19.11.2014

Kreatywna sroda! czyli garsc inspiracji :) cz. 20

Jak Wam dziś mija dzień? Nawet jeśli jest tak brzydko i szaro-buro jak u mnie i nie chce się wychylać nosa za drzwi, może warto przełamać się i wyjść choćby na ostatni już dzień słynnej promocji w Rossmannie? ;) A tymczasem póki co zapraszam Was na garść inspiracji, są jak zawsze piękne i pomysłowe, więc mam nadzieję, że każdy znajdzie coś dla siebie :)


1. Sukulenty to moja wielka miłość i bardzo lubię oglądać je w różnych aranżacjach. Pomysł z ptasią budką jest absolutnie uroczy! :)



2.  Siedzisko - albo jak ktoś woli - stolik z opony oplecionej grubym sznurem - bardzo ładne i niedrogie rozwiązanie pod hasłem DIY :)


3. Pomysłowe rozwiązanie do kuchni - wysuwana lista elektryczna ukryta w blacie! Chyba nie tylko ja nie lubię latania po całej kuchni w poszukiwaniu wolnego gniazdka :)



4. Mini-barek ukryty pod schodami? Dlaczego nie! Ten jest bardzo sprytnie zaaranżowany, więc jeśli macie wolną wnękę, może warto się zainspirować?




5. Widziałam ostatnio w Lidlu opiekacz do muffinek, ale takiego cuda na babeczki z kruchego ciasta jeszcze nie spotkałam! Jeśli jednak znajdę, kupię bez wahania! :)






Miłego dnia! :)

15.11.2014

Perlowe pigmenty mineralne z kolorowka.com - Whisper of Angels, Apricot, Oriental Beige, Pale Tan

Tymi pigmentami od dawna kusi na swoim blogu Arsenic. Jakoś mi jednak nigdy nie było po drodze z ich zamówieniem. W końcu jednak przy okazji zamawiania podkładu na Kolorówce, do koszyka dorzuciłam parę innych rzeczy, w tym także te 4 pigmenty.

Perlowe pigmenty mineralne z kolorowka.com - Whisper of Angels, Apricot, Oriental Beige, Pale Tan

Perłowe pigmenty, czyli kolorowe miki, mają szerokie zastosowanie w kosmetyce kolorowej: można przygotować z nim róże, pomadki, linery, cienie, rozświetlacze, bronzery czy pudry. Kolorówka ma ich ogromny wybór, ja skusiłam się na próbę na cztery w dość neutralnych kolorach. Ponieważ nie zawierają dodatków sztucznych pigmentów, doskonale sprawdzą się jako naturalne cienie do powiek i tak też właśnie w większości planuję je zużyć.

Miki otrzymujemy w woreczkach strunowych, na stronie można dokupić także pojemniczki do ich przechowywania. Ja dokupiłam zwykłe 5 ml przezroczyste słoiczki. Za niecałe 6 zł otrzymujemy 5 ml próbkę pigmentu, który stosowany jako cień do powiek, posłuży nam na dłuuuugi czas.

Perlowe pigmenty mineralne z kolorowka.com - Whisper of Angels, Apricot, Oriental Beige, Pale Tan

Perlowe pigmenty mineralne z kolorowka.com - Whisper of Angels, Apricot, Oriental Beige, Pale TanPerlowe pigmenty mineralne z kolorowka.com - Whisper of Angels, Apricot, Oriental Beige, Pale Tan


Odcienie, które wybrałam to:

Perlowe pigmenty mineralne z kolorowka.com - Whisper of Angels, Apricot, Oriental Beige, Pale Tan



Whisper of Angels

[INCI: Mica (CI 77019), Titanium Dioxide (CI 77891), Iron Oxide (CI 77491),Magnesium Myristate]
Z części tej miki zrobiłam rozświetlacz, o którym też opowiem niebawem, część wykorzystuję jako cień właśnie. To jasny, świetlisty kolor, utrzymany raczej w chłodnej, srebrzystej tonacji. Fajny do codziennego stosowania, bardzo ładnie rozświetla każdy makijaż.

(źródło: http://www.kolorowka.com/pl/p/Whisper-of-Angels/328)

Perlowe pigmenty mineralne z kolorowka.com - Whisper of Angels, Apricot, Oriental Beige, Pale Tan



Apricot

[INCI: Mica (CI 77019), Titanium Dioxide (CI 77891), Iron Oxide (CI 77491),Carmine (CI 75470)]
Chyba największe zaskoczenie, bo na zdjęciu podglądowym na stronie kolor ten dość mocno różni się od tego, co widać na moich zdjęciach. Nie zmienia to jednak faktu, że w tym odcieniu absolutnie się zakochałam :) To piękna morela, z pomarańczowo-złocisto-różowymi refleksami, ciepła, niespotykana, naprawdę urzekająca. Ma dobrą pigmentację i fajnie kryje. I w każdym świetle wygląda inaczej - raz na łososiowy, raz na różowy, raz na złoty, a raz jak pomarańcz :)

(źródło: http://www.kolorowka.com/pl/p/Apricot/388)

Perlowe pigmenty mineralne z kolorowka.com - Whisper of Angels, Apricot, Oriental Beige, Pale Tan


Oriental Beige 

[INCI: Mica (CI 77019), Titanium Dioxide (CI 77891), Iron Oxide (CI 77491)]
Tu również spora różnica pomiędzy tym, co widzimy na zdjęciu podglądowym na stronie, tam jest zdecydowanie beżowy, jasny i dość chłodny, coś a la podkład czy puder do twarzy. W rzeczywistości jest bardziej rudawy, cieplejszy. Ma bardziej "kremową" konsystencję niż pozostałe trzy pigmenty, wręcz satynową, jest również pozbawiony drobinek, to praktycznie jednolita, bardzo ładna, świetlista, beżowa rudość.

(źródło: http://www.kolorowka.com/pl/p/Oriental-Beige/374)

Perlowe pigmenty mineralne z kolorowka.com - Whisper of Angels, Apricot, Oriental Beige, Pale Tan


Pale Tan  

[INCI: Mica (CI 77019), Titanium Dioxide (CI 77891), Iron Oxide (CI 77491),Tin Oxide (CI 77861)]
Znów zupełnie inny odcień niż widoczny na zdjęciu na kolorówce. Tam wpada wręcz w chłodną szarawą zieleń, u mnie zdecydowanie bliżej mi odcieniom brązowawym. Wiązałam z nim duże nadzieje, bo od dawna szukam takiego chłodnego, oliwkowego beżu, niestety, nie do końca jestem z niego zadowolona. Cień ma najsłabszą pigmentację i krycie spośród tej czwórki, właściwie pozostawia na skórze tylko delikatną poświatę i nic więcej. Cóż, wymarzonej chłodnej oliwki muszę szukać dalej, a Pale Tan też jakoś wykorzystam w codziennym makijażu.

(źródło: http://www.kolorowka.com/pl/p/Pale-Tan/384)

Perlowe pigmenty mineralne z kolorowka.com - Whisper of Angels, Apricot, Oriental Beige, Pale Tan


Jeśli zaś chodzi o same pigmenty i to, jak sprawdzają się one w makijażu oczu, to zdecydowanie jestem zadowolona. Cienie nie pylą się, nie gubią złotych drobinek po całej twarzy, zresztą przy tak ogromnej świetlistości i perłowości, jaką w sobie skrywają, muszę przyznać, że tych drobinek nie jest w nich wcale tak dużo. One po prostu mają taką złocisto-srebrzystą formułę :) Pod względem trwałości także nie mam im nic do zarzucenia, z bazą wytrzymują cały dzień w nienaruszonym stanie.


Tym, co najbardziej mnie w nich zachwyca, to ich ogromna przestrzenność i "wrażliwość" na światło i cień. Jeszcze z takimi cieniami do powiek się nie spotkałam. Dla mnie to cienie niemal trójwymiarowe! W zależności od sposobu padania światła, miki te przybierają przeróżny wygląd - od jednolitej tafli skrzących drobinek po piękną, całkowicie przestrzenną formę. Na zdjęciu poniżej udało mi się świetnie uchwycić, że kropki, które namalowałam tymi cieniami, wyglądają wręcz na wypukłe! Z kolei na drugim zdjęciu, ciut bardziej nasłonecznionym, to już nie wypukłe kropki, a zupełnie gładkie plamy. Zupełnie inaczej wyglądają też w zależności, na co je nałożymy. Inaczej wyglądają nałożone na "gołą skórę", inaczej na zwykłą bazę pod cienie, a jeszcze całkowicie inaczej na bazie białej! Prawdziwa magia! :)


Przy małym oświetleniu:
Perlowe pigmenty mineralne z kolorowka.com - Whisper of Angels, Apricot, Oriental Beige, Pale Tan

 Przy dużym świetle:
Perlowe pigmenty mineralne z kolorowka.com - Whisper of Angels, Apricot, Oriental Beige, Pale Tan

Nałożone na białą bazę-kredkę:
Perlowe pigmenty mineralne z kolorowka.com - Whisper of Angels, Apricot, Oriental Beige, Pale Tan

 Po lewej: nałożone na białą bazę, po prawej bez żadnej bazy:
Perlowe pigmenty mineralne z kolorowka.com - Whisper of Angels, Apricot, Oriental Beige, Pale Tan


Starałam się jak mogłam oddać piękno makijażu wykonanego tymi cieniami, niestety zdjęcia zupełnie spłaszczają tę trójwymiarowość... Musicie mi jednak wierzyć, że na żywo cienie te wyglądają naprawdę pięknie!

Perlowe pigmenty mineralne z kolorowka.com - Whisper of Angels, Apricot, Oriental Beige, Pale Tan


Z pewnością sięgnę w przyszłości po inne odcienie tych pigmentów, myślę o fioletach, ciemnych brązach i niebieskościach. Doceniam fakt, że są naturalne i tak bardzo trójwymiarowe i... nieprzewidywalne :)


A Wy znacie Kolorówkę i ich pigmenty? Ciekawa jestem Waszej opinii :)

12.11.2014

Pedzelki do makijazu oczu z eBay za 6,5 zl - czy warto?

Lubię od czasu do czasu robić zakupy na eBay'u. Za kilka złotych można czasem kupić naprawdę fajne rzeczy, a że to tylko kilka złotych, to nawet jak się nie spodoba, to i wyrzucić mi nie będzie żal. Tak też właśnie pomyślałam, gdy któregoś razu wypatrzyłam na eBay'u te oto pędzelki do makijażu oczu ;)



W myśl złotej blogerskiej zasady "pędzelków nigdy dość" ;) kliknęłam kup teraz i czekałam na przesyłkę. Za pędzelki zapłaciłam dokładnie 6,44 PLN z bezpłatną wysyłką i czekałam na nie niecałe 3 tygodnie. Ja kupiłam swoje na tej aukcji: KLIK, ale spora liczba sprzedawców ma je w swojej ofercie.

W zestawie jest 6 pędzelków, jeden dodatkowo wyposażony jest w pacynkę z drugiej strony trzonka. Włosie jest nylonowe, skuwki aluminiowe, a trzonki to chyba drewno pomalowane na czarno. Znajdziemy tu dwa płaskie języczki - większy i mniejszy, jeden płaski skośnie ścięty pędzelek do eyelinera bądź brwi, jedną kulkę, jedną ściętą skośnie kulkę oraz największy, kwadratowo zakończony języczek, który u mnie sprawdza się do nakładania cienia bazowego na całą powiekę.



Pędzelki mają elastyczne, syntetyczne włosie i takie właśnie są w odbiorze. Włosie to przypomina mi np. słynny pędzelek do brwi z Essence. Nie są miękkie tak jak pędzle Ecotools, ale dzięki temu są też bardziej precyzyjne. Nie drapią, nie szarpią i nie podrażniają skóry. Wyglądają całkiem solidnie i mimo kilkukrotnego już prania ich nie rozklejają się i nie gubią włosia. Trzonki są różnej długości, ale raczej należą do tych krótszych.




Przy pomocy takiego zestawu śmiało wykonamy całkiem przyjemny makijaż oka. Mi np. dziś takie coś udało się wymalować.





Podsumowując: za 6,5 zł otrzymujemy 6 fajnych i miłych w obsłudze pędzelków. Czy warto? Pewnie, że warto! :)

07.11.2014

Tolpa Spa Eco Vitality: Orzezwiajacy peeling-maska

Do kosmetyków Tołpy mam duży sentyment, firma absolutnie urzeka swoją filozofią, a w dodatku ma siedzibę kilka kilometrów od mojego domu ;) Kilka ich kosmetyków bardzo przypadło mi do gustu i chętnie do nich wracam m.in. peeling antycellulitowy do ciała czy żel pod prysznic z linii Botanic Białe kwiaty.
Dziś opowiem Wam o kolejnym godnym uwagi kosmetyku tej firmy:


 Tołpa Spa Eco Vitality: Orzeźwiający peeling-maska



Peeling i maska w jednym to rozwiązanie często spotykane w produktach do twarzy, w kosmetykach do ciała z takim połączeniem zetknęłam się po raz pierwszy. Tym bardziej byłam ciekawa, co to za cudo :)
Kosmetyk ukryty jest w plastikowym słoiku zabezpieczonym dodatkowo folią pod nakrętką.Słoik jest takich gabarytów, że swobodnie mieści się w dłoni, tym samym jego trzymanie/odkręcanie pod prysznicem nie jest kłopotliwe. Wszystkie informacje - a Tołpa jak to Tołpa: nigdy nie żałuje informacji na opakowaniach - umieszczone są na słoiku, brak więc dodatkowego i niepotrzebnego kartonika.
Peeling przypomina gęstą, szarą pastę, dość tłustą, bo bazującą na glicerynie. W paście tej zatopione są drobinki soli morskiej oraz piasku wulkanicznego. Drobinki są naprawdę niewielkie i mało wyczuwalne pod palcami.
Zapach to taka cytryna z pazurem. Producent podaje, że oprócz olejku cytrynowego  w kosmetyku użyto także olejku z werbeny, limonki i paczuli. Zapach jest dość charakterystyczny i myślę, że nie każdemu przypadnie do gustu. Seria Spa Eco Vitality to jednak seria na pobudzenie, a nie relaksująca i myślę, że jeśli ktoś szuka pobudzenia właśnie, to taka zadziorna cytrynka jest w sam raz.

Skład: Glycerin, Sea Salt (sól morska), Cetearyl Alkohol, Betaine, Cera Alba (wosk pszczeli), Polyglyceryl-3 Caprate, Orbignya Oleifera Seed Oil (olej babassu), Parfum, Ceteareth-20, Caprylyl Glycol, Camelina Sativa Oil (olej camelina), Calphyllum Tacamahaca Oil (olej tamanu), Peat Extract (ekstrakt z torfu), Volcanic Sand (polinezyjski piasek wulkaniczny), Sodium Polyacrylate, Xanthan Gum, Sodium Hydroxide, Citral, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool, Titanium Dioxide

Sam peeling nakładamy na ciało i masujemy przez około 3 minuty. Peeling jest bardzo gęsty, więc dobrze trzyma się skóry, nie spływa, nie kruszy się. Na ciele podczas nakładania pozostaje dość gruba, szarawa warstwa, która faktycznie wygląda tak, jakbyśmy właśnie nałożyli odżywczą maskę na ciało. Po 3 minutach spłukujemy całość i możemy podziwiać efekty. A efekty są dwojakie: po pierwsze - mimo iż drobinki złuszczające są bardzo drobne i zapewniają raczej lekki masaż niż mocne zdzieranie, peeling zadziwiająco dobrze wygładza skórę i sprawia, że jest ona wyjątkowo miękka. Po drugie - maska sprawia, że skóra jest odżywiona, zadbana i spokojnie można sobie po takim spa odpuścić balsam.

Po użyciu trzeba jednak dokładnie umyć wannę, bo maska podczas spłukiwania zostawia tłustą warstwę, na której potem łatwo się poślizgnąć ;)

Tołpa Spa Eco Vitality: Orzeźwiający peeling-maska kosztuje ok. 40 zł za 250 ml, można go też kupić na spróbowanie w formie saszetki 42 g za ok. 8 zł. Dostępny jest na stronie Tołpy, w Rossmannach oraz wielu innych drogeriach stacjonarnych czy internetowych.






Znacie ten kosmetyk? Czym najbardziej lubicie zdzierać swoje ciało? :)

01.11.2014

Ulubiency pazdziernika

Pora na kilka ulubionych kosmetyków, których w październiku używałam regularnie i z prawdziwą przyjemnością. Ciekawa jestem, czy znacie te produkty i jak się u Was sprawdzają :) Zapraszam do lektury :)



1. Ziaja Manuka: Krem mikrozłuszczający na noc z kwasem migdałowym
Z całej serii Manuka, to właśnie krem mikrozłuszczający  przykuł najbardziej moją uwagę. Intuicja mnie nie zawiodła - moja skóra go bardzo polubiła. Krem jest lekki, szybko się wchłania, nie zostawia filmu na skórze. Rano budzę się z jasną, świeżą i czystą skórą. Przy regularnym stosowaniu skóra jest lepiej oczyszczona, a niespodzianki rzadziej się pojawiają. Krem nie podrażnił mnie, ani nie zapchał.


 2. Kneipp: Radosna chwila relaksu Płyn do kąpieli Czerwony mak i konopie
Zdecydowanie najczęściej w październiku gościł u mnie w kąpieli ten właśnie umilacz. Ma niespotykany, oryginalny zapach (jeśli jesteście jak ja znudzone tymi wszystkimi truskawkami, brzoskwiniami i różami, to ten produkt na pewno polubicie). Nie wiem, czy to faktycznie ten czerwony mak i konopie, ale kąpiel wyraźnie relaksuje ;) Przyjemności dopełnia trochę surrealistyczna zafarbowana na czerwono woda. To zdecydowanie płyn kąpielowy dla odważnych ;)


3. FussWohl: Krem do stóp redukujący zrogowacenia skóry
Krem kosztuje jakieś 5 zł w Rossmannie, czasem można go nawet upolować na promocji za 3 zł. Jak go wypatrzycie, bierzcie - nawet się nie zastanawiajcie ;) Jak dla mnie - to najlepszy dotąd krem do stóp. Przyzwoicie nawilża, nie pozostawiając przy tym nieprzyjemnej, tłustej warstwy na stopach (brr, nie cierpię tego uczucia ;)), a do tego pachnie tak ślicznie cytrusowo, że aż się nadziwić nie mogę, że krem do stóp może tak ładnie pachnieć! Nie poradzi sobie raczej z super suchą skórą, ale do codziennej profilaktyki przed przesuszeniami jest idealny.


4. Bania Agafii: Biała glinka do mycia twarzy i ciała
Pisałam Wam o niej niedawno (KLIK) i zdanie oczywiście podtrzymuję. Glinka to uniwersalny produkt - do twarzy, do ciała, do włosów. W każdej z tych ról sprawdza się rewelacyjnie. Świetne rozwiązanie zwłaszcza w podróży!


5. Biochemia Urody: Tonik z kwasami AHA/BHA 10%
 Cieszę się, że tej jesienio-zimy zamieniłam swoje ulubione serum z kwasem migdałowym z BU, na ten właśnie tonik. Taka odmiana bardzo dobrze mi zrobiła. Skóra po miesiącu stosowania jest pięknie oczyszczona, wygładzona i widać, że się regeneruje. Niestety, tonik nie poradził sobie jeszcze z uporczywymi zaskórnikami zamkniętymi na linii brody, ale przed nami jeszcze cała zima :)



A Wy co polubiłyście w październiku?