6.10.2013

Dzbanek filtrujący wodę Dafi - recenzja

Cześć Dziewczyny!

Dziś przychodzę do Was z dość nietypową jak na mnie recenzją, bo recenzją dzbanka ;)
Dzbanek do filtrowania wody Dafi otrzymałam na spotkaniu blogerek i stąd też moje zobowiązanie do jego przetestowania i zrecenzowania.
Jeśli jesteście ciekawe, jak działa taki dzbanek i jak sprawdził się na mojej, wrocławskiej wodzie, to zapraszam do lektury.



Na początek kilka słów od producenta:

Dzbanki filtrujące ATRI o pojemności całkowitej 2,5 l. (pojemności wody przefiltrowanej ok.1,3 l.) z manualnym wskaźnikiem wymiany wkładu są doskonałym sposobem otrzymywania czystej wody, pozbawionej chloru, metali ciężkich (np. ołów , miedź) i in. szkodliwych substancji. Wystarczy napełnić dzbanek filtrujący wodą z kranu i odczekać kilka minut, aż woda się przefiltruje.
Dzbanek filtrujący ATRI wyposażony jest w filtr wymienny DAFI Classic o średniej wydajności około 100-150l* przefiltrowanej wody, przez co poleca się go osobom zużywającym mniejsze ilości wody w kuchni (starsi, single, małe rodziny).
Posiadając dzbanek filtrujący DAFI masz gwarancję, że woda dostarczana do Twojego gospodarstwa domowego stanie się idealna do przgotowywania gorących i zimnych napojów, ale również do przygotowania posiłków dla całej rodziny (szczególnie zup, mlek i kasz dla małych dzieci) czy na przykład kostek lodu, itp.
STOSUJĄC DZBANKI DO FILTROWANIA WODY ZAPOBIEGASZ TWORZENIU SIĘ KAMIENIA KOTŁOWEGO W URZĄDZENIACH AGD TAKICH JAK CZAJNIK CZY ŻELAZKO.
Integralnym elementem każdego dzbanka jest wkład filtrujący. To właśnie zawarta w nim odpowiednio dobrana i systematycznie kontrolowana mieszanka filtrująca znacznie redukuje twardość wody, zawartość niektórych metali ciężkich, związków chloru oraz innych substancji niekorzystnie wpływających na nasze zdrowie. Filtry DAFI poprawiają smak, zapach i barwę wody. Zawarty wewnątrz wkładu węgiel jest impregnowany srebrem, które ma właściwości antybakteryjne i zapobiega rozwojowi drobnoustrojów przez okres 30 dni.
NALEŻY PAMIĘTAĆ O WYMIANIE WKŁADU FILTRUJĄCEGO CO JEDEN MIESIĄC LUB PO PRZEFILTROWANIU 150- 200L*.

A teraz kilka słów ode mnie:

We Wrocławiu woda jest twarda, choć dość czysta. Widać to nawet w porównaniu przejrzystości wody nalanej prosto z kranu i wody przefiltrowanej dzbankiem Dafi. U innych dziewczyn w recenzjach widziałam dużą różnicę - woda z kranu była bardziej mętna, nieco bardziej żółtawa itp. U mnie różnicy wizualnej nie ma - woda prosto z kranu wygląda tak, jak woda z filtra :)

 
Różnica okazała się jednak widoczna przy zaparzeniu herbaty. W jednym kubku zaparzyłam herbatę wodą prosto z kranu, w drugim - wodą przefiltrowaną dzbankiem Dafi. O ile na powierzchni pierwszej herbatki wyraźnie widać obrzydliwy "kamienny" kożuch, o tyle próżno szukać go na powierzchni herbatki zaparzonej z wody przefiltrowanej.


Jeśli chodzi o walory smakowe - woda przefiltrowana przez dzbanek smakuje nieco lepiej niż ta kranowa, choć moich kubków smakowych, przyzwyczajonych do wody butelkowej, smak ten wciąż zbytnio nie zadowala. Wolę jednak smak wody mineralnej, piję jej dużo, 2-2,5 litra dziennie i pewnie przerzucenie się na wodę filtrowaną byłoby dla mnie sporą oszczędnością, to jednak mój organizm buntuje się i nie chce się przestawić :)

Woda z dzbanka służy mi jednak do kawy czy herbaty - zauważyłam, że w czajniku nie widać kamienia, mimo iż wcześniej musiałam go odkamieniać regularnie. Taką przefiltrowaną wodę leję też bez obaw do żelazka :)

A Wy korzystacie z dzbanków z filtrem? Jesteście zadowolone?

5.10.2013

Manhattan Lotus Effect Glitter - nr 10C i Wibo WOW glamour sand nr 3

Cześć Dziewczyny!

Być może pamiętacie zawartość mojej wrześniowej paczki Nowości z Rossmanna (KLIK). Wśród nich znalazły się dwa lakiery, które w tym miesiącu trafiły na Rossmannowe półki: Wibo WOW glamour sand i Manhattan Lotus Effect Glitter. Wiem, że jesteście ich ciekawe, bo widzę, że często szukacie ich na moim blogu, dlatego dzisiaj pokażę Wam, jak się sprawdzają.

Wibo WOW glamour sand nr 3


Manhattan Lotus Effect Glitter - nr 10C


Manhattan Lotus Effect Glitter 10c

Lakier ten łączy w sobie delikatny kolor i tysiące różnokolorowych, brokatowych drobinek. Daje ciekawy efekt, chociaż może niekoniecznie na co dzień :) Świetnie sprawdzi się natomiast na jakieś większe, szalone wyjścia np. Sylwester czy karnawał. W zależności od naszego widzi mi się, może być albo topperem - nałożony na inny, ciemniejszy lakier (1 warstwa) albo sam w sobie stanowić pełny manicure (u mnie na paznokciach widać 2 warstwy tego lakieru).

Manhattan Lotus Effect Glitter 10c
 
Lakier dobrze się rozprowadza, nie smuży, błyskawicznie zasycha i jest baaardzo trwały! Do 5 dni bez żadnego uszczerbku - a przyznaję, że robiłam z tym lakierem na paznokciach wszystko, nawet panele kładłam ;) Na zdjęciu właśnie widzicie lakier po 4 dniach intensywnego remontu. Jak widać - trzyma się nieziemsko dobrze! Niestety, przez to też - zmywa się koszmarnie...
Cena: 13,99 zł


Wibo WOW glamour sand - nr 3

Wibo WOW glamour sand nr 3

 Wibo zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie. Nie sądziłam, że brokatowy lakier może mieć w sobie tyle wykwintności, elegancji, klasy i szyku. Jest właśnie taki, jak się nazywa - "glamour". Piękny głęboki kolor ni to wina, ni ciemnej śliwki w połączeniu z delikatnie iskrzącym, brokatowym piaskiem to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Cudnie prezentuje się zarówno na długich, jak i na krótkich paznokciach, na dłoniach, jak i na stopach. Brokat w tym przypadku nie jest ani trochę nachalny ani kiczowaty!
Niestety, moje obecne paznokcie, wymęczone na maxa remontem, nie bardzo nadają się do prezentacji lakieru i żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia, jak były dłuższe. Dodatkowo - zdjęcie bardzo "spłaszczyło" efekt. Mimo wszystko, możecie mniej więcej zobaczyć jak prezentuje się lakier na płytce. W rzeczywistości efekt jest jednak o niebo lepszy!

Wibo WOW glamour sand nr 3

Lakier dobrze się rozprowadza, szybko zasycha i całkiem nieźle się zmywa. Trwałość ma dużo słabszą niż jego kolega z Manhattanu, ale mnie i tak mnie Wibo kupiło tymi lakierami. Na pewno będę polować na inne kolory :) 
Cena: 7,69 zł


Upolowałyście już może te lakiery w Rossmannie? Jak Wam się podobają?

2.10.2013

Kreatywna środa! - czyli garść inspiracji :) cz. 11

Cześć Dziewczyny!

Środa już prawie za nami, ale mam nadzieję, że uda mi się jeszcze wykrzesać w Was trochę kreatywności, a przynajmniej zachwycić ciekawymi pomysłami :) No to zaczynamy:


1. Właśnie jestem na etapie dobierania dodatków do kuchni, w tym m.in. podkładek pod naczynia. Te cudne podkładki pod kieliszki urzekły mnie ogromnie, tym bardziej, że wydają się całkiem proste w wykonaniu :)



2. Pozostając w temacie DIY - przedstawiam Wam pomysł na banalnie prostą i niesamowicie urokliwą dekorację pokoju. W życiu bym nie pomyślała, że suche "badyle" i kawałek papieru mogą dać tak udany efekt!



3. Marzy się Wam porządek wśród Waszych butów? Może ten sposób okaże się właśnie tym idealnym :)




4. Jeśli chcecie wprowadzić do swoich wnętrz trochę kolorów, a nie macie ku temu funduszy, znów z pomocą przychodzi recykling i kreatywność :) Butelki najlepiej farbować jest farbą do szkła, ale gdzieś czytałam, że zwykła akrylowa też daje radę ;)



5. A na koniec mam dla Was herbatkę. Na jaką macie ochotę? ;)

 
Miłej nocy Wam życzę! :)

27.09.2013

Pervoe Reshenie: Przepisy Babci Agafii - Syberyjski szampon do włosów nr 3 na łopianowym propolisie przeciw wypadaniu włosów

Cześć Dziewczyny!

Rosyjskie kosmetyki szturmem zdobyły blogosferę i przysporzyły sobie zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Ja długo stałam z boku, ale w końcu propozycja współpracy, z jaką wyszedł do mnie sklep SkarbySyberii.pl, skusiła mnie do przetestowania kilku z nich. Dziś opowiem Wam o jednym z nich:


Pervoe Reshenie: Przepisy Babci Agafii - Syberyjski szampon do włosów nr 3 na łopianowym propolisie przeciw wypadaniu włosów


Opakowanie: Butla jest duża, ale wygodna, z otwarciem typu press. Stylistyka z pisaną cyrylicą i rysunkiem rodem z podręcznika do biologii, ma swój urok, kojarzy mi się z dawnymi kosmetykami.

Konsystencja, zapach: Szampon ma zielonkawą, gęstą konsystencję, która dobrze się pieni. Zapach ziołowy, ale ładny. Utrzymuje się na przez kilka godzin na włosach, co mnie osobiście odpowiada, bo zapach mi się podoba ;)

Skład: Szampon nie zawiera silikonów, parabenów, SLSu (ma jego łagodniejszą wersję: Magnesium Laureth Sulfate), oprócz tego zawiera mnogość roślinnych olejów i ekstraktów - duże WOW!
Aqua with infusions of: Pinus Palustris Wood Tar, Beeswax, Pollen Extract, Lappa Seed Oil, Saponaria Officinalis Root Extract, Mel, Althaea Officinalis Root Extract, Salvia Officinalis Oil, Carum Carvi Oil, Salix Alba, Bud Tar, Magnesium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Cocamide DEA, Glycol Distearate, Lauryl Glucoside, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid,  Panthenol, Niacinamide, Citric Acid.

Działanie: Szampon dobrze oczyszcza włosy. Pieni się średnio, ale przy tak dużej pojemności to żaden problem. Nie plącze włosów jakoś szczególnie, bez większych problemów można je później rozczesać, nawet bez odżywki. Niestety, nie robi z włosami nic spektakularnego - ani nie sprawia, że są miękkie, ani lśniące, ani jakoś szczególnie odżywione. Czy hamuje wypadanie? Ja nie zauważyłam żadnego odczuwalnego efektu w tej materii. Generalnie - uważam, że to dobry szampon do codziennego użytku, w rozsądnej (jak za tak dużą pojemność) cenie, być może jest nawet bardziej wartościowy dla włosów niż niejeden szampon z drogerii. Jednak mnie osobiście nie zachwycił na tyle, bym sięgnęła po niego ponownie.

Cena: 24,90 zł/600 ml (po rabacie 30% - 17,43 zł)

Do kupienia: TUTAJ

Ocena: 4/6


Jednocześnie zachęcam Was gorąco do skorzystania z rabatu -30% na zakupy w sklepie skarbysyberii.pl - wystarczy pod koniec zamówienia wpisać hasło: BALSAMOWO. Rabat dotyczy całego asortymentu!

Znacie rosyjskie szampony? Jak sprawdziły się u Was? Może podpowiecie, które są warte zakupu? :)

25.09.2013

Kreatywna środa! czyli garść inspiracji :) - cz. 10

Cześć dziewczyny!

Myślę, że czas najwyższy wrócić do moich cotygodniowych środowych inspiracji, bo wiem, że bardzo je lubicie, a ja też w końcu mam więcej czasu, by się zająć blogiem i Wami :) No to zapraszam:


1. Prosty przykład na to, że naprawdę niewiele potrzeba, by wykonać piękną i oryginalną dekorację. Dodatkowo taki lampion oprócz światła, będzie też emitował cudowny, lawendowy zapach :)



2. Ta niebanalna półka na książki zachwyciła mnie swoją pomysłowością. Świetnie wygląda w nowoczesnym wnętrzu - muszę popytać znajomego stolarza, czy by mi takiej nie zrobił :)


3. Lubicie jesień spędzaną w fotelu, pod kocem, z kubkiem gorącej, aromatycznej herbaty? Z tak uroczą osłonką na kubek jesień może być jeszcze cudniejsza. Żałuję, że nie umiem szydełkować ;)


4. Część Was pewnie zna ten sposób, ale jeśli nie słyszałyście jeszcze o mrożeniu ziół w oliwie, to warto spróbować.Takie kosteczki wystarczy później dodać do przyrządzanego dania i cieszyć się świeżym, ziołowym smakiem i aromatem.



5. Wiem, że dla wielu z Was takie grzejniki to już przeszłość, ale przyznać trzeba, że ceramiczny podgrzewacz grzejnikowy jest absolutnie uroczy!


Miłego dnia! :)

19.09.2013

Szczotka z włosia dzika, czyli szczotkowy ideał dla cienkich i rzadkich włosów :)

Cześć dziewczyny!

Jak wiecie (albo i nie ;)) mam proste włosy, do tego cienkie i rzadkie. Smutno leżą przy głowie, nie chcą od niej choćby na milimetr... Od zawsze szukałam więc czegoś, co choćby wizualnie doda im nieco objętości. No i w końcu znalazłam :)

Szczotka z włosia dzika

To niepozorne cudo to szczotka z włosia dzika ze sklepu Szczotkarnia.pl



Dotychczas miałam mało udane doświadczenia ze szczotkami do włosów - plątały mi włosy, elektryzowały, no i niestety - przetłuszczały... Szczotka z włosia dzika okazała się jednak kompletnie  inna - ona dosłownie sunie po włosach! Bez szarpania, bez wyrywania - no naprawdę jak nie szczotka :) Włosy nie elektryzują się przy tym ani odrobinę :)
A co najważniejsze i co zaskoczyło mnie maksymalnie - po czesaniu szczotką z dzika moje włosy stają się puszyste i lśniące, zyskują na objętości i sprawiają wrażenie jakby ich było więcej! Wręcz muszę tę szopę ujarzmiać lekko palcami :) Kiedy więc tylko widzę, że moja fryzura straciła na objętości i wygląda nijako, biorę szczotkę z dzika, czeszę włosy głową do dołu i wyglądam od razu o niebo lepiej!

Ta szczotka - wraz z drewnianym grzebieniem z The Body Shop (pisałam o nim TUTAJ) - to mój duet idealny do włosów. Odkąd je poznałam, nie wyobrażam sobie powrotu do innych grzebieni i szczotek!

Szczotka, którą ja posiadam, pochodzi ze sklepu Szczotkarnia - jest ona polecana do włosów krótkich i średniej długości. Kosztuje 33 zł i jest inwestycją na naprawdę długie lata. Z czystym sumieniem mogę ją polecić - moja siostra, która posiada szczotkę z dzika innej firmy, kiedy spróbowała mojej, nie chciała mi jej oddać :D Szczotka może nie poraża urodą, ale nadrabia za to działaniem :) To moja druga szczotka ze Szczotkarni - mam od nich jeszcze szczotkę do szczotkowania ciała, o której pisałam  TUTAJ. Z obu szczotek jestem bardzo zadowolona, jakość idzie w parze z tradycją - szczotki są robione ręcznie przez osobę, która siedzi w tym fachu od ponad 40 lat.

Szczotka z włosia dzika


Sekretem szczotek z dzika jest keratyna zawarta we włosiu, która rozprowadza sebum na powierzchni włosów oraz nadaje im połysk. Szczotki z włosia dzika świetnie nadają się także do masażu skóry głowy. Wbrew pozorom włosie - chociaż dość szorstkie - przyjemnie i delikatnie masuje głowę oraz rozczesuje włosy.


Jak czyścić szczotkę z naturalnego włosia? Przede wszystkim - dość często. Ja usuwam najpierw patyczkiem nagromadzone włosy, a następnie wyczesuję to, co zostało czystym grzebieniem z wąsko rozstawionymi zębami. Następnie włosie szczotki oczyszczam wacikiem nasączonym spirytusem. Raz na jakiś czas piorę także szczotkę w wodzie z szamponem, uważając jednak by nie moczyć zbytnio drewnianej rączki.

I to chyba na tyle :)


Jestem ciekawa, czy używacie szczotek z dzika? I czy tak samo jak ja jesteście nimi oczarowane?


17.09.2013

Tołpa: Delikatny żel pod prysznic - Białe kwiaty, czyli Rossmannowa nowość, która podbiła moje serce

Cześć Dziewczyny!

W sierpniowej paczce z Rossmanna (pisałam o niej TUTAJ) znalazł się produkt, który absolutnie podbił moje serce. Obiecałam Wam opowiedzieć o nim trochę więcej niż o pozostałych produktach, bo uważam, że w pełni na to zasłużył. Szczerze mówiąc, nigdy nie sądziłam, że mogę się zachwycić żelem pod prysznic, a właśnie tak się stało! Ostrzegam - będą same zachwyty. W przypadku tego żelu inaczej po prostu się nie da :)


Tołpa: Botanic, Białe kwiaty - Delikatny żel pod prysznic

Delikatny żel pod prysznic Tołpa Botanic Białe kwiaty.


Opakowanie: Niewielka butelka z otwieraniem typu "press" - wygodna w stosowaniu, a dzięki swoim gabarytom sprawdzi się idealnie także w podróży. Design typowy dla Tołpy, czyli śliczny i kuszący - nigdy nie jestem w stanie oprzeć się ich magicznym napisom/opisom.


Konsystencja, zapach: Żel ma dobrą konsystencję, ani nie za gęstą, ani nie za rzadką. Pieni się delikatnie, co mnie osobiście nie przeszkadza ani trochę, wręcz przeciwnie - cieszy mnie brak SLSu w składzie :) Zapach jest równie delikatny. Po tych wszystkich mocno perfumowanych żelach, z jakimi na co dzień mamy do czynienia, szalenie miło jest poczuć coś co nie drażni nosa, a jednocześnie ładnie, naturalnie pachnie.


Skład:  Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Disodium Cocoamphodicetate, Cocamide DEA, Laureth-7 Citrate, Cocodimonium Hydroxypropyl, Hydrolyzed Wheat Protein, Sodium Lactate, Parfum, Peat Extract, Rosa Centifolia Flower Extract, Jasminum Officinale Flower Extract, Bellis Perennis Flower Extract, Glycerin, Lactic Acid, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Caprylyc Glycol

Skład bazuje na łagodnych środkach myjących. Białe kwiaty, o których mowa to: róża stulistna, jaśmin i stokrotka, dodatkowo w składzie można znaleźć proteiny pszenicy i charakterystyczny dla Tołpy - ekstrakt z torfu.


Działanie: Nigdy nie spotkałam nazwy kosmetyku lepiej dobranej niż w tym przypadku. W Delikatnym żelu pod prysznic wszystko jest delikatne – delikatny, otulający, kwiatowy zapach, delikatna, kremowa piana, w końcu delikatne, ale zaskakująco dobre działanie. Żel świetnie myje skórę i przyjemnie odświeża, nawet w największe upały. Co więcej - po wyjściu spod prysznica, moja skóra - chyba po raz pierwszy w życiu - nie jest ściągnięta i nie woła o balsam – wręcz przeciwnie: jest miękka, delikatna, naprawdę zadbana!
Żel ma tak dobry (i znów: delikatny) skład, że z powodzeniem można go stosować także do mycia twarzy – próbowałam wiele razy i sprawdził się wyśmienicie! Moja problematyczna skóra była idealnie oczyszczona, a przy tym miękka i nieściągnięta. Mało środków do mycia twarzy mi odpowiada, raptem kilka, ten zdecydowanie do nich należy.

W tym żelu wszystko jest takie delikatne – delikatny, otulający, kwiatowy zapach, delikatna, kremowa piana, w końcu delikatne, zaskakująco dobre działanie. Żel dobrze oczyszcza i przyjemnie odświeża, nawet w największe upały. Po wyjściu spod prysznica, skóra chyba po raz pierwszy w moim życiu, nie jest ściągnięta i nie woła o balsam – wprost przeciwnie: jest miękka, delikatna, naprawdę zadbana!

Żel ma dobry skład i jest tak łagodny, że z powodzeniem można go stosować także do mycia twarzy – próbowałam wiele razy i sprawdził się wyśmienicie, moja problematyczna skóra była idealnie oczyszczona, a przy tym miękka i nieściągnięta.

Po wszystkich perfumowanych żelach pod prysznic, z jakimi miałam do czynienia, ten żel to oaza delikatności. Cudowne zaskoczenie i ochota na więcej. - See more at: http://www.rossnet.pl/Produkt/Tolpa-Botanic-biale-kwiaty-zel-pod-prysznic-200-ml,326270#sthash.eiSXvUXx.dpuf
W tym żelu wszystko jest takie delikatne – delikatny, otulający, kwiatowy zapach, delikatna, kremowa piana, w końcu delikatne, zaskakująco dobre działanie. Żel dobrze oczyszcza i przyjemnie odświeża, nawet w największe upały. Po wyjściu spod prysznica, skóra chyba po raz pierwszy w moim życiu, nie jest ściągnięta i nie woła o balsam – wprost przeciwnie: jest miękka, delikatna, naprawdę zadbana!

Żel ma dobry skład i jest tak łagodny, że z powodzeniem można go stosować także do mycia twarzy – próbowałam wiele razy i sprawdził się wyśmienicie, moja problematyczna skóra była idealnie oczyszczona, a przy tym miękka i nieściągnięta.

Po wszystkich perfumowanych żelach pod prysznic, z jakimi miałam do czynienia, ten żel to oaza delikatności. Cudowne zaskoczenie i ochota na więcej. - See more at: http://www.rossnet.pl/Produkt/Tolpa-Botanic-biale-kwiaty-zel-pod-prysznic-200-ml,326270#sthash.eiSXvUXx.dpuf
W tym żelu wszystko jest takie delikatne – delikatny, otulający, kwiatowy zapach, delikatna, kremowa piana, w końcu delikatne, zaskakująco dobre działanie. Żel dobrze oczyszcza i przyjemnie odświeża, nawet w największe upały. Po wyjściu spod prysznica, skóra chyba po raz pierwszy w moim życiu, nie jest ściągnięta i nie woła o balsam – wprost przeciwnie: jest miękka, delikatna, naprawdę zadbana!

Żel ma dobry skład i jest tak łagodny, że z powodzeniem można go stosować także do mycia twarzy – próbowałam wiele razy i sprawdził się wyśmienicie, moja problematyczna skóra była idealnie oczyszczona, a przy tym miękka i nieściągnięta.

Po wszystkich perfumowanych żelach pod prysznic, z jakimi miałam do czynienia, ten żel to oaza delikatności. Cudowne zaskoczenie i ochota na więcej. - See more at: http://www.rossnet.pl/Produkt/Tolpa-Botanic-biale-kwiaty-zel-pod-prysznic-200-ml,326270#sthash.eiSXvUXx.dpuf
W tym żelu wszystko jest takie delikatne – delikatny, otulający, kwiatowy zapach, delikatna, kremowa piana, w końcu delikatne, zaskakująco dobre działanie. Żel dobrze oczyszcza i przyjemnie odświeża, nawet w największe upały. Po wyjściu spod prysznica, skóra chyba po raz pierwszy w moim życiu, nie jest ściągnięta i nie woła o balsam – wprost przeciwnie: jest miękka, delikatna, naprawdę zadbana!

Żel ma dobry skład i jest tak łagodny, że z powodzeniem można go stosować także do mycia twarzy – próbowałam wiele razy i sprawdził się wyśmienicie, moja problematyczna skóra była idealnie oczyszczona, a przy tym miękka i nieściągnięta.

Po wszystkich perfumowanych żelach pod prysznic, z jakimi miałam do czynienia, ten żel to oaza delikatności. Cudowne zaskoczenie i ochota na więcej. - See more at: http://www.rossnet.pl/Produkt/Tolpa-Botanic-biale-kwiaty-zel-pod-prysznic-200-ml,326270#sthash.eiSXvUXx.dpuf
W tym żelu wszystko jest takie delikatne – delikatny, otulający, kwiatowy zapach, delikatna, kremowa piana, w końcu delikatne, zaskakująco dobre działanie. Żel dobrze oczyszcza i przyjemnie odświeża, nawet w największe upały. Po wyjściu spod prysznica, skóra chyba po raz pierwszy w moim życiu, nie jest ściągnięta i nie woła o balsam – wprost przeciwnie: jest miękka, delikatna, naprawdę zadbana!

Żel ma dobry skład i jest tak łagodny, że z powodzeniem można go stosować także do mycia twarzy – próbowałam wiele razy i sprawdził się wyśmienicie, moja problematyczna skóra była idealnie oczyszczona, a przy tym miękka i nieściągnięta.

Po wszystkich perfumowanych żelach pod prysznic, z jakimi miałam do czynienia, ten żel to oaza delikatności. Cudowne zaskoczenie i ochota na więcej. - See more at: http://www.rossnet.pl/Produkt/Tolpa-Botanic-biale-kwiaty-zel-pod-prysznic-200-ml,326270#sthash.eiSXvUXx.dpuf

Cena: 21,99 zł/200 ml


Ocena: 6/6


Delikatny żel pod prysznic Tołpa Botanic Białe kwiaty.
Delikatny żel pod prysznic Tołpa Botanic Białe kwiaty.

Mam do Tołpy dużą słabość - za to, że są z Wrocławia (no, dobra, prawie z Wrocławia ;)), za dobre składy, za piękne opakowania, za urzekające opisy, za przecudną stronę internetową (byliście? jeśli nie to gorąco polecam: http://tolpa.pl/ - moim zdaniem jedna z najciekawszych i najładniejszych stron internetowych z branży kosmetycznej!), a przede wszystkim za to, że robią naprawdę dobre kosmetyki. Tym żelem tylko to potwierdzili :)


Lubicie być czasem tak delikatnie rozpieszczane? Bo ja - jak widać - bardzo :)