30.06.2013

Testuję z Maliną: Eveline Slim Extreme 4D Złoty peeling-masaż drenujący z kofeiną



Ostatnio pisałam o Złotym serum Eveline, dziś napiszę o Złotym peelingu tej firmy. Oba kosmetyki dostałam w ramach uczestnictwa w Malinowym Klubie.

Eveline Slim Extreme 4D Złoty peeling-masaż drenujący z kofeiną



Opakowanie: Duża, miękka i wygodna w używaniu tuba. Wizualnie także niczego sobie - podoba mi się ta złota kolorystyka, od razu przyciąga wzrok.

Konsystencja, zapach: Peeling ma gęstą konsystencję z zatopionymi drobinkami ścierającymi oraz drobinkami złota. Pachnie podobnie jak serum z tej serii - delikatnie owocowo i świeżo. Zapach jest bardzo ulotny i nie  utrzymuje się na skórze.

Działanie: Jest to bardzo delikatny zdzierak, a więc w sam raz nada się do antycellulitowego masażu, delikatne i małe drobinki z pewnością nie podrażnią skóry przy kilkuminutowym masowaniu. Efekt ścierający jest średni - szczerze przyznaję, że znam lepsze pod tym względem peelingi, które dają mi prawdziwe gładką skórę. Tu tego efektu nie ma - ale skoro to peeling-masaż, to jestem to w stanie wyobrazić. Złote drobinki, które są zatopione w peelingu nie zostają na skórze i właściwie to nie wiem, czemu służą, chyba tylko dekoracyjnie. Jeśli zaś chodzi o działanie antycellulitowe - sądzę, że w tej materii jest w stanie zdziałać tyle, co każdy inny peeling - pobudzić krążenie, ułatwić wchłanianie się kosmetyków i przez to w jakimś tam stopniu poprawia wygląd skóry.

Cena: 14,99 zł/250 ml

Ocena: 4/6 - jak ktoś szuka delikatnego peelingu, to polecam - jest naprawdę delikatny!


 

Znacie ten peeling? Jak Wasze wrażenia?

16 komentarzy:

  1. Byłam ciekawa bardzo tego peelingu..nie dla mnie on - wolę naprawdę potężne zdzieraki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie przepadam za takimi delikatnymi peelingami :)

      Usuń
  2. U mnie się nie sprawdził :/

    OdpowiedzUsuń
  3. złota seria bardzo mnie interesuje:P

    OdpowiedzUsuń
  4. też wolę takie silniejsze peelingi

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi nawet przypadł do gustu;p

    OdpowiedzUsuń
  6. ładnie wygląda ten pilling, ale nie przepadam za świeżymi zapachami, wolę te słodkie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny jest aczkolwiek i tak pozostanę przy swoim kawowym zdzieraku.ładnie pachnie ale te złote drobinki wydają mi się zbędne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawy produkt, może warto przekonać się do produktów tej marki

    OdpowiedzUsuń
  9. też jestem ciekawa czemu służą te złote drobinki...

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi chyba jeszcze nie potrzebne takie peelingi ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. ciekawa seria... choć fanką Eveline nie jestem :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Pytałaś u mnie o kosmetyki mineralne. Używam ich dopiero od niecałego roku, ale już wiem, że się z nimi nie rozstanę :-) Najlepiej sprawdziły się u mnie Annabelle Minerals i jak na razie Lily Lolo też spisuje się świetnie. Jeszcze nie wiem, która z tych dwóch firm sprawdza się lepiej. Mam wrażenie, że Lily Lolo lepiej kryją. Używałam też próbek pixie i uważam, że są OK, za to najmniej spodobały mi się Everyday Minerals - nie dość, że skład pozostawiał trochę do życzenia, to jeszcze lubiły się 'ważyć'.

    Z tego, co pamiętam używałaś Annabelle Minerals. Czy od tamtej pory skusiłaś się na jakieś inne? :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. muszę go koniecznie spróbować, bo lubię serię slim Eveline

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz. Potrzebujesz o coś zapytać - śmiało, chętnie odpowiem :)