Od Maliny otrzymałam do przetestowania 2 kosmetyki Tołpa z serii Cellulite: peeling antycellulitowy 3w 1 oraz modelującą maskę antycellulitowe. Kosmetyki zużyłam razem, robiąc sobie przy okazji małe SPA borowinowe. Jak się sprawdziły? Zapraszam do recenzji :)
Topła Cellulite: peeling antycelulitowy 3w1 + modelująca maska antycellulitowa
Na początek pochwalę
wygląd opakowań. Design, jaki zastosowała obecnie Tołpa jest po prostu fenomenalny! Absolutnie trafia w
mój gust - wyróżnia się oryginalnością, bowiem producent zawarł na nim
mnóstwo informacji i wskazówek na temat tego, jak skutecznie walczyć z
cellulitem. Nie obiecuje cudów na kiju i eliminacji cellulitu po użyciu
jednej saszetki kosmetyku, ale sam zachęca do zmiany nawyków
żywieniowych oraz systematyczności, informując, że:
kiedy mówimy "mała wielka pielęgnacja" mamy na myśli codzienne,
drobne, ale przemyślane czynności, bo zauważamy, że suma małych rzeczy
daje duży efekt
Szalenie podoba mi się to zbliżenie
firmy do klienta:
mam wrażenie, że kosmetyk stworzył ktoś specjalnie dla
mnie, chcąc bym naprawdę skutecznie pozbyła się tego nieszczęsnego cellulitu, co sprawia,
że bez wahania jestem w stanie zaufać tym kosmetykom. Do tego jeszcze na
opakowaniu widnieje
przeuroczy dopisek "p.s. - przechodząc koło
restauracji typu fast food udawaj, że ich nie widzisz" :):):)
O peelingu antycellulitowym producent mówi tak:
wspomaga eliminację cellulitu, silnie wygładza i odnawia skórę. Usuwa
zrogowaciały naskórek na 3 sposoby: mechanicznie, enzymatycznie i za
pomocą kwasów AHA. Eliminuje nierówności, modeluje i wysmukla ciało.
Ujędrnia i uelastycznia skórę. Zwiększa wchłanianie i wzmacnia działanie
innych kosmetyków antycellulitowych i pielęgnacyjnych.
Kosmetyk mieści się w jednorazowej saszetce o pojemności
43 g i kosztuje 7,60 zł. Dla mnie ta porcja wystarczyła na dwa porządne użycia. Peeling ma bardzo fajne drobinki ścierające - dobrze masujące, ale nie za ostre, nie za duże - takie w sam raz. Konsystencja półpłynnej galaretki, bardzo dobrze trzyma się skóry, nie spływa, pozwala porządnie wymasować ciało. Podoba mi się bardzo 3-fazowe działanie, bo nie spotkałam jeszcze peelingu, który łączyłby w sobie cechy złuszczania mechanicznego, enzymatycznego i "kwasowego". Skóra po zastosowaniu jest naprawdę cudownie wygładzona (rzadko mi się zdarza zachwycać peelingiem do ciała, ale ten faktycznie robi kawał dobrej roboty!), delikatna i przyjemnie odświeżona.
Jeżeli zaś chodzi o maskę antycellulitową, to producent mówi o niej tak:
wspomaga eliminację cellulitu, wyszczupla i modeluje ciało. Redukuje
nadmierne centymetry do - 1,5 cm. Wzmacnia strukturę i zwiększa
spoistość skóry. Stymuluje eliminację toksyn i nadmiaru wody. Wysmukla
sylwetkę. Odnawia, regeneruje i poprawia koloryt skóry. Przywraca
sprężystość i ujędrnia. Maska wspomaga kuracje antycellulitowe,
wyszczuplające i modelujące sylwetkę.kiedy skóra jest najbardziej
chłonna. Zaraz po zastosowaniu optycznie wygładza, ujędrnia i wysmukla
sylwetkę.
Jednorazowa saszetka maski to
38 g w cenie 7,60 zł. O ile peeling okazał się tak wydajny, że wystarczył na 2x, o tyle maski uważam, że jest w opakowaniu trochę za mało. Wystarczyło mi na nałożenie na uda, pupę i brzuch, ale bardzo cienką warstwę, a producent mówi, że warstwa powinna być 2-milimetrowa. Maska wygląda jak czarny smar i brudzi wszystko dookoła przy nakładaniu :P Nakładamy ją na skórę, po czym szczelnie owijamy ciało folią spożywczą i pozostawiamy tak na pół godziny. Ja dodatkowo wskoczyłam jeszcze do łóżka, żeby wygrzać ciało i aby składniki mogły się dogłębniej wniknąć w skórę. Po pewnym czasie czuć było delikatne pieczenie, ale nie było to w żaden sposób nieprzyjemne, ot - czułam po prostu, że kosmetyk działa. Po zmyciu skóra wygląda na odżywioną i napiętą, autentycznie czułam pod palcami gładkość, o jakiej na co dzień mogę raczej pomarzyć.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Cellulitu oczywiście się nie pozbyłam i szczerze mówiąc - nie liczyłam na to, niemniej jednorazowa aplikacja skutecznie zachęciła mnie do tego, by sięgać po nie regularnie. Wydatek jest spory, bo na miesięczną kurację potrzebujemy po 8 opakowań każdego kosmetyku, ale chyba warto zaoszczędzić te kilkadziesiąt złotych na słodyczach, fast foodach czy innych naszych małych grzeszkach i pomóc naszej skórze cieszyć się na nowo tą boską gładkością? ;)
______________
Kochane!
Korzystając z okazji życzę Wam wesołych, rodzinnych Świąt pełnych ciepła i pogody ducha.
A pod choinką oczywiście mnóstwa kosmetycznych prezentów! :)