Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki z kuchni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki z kuchni. Pokaż wszystkie posty

3.11.2012

Woda pietruszkowa - domowy tonik



Przeczytałam na którymś blogu o wodzie pietruszkowej - domowym zamienniku hydrolatu czy toniku. Uwielbiam kosmetyki hand made, "kuchenny" puder ze skrobii ziemniaczanej to mój wielki hit kosmetyczny, więc koniecznie musiałam sprawdzić tę nowinkę. Przepis śmiesznie prosty, więc spróbowałam :)

Potrzebna jest natka pietruszki i przegotowana woda. Natkę pietruszki (niewielką porcję) siekamy i zalewamy ok. 50 ml wody. Odstawiamy na noc do lodówki. Następnego dnia przecedzamy otrzymany napar i stosujemy go tak jak zwykły tonik. Wodę pietruszkową przechowujemy w lodówce ok. 5 dni.






Tyle teorii. Z moich obserwacji wynika, że wody tej nie warto robić za dużo. 30 ml to naprawdę wystarczająca porcja. Po 2 dniach czułam, że woda zaczyna tracić swoją świeżość, zmienia się zapach i jak sądzę - także właściwości. Przyznaję, że choć nie jestem fanką konserwantów, to jednak trochę się bałam tej wody używać. Nie jestem chemiczką, więc nie mam pewności jak długo naprawdę taka woda utrzyma świeżość. Wychodziłoby na to, że aby czuć się w miarę bezpiecznie z tym, co nakładam na buzię, musiałabym codziennie przygotowywać nową porcję. Na początku bawiłam się w to, bo chciałam na własnej skórze przekonać się o właściwościach tej wody, ale z czasem, kiedy żadnych odczuwalnych właściwości nie zaobserwowałam, porzuciłam wodę pietruszkową. Moim zdaniem, taką domową wodę pietruszkową najlepiej byłoby "wzbogacić" odrobiną konserwantu. Tutaj już jednak potrzebna jest nieco większa niż przeciętna znajomość alchemii kosmetycznej ;) Dochodzę więc do wniosku, że to chyba nie dla mnie. Wolę sprawdzone hydrolaty czy toniki.

A co do samej pietruszki - myślę, że więcej pożytku będzie, jak ją po prostu zjemy :) A jak ktoś nie lubi natki w tradycyjnej postaci, to na pewno pokocha ją w postaci takiego zielonego szejka. Na zdrowie! :)


źródło zdjęcia: http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105912,12111126,Nowa_moda__zielone_koktajle_podbijaja_serca_.html

16.09.2012

Biochemia Urody - Puder bambusowy (jedwab + owies) + puder ze skrobi ziemniacznej = porównanie

Dziś będzie pudrowo: opowiem Wam o kolejnym kosmetyku z mojego ostatniego zamówienia z BU (wcześniej pisałam o: serum migdałowym i peelingu enzymatycznym) i porównam go z innym pudrem niedostępnym w żadnej drogerii :)



Biochemia Urody - Puder bambusowy (jedwab+owies)

Opakowanie: biały słoiczek typowy dla BU, mało wygodny w użyciu, ja swój puder przesypałam do wygodniejszego pudełeczka po jakimś pudrze z sitkiem. W osobnych fiolkach otrzymujemy jedwab i mączkę owsianą. - ja swój puder kupiłam już jakiś czas temu, teraz widzę na stronie BU, że opakowania, w których jest sprzedawany są dużo wygodniejsze :)

Konsystencja, zapach: puder jest biały, ale na twarzy staje się niewidoczny, nie bieli, jest bezzapachowy.

Działanie: Kupiłam ten puder na etapie walki z trądzikiem, kiedy odchodziłam od różnych zapychających mnie kosmetyków. Bardzo chciałam więc, żeby ten puder u mnie się sprawdził, tym bardziej, że zdecydowana większość dziewczyn go chwali. Niestety, nie polubiłam się z nim. Po pierwsze - matował na bardzo krótko, już po godzinie musiałam robić poprawki. Po drugie - wyglądał na twarzy mega-nienaturalnie - buzia była obrzydliwie płaska, nie pomagało cieniowanie bronzerem i rozświetlaczem. Mając ten puder zrozumiałam, co oznacza, że "puder jest tępy". Twarz wygląda ciężko i tak właśnie - tępo.
Nie mogę jednak powiedzieć, że ten puder ma tylko minusy - naturalny i bezpieczny skład sprawia, że puder jest przyjazny dla cery, nie zapycha i nie powoduje wysypu niespodzianek.

Cena: 17,80 zł/16,5 g

Ocena: 3/6

Czy kupiłabym ponownie: NIE




Puder ze skrobi ziemniaczanej:

Osobiście, pudrowi z Biochemii Urody zawdzięczam jeszcze jedną rzecz - kiedy walczyłam z trądzikiem nie umiałam się długo przekonać do pudru innego niż drogeryjne, kolorowe pudry. Dzięki pudrowi bambusowemu z BU odważyłam się nałożyć na twarz coś innego. Puder z BU, co prawda, nie sprawdził się w moim przypadku, ale ja eksperymentowałam dalej - z mąką ryżową, ziemniaczaną, kukurydzianą. Najlepiej w moim przypadku sprawdziła się skrobia ziemniaczana, której używam już od roku. Nie wyobrażam sobie powrotu do drogeryjnych pudrów - skrobia matuje na kilka dobrych godzin (co w przypadku mojej niesamowicie przetłuszczającej się skóry jest nie lada wyczynem!), nie zapycha nic a nic (brak zaskórników, pryszczy, podskórnych gul), świetnie wykańcza makijaż, nie bieli, wygląda na twarzy bardzo naturalnie, świetnie współgra z każdym podkładem, a także z samym kremem. Nałożona na "gołą" twarz, bez podkładu - daje świetny, satynowy efekt. Taki puder kosztuje grosze (za opakowanie 500 g skrobi zapłacimy ok. 3 zł) , a jest niesamowicie wydajny, mnie na rok codziennego używania wystarcza ok. 50 g, co daje cenę 30 groszy za roczny zapas pudru :) Śmiech na sali, a jednak jest o niebo lepsza od wszystkich klasycznych pudrów :)