Eveline Slim Extreme 4D Złote serum wyszczuplająco-modelujące
Opakowanie: Wysoka tuba z miękkiego plastiku - bezproblemowo się z niej korzysta. Złote opakowanie prezentuje się bardzo ładnie i trzeba przyznać, że przyciąga wzrok.
Konsystencja, zapach: Serum na gęstą, ale bardzo przyjemną konsystencję - kremową i delikatną. Świetnie się rozprowadza i szybko wchłania. Pachnie przyjemnie, ja wyczuwam jakieś słodkie owoce z nutką mięty - zapach znika dość szybko.
Skład:
Działanie: Po nałożeniu serum czuć lekkie chłodzenie, jest ono delikatne i jak dla mnie przyjemne, zwłaszcza teraz w upalne dni. W kosmetyku zatopione są złote drobinki, które pozostają na ciele po rozsmarowaniu. Szczerze mówiąc, nie bardzo mi się to podoba. Balsamy rozświetlające lubię, ale używam je na odsłonięte części ciała. W przypadku serum Eveline, które jest przecież przeznaczone do miejsc dotkniętych cellulitem (a więc takich, które raczej będziemy starali się ukryć, no chyba że ktoś lubi świecić tyłkiem pokrytym cellulitem na ulicy :P), nie bardzo widzę sens pokrywania ich rozświetlającymi drobinkami...
Jeśli zaś chodzi o efekty - producent zapewnia o efektach po 3-4 tygodniach regularnego stosowania. Ja swoją ocenę wystawiam po 2 tygodniach stosowania (taki był wymóg organizatora tych testów), ale po kolejnych dwóch na pewno uzupełnię swoją recenzję. Tymczasem - serum pozostawia skórę wygładzoną i aksamitną. Delikatnie napina skórę. Póki co nie zauważyłam redukcji cellulitu (i szczerze mówiąc, średnio w nią wierzę ;), no ale wciąż liczę na jakieś delikatne ujędrnienie i wymodelowanie. Póki co jest więc bez szału.
Na plus zaliczam fakt, że serum nie wysusza skóry, nie ma więc potrzeby stosowania dodatkowo balsamu nawilżającego.
Cena: 21,99 zł/250 ml
Ocena: 3/6
Używałyście kosmetyków Eveline z serii Slim Extrime? Co możecie polecić?

.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)