele osób może stosować te kosmetyki i nigdy nie wyskoczy im żadna nawet niespodzianka. Jeżeli jednak macie problemy z krostami i wypryskami na policzkach i nie możecie sobie z nimi poradzić, warto spróbować zamianę różów sklepowych na te mineralne. Mnie się to bardzo opłaciło i w drogeriach nawet już nie patrzę w stronę półek z różami :)

Annabelle Mineral róże kolory swatche


Ciekawa jestem, czy używacie różów mineralnych? A może któraś z Was ma doświadczenia podobne do moich? :)

1.08.2012

Róż Bell 2Skin Pocket czyli zakupy w Biedronce :)

Dziś w Biedronce rozpoczął się tydzień urodowy (a właściwie 2 tygodnie :), w ramach których można nabyć kosmetyki m.in. Bell i Bielendy znacznie taniej niż w drogeriach. Ja postanowiłam na razie zaopatrzyć się w róż Bell 2Skin Pocket, o którym słyszałam wiele dobrego. Róż kosztował 5,99 zł, czyli o 4 zł mniej niż w drogerii :) Wybrałam kolor nr 03, bo chciałam właśnie taki kolorek, którym mogłabym od czasu do czasu zastąpić bronzer.


 






Promocja w Biedronce potrwa do 14 sierpnia, możecie znaleźć w niej m.in.:
- płyny do demakijażu Bielenda za 5,99 zł,
- maseczki AA za 1,99 zł,
- tusze do rzęs Bell za 9,99 zł,
- żele pod prysznic 500 ml w egzotycznych zapachach za 9,99 zł