Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam do ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam do ciała. Pokaż wszystkie posty

9.08.2013

Testuję z Maliną - Eveline: ExtraSoft bioOlejek arganowy - Luksusowy balsam odżywczo-energizujący

Cześć Kochane!
Dziś przedstawię Wam drugi balsam Eveline, jaki otrzymałam do testów w ramach Malinowego Klubu tj. Luksusowy balsam odżywczo-energizujący. Od razu zdradzę, że w porównaniu do pierwszego balsamu, który testowałam (recenzja TUTAJ), ten podoba mi się bardziej. Co oczywiście nie znaczy, że tamten był słaby :) Oceniłam go jako bardzo dobry i ocenę tę podtrzymuję. Balsam z dzisiejszej notki uwiódł mnie jednak swoim zapachem do tego stopnia, że mając do wyboru te dwa balsamy, na pewno wybrałabym ten Luksusowy ;)



Eveline ExtraSoft bioOlejek Arganowy - Luksusowy balsam odżywczo-energizujący



Opakowanie: Tutaj, tak samo jak w przypadku jego brata, również mamy dużą butlę wyposażoną w pompkę, dzięki czemu balsam jest wygodny w stosowaniu.

Konsystencja, zapach: Balsam ma kremową konsystencję, na skórze rozsmarowuje się lekko i przyjemnie, a do tego szybko się wchłania. Pachnie ślicznie, świeżo, cytrusowo, niesamowicie przyjemnie. Zapach nie utrzymuje się jednak długo na ciele, a szkoda, bo nie pogardziłabym takimi perfumami ;) Cytrusowa nuta dodaje jednak energii, więc balsam spełnia swoją energizującą funkcję.

Skład:


Działanie: Balsam porządnie nawilża, miękką i gładką skórą mogę się cieszyć nawet bardzo długo po aplikacji. Nie jest tłusty, nie zostawia na skórze filmu (naprawdę cieszę się, że Eveline zrezygnowała z parafiny w tych nowych balsamach i zastąpiła ją naturalnym olejem!). Z prawdziwą przyjemnością używam tego balsamu latem, głównie ze względu na rewelacyjne nawilżenie, szybkość wchłaniania i ten cudny cytruskowy zapach.

Cena: 14 zł/350 ml

Ocena: +5/6





Nie spodziewałam się, że tak polubię balsam z drogerii i jestem bardzo mile zaskoczona :) Dziękuję Malinie za możliwość testów, bo pewnie sama nie zwróciłabym na niego uwagi. A Wam serdecznie go polecam :)
 

23.07.2013

Testuję z Maliną - Eveline: BioHyaluron 4D - Kremowy balsam do ciała SOS

W ramach przynależności do Malinowego Klubu testuję od ponad miesiąca dwa balsamy do ciała Eveline. Dziś opowiem Wam o pierwszym z nich.



Eveline: BioHyaluron 4D - Kremowy balsam do ciała SOS




Opakowanie: Balsam zapakowany jest w dużą butlę z pompką. Uwielbiam kosmetyki z pompką, więc tu Eveline z miejsca kupiło moje serce. Pompka pompuje dość mało kosmetyku na jeden raz, ale też nie zacina się, więc generalnie jest ok :)

Konsystencja, zapach: Balsam faktycznie ma kremową konsystencję, dość gęstą, jednak na skórze rozsmarowuje się lekko i przyjemnie. Szybko się wchłania. Zapach jest delikatny, bliżej nieokreślony, ale przyjemny, czuć go na skórze przez kilka godzin po aplikacji.

Skład: Spodziewałam się na początku jakiegoś parafinowego świństwa, tymczasem początek składu bardzo mnie zaskoczył, bo jest naprawdę porządny. Zaraz za wodą mamy 5 nawilżaczy naturalnego pochodzenia, dalej w składzie też nieco naturalnych ekstraktów się przewija. Na końcu są niestety parabeny, jest i niestety DMDM Hydantoin...



Działanie: Balsam bardzo fajnie pielęgnuje skórę, nałożony od razu likwiduje szorstkość i przynosi skórze ulgę. Nawilża również bardzo porządnie, choć nie długotrwale. Konieczna jest regularna aplikacja, by móc cieszyć się w pełni nawilżoną skórą. Najlepiej więc stosować go codziennie. 
Moim zdaniem to dobry balsam, który faktycznie - tak jak obiecuje producent - pozostawia skórę nawilżoną i miękką. Sprawdza się świetnie latem, bowiem i dobrze działa, i szybko się wchłania. Niewykluczone, że sprawdzi się też zimą, bo moim zdaniem nawilża naprawdę całkiem przyzwoicie :)

Cena: 14 zł/350 ml

Ocena: 5/6



Znacie może ten balsam?

27.06.2013

Testuję z Maliną: Eveline Slim Extreme 4D Złote serum wyszczuplająco-modelujące

Od Maliny w ramach członkowstwa w Malinowym Klubie otrzymałam niedawno komplet do pielęgnacji wyszczuplająco-antycellulitowej. Dzisiaj opowiem Wam o złotym serum wyszczuplająco-modelującym od Eveline, a jutro o złotym peelingu-masażu drenującym z kofeiną :)




Eveline Slim Extreme 4D Złote serum wyszczuplająco-modelujące



Opakowanie: Wysoka tuba z miękkiego plastiku - bezproblemowo się z niej korzysta. Złote opakowanie prezentuje się bardzo ładnie i trzeba przyznać, że przyciąga wzrok.

Konsystencja, zapach: Serum na gęstą, ale bardzo przyjemną konsystencję - kremową i delikatną. Świetnie się rozprowadza i szybko wchłania. Pachnie przyjemnie, ja wyczuwam jakieś słodkie owoce z nutką mięty - zapach znika dość szybko.

Skład:

Działanie: Po nałożeniu serum czuć lekkie chłodzenie, jest ono delikatne i jak dla mnie przyjemne, zwłaszcza teraz w upalne dni. W kosmetyku zatopione są złote drobinki, które pozostają na ciele po rozsmarowaniu. Szczerze mówiąc, nie bardzo mi się to podoba. Balsamy rozświetlające lubię, ale używam je na odsłonięte części ciała. W przypadku serum Eveline, które jest przecież przeznaczone do miejsc dotkniętych cellulitem (a więc takich, które raczej będziemy starali się ukryć, no chyba że ktoś lubi świecić tyłkiem pokrytym cellulitem na ulicy :P), nie bardzo widzę sens pokrywania ich rozświetlającymi drobinkami...
Jeśli zaś chodzi o efekty - producent zapewnia o efektach po 3-4 tygodniach regularnego stosowania. Ja swoją ocenę wystawiam po 2 tygodniach stosowania (taki był wymóg organizatora tych testów), ale po kolejnych dwóch na pewno uzupełnię swoją recenzję. Tymczasem - serum pozostawia skórę wygładzoną i aksamitną. Delikatnie napina skórę. Póki co nie zauważyłam redukcji cellulitu (i szczerze mówiąc, średnio w nią wierzę ;), no ale wciąż liczę na jakieś delikatne ujędrnienie i wymodelowanie. Póki co jest więc bez szału.
Na plus zaliczam fakt, że serum nie wysusza skóry, nie ma więc potrzeby stosowania dodatkowo balsamu nawilżającego.

Cena: 21,99 zł/250 ml

Ocena: 3/6



Używałyście kosmetyków Eveline z serii Slim Extrime? Co możecie polecić?

20.11.2012

Nowości w mojej kosmetyczce :)

Trochę nowości u mnie :) Przepraszam, że zdjęcia takie różnorodne, ale na chwilę obecną nie mam aparatu i posiłkuję się trochę zdjęciami sprzed 2 tygodni, a trochę na chybcika wykonanymi komórką :)

Moja pielęgnacja cery poszerzyła się o:

Ziaja Pro Peeling z mikrogranulkami bardzo mocny (21 zł/270 ml) - ma same pozytywne opinie na wizażu, a ja akurat potrzebowałam porządnego zdzieraka :)



Mydełko arganowe ze sklepu Skarby Afryki (12 zł/75 g) - kolejne naturalne mydełko w mojej kolekcji, to mój pierwszy kosmetyk z olejem arganowym w jakiejkolwiek postaci, zobaczymy, czy zachęci mnie do dalszych eksperymentów.



Poszukiwania idealnej maskary wciąż trwają...

Maskara Maybelline Volum' Express Colossal Smoky Eyes (30 zł/10 ml) - całkiem nieźle wspominam oryginalnego żółtego Colossala, ciekawe więc jak sprawdzi się ta podrasowana wersja.

Maskara Bourjois Queen Attitude (50 zł/10 ml) - to moja pierwsza maskara Bourjois, sama nie wiem, dlaczego tak późno, bo kosmetyki tej firmy darzę sporą sympatią.


A z konkursu wygranego u Naturalnie :) dotarły do mnie takie cudeńka:

Lavea Balsam z masłem shea czekoladowy (9zł/50 g) - ma obłędny zapach, wydaje się być baaardzo porządnie natłuszczający, czuję, że będzie to całkiem przyjemny jesienny umilacz :)

Lavea Mydło Czekolada Gold (11,70zł/100 g) - mydło pachnie jak najprawdziwsza czekolada, a połyskuje jak złoto - już wiem, że nie ma sposobu, żebyśmy się nie polubili!



Znacie coś z tych kosmetyków? Coś Was zaciekawiło?