25.01.2014

Kolejna paczka z Rossmannowego Programu Nowości

Cześć dziewczyny!

Odebrałam wczoraj paczkę z kolejnymi nowościami, jakie w lutym trafią do Rossmanna, więc od razu się dzielę się z Wami jej zawartością. A nuż coś Wam wpadnie w oko :) Ja po pierwszych testach już jestem jednym kosmetykiem oczarowana, ale więcej napiszę, jak przetestuję dokładnie. Za jakiś czas możecie się oczywiście spodziewać recenzji.

A tymczasem w paczce znalazłam:




1) Dove: Regenerująca maska do włosów z aktywatorem ciepła



2) L'Oreal: Wodoodporna kredka do oczu Superliner Gelmatic



3) L'Oreal: La manicure Wysuszacz do lakieru Fast Dry



4) L'Oreal: Maskara Volume Million Lashes So Couture



5) Schwarzkopf Essence Ultime: Biotine Volume Szampon Zmysłowa objętość



6) Schwarzkopf Essence Ultime: Biotine Volume Odżywka Objętość i rozczesywanie



7) Bourjois: Pomadka matowa Rouge Edition Velvet - kolor nr 04 Peach Club



+ żel do włosów dla męża oraz świeca i odświeżacz powietrza dla domu ;)


Dajcie znać, co Was najbardziej zaciekawiło :)



17.01.2014

Hesh: Manjishta Maseczka antybakteryjna - czyli nie próbujcie tego w domu...

Cześć Dziewczyny!
Lubię kosmetyczne ciekawostki, lubię też bardzo maseczki do twarzy, zwłaszcza te oczyszczające. Nie mogłam więc przejść obojętnie wobec indyjskiego cudeńka zwanego Manjishtą.


Manhishta (Rubia Tinctoria) to roślina o właściwościach antyseptycznych, ściągających i antybakteryjnych. Sproszkowana, właśnie w firmie maseczki, jest polecana do cery mieszanej, tłustej, z problemami trądzikowymi. Ma głęboko oczyszczać pory redukować zaczerwienienia i podrażnienia naskórka, ściągać rozszerzone pory skóry, wzmacniać, ujędrniać i wygładzać naskórek.

Manjishta maseczka antybakteryjna


50 gramowe opakowanie proszku z Manjishty kosztuje ok. 14 zł. Kartonowe opakowanie skrywa foliowy woreczek z czerwonym proszkiem o charakterystycznym, ziołowo-orientalnym zapachu. Opakowanie jest mało praktyczne, z foliowego woreczka zawsze niechcąco rozsypuje się jakaś część proszku brudząc wszystko dookoła. Na opakowaniu brak również dokładnych proporcji, jak przygotować maseczkę; mieszałam więc ją na oko próbując uzyskać zadowalającą konsystencję.

Manjishta maseczka antybakteryjna

Manjishta maseczka antybakteryjna

Manjishta maseczka antybakteryjna


Człowiek z manjishtą na twarzy wygląda jakby się wysmarował przecierem pomidorowym albo jakby wybierał się na Halloween. Po zmyciu maski niestety - nie wygląda wcale lepiej...

Bo co z tego, że maseczka dobrze oczyszcza i pozostawia buzię wygładzoną i miękką, skoro ma jedną ogromną wadę, której ja - i podejrzewam, że większość dziewczyn - nie jest w stanie tolerować: barwi skórę na czerwono! I to na tyle skutecznie, że trzeba się sporo nagimnastykować, żeby usunąć ów czerwony odcień ze skóry. Robiłam kilka prób do tej maseczki - każda kończyła się zmyciem maseczki wodą, następnie koniecznością umycia skóry żelem myjącym, a później jeszcze wielokrotnym przecieraniem jej płynem micelarnym aż do całkowicie czystego płatka.  

Manjishta maseczka antybakteryjna


Jak widzicie na zdjęciu, nawet piąty w kolejności płatek wciąż jest czerwony! Usunięcie tego czerwonego barwnika z twarzy to naprawdę koszmar i wymaga dużo więcej czasu, niż powinno zająć zwykłe zmycie maseczki!
Mimo iż efekt oczyszczenia i wygładzenia był jak najbardziej porządny, to nie jestem w stanie przymknąć oka na to barwienie skóry. Może Hinduski, które mają same w sobie śniadą cerę - nie mają takiego problemu, ale na mojej bladej skórze czerwony odcień widać niesamowicie dobrze. Wyglądam jakbym miała poparzoną skórę albo mega duże problemy z naczynkami :/
Mimo najszczerszych chęci nie jestem w stanie używać tej maseczki - Manjishta ląduje w koszu.
 

Znacie Manjishtę? A może znacie jakieś inne orientalne specyfiki, od których lepiej trzymać się z daleka?

12.01.2014

Zioła i plony Agafii: Naturalne syberyjskie białe mydło - moja opinia

Cześć Dziewczyny!
Dziś będzie o kosmetyku, który kusił mnie od czasu, kiedy tylko po raz pierwszy o nim usłyszałam. Wiedziałam, że jeżeli coś z rosyjskich kosmetyków kiedyś wypróbuję - będzie to właśnie mydło Agafii :) Nic dziwnego: uwielbiam mydła, zwłaszcza te "inne", nietypowe, uwielbiam też piękne, bogate w naturę składy. Kiedy więc białe mydło Agafii znalazło się w moim domu, od razu przystąpiłam do testów. Mydełko jest już ze mną dwa miesiące, czas więc na podsumowanie. Zapraszam :)


Zioła i plony Agafii: Naturalne syberyjskie białe mydło 



Opakowanie: Duży, plastikowy słoik, dodatkowo zabezpieczony plastikowym wieczkiem pod nakrętką. W środku opakowania znajdziemy też ulotkę, ale niestety tylko po rosyjsku. Mydełko wygląda ładnie, biało-niebiesko-srebrny motyw bardzo trafnie wpisuje się w jego syberyjski charakter :)

Konsystencja, zapach: Białe mydło Agafii ma gęstą konsystencję pasty. Trochę ciężko nabiera się je ze słoika, ale idzie się przyzwyczaić. Zapach jest śliczny, delikatny, cudownie świeży, przypomina trochę polne kwiaty. Lubię sobie odkręcać to mydełko i wąchać je jak jestem w łazience ;)

Skład: Aqua, Cedrus Deodara Oil, Linum Usitassimum Oil, Amaranthus Caudatus Oil, Arcticum Lappa Oil, Cucurbita Pepa Oil, Chamomilla Recutita Oil, Rosa Canina Oil, Viburnum Prunifolium Oil, Triticum Vulgare Oil, Achillea Millefolium Intractum, Arnica Montana Intractum, Salvia Officinalis Intractum, Trifolium Pratense Intractum, Crataegus Cuneata Intractum, Jasminum Officinale Intractum, Padus Racemosa Intractum, Salix Alba Intractum, Chamomilla Recutita Intractum, Taraxucum Officinale Intractum, Sodium Laureth Sulfate, Sorbitol, Cocamide DEA, Melilotus Albus Extract, Ballota Nigra Extract, Leucojum Aestivum Extract, Adonis Vernalis Extract, Salix Alba Extract, Scutellaria Baicalensis Extract, Inula Helenium Extract, Althea Officinalis Extract, Glycyrrhiza Glabra Extract, Saponaria Alba Officinalis Extract, Soponaria Rubra Officinalis Extract, Pinus Palustris Extract, Lamium Album Root Extract, Goat Milk, Beeswax, Royal Jelly, Oryza Sativa Strach, Water Avena Sativa Kernel, Kathon CG.
(ale pięknie zielono, prawda? :))

 
Działanie: Uwielbiam takie wielozadaniowe kosmetyki! Mydło świetnie oczyszcza nie tylko ciało, ale także włosy i skórę twarzy. Można się nim umyć dosłownie od stóp do głów :) Mydełko dobrze się pieni, nie ściąga ani nie przesusza skóry. Jest ona bardzo ładnie oczyszczona, co szczególnie mnie cieszy, jeśli chodzi o skórę twarzy. Nie do końca - co prawda - jestem przekonana do tego SLSu w składzie, ale póki co nie zrobił mi krzywdy, więc uznaję, że jego zawartość jest na tyle niska, że nie działa na moją twarz drażniąco.
Jest to pierwsze mydło, które sprawdza się u mnie do mycia włosów, oczyszcza równie dobrze co szampon, nie podrażnia skalpu, nie plącze ani nie przesusza włosów. Świetnie sprawdza się na wyjazdy, bo nie musimy brać ze sobą kilku butelek, wystarczy przełożyć porcję mydła do mniejszego pojemnika i możemy spokojnie zastąpić nim żel pod prysznic, szampon i żel do twarzy :)
Mydełko trochę kosztuje, ale jest przy tym tak szalenie wydajne, że naprawdę nie szkoda na nie pieniędzy :)

Cena: 49,90 zł/500 ml w sklepie Skarby Syberii (z moim rabatem ok. 35 zł)

Ocena: +5/6 (daję maleńki minusik za SLS w składzie)

Zachęcam do skorzystania z mojego rabatu przy robieniu zakupów w sklepie Skarby Syberii:




Z serii naturalnych mydeł Agafii są jeszcze: czarne (zachwalane m.in. przez Anwen i Imprevisivel) i kwiatowe. W niedalekim czasie chętnie wypróbuję również te dwie wersje i porównam je z wersją białą :)


Ciekawa jestem, czy znacie te mydła i które: białe, czarne czy kwiatowe lubicie najbardziej :)

05.01.2014

Denko z ostatnich miesięcy :)

Cześć dziewczyny!
Pora pożegnać się z pustymi tubkami i słoikami zalegającymi w szafie i pokazać Wam, co w ostatnich miesiącach ubyło z mojej półki :)
Sporo, niestety, trafiło mi się bubli i przeciętniaków, ale było też kilka perełek, do których chętnie wrócę. No to zaczynamy :)





Kosmetyki do twarzy:




1. Femi: Bio-Puritas Maseczka oczyszczająca
Maska delikatnie oczyszcza i odświeża buzię, nie podrażnia, nie zasycha w skorupę. Dla mnie to jednak za mało jak za tak wysoką cenę.
Ponowny zakup: NIE


2. Deba Bio Vital: Mleczko do mycia twarzy
Nie lubię myć mleczkiem twarzy, jeśli już to zużywam je do demakijażu oczu. To mleczko kompletnie się do tego nie nadaje - szczypie, podrażnia, a do tego słabo zmywa.
Ponowny zakup: NIE


3. BioNike: Defence Rosys Intensywne krople do cery naczynkowej
Miło je wspominam, ale raczej nie sięgnę już po nie ponownie, bo znalazłam podobnie działający i znacznie tańszy koncentrat na naczynka z Fitomedu.
Recenzja: KLIK
Ponowny zakup: NIE


4.SVR: Rubialine Krem do cery naczynkowej
Próbki nie zachęciły mnie do zakupu pełnego opakowania. Krem jest bardzo lekki, nie odczułam ani nawilżenia ani jakiegokolwiek łagodzenia i kojenia zmian naczynkowych.
Ponowny zakup: NIE


5. Biochemia Urody Puder bambusowy
Na mojej skórze się nie sprawdził, dawał efekt "płaskiej" skóry i nie matował jakoś rewelacyjnie. Zużyłam go do końca mieszając z moją ulubioną skrobią ziemniaczaną.
Recenzja: KLIK
Ponowny zakup: NIE


6. Hean: Stay On Baza pod cienie
Moja ulubiona baza pod cienie. Wystarczyła mi na blisko 2 lata i cały czas spisywała się tak samo dobrze. Kolejne opakowanie już w użyciu :)
Recencja: KLIK
Ponowny zakup: TAK


7. BioNike: Acteen Płyn regulujący

Szału nie było, ot zwykła pianka do mycia, do tego śmierdząca mleczkiem do szorowania i zawierająca SLS. Oddałam mężowi, on ją zużył do końca.
Recenzja: KLIK
Ponowny zakup: NIE



8. Orientana: Maska z naturalnego jedwabiu na twarz Algi filipińskie i aloes
Spora cena jak za jednorazową przyjemności i dość przeciętne efekty po zastosowaniu - to raczej nie moja bajka.
Recenzja: KLIK
Ponowny zakup: NIE


9. Gal: Dermogal Kapsułki A+E
Rybki to jeden z moich ulubionych kosmetyków. Nie straszny mi nawet ich słynny smrodek, bo w zamian świetnie nawilżają, odżywiają i regenerują skórę.
Recenzja: KLIK
Ponowny zakup: TAK



Kosmetyki do ciała:



11. The Secret Soap Store: Sól do kąpieli Mięta
Dostałam próbkę na spotkaniu blogerek i szczerze mówiąc nie oczarowała mnie wcale (w odróżnieniu do innych produktów TSSS :)) Sól ani nie pachniała, ani nie robiła niczego szczególnego ze skórą.
Ponowny zakup: NIE



12. Love Me Green: Organiczny regenerujący balsam do ciała Makadamia i miód
Działanie dość przeciętne jak na nazwę "regenerujący" i cenę prawie 100 zł... Do tego pompka przestała pompować, kiedy w butli było jeszcze jakieś 4 cm balsamu - i z tego co wiem, nie tylko ja miałam ten problem.
Recenzja: KLIK
Ponowny zakup: NIE


13. Lavea: Balsam z masłem shea Czekolada
Balsam jest sprzedawany z bloku, jest miękki, smarowny i mocno natłuszczający. Pięknie pachnie, słodko i bardzo intensywnie. Na pewno wypróbuję jeszcze inne wersje zapachowe balsamów z bloku, bo balsam wywarł na mnie dobre wrażenie.
Ponowny zakup: TAK


14. Celine Dion: Dezodorant w sprayu
Mam słabość do Celinek, ten zapach także bardzo lubię, ale niestety forma dezodorantu ma jak dla mnie za niską trwałość.
Ponowny zakup: NIE


15. Cosmabell: Skarpetki Foot Peel
Gładkie i naprawdę miękkie stopy bez użycia jakichkolwiek ostrych narzędzi. Naprawdę rewelacja!
Recenzja: KLIK
Ponowny zakup: TAK


16. Bielenda Bikini: Balsam po opalaniu Złota Perła
Bardzo fajny balsam, nie tylko pielęgnuje skórę, ale także pięknie rozświetla ją tysiącem złotych drobinek. Latem chętnie do niego powrócę.
Ponowny zakup: TAK


17. Efektima: Peeling + maska do stóp
Niestety, bez szału. Peeling zdecydowanie za słaby, maska zdecydowanie za tłusta.
Ponowny zakup: NIE


18. Efektima Peeling + maska do dłoni
Peeling naprawdę fajnie ściera, ale maska to straszny tłuścioch! Wchłaniała się ponad pół godziny, a i tak w końcu jej nadmiar musiałam zmyć. Efekty przyzwoite - wygładzona i nawilżona skóra, czyli tak, jak być powinno.
Ponowny zakup: MOŻE



Kosmetyki do włosów:



19. Biały Jeleń: Żel do mycia twarzy z oczarem wirginijskim
Otrzymałam go na spotkaniu blogerek, ale jako że nie używam do twarzy produktów z SLSem, to postanowiłam... myć nim włosy. Słabo się pienił, szybko znikał, ale włosy mył całkiem przyzwoicie ;)
Ponowny zakup: NIE


20. Dove 60sekundowa terapia do włosów farbowanych
Fajna odżywka ("terapia" to za duże słowo), w sam raz po farbowaniu włosów, dla lepszej ochrony koloru.
Recenzja:
Ponowny zakup: TAK




Ciekawa jestem, czy znacie któreś z tych kosmetyków i jakie są Wasze wrażenia :)

01.01.2014

Ulubieńcy roku 2013

Cześć Dziewczyny!
Przyszła pora, by zaprezentować Wam moje największe odkrycia ubiegłego roku. Mam nadzieję, że Was zaciekawią i być może również odkryjecie swoich ulubieńców? :) Oto one:




Ulubione produkty w kategorii TWARZ:




Maybelline 24H Color Tattoo
2 kolory: On and On the Bronze oraz Permanent Taupe i nic więcej mi nie potrzeba do dziennego makijażu oka. No może jeszcze tuszu do rzes :) Złocisty brąz pięknie rozświetla powiekę i wyrównuje jej koloryt, Permanent Taupe z kolei świetnie nadaje się do podkreślania dolnej powieki oraz... brwi! Cienie bez bazy trzymają się ok. 6 h, z bazą - aż do demakijażu w stanie nienaruszonym. Dodatkowym ich atutem jest nakładanie: można pędzelkiem (tak nakładam np. Permanent Taupe na brwi), można palcem (dzięki czemu błyskawicznie mamy podkreśloną powiekę). Odkąd je mam, po inne cienie do makijażu dziennego sięgam już tylko okazjonalnie.


Bell: Lip Tint (wersja biedronkowa)
Pięknie i trwale barwi usta, a przy tym nie wysusza skóry, jak inne znane mi matowe pomadki. Kolor również ładny, ostry róż, w sam raz do delikatnie podkreślonych oczu, ale bez neonowej przesady. To zdecydowanie najczęściej używany przeze mnie produkt do ust w tym roku (zaraz po pomadce z Sylveco oczywiście)


Sylveco: Pomadka ochronna cynamonowa
Ulubiony nawilżacz i natłuszczacz do ust z pięknym, naturalnym składem. Błyskawicznie odżywia suche usta i sprawia, że w mig stają się miękkie i wygładzone. Lubię stosować ją i zimą i latem. Więcej pisałam o niej TUTAJ.


Annabelle Minerals: Podkład i róże mineralne
Piękne, naturalnie wyglądające na skorze kosmetyki. Dobra jakość krycia i pigmentacji, świetny stosunek ceny o wydajności. Dodatkowo moja cera odpłaca mi za minerałki zdrowym wyglądem i mniejszą skłonnością do niespodzianek. Więcej o podkładzie przeczytacie TUTAJ, a o różach TUTAJ.


Catrice: Camouflage Cream - Kamuflaż w kremie
Świetnie kryje nawet najbardziej uporczywe blizny i niedoskonałości. Można stopniować poziom krycia nakładając koleje warstwy. Na większe wyjścia cienka warstwa sprawdzi się także w charakterze podkładu. Po więcej szczegółów zapraszam TUTAJ.


Przepisy Babci Agafii : Krem do twarzy na noc Zatrzymanie młodości (do lat 35)
Krem na noc, który działa jak dobra silikonowa baza, choć nie zawiera ani jednego silikonu! Dobrze nawilża moją mieszaną skórę i zapewnia jej świetny wygląd. Do tego ma bardzo fajny skład i przyjemną cenę. Więcej o kremie pisałam TUTAJ.


Fitomed: Maseczka peeling K+K
Moja ulubiona maseczka od czasów, kiedy nie wiedzieć czamu wycofano ze sprzedaży maskę do skóry tłustej z Lirene. Na szczęście Fitomed równie dogębnie oczyszcza i wygładza skórę. Do tego działa w ekspresowym tempie - wystarczą 3 minuty i po maseczce! Więcej pisałam o maseczce TUTAJ.




Ulubione produkty w kategorii WŁOSY: 



Garnier Ultra doux: Szampon oczyszczający Cytryna i biała glinka
Jedyny szampon, po którym rzeczywiście odczuwam dłuższą niż zazwyczaj świeżość włosów. Do tego dochodzi dobre pienienie się (czyli w moim wypadku - brak splątanych włosów) i fajny, świeży zapach. Zdecydowanie zostanie ze mną na dłużej.


The Body Shop: Drewniany grzebień
Nie umiem już czesać włosów innym grzebieniem - ten idealnie rozczesuje, nie szarpie, nie elektryzuje, nie wyrywa. Bez niego czuję się jak bez ręki ;) Więcej o nim przeczytacie TUTAJ.


Wella: Serum z prowitaminą b5
Jest to odżywka dołączana do farb Wellaton i bardzo ubolewam na tym, że nie jest dostępna w normalnej sprzedaży, bo nigdy nie znalazłam jeszcze równie dobrej odżywki. Cudownie wręcz zmiękcza, wygładza i nabłyszcza włosy - żadna inna odżywka nie daje mi tak spektakularnych efektów, nawet najsłynniejsze polecane przez włosomaniaczki cuda...


Ulubione produkty w kategorii CIAŁO:



Wibo: Lakier do paznokci WOW! glamour sand
Absolutny ulubieniec w kategorii lakierów, nie tylko w tym roku, ale po prostu zawsze. Chyba nigdy mi się nie znudzi. Pięknie i elegancko wygląda zarówno na długich, jak i krótkich paznokaciach, schnie jak błyskawica i zmywa się całkiem przyzwoicie jak na brokat. Mam nadzieję, że Wibo będzie go produkować zawsze :) Więcej o tym lakierze pisałam TUTAJ.


Zioła Babuszki Agafii: Naturalne syberyjskie białe mydło
Świetny, uniwersalny produkt: do ciała, do włosów, a także do twarzy. Bardzo dobrze oczyszcza, a przy tym cdownie pachnie naturalną świeżością i polnymi kwiatami. Nie mogę się oderwać do tego zapachu :) Skład jest przebogaty w roślinne ekstrakty - mam nadzieję, że na fali zmian w rosyjskich kosmetykach nie ulegnie zmianie i on...


Tołpa: Delikatny żel pod prysznic Białe kwiaty (niestety zabrakło go na zdjęciu, bo przypomniałam sobie o nim dopiero, jak już było po zdjęciach ;))
Mój faworyt w kategorii żeli - delikatny, przyjemnie odświeżający i niewysuszający. Świetnie sprawdza się także w roli żelu do mycia twarzy! Ogromny plus za brak SLSu w składzie. Więcej o tym żelu pisałam TUTAJ.


Cosmabell Foot Peel: Intensywny peeling do stóp
Skarpety nasączone kwasami, które z martwym naskórkiem radzą sobie lepiej niż najlepsza kosmetyczka! Efekt zabiegu: gładkie, miękkie stopy - jak nowe! Więcej o skarpetach Cosmabell pisałam TUTAJ.


The Secret Soap Story: Krem do rąk 20% masła shea Wanilia
Odkryłam go na spotkaniu wrocławskich blogerek i z miejsca pobił moje serce. Rzadko który krem do rąk mnie zachwyca, ale tutaj była miłość od pierwszego wejrzenia. Jest idealny pod każdym względem: składu, zapachu i przede wszystkim - nawilżenia!


Bijan Black: Woda toaletowa dla... mężczyzn
Dobra, przyznaję się, najczęściej w tym roku używałam wody toaletowej dla mężczyzn :P Ale odkąd odkryłam ten zapach, mam na jego punkcie fioła! Co ciekawe, mam także wersję Bijan Black dla kobiet, jednak ona nie działa na mnie aż tak bardzo jak wersja męska. Jest poprawna, ok, ale wersja dla mężczyzn to prawdziwy OGIEŃ. Bergamotka, drzewo sandałowe, musk, sosna, jaśmin, kwiat pomarańczy, ambra, lawenda, wanilia, wetyweria. Prze-dziwaczne połączenie, tak różne od wszystkich słodko-świeżych zapachów, które które królują na ulicach. W ramach ciekawostki zdradzę Wam, że jak mam na sobie tę wodę to faceci zawsze mnie pytają czym pachnę, bo chcieliby kupić ją swoim kobietom :D


Ciekawa jestem, czy znacie moich ulubieńców i czy nasze typy się zgadzają :)


Korzystając z okazji życzę Wam Szczęśliwego Nowego Roku Wam, a w Nowym Roku jak najwięcej ulubieńców i jak najmniej bubli :)